Gość: Polak
IP: 211.252.10.*
02.10.04, 22:30
B. premier Leszek Miller używa mocnych słów. Po porównaniu posła Ziobry do
Goebbelsa nazwał sugestię członka komisji śledczej ws. PKN Orlen, by postawić
go przed Trybunałem Stanu, "próbą prawicowego puczu"."No cóż, te nawoływania
do Trybunału Stanu mnożą się jak króliki w świadomości przedstawicieli
polskiej prawicy. Ja w ogóle uważam, że mamy do czynienia z pewną próbą
prawicowego puczu, polegającego na tym, że ma się zamazać podział władz i
władza polityczna; np. Sejm ma się stać swego rodzaju trybunałem ludowym, w
którym z większością polityczną ustala się sprawiedliwość czy sądzi się
ludzi, a wymiar sprawiedliwości miałby otrzymywać tylko zlecenia i te decyzje
wykonywać" - powiedział Miller na sobotniej konferencji prasowej w
Szczecinie. Były szef rządu uczestniczył w posiedzeniu rady programowej
miejskich struktur SLD. O możliwości postawienia prezydenta i byłego premiera
przed Trybunałem Stanu w sprawie PKN Orlen mówił wywiadzie dla
sobotniego "Faktu" poseł PiS i członek sejmowej komisji śledczej Zbigniew
Wasserman. Jak się wyraził, w wyniku prac komisji śledczej "może być
uzasadnione postawienie byłego premiera przed Trybunałem Stanu i przed sądem"
w związku ze sprawą zatrzymania byłego prezesa PKN Orlen Andrzeja
Modrzejewskiego. Jedna z najbardziej prawdopodobnych wersji wydarzeń jest
taka, że to w gabinecie Leszka Millera zapadła decyzja o zatrzymaniu prezesa
PKN Orlen Andrzeja Modrzejewskiego - uważa Wasserman. Dodał też, że niewinni
nie muszą bać się komisji śledczej. Na pytanie, czy powinien się bać jej
Leszek Miller, Wasserman odpowiedział twierdząco. "Pan Wasserman jest pewnie
duchem świętym dlatego, że nikt z uczestników tego spotkania, włącznie z
panem Kaczmarkiem, którzy byli dotychczas przesłuchiwani, nie potwierdził
tego" -skomentował Miller. Zapewnił też, że nie boi się niczego, a zwłaszcza
kolegów posła Wassermana. "Uczciwi ludzie nie powinni się bać, ale problem
polega na tym, że pan Wasserman nie jest człowiekiem uczciwym". "Każdy
porządny, uczciwy człowiek, jeśli oskarża kogoś innego powinien mieć na to
dowody" - uzasadnił. "Bać się powinien pan Wasserman, bo kiedy był zastępca
prokuratora generalnego, jego szef przekazał mu informację o
nieprawidłowościach w kontraktach Orlenu. Wasserman przesłał ten materiał do
prokuratury w Płocku i tolerował, że wszystko prokuratura umorzyła. To, co
można było rozpocząć trzy lata temu zostało przez Wassermana zlekceważone" -
oświadczył były premier.Miller przyznał również, że jest zaniepokojony tym,
co się obecnie dzieje wokół telewizji publicznej. Wyjaśnił, że chodzi o
eliminowanie z TVP ludzi, "którzy w jakikolwiek sposób mogą się kojarzyć z
lewicą". Były szef rządu wyraził obawę, że dochodzi do przejęcia telewizji
przez ludzi prawicy. "Następuje coś w rodzaju próby przejęcia telewizji
publicznej przez grupę związaną z PO i PiS" - powiedział.