erte2
23.10.15, 14:38
10. kwietnia 2010. roku pod Smoleńskiem rozbił się samolot z 96. osobami na pokładzie, w tym z ówczesnym prezydentem RP Lechem Kaczyńskim. To była wielka tragedia dla rodzin, dla Polski, dla Polaków. A skutki tego obserwujemy do dziś.
Bo na fali tamtego współczucia wyrosła destrukcyjna siła która dziś zagraża Polsce. Bo gdyby nie ta katastrofa, gdyby nie zginął w niej Lech Kaczyński, gdyby spokojnie wrócił do kraju, ponownie wystartował w wyborach prezydenckich i zebrał te przysługujące mu kilkanaście procent głosów to jego macierzysta partia, pozbawiona męczennika i smoleńskiego paliwa byłaby dziś na marginesie życia politycznego z symbolicznym poparciem, a jarosław kaczyński byłby tylko śmiesznym dziadkem bez wnucząt, bez konta, bez prawa jazdy i bez szans na to aby te swoje chore idee wprowadzać w życie. Natomiast smoleński mit ożywił tego prawie już zdechłego trupa pod nazwą PiS, tchnął w niego nowego ducha i to potworne zombie ma dziś duże szanse any nas zniszczyć.