Dodaj do ulubionych

Balladynek

12.09.16, 17:30
Tekst znalazłam jako komentarz mariana131 na koduj24.pl ale jest także dostępny na Wykopie.

Wiele tu rozmawialiśmy o przyczynach katastrofy ale tekst jest chyba najznakomitszym podsumowaniem.
Podsumowaniem tego jak funkcjonował Kaczystan. Jakie to chore, szkodliwe i niestety śmiertelne.

A teraz znowu to samo. Tylko bardziej.

Wszystko co teraz robią Kaczyński i PiS to wielkie kłamstwo i okrutna manipulacja, w której nawet nie chodzi o ból po starcie brata ale o wykorzystanie tragedii narodowej i wciąż, i wciąż coraz to na nowo i coraz bardziej ogłupianego suwerena dla własnych, obrzydliwie przyziemnych korzyści.

To działanie na szkodę Polski. Działanie z pełną premedytacją.

Nie wiem jak to rozgryźć ale chyba istnieje możliwość wniesienia pozwu zbiorowego. Ja nie wiem z jakich paragrafów ale przecież są ludzie, którzy wiedzą.

Jeśli Marcin P. jest winny stworzenia piramidy finansowej to Jarosław Kaczyński i jego kompania "smoleńska" są winni piramidalnego "oszustwa smoleńskiego", którego skutki są o wiele groźniejsze.

Obserwuj wątek
    • l_zaraza_l 1. 13.09.16, 17:21
      inż. Jerzy Grzędzielski
      Emerytowany kapitan linii lotniczych
      Pilot doświadczalny samolotowy i szybowcowy
      Instruktor samolotowy i szybowcowy
      Inspektor Wyszkolenia Lotniczego
      Oficer rezerwy Wojsk Lotniczych
      Nalot w powietrzu ponad 25.000 godzin

      „Minęła rocznica katastrofy smoleńskiej
      Mija sześć lat od katastrofy smoleńskiej, a zarazem sześć lat oszczerstw
      wynikających z braku wiedzy i cynizmu. Doczekałem się pięknej, wolnej Polski.
      Nie chcę jej stracić, o katastrofie mam prawo mówić. Poświęciłem lotnictwu
      niemal 50 lat, z czego jako kapitan w liniach lotniczych ponad 30. Przewiozłem
      bezpiecznie miliony pasażerów od Alaski po Australię i od Tokio i wyspę Guam
      na środku Pacyfiku po Amerykę Północną i Południową.
      W cywilizowanym świecie do kokpitu kapitana wiozącego VIP­ów nikt nie ma
      wstępu. Dam przykład: w 2013 roku pani kanclerz Merkel leciała ze swą świtą
      do Indii. Samolotu nie wpuszczono w przestrzeń powietrzną Iranu. Kapitan dwie
      godziny krążył po stronie tureckiej. Po załatwieniu zgody poleciał dalej. Pani
      kanclerz dowiedziała się o tym siedem godzin po lądowaniu. Proszę sobie
      wyobrazić naszą polityczną gawiedź. Pewnie kapitana wyrzucono by za burtę, a
      sami wiedzieliby najlepiej co robić.
      Od momentu katastrofy stawia się podejrzenia o spisek na życie prezydenta i
      zdradę stanu z obcym państwem. O bredniach głoszonych na temat katastrofy
      można napisać książkę. Wspomnę wybrane.
      Pan minister Macierewicz zaraz po katastrofie twierdził, że Rosjanie na
      lądowanie premiera Tuska przywieźli w teczce ILS (Instrument Landing
      System), a na lądowanie prezydenta już nie przywieźli. Dalej Rosjanie nie
      odpędzili, powtarzam kuriozalne określenie „nie odpędzili” naszego kapitana i
      nie zamknęli lotniska. Odpowiem panu ministrowi. ILS waży kilkaset
      kilogramów. Na lotnisku Okęcie był montowany 4 lata. Specjalnie wyposażony
      samolot stabilizował ścieżkę schodzenia i centralną oś pasa. Na lotnisku Modlin
      podnoszono klasę ILS przez 3 lata. Koszt wynosił 62 mln złotych. Panie
      Ministrze kapitana nie odpędza się. To komary z czoła się odpędza.
      • l_zaraza_l 2. 13.09.16, 17:22
        Lotniska nigdy nie zamyka się kapitanom, jedynie jeśli na pasie jest inny uszkodzony
        samolot. O lądowaniu decyduje tylko kapitan. Pani poseł Kempa biegała po
        stacjach TV z rewelacją, że winą było niezabranie rosyjskiego nawigatora.
        Kosmiczna bzdura i kompromitacja pani poseł. Ma się to tak, jakby chirurgowi
        tuż przed operacją przyprowadzono panią salową i powiedziano, że jeśli pan
        doktor nie podoła, to operację skończy pani salowa.
        Katastrofę smoleńską mozolnie, przez głupotę, brak wiedzy, chciwość i cynizm,
        przygotowywała polityczna czołówka PIS. Zaczęło się w 2006 roku za rządów
        premiera Jarosława Kaczyńskiego. W czasie publicznego wystąpienia minister
        obrony rządu PIS zapytany został przez oficerów pilotów samolotu TU 154 za
        Spec­pułku dlaczego nie ćwiczą na symulatorach. Odpowiedź była następująca i
        niebywale skandaliczna: „Nie, bo to ruskie”. Dla mnie powiało grozą i
        jęknąłem: „będziemy mieli katastrofy”. Nomen omen pan minister zginął w
        katastrofie.
        Ćwiczenia na symulatorach są niebywale ważne, uratowały wiele istnień i nie do
        pomyślenia jest, aby z nich rezygnować. Cały świat lotniczy z nich korzysta.
        Prezesi nawet najbiedniejszych linii lotniczych klną, ale płacą za swoje załogi.
        Ogrom głupoty i braku odpowiedzialności powala na ziemię. Mogę dać
        dziesiątki przykładów z literatury, ale pozostanę przy swoim przykładzie. W
        mozolnych ćwiczeniach w symulatorze wielokrotnie wraz z załogą zabiłem się.
        Ale przyszła jeden raz okrutna rzeczywistość. Po 10­cio godzinnym locie
        niewiele minut przed lądowaniem na moim lotnisku i jedynym zapasowym
        odległym o 800 km zrobiło się tragicznie. Mgła do samej ziemi, chmury,
        widzialność 50 m. Panie Ministrze Macierewicz, nikt mnie nie odpędza, nikt mi
        nie zamyka lotniska, widzę śmierć w oczach, ponad moje uprawnienia i siły.
        Myślę o straży pożarnej i karetkach. Pierwszy kontakt wzrokowy z ziemią
        miałem na dziesięciu metrach wysokości, błysnęła zielona lampa progu pasa i
        centralnej linii.
        • l_zaraza_l 3. 13.09.16, 17:23
          Do portu samodzielnie bez pomocy „Follow me” nie mogłem
          pokołować. Nie było cudu, tylko wyszkolona załoga.
          Wracający z urlopu w Singapurze, kolega kapitan i mój instruktor, wszedł przed
          lądowaniem do mojego kokpitu. Natychmiast został brutalnie wyproszony. Nikt
          w takiej sytuacji nie może być w kabinie, w odróżnieniu od tego, co nasi
          politycy urządzili temu biednemu pilotowi pełniącemu funkcję kapitana
          TU­154. Żałość i rozpacz. Kiedy uderzycie się w piersi?
          Polityka PIS w imię idiotycznych i partykularnych fobii pozbawiła pilotów
          Spec­pułku ćwiczeń w symulatorze, obniżając bezpieczeństwo Prezydenta. To
          był początek przygotowań do katastrofy. Po tej decyzji wielu kapitanów ze
          Sec­pułku odeszło do linii cywilnych.
          Rok 2008. Pan Prezydent Lech Kaczyński wraz z zaproszonymi gośćmi,
          prezydentami i premierami lecieli do Gruzji przez Azerbejdżan. Gruzja była w
          stanie konfliktu wojennego z Rosją. Dlatego Pan Prezydent akceptuje taką trasę.
          W czasie lotu Pan Prezydent poleca kapitanowi zmianę trasy lotu wprost do
          Tibilisi. Kapitan odmawia, bo nie zezwalają na to przepisy, ponadto gdyby
          niezidentyfikowany obiekt pojawił się w strefie działań wojennych byłby
          niechybnie zestrzelony przez Gruzinów lub Rosjan. Mielibyśmy przez głupotę
          niebywały skandal międzynarodowy i na sumieniu prezydentów i premierów.
          Kapitan został obrażony przez Pana Prezydenta, nazwany tchórzem. Po
          przylocie do Warszawy straszony konsekwencjami. A wystarczyło polecić
          jednemu z doradców prawników zajrzeć do prawa lotniczego i naszego AIP.
          Wtedy kapitan zostałby przeproszony. Nie posądzam o samodzielny,
          nierozsądny pomysł zacnego Prezydenta. Był odcięty w samolocie od
          światowych informacji, a newsy podały, że prezydenci Francji i Rosji lecą z
          Moskwy do Tibilisi aktualnie w asyście myśliwców. Pewnie usłużny poddał
          więc panu Prezydentowi przez telefon przednią myśl zmiany trasy lotu.
          • l_zaraza_l 4. 13.09.16, 17:24
            Po tym zdarzeniu pozostało już w Spec­pułku niewielu kapitanów, którzy postanowili
            nie latać z prezydentem. Kapitan nie może odmówić lotu, ale może zachorować.
            To była kolejna cegła żmudnie przyłożona do katastrofy.
            Na lot do Smoleńska na fotelu kapitańskim zasiadł więc pilot nieposiadający w
            pełni uprawnień kapitańskich jak stwierdziła komisja.
            Powiem jak to jest w liniach. Na przykład jeśli ważność ćwiczeń w symulatorze
            przeciągnie się o jeden dzień kapitan odmawia lotu. Kapitan odmówił lotu rano
            w słoneczny dzień do Wrocławia i z powrotem, bo zapomniano wyposażyć
            kokpit w ręczną, wymaganą instrukcją, latarkę. Ten młody kapitan miał rację. W
            tym jednym locie mogło nastąpić zadymienie kabiny i ta latarka ratowała
            wszystko – odczyty przyrządów. Składam Jego Magnificencji Rektorowi
            Politechniki Rzeszowskiej gratulacje. Ten młody pilot od Pana wyszedł i wielu
            innych. Dziś latają jako kapitanowie w najlepszych liniach świata.
            Uważam, że gdyby tego młodego pilota potraktowano jak w cywilizowanych
            społeczeństwach, to znaczy uszanowano jego kwalifikacje i decyzje i
            pozostawiono kokpit zamknięty, to po otrzymaniu standardowej informacji o
            pogodzie z wieży kontrolnej lotniska i jeszcze bardziej nadzwyczajnej i
            dodatkowej informacji o godz. 08.24 „Warunków do przyjęcia nie ma”, to
            kapitan po stwierdzeniu, że na wysokości 100 m nie widzi ziemi i pasa,
            odleciałby ma lotnisko zapasowe. Zgodnie z instrukcją wykonywania lotów. I to
            jest cała wiedza. Jednak chciwość i cynizm możnych polityków zwyciężyły.
            Przed wejściem pasażerów na pokład, honorem i przywilejem kapitana jest
            witanie najważniejszej osoby wraz z małżonką, czyli pana Prezydenta. Odebrał
            ten przywilej kapitanowi jego Dowódca Wojsk Lotniczych – generał. Po prostu
            pokazał mu jego miejsce i to, że jest tu nikim – poniżające i podłe.
            Odmówiłbym lotu. Niby niewyobrażalne, ale nie dla tych co wiedzą o co idzie.
            Jest to kolejna cegła budująca to nieszczęście. Na 11 minut przed katastrofą
            kapitan otrzymuje wiadomość od pana Prezydenta, że „jeszcze nie podjął
            decyzji co robimy dalej”.
            • l_zaraza_l 5. 13.09.16, 17:24
              To oburzające i paraliżujące oświadczenie. To kapitan
              wie, co ma robić. To on odpowiada za życie wszystkich na pokładzie, a nie
              pasażer, nawet ważny. Kokpit winien być absolutnie sterylny i tylko kapitan
              może wydawać polecenia. Tam był po prostu bałagan. Nie wiadomo było kto
              dowodził, kapitan nie był w stanie pozbyć się gości, samolot pędził do ziemi, nic
              nie widać poniżej nieprzekraczalnych 100 m. Generał, Dowódca Wojsk
              Lotniczych zamiast wrzasnąć „Do góry” nawet nie wyrzucił intruzów – horror.
              Pan minister Macierewicz z uporem twierdzi, że załoga zamierzała odejść na
              drugi krąg. Panie Ministrze, już byli nisko jak zadziałała instalacja TAWS „Pull
              up, terrain ahead”. To paraliżuje, każdy pilot ucieka do góry, jeśli zdąży. Co robi
              załoga? Kapitan wycisza sygnalizację zmieniając nastawy wysokościomierza
              barycznego, tym samym pozbawiając się wskazań wysokości progu pasa –
              samobójstwo. Robi to po to, aby sygnalizacja przy dalszym zniżaniu nie
              przeszkadzała. Chciał zobaczyć ziemię jak najszybciej przed minięciem
              radiolatarni. Po prostu chciał lądować.
              Naciski, niekoniecznie słowne były niewyobrażalnie mocne, tak aż uderzyli w
              ziemię 900 m od progu pasa. Dokładnie jak przez kalkę w Mirosławcu, samolot
              CASA uderzył 900 m przed progiem, taka sama pogoda. Informacja od
              Prezydenta nie była ostatnim ciosem dla kapitana. Najboleśniej ugodził go
              kolega kapitan samolotu JAK­40, który kilkanaście minut wcześniej „spadł” na
              pas w odległości 700 m od progu. Dlaczego spadł? Bo pogoda była już fatalna
              zniżając się poniżej dopuszczalnej wysokości 100 m ujrzał ziemię będąc już nad
              pasem. Nie zgłosił obowiązującej formuły, że widzi pas i prosi o zgodę na
              lądowanie. Zrobił to bez zgody wieży. Czym to się kończy dam inny przykład:
              podczas identycznej pogody na Teneryfie kapitan B­747 otrzymał zgodę z wieży
              na start i gdy się rozpędzał drugi kapitan B­747 bez zgody wieży wkołował w
              • l_zaraza_l 6. 13.09.16, 17:26
                środek pasa. Wynik – 862 osoby spłonęły. Pasażerowie rejsu JAK­40 winni
                wygrać ogromne odszkodowania za narażenie ich życia.
                Otóż kapitan TU­154 zapytał przez radio kolegę kapitana JAK­40 o pogodę. Ten
                odpowiedział, cytuję: „Pi...wata, widać 200­400 m, podstawa chmur 50 m,
                mnie się udało, możesz próbować”. To jest haniebne, życie Prezydenta i jego
                gości to nie rosyjska ruletka, albo, albo. Winien krzyknąć „Uciekaj jak
                najszybciej”. Ten kapitan bryluje teraz na salonach pana ministra Macierewicza
                i jest jego pupilem. Panie Ministrze, różnimy się, ja też mam guru. Jest nim dr
                nauk technicznych, emerytowany Pułkownik pilot doświadczalny Antoni
                Milkiewicz. Jako młody oficer inżynier brał udział w komisji katastrofy naszego
                IŁ­62. Mimo nacisków potęgi ZSRR udowodnił winę producenta silników,
                narażając przyszłość swoją i swojej rodziny. Gratuluję Panie Ministrze pupila.
                Tak rodziła się katastrofa smoleńska, w której udział mieli politycy karmiący
                nas kłamstwami. Pomaga im kler, a szczególnie episkopat. Sześć lat słyszę z
                ambon: „Żądamy prawdy”. A ta prawda jest tuż, znakomicie wykształcona
                (pozazdrościć może nam wiele państw) nasza komisja ogłosiła wyniki.
                Zapewniam wszystkich, gdyby rozpatrywałaby to najlepsza amerykańska
                komisja NTSB, to wynik byłby identyczny. Jedynie zdjętoby jakąkolwiek
                odpowiedzialność z pracowników wieży , tak jak zrobił to nasz sąd po
                katastrofie w Mirosławcu. Ponadto dowiedzielibyśmy się o treści rozmów braci
                tak przed katastrofą jak i w locie do Azerbejdżanu.
                Z rozgłośni toruńskiej leje się rzeka bzdur o katastrofie, a „Najważniejszy”
                orzekł, że jej uczestnicy byli „prowadzeni na specjalne zamordowanie”. To jest
                chore wręcz. Biskup zamyka z błahych powodów nie wiadomo na jak długo
                nam wiernym świątynię. A nie potrafi zareagować, gdy na drugi dzień po
                tragedii, w środku metropolii, najbardziej katoliccy dziennikarze ogłaszają
                światu, że Rosjanie dobijali pasażerów.
                • l_zaraza_l 7. 13.09.16, 17:27
                  Do dziś nie ma nagany kościoła,
                  sprostowania, przeprosin. Ja to teraz robię – przepraszam Rosjan.
                  Każdego 10­tego dnia miesiąca na czele z duchownym, czasami czarodziejem, z
                  wizerunkiem Chrystusa i Matki Bożej z flagami narodowymi o napisach
                  niewybrednych i ubliżających Prezydentowi państwa i Premierowi odbywają się
                  partyjne wiece i modły o wolną Polskę. Żadnego biskupa to nie boli. Dzisiaj
                  upominają nas i nazywają Targowiczanami.
                  Już zrozumiałem nauki Kościoła. Służymy temu, który obieca więcej. Gdzie jest
                  biskup, który mówił „Największą mądrością jest umieć jednoczyć – nie
                  rozbijać”. Tego dzisiejsi pasterze nawet nie wspominają. Był to prymas
                  Wyszyński.
                  Największym naszym parlamentarnym wstydem był zespół pana Macierewicza
                  wraz z profesorami. Otóż wszystkie komisje świata badające katastrofy lotnicze
                  zaczynają od wyszkolenia załogi, ostatniego wypoczynku, posiłku, sytuacji w
                  pracy, w domu i lotu od startu. Panowie w zespole zaczynali od kolejnego
                  wybuchu wskazanego przez guru, tak jakby samolot sam leciał. Pan prof.
                  Nowaczyk oświadczył, że samolot był wprowadzony na zły pas. Panie
                  Profesorze to nie Frankfurt, tam jest jeden pas. Dziwi się Pan, że Pana
                  zwolniona z Uniwersytetu Maryland, a ja dziwię się, że Pana przyjęto. Nie
                  wspomnę już o parówkach i puszkach. Proponuję profesorom przed następnymi
                  dociekaniami kupić godzinę lotu na symulatorze z instruktorem. Zapytać
                  instruktora jak zachowują się piloci po sygnale „Pull up”. Podpowiem
                  natychmiast: pełen gaz i do góry. A co robiła nasza załoga? Gnała do ziemi
                  nadal, wyłączając sygnalizację.
                  Żal mi bardzo rodzin po dwakroć. Za stratę bliskich i za drwiny ze strony
                  polityków. Radziłbym, a szczególnie Pani mecenas, zapytać Pana Prezydenta,
                  pana Sasina, pana Łozińskiego.
                  • l_zaraza_l 8. 13.09.16, 17:27
                    Byli najbliższymi doradcami Prezydenta, jaki
                    dureń z ich otoczenia wymyślił lotnisko Smoleńsk, stare, zdewastowane,
                    nieczynne, wojskowe mając w pobliżu dwa międzynarodowe cywilne, czynne i
                    sprawne. Jaki skończony dureń – prawnik wsadził do jednego samolotu tyle
                    ważnych osobistości, zamiast rozlokować w trzech środkach transportu. I nie
                    ubezpieczył ich. Czy to też wina pana Tuska?
                    Głosowałem z wielką nadzieją na mojego idola pana Lecha Kaczyńskiego –
                    spokojnego, średniej klasy urzędnika. Zimny prysznic otrzymałem wieczorem
                    jak prezydent elekt zameldował swojemu pierwszemu sekretarzowi.
                    Wiedziałem, że będziemy mieli dwóch prezydentów: de jure i de facto. I tak
                    pozostało.
                    Było wiele zamachów na carów, bojarów, książąt, króli, papieży, prezydentów
                    mocarstw. Pojedynczo, nie zbiorowo. Nasz Prezydent nie zagrażał nikomu, nie
                    miał armii z bronią nuklearną. Nie był mężem stanu, tylko mężem wspaniałej
                    Pierwszej Damy. Nie bywał proszony na salony polityczne świata, ani sam nie
                    zapraszał. Zginał przez cynizm najbliższych mu i ich chciwość. Stąd dzisiaj ta
                    żądza wynagrodzenia mu przez stawianie pomników, nazwy placów i ulic, a
                    może wkrótce i miast.
                    Piszę to w wielkim żalu i smutku, bo miałem sentyment do tego człowieka.”
    • teen69 Re: Balladynek 13.09.16, 17:28
      Na wsiach nie ma gazet , została tylko ambona. Nie ma kablówek i została telewizja z anteny Wieśniaki widza o co chodzi jak walczyć o dopłaty
      i kiedy i tylko tyle.No i wybrali Suskiego
    • ave.duce Re: Balladynek 13.09.16, 17:40
      K. Jarosław jest winny katastrofie w Smoleńsku. Reszta jego działań to przy tym ohydny, ale pikuś.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka