damakier1
14.04.16, 11:33
Nic się nie stało, jeśli ja upoważniłem posłankę do zagłosowania za mnie, to w sensie moralnym nie ma w tym nic złego - takie kuriozalne oświadczenie wystękał Kornel Morawiecki pytany o ordynarna machlojkę, która przed chwilą dokonała się w Sejmie.
Złamanie regulaminu sejmowego to według moralisty Morawieckiego nic złego?
To może zmostkować te wszystkie przyciski i niech posłowie głosują jedni za drugich, nie przejmując się frekwencją na sali? Zaoszczędzi się posłom nagłych przerw w urlopach, ekspresowych powrotów do kraju zza granicy, przerywania zwolnień lekarskich byle tylko być obecnym w czasie ważnych głosowań, co wielokrotnie się przecież zdarzało.
Niech już nas lepiej Kornel Morawiecki moralności nie uczy.