katarsis
04.08.04, 21:59
Kilka kubłów zimnej wody na dziennikarskie i polityczne głowy, czyli o tym co
nas łączy z Burundi.
Z prof. Witoldem KIEŻUNEM, ekspertem ds. administracji publicznej,
wieloletnim dyrektorem w ONZ, rozmawia Krzysztof ZYZIK
- Prezydent Aleksander Kwaśniewski od lat nie chce pokazać społeczeństwu
swojej letniej rezydencji na Helu. Utrzymanie i ochrona prezydenckich
hektarów nad morzem kosztuje budżet ciężkie pieniądze, ale wszystko jest
ściśle tajne. Czy to jest normalne w demokratycznym społeczeństwie?
- Nie, to świadczy o lekceważeniu społeczeństwa, jest to też sztandarowy
przykład rozpasania elit politycznych. Wiadomo, że letnia rezydencja
prezydenta kosztuje bardzo duże pieniądze, a jeszcze niedawno dobudowano w
niej kosztowną, ponad 30-metrową wieżę z apartamentem i tarasem widokowym.
Media wiele razy pytały, co to za tajemnicza wieża. Otóż powód jej budowy był
prosty: bo z takiej właśnie wysokości para prezydencka i jej dostojni goście
mają piękny widok na dwie strony półwyspu - na pełne morze i zatokę.
- Agencje podały, że premier Hiszpanii Jose Zapatero jeździ na wczasy jak
każdy inny turysta, wynajmuje apartament lub domek, w dodatku na własny
koszt. Tak samo kanclerz Schroeder, mieszka w ogólnie dostępnych
pensjonatach. Tymczasem kancelaria prezydencka remontuje dla naszej pierwszej
pary kolejną rezydencję, tym razem górską - pałac w Wiśle, którego sam remont
jest wart kilkadziesiąt milionów złotych...
- To jest oczywiście niewiarygodny skandal. Przykro mówić, ale Kwaśniewski,
inteligentny polityk, nie rozumie, że to nie wypada tak trwonić publicznych
pieniędzy, że Polski na to nie stać. Czołowi polscy politycy powinni wzorować
się na krajach o rozwiniętej demokracji, a nie na republikach bananowych.
Jako pracownik ONZ mieszkałem wiele lat w Burundi, jednym z najbiedniejszych
państw świata. Pamiętam te przyjęcia u prezydenta ociekające złotem, kiedy
pod jego pałacem parkowało 90 czarnych mercedesów. My, idąc tym śladem,
zaczęliśmy III Rzeczpospolitą od remontu Pałacu Prezydenckiego. Potem był
hotel poselski i limuzyny Lancia...
- Media alarmują o gigantycznych wydatkach w Kancelarii Prezydenta, a
opozycja milczy, choć mogłaby bić punkty na ujawnianiu podobnych patologii.
- Nie wie pan, dlaczego milczy? Bo oni są tacy sami, poza tym już widzą
siebie w tym pięknym Pałacu Prezydenckim i na tej wspaniałej wieży widokowej
na Helu. Więc po co cokolwiek zmieniać... Powtarzam: rozpasanie polityków to
problem wszystkich biednych krajów. Polityk, często wywodzący się z biedy,
lubi sobie dodać majestatu tą całą otoczką, tymi rezydencjami, samochodami,
ochroną ponad miarę. To nie jest tylko problem prezydenta Kwaśniewskiego.
Za: www.nto.pl