witek.bis
14.09.17, 13:41
Najpierw Świrski w rozmowie z Mazurkiem:
Świrski odpowiedział: – Metodycznie jest prowadzona kampania dezinformacyjna na temat Polski. Mówi się o Polsce jako o kraju niepraworządnym, gdzie sędziowie mają być poddani władzy wykonawczej, co jest nieprawdą. Jednocześnie jest prowadzona kampania dezawuująca program zmian, reform. Trzeba się temu przeciwstawić.
Mazurek zapytał wtedy, w czyim imieniu się przeciwstawia. – PiS, rządu? – dopytywał.
– W imieniu obywateli – odpowiedział Świrski.
– Obywatele dali panu taki mandat? – kontynuował Mazurek.
– Jestem obywatelem, poczuwam się do odpowiedzialności za Polskę. Działam – usłyszał w odpowiedzi.
natemat.pl/217529,prosze-mnie-nie-obrazac-mazurek-wyprowadzil-z-rownowagi-czlowieka-odpowiedzialnego-za-billboardy-pis
A teraz Terlecki w sejmie:
W takiej sytuacji jest również naturalne, że rząd Rzeczpospolitej musiał podjąć pewne działania, także o charakterze medialnym.
I teraz moje pytanie: czy panowie Świrski i Terlecki nie mogliby się spotkać gdzieś na mieście i ustalić między sobą, czy kampania klepsydrowa była akcją świrsko-obywatelską czy terlecko-rządową?