Gość: Ed
IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl
04.08.04, 10:20
Znajomi prałata Henryka J. mówią z troską, że plebanią kościoła św. Brygidy
rządzi grupa nastolatków. Radzili duchownemu, by ich przegonił. Nie zrobił
tego. Dlaczego? - zastanawiają się dziennikarze "Faktu".
Nie mam pojęcia co działo się za drzwiami jego pokoju. Wiem tylko, że kiedy
nastały czasy "chłopców", prałat zaczął się zmieniać. Patrzyłem i patrzę na
to z dużym niepokojem - mówi "Faktowi" duchowny doskonale znający realia
życia na plebanii kościoła św. Brygidy.
"Chłopcy" pojawili się na plebanii sześć, siedem lat temu. Dziś mają po 18 i
19 lat. Rozmówcy "Faktu" wymieniają kilka imion, wśród których jest Sławek.
Sławek pojawił się w 2001 roku. Niedługo potem jeden ze starszych
współpracowników prałata powiedział: "on i ci chłopcy skończą prałata" -
wspomina duchowny.
Prałat kupował im wszystko to, co chcieli. Zabierał na wyjazdy, także
zagraniczne. A oni szybko zrozumieli, że mogą go "doić" - opowiada gdański
przedsiębiorca, częsty gość na plebanii kościoła św. Brygidy. Chłopcy tak się
rozbestwili, że potrafili bez pytania brać pieniądze prałata.(...) Panoszący
się "chłopcy" drażnili nie tylko "starych" współpracowników i przyjaciół
prałata. Dowiedzieliśmy się, że już rok temu arcybiskup gdański Tadeusz
Gocłowski kazał prałatowi pozbyć się ich ze swojego otoczenia - piszą
dziennikarze "Faktu".
Z artykułu "Faktu" wynika, że pół roku temu grupa przyjaciół księdza
zaoferowała mu pomoc - powiedzieli, że pomogą mu uwolnić się od "chłopców".
Prałat miał powiedzieć, że nad wszystkim panuje.
źródło: PAP, Fakt
www.kidprotect.pl/index.php?module=13&cat=3&item=303