Gość: xxx
IP: *.calixo.net
05.04.02, 12:59
Odlot pani Balcerowicz
Polskie Linie Lotnicze LOT w ciągu jednego 2001 roku poniosły stratę 639 mln
zł. Aby choć trochę podratować "narodowego przewoźnika", rząd Leszka Millera
dokapitalizował firmę akcjami banków PKO i BZ WBK o wartości 400 mln zł.
Przynoszący straty i ratowany pieniędzmi podatników LOT dzięki uprzejmości
kierownictwa firmy wozi za bezdurno dygnitarzy i ich rodziny. Wśród pasażerów
LOT-u są więc równi i równiejsi. Mrs Hanna Gronkiewicz-Waltz i Mr Andrzej Waltz
latają na trasie Warszawa–Londyn–Warszawa z upustem 50 proc. Była pani prezes
NBP Hanna Gronkiewicz-Waltz jest teraz dyrektorem administracyjnym
Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju w Londynie i nie należy do osób mało
zarabiających. Podobny upust otrzymała też Miss Dominika Waltz. Nie chodzi o
wielkie kwoty 295–610 USD. Posiadam kserokopie sześciu takich zleceń
zatwierdzonych przez asystenta prezesa Zarządu PLL LOT Piotra Bielińskiego.
Brawo latający Waltzowie!
Rzeczony Piotr Bieliński zaakceptował też zbiorowe zlecenie na przelot z
upustem 50 proc. obejmujące
Mrs E. Balcerowicz, Mr L. Balcerowicz, Mrs A. Kornasiewicz i Mr Kornasiewicz z
dnia 10 kwietnia 2001 roku. Chodziło o bilety na trasie Warszawa–Ateny–
Warszawa. Nie wiem nic na temat dochodów pani Alicji Kornasiewicz – byłej
wiceminister skarbu w ekipie Wąsacza – która od lipca 2000 roku objęła posadę
członka Zarządu CA IB Investmentbank AG, ale ponieważ firma w nazwie ma "AG"
nie powinno być źle.
Leszek Balcerowicz jest prezesem Narodowego Banku Polskiego, a jego średnie
miesięczne dochody, jak wyliczyła "Rzeczpospolita", w ubiegłym roku wynosiły 44
000 zł brutto. Małżonce na imię Ewa. To, że L. Balcerowicz otrzymuje upuścik 50-
procentowy, to zrozumiałe – nikt tak pięknie nie mówi o "oszczędnościach"
i "zaciskaniu pasa" jak "Guru" – zwłaszcza gdy dotyczy to dołujących firm, ale
E. Balcerowicz? Czy A. Kornasiewicz i Mr Kornasiewicz?
Urokom zniżkowego latania lot-em nie oparł się też Mr Jerzy Buzek – w jego
przypadku zniżka wyniosła
aż 90 proc.! Działo się to 26 listopada 2001 roku już po przerżniętych przez J.
Buzka wyborach.
Podobnie Płażyński M. (czyżby TEN Płażyński?) Mr., który wspólnie z
Dziekanowskim D. Mr. 1 sierpnia 2001 r. także zostali uszczęśliwieni upustem 90
proc.
Największe jednak szczęście – 100-procentowy upust – spotkało nędzarza
Wojciecha Fibaka. Pełniący obowiązki dyrektora Biura Marketingu i Rozwoju
Sprzedaży Wojciech Czubak uznał 7 grudnia 2001 roku, że sławny tenisista i
przedsiębiorca oraz mecenas sztuki nie musi płacić za bilet na trasie "Waw–Par–
Waw".
Kserokopii podobnych zniżek mamy kilkadziesiąt. W Polsce obowiązują
bizantyjskie obyczaje. To, co w USA czy Niemczech skutecznie zakończyłoby
karierę polityczną delikwenta – u nas traktuje się jak normalkę. Gównojadztwo
to uprawiają prominenci, którzy w PRL krzyczeli z oburzeniem na przywileje
nomenklatury, po czym parli do władzy, aby takie korzyści jej ukrócić. Gdyby
jednak jakiś poseł czy posłanka nie miał akurat rodziny do przelecenia, może
odważy się zadać wicepremierowi i ministrowi infrastruktury Markowi Polowi
pytanie o skalę zjawiska upustów w przynoszących straty PLL LOT – zwłaszcza w
odniesieniu do grubych ryb ze świata polityki i biznesu.
Mam nadzieję, że wśród 460 wybrańców narodu znajdzie się choć jeden
nieprorodzinny.