leszek.sopot
29.08.04, 23:19
Niestety nie mam najnowszego numeru Wiezi, ale pewnie sobie niedlugo kupie by
zapoznac sie z zapewne ciekawym tekstem red. Nosowskiego. Sa to trudne tematy
i dobrze, ze podejmuje sie w powaznym miesiecznika. Histeryczne teksty w
prasie brukowej czy krotkie teksty w dziennikach nie sa miejsce dla
zastanowienia sie nad tym problem. Moze uda sie o moralnosci i etyce
porozmawiac na forum?
Jaki wynik testu?
Ludzie Kościoła wielokrotnie słusznie dopominali się, aby osoby podejrzane o
działania sprzeczne z prawem - politycy, urzędnicy, dyrektorzy - dla dobra
sprawy rezygnowały z pełnionych funkcji i usuwały się w cień. Zasadę tę z
trudem wcielają w życie nasi politycy. Czy w życiu Kościoła ma obowiązywać
inna zasada? I kluczowe pytanie: dlaczego Kościół ma ulegać złym wzorcom:
fałszywej solidarności zawodowej i przejawianiu współczucia dla sprawców, a
nie dla ofiar?
Obie sprawy dotyczą osób zaufania publicznego: terapeuty i duchownego.
Skłania to do zastanowienia się nad tajemnicą zła i nieprawości. Racjonalne
wytłumaczenia, skądinąd słuszne (np. traktowanie sprawców jako osób chorych),
wydają się niewystarczające, aby odpowiedzieć na pytanie - dlaczego? Nie
zwalnia to jednak od refleksji nad odpowiedzialnością sprawców i nad postawą
ich najbliższego otoczenia. Odnosząc się do zarzutów wobec księdza M. z
Tylawy (którego skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu na pięć lat za
molestowanie sześciu dziewczynek), abp Józef Michalik napisał swego
czasu: "Sprawy moralne są przede wszystkim testem wrażliwości na dobro
(grzech, jeśli kto woli) i na prawdę". Jakie są dotychczasowe wyniki tego
testu?
Zbigniew Nosowski, "Więź", 8 - 9/2004