olga_w_ogrodzie
28.02.16, 02:45
Najpierw, będąc w sobotę w straży porządowej KOD wchodzę na chwilę na górę Stadionu Narodowego.
Stamtąd, z góry, widzę tłumy takie, że jęknęłam:
- Ło matko, nie do ogarnięcia.
Potem idziemy, następnie biegniemy z naszą grupą i stajemy na Rondzie gen. de Gaulle'a.
Pod palmą.
Stoimy na skrzyżowaniu z Nowym Światem.
Idzie czoło pochodu.
Przepuszczamy setki ludzi, którzy chcą dołączyć do marszu.
Mija godzina. Jeszcze pół godziny.
Ludzie maszerują.
Liderka naszej ekipy dostaje wiadomość, że ludzie z końca pochodu jeszcze nie weszli na Most Poniatowskiego.
Stoimy nadal zatem.
Idą kapitalnie zorganizowane grupy z różnych regionów Polski.
Aż się boję wymienać z obawy, iż kogoś pominę.
Idą, idą, idą, pozdrawiają nas, podchodzą, by podać rękę.
Przypomnę - 1,5 godziny przemarszu, a końcówki pochodu ani widu, ani słychu.
Nawet na most jeszcze nie dotarli.
Informacja oficjalna TVP - 15 tys. uczestników.
Informacja nieoficjalna KOD z wieczornych godzin - zebrano w czasie manifestacji 20 tys. podpisów pod obywatelskim projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.
No cóż.
Nie każdy musi umieć liczyć.
Jak się wydaje, w TVP liczą coraz słabiej.
A może ja mam zwidy - nie widziałam jeszcze tak dużej manifestacji w Warszawie, jak ta - marsz My Naród.
Ale może miałam omamy.
Czy coś.