volupte
11.03.16, 15:52
Pewien karaluch, wredny gość,
Uparcie lazł po władzę.
Lecz naród nasz , konkretnie dość
W ryj dawał tej łamadze.
Więc się karakan w norze skrył
Słysząc narodu gwizdy
I zamiast siebie (sprytny był)
Wziął dwie, posłuszne glizdy.
Lecz gdy oślizgła para glizd
Wygrała już wybory,
Gdy ucichł już narodu gwizd,
Karakan wypełzł z nory!
I rządzić zaczął niby car
A glizdy wielbiąc pana,
Dziękując mu za władzy dar
Wspierają karakana.
Tak więc narodzie wielki mój,
robale twoim panem.
Dwie glizdy cię zrobiły w ch..,
Do spółki z karaczanem.
Kiedy się naród opamięta ,
zmądrzeje proszę pana,
to glizdy wytnie a wraz z nimi
udupi karaczana
Znalezione w necie . Nie mój.