damakier1
14.06.14, 00:56
w brzuch!
Zewsząd słyszę i wszędzie czytam, że prof. Chazan złamał prawo tylko tym, że nie wskazał swej pacjentce, kto może przeprowadzić u niej zabieg aborcji, natomiast sam do odmowy jego wykonania miał prawo, zgodnie z klauzulą sumienia. No miał, miał... a nie powinien!
Bo cała ta klauzula sumienia to wymysł służący jedynie dobremu samopoczuciu lekarza kosztem pacjentek.
To prawda: nikt nie ma prawa zmuszać nikogo do czynów w jego mniemaniu nieetycznych, grzesznych, czy podłych. Dlatego na ginekologię i parę innych zawodów nie biora z łapanki.
W medycynie specjalizację się wybiera. Jeśli ktoś aborcję uważa za morderstwo a stosowanie środków antykoncepcyjnych za grzech - nie wybiera takiej specjalizacji, w której zakres wchodzi wykonywanie aborcji i przepisywanie środków antykoncepcyjnych.
Każdy z lekarzy odmawiający teraz świadczeń niezgodnych z jego sumieniem wiedział, że wykonywanie ich będzie jego obowiązkiem zanim zdecydował o wyborze specjalizacji. Gdzie było wtedy jego sumienie?
Lekarze powołujący się na klauzulę sumienia i w ogóle wszelcy jej zwolennicy z upodobaniem porównują aborcję do zabójstwa. Skoro tak, to lekarza wykonującego ten zabieg można by porównać do kata. Ale czy ktoś słyszał, żeby ktoś wyuczył się zawodu kata, podjął pracę i odmawiał wykonywania wyroków ze względu na swe wrażliwe sumienie?
Szpitale i wszelkie placówki zdrowia działające w ramach NFZ mają obowiązek świadczenia określonych, zakontraktowanych usług i każdy lekarz podpisujący umowę wie, co będzie w ramach kontraktu miał wykonywać. Jeśli mu na coś sumienie nie pozwala, niech idzie szukać pracy gdzie indziej.