remez2
12.12.12, 10:12
musi/powinna/może mijać się z prawdą?
Nic dziwnego, że pojawiły się zarzuty, że samolot do Sopotu premier traktuje jak taksówkę. I tu pierwsza w obronie premiera wystąpiła marszałek Ewa Kopacz. Stwierdziła, że owszem, lata rządowym samolotem do domu, ale robi to żeby... pracować w biurze poselskim!
– Z tego, co wiem, biuro pana premiera Donalda Tuska pracuje bardzo prężnie i wiem, że jeśli pan premier odwiedza to swoje biuro to może to zrobić właśnie w weekend – kadziła premierowi Kopacz w Radiu TOK FM.
Dziennikarze "Faktu" sprawdzili, jak jest naprawdę. Biuro Donalda Tuska w Gdańsku w weekendy zamknięte jest na cztery spusty. Nawet na tabliczce jest napis, że w soboty jest nieczynne. Nie dali za wygraną, i w tygodniu zadzwonili do biura, by jednak umówić się na spotkanie z premierem...