Dodaj do ulubionych

Warto rozmawiać..

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.09.04, 21:03
.. ale czy koniecznie z Pospieszalskim?

Gość nie ma pojęcia o prowadzeniu, ani o moderowaniu dyskusji w sposób
zachowujący chociażby pozory otwartości, fachowości i bezstronności. Jest
chaotyczny, nerwowy i bałaganiarski. Gubi się, nie potrafi niczego podsumować
ani skonkludować, fizycznie miota się fizycznie po studiu, a merytorycznie
kręci jak g… w przerębli. Pełna żenada, połączona z totalnym brakiem
dystansu, luzu i poczucia humoru, które nawet w najtrudniejszych rozmowach są
po prostu niezbędne.
A przede wszystkim jest bezczelnie i nachalnie tendencyjny – wyraźnie
preferując jedną stronę „medalu”, a ignorując, lekceważąc lub postponując
drugą. W materiałach filmowych stosuje chwyty poniżej pasa – w poprzednim
odcinku zestawiając ze sobą klerykalny konserwatyzm (dobry) z bolszewickim
bezhołowiem (zły), a w ostatnim manipulując danymi o kosztach stosowania
antykoncepcji w krajach trzeciego świata (rzecz zła, bardzo droga i
przewyższająca np. wartość pomocy żywnościowej), całkowicie ignorując totalne
zagrożenie tych populacji chorobą AIDS oraz fakt, że owe „środki” służą
głównie walce z tą plagą, a nie lansowaniu swobody obyczajowej wśród
murzynów. Jednak ten aspekt wydał się już dla pana Redaktora albo nieważny,
albo zbyt subtelny.

Problem antykoncepcji, jej dostępności, skutków itp. jest dyskusyjny. Trudno
o jednoznaczną oceną, często ma się odczucia bardzo złożone lub ambiwalentne.
Jednak czy wszyscy ci „obrońcy życia i moralności” muszą być zarazem tak
nawiedzeni, a przez to intelektualnie płytcy oraz skostnieli? Tak jak np. pan
profesor Chazan, który w ostatnim programie Pospieszalskiego wyraził pogląd
(krytyczny wobec antykoncepcji), że stosowanie środków antykoncepcyjnych
prowadzi do wzrostu chorób wenerycznych. W pewnym aspekcie pewnie tak jest
(większa swoboda w zachowaniach), ale, czcigodny panie Profesorze, w ten
sposób można skorelować (i zanegować) wszystko ze wszystkim. Na przykład
jazdę na nartach z frekwencją złamań, albo programy Pospieszalskiego z
częstością apopleksji wśród widzów TVP.
Obserwuj wątek
    • Gość: Lem Re: Warto rozmawiać.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.09.04, 21:05
      Niestety Polska miatają skarjności :od redaktora Kwiatkowskiego do
      Pospieszalskiego. Tak jakby tendencyjność drugiego miałaby unaoczniac, że
      Kwiatkowski nie był taki zły.
    • Gość: kataryna Re: Warto rozmawiać.. IP: *.devs.futuro.pl 23.09.04, 21:31
      Gość portalu: krakus napisał(a):

      > .. ale czy koniecznie z Pospieszalskim?


      Też mi się nie podoba (chociaż widziałam może ze dwa bo mnie drażni taki styl)
      i wcale nie dlatego, że nie kryje się ze swoimi poglądami ale dlatego, że
      uniemożliwiają mu one prowadzenie dyskusji, z tak emocjonalnym stosunkiem do
      poruszanych tematów powinien sobie odpuścic prowadzenie i zająć miejsce po
      którejś ze stron. Na moderatora się zupełnie nie nadaje, gospodarzem też jest
      kiepskim. Ogólnie porażka.
      • Gość: wartburg żywioł IP: *.pool.mediaWays.net 23.09.04, 22:08
        To też nie jest mój faworyt. Facet nie należy do zbyt inteligentych, ale nie
        przesadzałbym z krytyką. Jego program przynajmniej żyje. Czuje się tam żywioł.
        Napięcie bez porównania większe i bardziej poruszające wyobraźnię niż w
        programach prowadzonych przez Durczoka albo utrąconego wreszcie dzięki Bogu
        aparatczyka Kwiatkowskiego.

        Chociaż tak naprawdę to jedyną zasługą Pośpieszalskiego jest dopuszczenie do
        głosu żywiołu - niemal ulicznego - krytycznie nastawionego do obecnej ekipy
        rządzącej, co w tamtych programach byłoby nie do pomyślenia.
    • hanatol Re: Warto rozmawiać.. 23.09.04, 22:04
      A ja uważam, że ten program jest bardzo fajny. Taki żartobliwy, humorystyczny...
      Najbardziej śmieszy mnie zaciekłość niektórych dyskutantów - zresztą z obu stron.

      A tak właściwie to dlaczego uważasz, że programy telewizyjne powinny udawać
      obiektywizm ?
      Przecież w większości tego typu programów prowadzący ma ukształtowany pogląd na
      sprawę i sprzyja jednej ze stron. Tylko manipulacje bywają mniej lub bardziej
      subtelne.
      Ja tam wole, żeby prowadzący zadeklarował co myśli niż miał stwarzać jakieś pozory.
    • panidalloway Re: Warto rozmawiać.. 23.09.04, 23:23
      Ale dlaczego warto? Po co potrzebne jest nam to rozmawianie, które mniej lub
      bardziej namiętnie uprawiamy na przykład tutaj, na forum. Po to, by swoje myśli
      uporządkować, a następnie starannie wyrazić i sprawdzić jak reagują na nasze
      poglądy w jakiejś sprawie inni dyskutanci. Spróbować innych przekonać, ale i
      być gotowym swoje przemyślenia skorygować, niezależnie od tego jak jesteśmy do
      nich przywiązani i jak wydawały się nam trafne. Pozostać przy swoim, ale
      przyjąć do wiadomości, że poglądy oponentów wynikają z odmiennych od naszych
      doświadczeń, urazów, czy strachów. Przekazać swoją wiedzę i samemu dowiedzieć
      się czegoś. Także bronić siebie lub innych przed próbami zmanipulowania, czyli
      świadomego odstąpienia od zasad przyzwoitej argumentacji, na rzecz mowy
      pokrętnej, lub odwołującej się do emocji.
      Jest oczywiście wiele innych powodów, dla których bierzemy udział w dyskusji.
      Jednak takie rozmawianie, jakie mniej więcej opisałam powyżej wydaje mi się
      najbardziej pożyteczne dla ewentualnych słuchaczy. I dla takich rozmów nie ma
      atmosfery w programach Pana Pospieszalskiego. Sztucznie napędzany pośpiech,
      gwałtowność zachowań prowadzącego i przekonanie, że najważniejsze jest wyraźne
      kontrastowanie poglądów daje w efekcie audycję o walorach raczej sportowych niż
      intelektualnych.
      • katarsis Re: roz-mowa 24.09.04, 00:07
        Dia-logos czyli współpodzielanie. Z fundamentalistami nie ma rozmowy. Nie ma
        dialogu w tradycyjnym, greckim pojmowaniu tego słowa. Osoby przystępujące do
        dyskusji chcące prowadzić dialog MUSZĄ zakładać, że ich pogląd MOŻE się
        zmienić, zmodyfikować.
        Zmiana poglądów, przekonanie się do czyjejś racji lub wspólne wypracowanie
        NOWEGO spojrzenia jest założeniem prawdziwej dyskusji, która ma do czegoś
        konkretnego doprowadzić. Do celu, do którego dąży wartościowa rozmowa.

        Niestety, na codzień ze sobą nie rozmawiamy - zarzucając się potokiem słów.
        Wiemy jaka ma być konkluzja rozmowy przed samym jej rozpoczęciem. Twarde
        obstawanie przy swoim bez względu na to jakich racji użył rozmówca. Bez zasad
        prowadzenia rozmowy. W dyskusjach światopoglądowych nie ma dia-logosu czyli
        współpodzielania, z różnych pozycji dochodzenia do czegoś wspólnego. Talk-shows
        i cała pusta gadanina współoddzielają nas od siebie.
        • hanatol Re: roz-mowa 24.09.04, 00:27
          > Niestety, na codzień ze sobą nie rozmawiamy - zarzucając się potokiem słów.
          > Wiemy jaka ma być konkluzja rozmowy przed samym jej rozpoczęciem.

          Oczywiście.
          Zgodnie ze słowami sir Winstona Churchilla:
          "Kiedy mam rację nie obchodzi mnie co myślą inni"
          • katarsis Re: roz-mowa 24.09.04, 00:32
            hanatol napisał:

            > > Niestety, na codzień ze sobą nie rozmawiamy - zarzucając się potokiem słó
            > w.
            > > Wiemy jaka ma być konkluzja rozmowy przed samym jej rozpoczęciem.
            >
            > Oczywiście.
            > Zgodnie ze słowami sir Winstona Churchilla:
            > "Kiedy mam rację nie obchodzi mnie co myślą inni"

            Jeżeli rozmówcy mieliby takie osiągnięcia co Churchill - to też by mnie to nie
            obchodziło.
            • panidalloway Re: roz-mowa 24.09.04, 12:38
              :)A może dlatego właśnie Churchill był dobry w czas wojny, ale w czasach pokoju
              jego niechęć do liczenia się ze zdaniem innych nie była już tak atrakcyjna?
              • Gość: Dziadek roz-mowa czy deliberacja IP: *.gdynia.mm.pl 25.09.04, 18:30
                panidalloway napisała:

                > :)A może dlatego właśnie Churchill był dobry w czas wojny, ale w czasach
                pokoju
                >
                > jego niechęć do liczenia się ze zdaniem innych nie była już tak atrakcyjna?


                W czasie wojny po prostu częściej rozmawiał.Po wojnie nie miał juz z kim
                debatować.
          • Gość: Azef Arystokrata Churchill IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.04, 13:02
            hanatol napisał:

            > > Niestety, na codzień ze sobą nie rozmawiamy - zarzucając się potokiem słó
            > w.
            > > Wiemy jaka ma być konkluzja rozmowy przed samym jej rozpoczęciem.
            >
            > Oczywiście.
            > Zgodnie ze słowami sir Winstona Churchilla:
            > "Kiedy mam rację nie obchodzi mnie co myślą inni"

            Świetne zdanie.PRAWDĘ ZAWIERA o myśleniu ludzi wielkiego czynu.Nie znałem go.
            Przypomina sentencje Napoleona.
            Churchill był arystokratą.Przywódcą dobrym się okazał.Pisarzem również.
            Rozmówcą nigdy.Jak Napoleon.
    • Gość: ems Czy inteligencja osłabia morale? IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 24.09.04, 09:33
      Takie debaty można prowadzić w nieskończoność, ponieważ argumenty związane są
      z kwestiami światopoglądowymi. Dlatego red. Pospieszalski ma robotę do
      skończenia świata, mimo, że na te tematy (aborcja, antykoncepcja, narkotyki,
      eutanazja itp.) powiedziano już (u nas i na świecie) wszystko. Pana redaktora
      pamiętamy z telewizji niepublicznej, gdzie czuł się chyba lepiej i pewniej,
      mając za plecami tę swoją rozanieloną, oazową klakę.
      I rzeczywiście, zdania i poglądy maja prawo i są mocno zróżnicowane, ale jedna
      konstatacja wydaje się być obiektywna. Chodzi o poziom intelektualny. Strona
      zwolenników p. redaktora ZAWSZE wypada w tej konkurencji o kilka klas niżej. On
      sam zresztą też.
    • goniacy.pielegniarz Re: Warto rozmawiać.. 24.09.04, 10:06
      Ostatni program był bardzo słaby. Lepiej wychodzą tam programy o samej polityce.
      Ale co do ostatniego programu, to jego słabość była spowodowana przede wszystkim
      jednym. Program odbył się w kontekście ostatnich głosowań w kwestii refundowania
      leków, w tym środków antykoncepcyjnych. Przez cały program przerzucano się
      argumentami na temat tego, czy środki antykoncepcyjne są szkodliwe dla zdrowia
      czy też nie, co sprowadziło dyskusję w ślepy zaułek. A trzeba było dyskutować o
      tym, czy należy je dofinansowywać z budżetu. Bo jak siedzi kilku lekarzy i
      przerzucają się medycznymi nowinkami, które są sprzeczne ze sobą, to i tak nic z
      tego wyniknąć nie może dla przeciętnego widza. Nic nowego to nie wprowadza do
      dyskusji, bo po prostu nie może. I przecież nie o to toczy się spór w sprawie
      refundacji, czy są to środki szkodliwe, tylko czy należy je dofinansowywać z
      budżetu.
      • goniacy.pielegniarz Re: Warto rozmawiać.. 24.09.04, 10:12
        Tak samo jak nic nowego do dyskusji nie wprowadzało to, że ludzie przeciwni
        antykoncepcji mówili coś o tym, że oni sobie nie wyobrażają stosowania przez
        siebie środków antykoncepcyjnych. To była rozmowa ślepego z głuchym, oprawiona w
        lekarskie diagnozy, z których jedne wykazywały, że lepiej być głuchym niż ślepym
        i odwrotnie. A przecież nie to jest dzisiaj sporem przy tej sprawie.
    • Gość: Azef Warto rozmawiać ? na ogół tak ponieważ człowiek IP: *.gdynia.mm.pl 24.09.04, 12:17
      to zwierze społeczne i jako takie MUSI korygować swoje zachowanie, żeby móc
      pozostać w grupie i zapewnić sobie w ten sposób max bezpieczeństwa.
      Program Pośpieszalskiego to typowy program publicystyczny majacy formę DEBATY a
      nie dialogu.To tłumaczy jego "bitewny" klimat i czasami żywiołowy charakter.
      Moim zdaniem, Pośpieszalski robi to dobrze, ponieważ swoją "stronniczością"
      utwierdza widza w przekonaniu o merytorycznym zaangażowaniu prowadzącego, co
      znacznie zwiększa skuteczność odziaływania zawartej w programie publicystyki.
      Pytanie czy warto rozmawiać z innymi ludzmi przypomina mi pytanie czy warto
      odchychać powietrzem w wielkich miejskich aglomeracjach?
      A mamy wybór będąc ich mieszkańcami?
      Pamiętać należy, że każda rozmowa mająca być pożyteczną, dla jednej lub obu
      rozmawiajacych stron, przypomina tranzakcję.A tranzakcje - jak wiemy z
      doswiadczenia - mogą być uczciwe lub z...przekrętami.
      Rozmowy z niektórymi ludzmi i te uważam za najcenniejsze, mogą być też drogą
      pozwalajacą zrozumieć,że własciwie bardzo niewiele rozumiemy z tego co mówimy
      innym.
      • Gość: krakus WC kowboj?! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.09.04, 21:50
        Azef, nie bardzo Cię rozumiem. Czy twierdzisz, że ewidentna stronniczość
        prowadzącego program w telewizji publicznej jest OK? W dodatku program, będący
        elementem debaty publicznej i politycznej na dość ważny dla nas wszystkich
        temat. Przecież obiektywizm należy do kanonu pracy dziennikarskiej, a ktoś
        całkowicie z obiektywizmu wyprany (i świadomości jego potrzeby) jest (w
        najlepszym razie!) propagandzistą, politrukiem, a nie dziennikarzem. I jego
        miejsce jest na wiecu, ostatecznie na Wiejskiej (tam to Twoje „merytoryczne
        zaangażowanie” od biedy ujdzie), ale nie w telewizji, szczególnie publicznej!
        Co by nie mówić o TVP za czasów Kwiatkowskiego, to jednak takie ordynarne
        numery wtedy by nie przeszły. Wraca stare?
        A tak w ogóle, skoro ową stronniczość dostrzegasz (a nawet ją niejako popierasz
        czy usprawiedliwiasz) to dlaczego bierzesz ją w cudzysłów? I co to jest
        ta „tranzakcja” – jakieś novum, podobnie jak „obiektywism” Pospieszalskiego?
        Pytasz czy „mamy wybór”? Pewnie że mamy, tylko trzeba protestować i punktować
        te tanie, bezczelne, żenujące i obrażające naszą inteligencję zagrywki.
        • Gość: Dziad za Azefa Re: WC kowboj?! jestem za a nawet przeciw IP: *.gdynia.mm.pl 25.09.04, 22:23
          Wszystko zależy od celu programu.Żeby debatę dobrze zapamietał widz to -moim
          zdaniem - prowadzacy powinien pełnic rolę zagrzewajacego do boju debatujace
          strony.Żeby to dobrze robił powinien być stronniczy, wtedy widz zacznie
          popierać przeciwną strone i ..'zabawa'na cztery fajerki.
          Niedajmy się wychowywać telewizji bo na przygłupów nas wychowa.Patrz Amerykanie.
          Prowadzacy wcale nie musi być dziennikarzem.Dziennikarz to facet od
          PRZEKAZYWANIA wiadomosci a czasami niektórzy z dziennikarzy powinni je
          komentowac .Tylko ci najmądrzejsi, nie najpopularniejsi ani najprzystojniejsi,
          ale własnie najmądrzejsi.Nie pytaj mnie po czym rozpoznac można mądrego
          dziennikarza bo odpowiem ,że po zdaniach ,które wypowiada.Np.Lis jest chytry
          ale nie madry.Żakowski wygadany i dowcipny ale nie madry.Cezary Michalski
          oczytany i inteligentny ale nie madry i tak dalej, itd.Ptasiński ma
          przekonywujacy sposób argumentowania.Gawryluk jest szczupła.Jonas się zbliza do
          mądrosci.Nowakowski udaje madrego.Goście Turskiego to jego goście.
          Ortografy som MOJE.A mojej inteligencji nawet Wartburg obrazic nie moze wiec
          spoko miły krakusie.Na Rydla mieszkalem kiedys.Bronowice.
          • Gość: Dziadek zadowoliłem krakusa? IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 07:39
            czemu głowę spuszczasz i milczysz?
            • Gość: krakus Nie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.09.04, 21:08
              Hej, nieźle mnie podpuszczasz. Głowy nie spuszczam, a milczę dlatego, że
              zastanawiałem się nad sensem dalszej dyskusji, której temat chyba niewielu poza
              nami interesuje. Dodatkowym kłopotem jest zażenowanie, zawsze towarzyszące
              konieczności tłumaczenia dorosłym ludziom elementarza.
              Z wcześniejszą charakterystyką i „rankingiem” postaci telewizyjnych raczej się
              zgadzam, tyle że sprawa dotyczy czego innego. Nie ich większej lub
              mniejszej „mądrości”, co podstawowych wymogów warsztatowych. Owszem,
              tym „mądrzejszym” (ja powiedziałbym: tym z klasą) spełnienie tych wymogów
              przychodzi bez trudu i samoistnie, ponieważ wiąże się z kindersztubą,
              szacunkiem do rozmówcy, przyzwoitym wykształceniem i wiedzą, ogólną kulturą
              (również kulturą debatowania), poczuciem przyzwoitości, odpowiedzialnością za
              słowo, wyczuciem itd. To jeśli chodzi o dziennikarzy „rasowych”, których
              zresztą trafnie wskazałeś. Tylko że my mamy problem z dziennikarskimi kundlami.
              Trzecioligowe, durnowate i szkodliwe indywidua ze stacji komercyjnych pomińmy,
              bo to jest margines, w dodatku chodzi mi nie o dziennikarzy, tylko tzw.
              prezenterów, a i od stacji, w których pracują nie można wymagać zbyt dużo. Co
              innego telewizja publiczna, która ma między innymi obowiązek edukacyjny,
              polegający na kształtowaniu pożądanych wzorców i standardów, w tym dotyczących
              debaty publicznej.
              I nie można wpuszczać do niej neurotycznego patafiana, który nie ma o tym
              wszystkim zielonego pojęcia, i któremu wydaje mu się, że jak dobrze chce, to
              już wystarczy. Nie wystarczy, a z reguły też przeszkadza. Debata jest jak mecz
              piłkarski, są zawodnicy oraz publiczność (w studio i przed telewizorami), która
              jak chce, niech sobie zawodnikom kibicuje do woli. Są też jednak wspólne dla
              wszystkich reguły gry, nad którymi czuwa prowadzący spotkanie, niestronniczy,
              obiektywny i sprawiedliwy arbiter. Po to, abyśmy mieli mecz, a nie kopaninę.
              Również po to, aby końcowy wynik był uczciwym odzwierciedleniem jakości i
              poziomu gry każdej z drużyn.
              Ty tymczasem proponujesz nam sędziego kalosza, stronniczego, nieobiektywnego,
              związanego emocjonalnie i sekundującego tylko z jednemu klubowi, w dodatku
              słabemu i grającemu siłowo oraz nieczysto. Owszem, być może widowisko będzie
              przez to „ciekawsze”, ale tylko pozornie, formalnie i niemerytorycznie (końcowy
              wynik nic nie będzie znaczył). A taki mecz i takiego sędziego można jedynie
              wygwizdać, chyba że się jest nie kibicem, a kibolem, dla którego liczy się
              tylko adrenalina i zadyma.
              Wybacz, że uciekam się do takich uproszczonych przykładów, ale nasza z kolei
              debata, na wyższym poziomie abstrakcji jakoś się nie układa.

              Fauli w ostatnim programie Pospieszalskiego było multum, ale skurczybyk żadnego
              nie odgwizdał. Banialuki jakiejś nawiedzonej „młodej lekarki”, wyprowadzającej
              wiążącą opinię na temat szkodliwości środków antykoncepcyjnyc z w własnych
              doświadczeń nabytych na „wysuniętej” zapewne placówce”, zamiast z badań
              przekrojowych i opracowań statystycznych. Porażająca „logika” prof. Chazana,
              szantaż psychologiczny ze strony licznych w studio „Matek Polek”, dla których
              pożycie seksualne, jego aspekty oraz skutki, to akty niemalże boskie (te ich
              święte oburzenie, „achy”, „ochy”, wznoszenie oczęt w górę itp.). I tak dalej i
              dalej. Inna rzecz, że ta cała Senyszyn zachowywała się z kolei nonszalancko,
              głupawo i sztubacko, ale tylko ona jedna w „tamtej” drużynie.

              Poza tolerowaniem zagrywek poniżej pasa (które sam też stosuje w tych jego
              filmowych „felietonach”), bałaganiarstwem, brakiem przygotowania (chociażby np.
              postaw metodologii naukowej), neurotycznym, udzielającym się otoczeniu sposobem
              bycia, Pospieszalski ma jeszcze jedną fatalną i irytującą wadę. Pozwala on
              bowiem rozmówcom skakać jak jakś Pszczółka Maja (sam też to robi), już nawet
              nie tyle z wątku na wątek, co z jednego poziomu abstrakcji na drugi (trzecie,
              czwarty i dziesiąty), tak że po pół godzinie można dostać kołowacizny. I jeżeli
              tak ma wyglądać „debata”, to pewnie niejednemu z nas doskonale zastąpi ją
              dyskusja z własną żoną. Nieprawdaż?
              • Gość: Dziadek Niedajmy się wychowywać telewizji bo na przygłupów IP: *.gdynia.mm.pl 26.09.04, 21:59
                nas wychowa. To moje przesłanie.Wynika ono z doświadczenia widza telewizyjnego,
                który w programach edukacyjnych nie dostrzegł dotychczas najmniejszej troski o
                przygotowanie widza do samodzielnego i spolegliwego bytowania w
                społeczeństwie.Wychowywać powinien dom rodzinny a do życia w społecznosci
                przyspasabiać powinna szkoła.Telewizja publiczna w Polsce zaniknie bez wzgledu
                kto i jak bedzie w niej prowadził programy.Jeśli to nastąpi, to czynnikiem
                decydujacym o życiu będą wpływy z reklam a te z kolei są prostą zależnością od
                oglądalności.A oglada się i słucha najczęściej rzeczy łatwych a wiec mało
                wartosciowych. Czy takiej telewizji powierzysz wychowanie swoich dzieci?
    • Gość: jan. Re:" Warto rozmawiać" jak "Rozmowy niedokonczone" IP: *.multicon.pl 26.09.04, 12:19
      zmanipulowane
    • Gość: krakus niewarto rozmawiać.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 01:00
      No i znowu to coś się odbyło, tym razem na temat dopuszczalności aborcji. I tym
      razem pana redaktora najbardziej zafrapowała (przyczepił się do niej jak rzep)
      kwestia filozoficznie i merytorycznie wręcz fundamentalna: dlaczego – skoro
      zdaniem wielu „zarodek to człowiek”, nie urządza się pogrzebów dzieciom
      naturalnie „poronionym”.
      Ludzie, błagam, zróbcie coś z tą łysawą babą i jej programem!
      • Gość: omamiony wiedźmin Re: niewarto rozmawiać.. IP: *.crowley.pl 29.09.04, 01:09
        Gość portalu: krakus napisał(a): Ludzie, błagam, zróbcie coś z tą łysawą babą
        i jej programem!
        To Krakusie jest scenariusz serialu,który może nas czekać w niedalekiej
        przyszłości.
        Koniecznie powinien być obecny w TV.
        Niech widzowie zdecydują.
        Pocieszam się ,że jest jeszcze mozliwość emigracji w razie czego :)
    • Gość: krakus piąta kolumna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:44
      W Forum pojawił się drugi już watek na ten sam temat, co świadczy, że te
      wieczornice Pospieszalskiego zaczynają wkurzać coraz większą liczbę odbiorców.
      O jakości i rzetelności tych programów powiedziano dostatecznie dużo i na razie
      chyba wystarczy.
      Pojawia się natomiast kwestia inna, merytorycznie poboczna, ale niezmiernie
      ciekawa. Sprowadza się ona do pytania: kto Pospieszalskiego i jego gości na
      nas napuścił? Są na ten temat dwie, przeciwstawne opinie, jedna, że to sprawka
      podnoszącego teraz głowę w telewizji, środowiska prawicowo-katolickiego, w jego
      niezbyt skomplikowanym wydaniu. Droga teza jest odwrotna - Pospieszalskiego
      podpuścił nadal obecny i wpływowy na Woronicza lewicowy beton, po to, aby swego
      ideologicznego przeciwnika skutecynie skompromitować i ośmieszyć. W dodatku
      jego własnymi chwytami, metodami oraz „ręcami”.
      Jak sadzicie, która opcja jest prawdziwa?
      • Gość: Mirka Re: piąta kolumna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.04, 22:56
        Współczuję koleś; biedny jesteś, wszystko ci się kojarzy tylko z jednym jak
        też wszystko potrafisz podczepić pod swoją ideologię.
        • Gość: krakus Re: piąta kolumna? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.04, 11:01
          Miruniu, skarbie, jaką ideologię?! Mnie chodzi o tragiczną FORMĘ, nie o
          MERITUM, co do którego nadal nie mogę sobie wyrobić ostatecznego zdania,
          podobnie jak wobec szeregu innych prawdziwych dylematów. Zresztą na tym właśnie
          polega ich istota. I jednakowo boję się wojowników z „obu stron barykady”,
          którzy posiedli wobec nich stuprocentową pewność, bo to jest bardzo
          niebezpieczne. A najbardziej lękam się tych, którzy manifestują ową pewność w
          sposób nachalny, fundamentalistyczny i nie przebierający w środkach - co z
          racji światopoglądowych (którymi tak się wymachuje i szermuje) zdecydowanie
          bardziej razi u Pospieszalskiego, niż np. u Senyszyn czy Szyszkowskiej.
          Szczęść Boże!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka