pieluchy-i-sliniaczki
06.10.16, 13:23
Propozycja sprzedaży polskich f-16 Rumunii, która wyciekła ostatnio, ma drugie dno. Zanosi się na bardzo podobny scenariusz, jak w wypadku sprzedaży "gromów" przez kancelarię L. Kaczyńskiego do Gruzji po to, by wpadły w ręce Rosjan wraz z unikatowym oprogramowaniem dotyczącym kodów identyfikacyjnych rosyjskich maszyn powietrznych. Kody te zdobyły po wielu latach pracy wywiady NATO (nie wiadomo dokładnie, który), a po dostaniu się "gromów" w rosyjskie ręce Rosjanie natychmiast zmienili kodowanie. W sprawę zamieszany był Robert Graba i rodzina handlarzy bronią El-Assir. Robert Draba tuż przed wojną gruzińską opuścił kancelarię Lecha K. i miał będącą obecnie w likwidacji spółkę z... Rabihem El-Assirem, bratem Rahmana, handlarza bronią (osobny wątek to związki Rahmana z otoczeniem Trumpa i... Olegiem Deripaską oraz związki otoczenia Trumpa z Deripaską).
Dzisiaj rzecz idzie o kontrakt z grudnia 2014, dotyczący zakupu bomb-pocisków JASSM - po wielu latach starań kongres USA udzielił pozwolenia. Kontrakt obejmuje wstępną partię dotychczasowych "klasycznych" JASSMów o zasięgu ponad 350 km, ale także dotyczy nowej wersji, która ma mieć zasięg w okolicach 1000 km - co pozwala ostrzelać strategiczne cele na terytorium Rosji z dokładnością do 2,5 m (np. w Moskwie) bez opuszczania przez f-16 terytorium Polski, a przy rajdzie nad Białoruś czy pogranicze Rosji jeszcze aż po linię Wołgi. Na wieść o kontrakcie Rosja wycofała swoje su-27 z Baranowicz. Pociski mają znaczenie strategiczne oraz odstraszające. Dodatkowo polskie f-16 dostają szeroki apgrejd, zwany "taśmą 6.5" obejmujący oprogramowanie pokładowe.
Program jest prawdopodobnie już w implementacji, wszystkie polskie f-16 mają dostać "taśmę 6.5" i być przystosowane do przenoszenia obydwóch wersji JASSM. Założę się, że Rosjanie daliby bardzo wiele za dostęp do tego, co jest w systemach wprowadzanych do polskich f-16, a także w JASSMach (software f-16 i JASSMów musi być odpowiednio zgrany, bo pilot może wprowadzać poprawki do mapy misji w trakcie lotu).
Zatem usiłowanie sprzedaży f-16 Rumunii to być może nie tylko agenturalne wytrącenie z polskich rąk środków odstraszania, ale także próba wyeksportowania wiedzy o charakterze tajnym z arsenału USA w jakieś inne rączki. Dokładnie w te same, którym służą Macierewicz i Kownacki w sprawie smoleńskiej, wcześniej w sprawie "gromów", "rosomaka" (którego zakup chciał Macierewicz zablokować), oraz niedawno w sprawie "caracali", których niekupienie uziemia polskie siły specjalne na lata co najmniej 2018-2022.
A tu Rosja uchwala budżet jak na wojnę...
Kto jeszcze łudził się, że rozbrajanie Polski przez Macierewicza to tylko wynik głupoty lub niekompetencji, a nie agenturalność, może przestać się łudzić. Jeden zbieg okoliczności to może być przyoadek, dwa - to już niemal pewna afera agenturalna, czyli zwyczajna zdrada. Dodam, że odmowa przyjmowania Macierewicza przez czynniki związane z wojskiem w USA, w tym sekretarza obrony, wskazuje na to, że Amerykanie doskonale zdają sobie sprawę, kim jest tawariszcz Anton. A konsekwencje wycieku danych wywiadowczych ws. JASSM i taśmy 6.5 za polskim pośrednictwem oznaczają jedno: w USA będziemy mieli przesrane na wiele lat.
Jeśli ktoś chce czytać po angielsku o sprawie JASSMów i modernizacji f-16, daję link:
Co towarzysze PiSi z MONu chcą przekazać w obce ręce