Dodaj do ulubionych

A T E I Z M - to trzeba wiedzieć

10.10.04, 10:56
ATEIZM (gr. a
Obserwuj wątek
    • homosovieticus BÓG- to trzeba wiedzieć zanim się usta otworzy 10.10.04, 11:11
      BÓG
    • homosovieticus GALILEUSZ - stanowisko Kościoła 10.10.04, 11:19
      GALILEUSZ (Galileo Galilei) - astronom, fizyk, matematyk, filozof przyrody,
      współtwórca metody nowożytnych nauk przyrodniczych, ur. 15 II 1564 w Pizie, zm.
      8 I 1642 w Arcetri.

      Mając 15 lat rozpoczął nowicjat u walombrozjanów w klasztorze Santa Maria di
      Vallombrosa, szybko jednak zrezygnował z życia zakonnego i w 1581 podjął studia
      w Pizie - najpierw z zakresu sztuk wyzwolonych, następnie z matematyki. Po
      studiach wykładał matematykę w Pizie (1589-1592) i Padwie (1592-1610).
      Nominacja na nadwornego matematyka księcia Toskanii w 1610 umożliwiła G.
      rezygnację z zajęć dydaktycznych i poświęcenie się pracy badawczej. W 1611
      został członkiem Accademia dei Lincei. W 1601 związał się z M. Gamba, z którego
      to związku urodziła się trójka dzieci: Virginia, Livia i Vincenzio; córki
      zostały mniszkami w klasztorze św. Mateusza w Arcetri. Zbiór 124 ocalałych
      listów Virginii do ojca, ukazujący zarówno osobowość, jak i wiarę religijną G.,
      ma wartość historyczną.

      ODKRYCIA I WYNALAZKI. G. sformułował prawo ruchu wahadła (1583), wynalazł wagę
      hydrostatyczną (1586), kompas wojskowy (1597), odkrył prawo swobodnego spadania
      ciał (1602), skonstruował termoskop (1607) i lunetę do obserwacji
      astronomicznych (1609); dzięki zastosowaniom lunety w latach 1609-1611 dokonał
      odkrycia czterech księżyców Jowisza, faz Wenus (przewidywanych przez
      Kopernika), plam na Słońcu oraz nierówności na powierzchni Księżyca. Ostatnie
      odkrycia ukazywały bezpodstawność tradycyjnej kosmologii, wg której w rejonach
      nad Księżycem nie mógł występować proces rozpadu lub jakichkolwiek zmian
      uważanych za oznakę niedoskonałości; były one również niezgodne z tezą, że inne
      planety poza Ziemią nie mogą mieć księżyców. Ostatecznie zaś prowadziły do
      zastąpienia astronomii Ptolemeusza przez astronomię Kopernika.
      ................................................................................
      PROCES. W 1615 Kongregacja Świętego Oficjum poleciła przebadać status nowej
      astronomii. Jedenastu doradców Inkwizycji sformułowało wniosek zaaprobowany
      oficjalnie 25 II 1616, który głosił, iż koncepcja G. jest "nierozumna i
      absurdalna pod względem filozoficznym oraz formalnie heretycka". Wyrokiem z 22
      VI 1633 zobowiązano G. do odrzucenia astronomii kopernikańskiej, do
      zamieszkania w miejscu wyznaczonym przez Święte Oficjum oraz do odmawiania do
      końca życia (raz w tygodniu) siedmiu psalmów pokutnych. Bezpośrednio po wyroku
      G. przebywał krótko w rezydencji abpa Piccolominiego, następnie zamieszkał we
      własnej willi w Arcetri k. Florencji. Swoje badania poświęcił w tym okresie
      podstawom nowej mechaniki. Opublikowana w 1638 praca Discorsi e dimostrazioni
      matematiche, intorno a due nuove scienze [...] jest uważana za najbardziej
      wartościową pracę w całym dorobku G. Określając nowe podstawy metodologiczne
      dla fizyki nowożytnej, zadecydowała ona o ostatecznym zarzuceniu fizyki
      Arystotelesa w naukach przyrodniczych.

      REHABILITACJA. W 1757 usunięto z Indeksu ksiąg zakazanych niektóre dzieła
      propagujące astronomię Kopernika. W 1820 Kongregacja Świętego Oficjum wydała
      dekret, w którym m.in. stwierdza: "Nic nie stoi na przeszkodzie, aby bronić
      opinii Kopernika o ruchu Ziemi w takim stopniu, w jakim mogą ją obronić autorzy
      katoliccy".

      W 1979, z okazji 100-lecia urodzin A. Einsteina, Jan Paweł II powołał specjalną
      komisję, której polecił, "aby teologowie, przyrodnicy i historycy, ożywieni
      duchem szczerej współpracy przebadali głębiej sprawę Galileusza". Komisja, w
      której pracach główną rolę odegrali kard. P. Poupard oraz dyrektor
      Obserwatorium Watykańskiego ks. G. Coyne, wydała swe główne opracowania w
      serii "Studi Galileiani". Wyniki jej badań upoważniają do opinii o
      rehabilitacji G., dzięki ukazaniu, że przy ocenie jego intuicji badawczych
      stosowano kryteria, w których zarówno nauki przyrodnicze, jak i teologię
      usiłowano podporządkować przestarzałej filozofii przyrody, pozbawionej
      merytorycznego związku z chrześcijańską wizją natury.

      Józef Życiński
      całość:
      www.kul.lublin.pl/efk/hasla/g/galileusz.html
      • homosovieticus FROMM-socjolog, filozof, psycholog, psychoanalityk 10.10.04, 11:52
        FROMM Erich - socjolog, filozof, psycholog, psychoanalityk, twórca
        psychoanalizy humanistycznej (neopsychoanalizy), ur. 23 III 1900 we Frankfurcie
        nad Menem, zm. 18 III 1980 w Muralto (Szwajcaria).

        F. dorastał w ortodoksyjnym środowisku żydowskim, co zadecydowało o jego
        pierwszych doświadczeniach religijnych i zainteresowaniach filozoficznych,
        koncentrujących się wokół zagadnień antropologicznych. Znaczny wpływ na rozwój
        intelektualny F. wywarł rabin frankfurcki N. A. Nobel, który skupił wokół
        siebie grupę młodych ludzi (m.in. F. Rosenzweiga, L. Löwenthala, M. Bubera)
        zafascynowanych studiowaniem Talmudu oraz Biblii, zwł. Ksiąg Prorockich. Za
        pośrednictwem Nobla, który doktoryzował się z filozofii pod kierunkiem H.
        Cohena, następnie ukończył studia rabinackie w berlińskim Seminarium
        Hildesheima, F. zainteresował się filozofią oraz twórczością J. W. Goethego.
        Postawa religijna F. w tym okresie zbliżona była do humanistycznej tradycji
        judaizmu. Równocześnie ze studiami nad judaizmem kontynuował F. naukę w słynnej
        we Frankfurcie Szkole Wöhlera w klasie o profilu humanistycznym, gdzie opanował
        język łac., ang. i franc. W 1918 zdał maturę i rozpo czął studia prawnicze, po
        roku przenosząc się na uniwersytet do Heidelbergu, gdzie podjął studia z
        zakresu filozofii, psychologii i socjologii. W czasie studiów F. utrzymywał
        żywe kontakty z nauczycielem Talmudu, kontynuatorem XVIII-wiecznej mistyki
        chasydzkiej S. B. Rabinkowem, który przed przyjazdem do Niemiec odbył studia w
        Kownie i Parnawie. Pod jego kierunkiem F. kontynuował swe studia nad Talmudem
        oraz negatywną teorią atrybutów Majmonidesa. Zainteresowania te trwały do lat
        20., kiedy F. ostatecznie zerwał związki z tradycją religijną środowiska, w
        którym się wychował.

        całosć:
        www.kul.lublin.pl/efk/hasla/f/fromm.html
        • homosovieticus COGITO ergo sum 10.10.04, 11:59
          COGITO (myślę) - kategoria epistemologiczna oznaczająca poznawcze przeżycie
          świadomości, mające stanowić, w myśl założeń niektórych koncepcji
          filozoficznych, pierwotny poznawczo i nie poddający się w wątpliwość fundament
          wiedzy (fundamentum inconcussum). Formą pochodną od czasownika "cogitare"
          (myśleć) jest "cogitatio", oznaczająca samo myślenie jako pewien akt lub - w
          dalszej kolejności - treść tego aktu.

          COGITO W UJĘCIU KARTEZJUSZA. Wśród poprzedników Kartezjańskiej zasady c. należy
          wskazać zwł. na św. Augustyna z Hippony, u którego występują, bardzo zbliżone
          do późniejszych pism Kartezjańskich, rozważania i sformułowania na temat
          statusu epistemologicznego c. (z tego powodu od początku zarzucano
          Kartezjuszowi plagiat). Występują one w takich dziełach, jak: De libero
          arbitrio (II 3), De civitate Dei (XI 26), Soliloquia (II 1), De vera religione
          (73), a nade wszystko w dziele De Trinitate (X 14, XV). W pierwszym z nich bp
          Hippony pisze m.in.: "[...] gdybyś nie istniał, z pewnością nie mógłbyś w ogóle
          mylić się. [...] Twoje istnienie jest faktem oczywistym. Nie byłoby oczywiste,
          gdybyś nie żył; wobec tego jest jasne, że żyjesz" (Św. Augustyn, O wolnej woli,
          w: DF 531-532). Natomiast w monumentalnej pracy O Trójcy Świętej wątki związane
          z pewnością towarzyszącą c. pojawiają się wielokrotnie w różnorakich
          sformułowaniach. W przeciwieństwie do późniejszego ujęcia Kartezjańskiego, u
          Augustyna znalazły one swoje pojęciowe dystynkcje i zostały częściowo
          sklasyfikowane: "[...] ten, kto twierdzi, że żyje, nie może nigdy ani mylić
          się, ani okłamywać. [...] świadomość ludzka posiada takie pewności, lecz są one
          bardzo nieliczne. Mówiący: ťwiem, że żyjęŤ stwierdza świadomość jednej rzeczy.
          Gdyby powiedział: ťZdaję sobie sprawę z tego, iż wiem, że żyjęŤ, byłyby już
          dwie rzeczy. Jeżeli zaś doda, że wie o tych dwóch rzeczach, to trzecią byłaby
          ta świadomość [...]" (O Trójcy Świętej, Kr 1996, 487). Zakres pewności
          towarzyszący świadomości życia i poznania rozszerzył Augustyn na sferę woli
          ("To samo daje się zauważyć również w odniesieniu do pewności własnej woli",
          tamże, 487 n.). Natomiast w dziełku O wierze prawdziwej (w: DF 789)
          napisał: "Każdy, kto pojmuje, że wątpi, czy prawda istnieje, pojmuje rzecz
          prawdziwą i jest pewien tego, co pojmuje, jest więc pewny rzeczy prawdziwej.
          Każdy więc, kto wątpi, czy prawda istnieje, w sobie samym ma rzecz prawdziwą, o
          której nie wątpi, a żadna rzecz prawdziwa nie jest prawdziwa bez prawdy".

          Bezpośrednim teoretycznym podłożem Kartezjańskiej nauki o c. jako
          niepowątpiewalnej bazie poznania była przyjęta przez niego określona metoda
          filozoficznych poszukiwań "archimedesowego punktu", na którym - w zamierzeniu
          Kartezjusza - można byłoby oprzeć wszystkie nauki, od metafizyki począwszy, na
          naukach matematycznych i przyrodniczych kończąc. Po raz pierwszy zasada c.
          została wyartykułowana przez Kartezjusza w jego słynnym, opublikowanym
          pierwotnie anonimowo dziele: Discours de la m(thode pour bien condiere da
          raison [...] (Lei 1637; Rozprawa o metodzie Wwa 1970, 19802). We franc.
          oryginale c. zostało wyartykułowane w kontekście formuły: "je pense, donc je
          sui, ou existe" ("myślę, więc ja jestem, czyli istnieję"), zaś w łac.
          przekładzie formuła ta przyjęła postać: ego cogito, ergo sum, sive existo.
          Podobnie w Principia philosophiae (A 1644; Zasady filozofii, Wwa 1960, Kąty
          20012), gdzie wyraźnie ukazana została droga Kartezjusza do zasady c. Była to
          droga tzw. metodycznego wątpienia, czyli takiego wątpienia, którego konkluzją
          okaże się nie sceptycyzm i postawa sceptyka wątpiącego w wartość jakiegokolwiek
          poznania, ale odnalezienie i wydobycie na jaw niepowątpiewalnej racji -
          kryterium prawdy (criterium veritatis). W zamyśle Kartezjusza samo wątpienie
          miało uwolnić poznanie od elementów przesądu, który był obecny w dziejach
          filozofii i nauki. Aby uwolnić poznanie od przesądów należało: "[...] rzeczy, o
          których będziemy wątpić [...] uważać za fałszywe, abyśmy tym jaśniej zbadać
          mogli, co jest najważniejsze i najłatwiej dostępne poznaniu" (tamże, 7).
          Przedmiotem wątpienia, oprócz rzeczy zmysłowych, były także prawdy
          matematyki: "[...] widzieliśmy już nieraz, jak ten i ów błądził w takich
          sprawach uważał za najbardziej pewne i same przez się oczywiste" (tamże, 8).
          Mocą wrodzonej władzy wolności możemy się jednak powstrzymać od dawania wiary
          wszelkim twierdzeniom, "które nie są całkowicie pewne ani zbadane". Wątpienie
          zastosowane przez Kartezjusza miało charakter radykalny i w praktyce
          oznaczało "wzięcie w nawias" tego wszystkiego, co w jakikolwiek sposób i z
          jakiegokolwiek powodu - bez popadania w sprzeczność - można było
          zakwestionować. Pisał o tym Kartezjusz: "odrzucając to wszystko, o czym w jakiś
          sposób możemy wątpić, i wyobrażając sobie, że te rzeczy są fałszywe, łatwo
          zaiste przyjmujemy, że nie ma żadnego Boga, żadnego nieba, żadnych ciał; i że
          my sami nie mamy rąk ani nóg, ani w ogóle żadnych części ciała;" (tamże, 9).
          Radykalizm przedsięwzięcia Kartezjusza był następstwem przyjętej przez niego
          implicite przesłanki, iż poznawcza wartość i niepowątpiewalność zasady
          uzyskanej w następstwie metodycznego wątpienia jest bezpośrednio uzależniona od
          tego, czy poddane w wątpliwość zostało to wszystko, co jest wątpliwe i tym
          samym, czy w wiedzy budowanej na pewnym poznawczo gruncie nie występują
          fałszywe przesłanki. Sam Kartezjusz był przekonany, iż wątpieniem ogarnął
          wszelką dającą się zakwestionować wiedzę, a tym samym wyeliminował wszelkie
          wątpliwe poznawczo przesłanki. Metodyczne i zarazem radykalne wątpienie
          stanowiło pierwszy etap na drodze prowadzącej do niepowątpiewalnej zasady
          (pryncipium). Stanowiło ono etap negatywny w zastosowanej przez niego metodzie,
          ponieważ nie kończyła go żadna pozytywna konstatacja. Tego rodzaju konstatacja
          pojawiła się dopiero wraz z odkryciem sfery c. i artykulacją jego sensu w
          postaci sądu: c. ergo sum.

          C. jako sąd. Sens zasady c. Kartezjusz wyartykułował w postaci sądu, który miał
          wielorakie (dokładnie było ich 7) sformułowania, zarówno w języku łac., jak i
          franc. Najważniejsze z nich to: 1) Je pense, donc je sui; 2) C. ergo sum; 3)
          Dubito ergo sum. Sformułowania 1) i 2) mają zasadniczo ten sam sens, ponieważ
          są konstatacją pewności istnienia, która towarzyszy podmiotowi aktu myślenia
          (je pense, c.). W przypadku 3) pewność jest atrybutem towarzyszącym aktowi
          wątpienia (dubito). Sam Kartezjusz skłaniał się ku stanowisku swoistej
          ekwiwalencji pomiędzy zasadami myślenia (c.) oraz wątpienia (dubito): "Dubito
          ergo sum, vel, quod idem est: c. ergo sum" ("Wątpię, więc jestem, albo, co jest
          tym samym: myślę, więc jestem", Poszukiwanie prawdy poprzez światło przyrodzone
          rozumu, Wwa 1958, 148).

          C. w wymiarze poznawczym. Odkrycie Kartezjusza, za sprawą którego znalazł się
          on w gronie klasyków filozofii, zasadniczo dotyczyło tego etapu zastosowanej
          przez niego metody, który stanowił następstwo metodycznego wątpienia. Była to
          konstatacja, iż o ile wątpieniu może podlegać wszystko, z prawdami matematyki i
          egzystencją Boga włącznie, o tyle temu samemu wątpieniu nie podlega istnienie
          tego, który powątpiewa. A zatem nie podlega wątpieniu podmiot (subiectum) tego
          wątpienia, czyli konkretne "ja" (ego). Ów wątpiący podmiot, poprzez metodyczne
          i konsekwentne wątpienie, odkrył sferę tego, co niepowątpiewalne. Wątpiąc o
          wszystkim, o jednym wątpić nie mógł, a mianowicie o istnieniu siebie samego,
          jak również o tym, iż jest pewnym czymś (res), pewnym bytem, a dokładniej:
          istniejącą istotą (essentia). Dociekania Kartezjusza osiągnęły etap, w
          którym: "nie przyjmujemy na tej podstawie tego, że my, którzy takie rzeczy
          myślimy, jesteśmy niczym; byłoby bowiem sprzecznością sądzić, że to, co myśli w
          tym samym czasie, kiedy myśli, nie istnieje. I stąd owo poznanie: ťja myślę,
          więc jestemŤ, jest tym, które ze wszystkich jak
          • homosovieticus -jestem chyba wyjątkiem, przepraszam cd 10.10.04, 12:01
            www.kul.lublin.pl/efk/hasla/c/cogito.html
    • Gość: Roman Obserwujac polskie klechy zostaje sie antyteista IP: 200.56.233.* 10.10.04, 12:00
      Ty jestes pzrykladem klechy,ktory nie tylko odstrecza od KK ale kaze z nim
      walczyc.
      • Gość: jan. Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei IP: *.multicon.pl 10.10.04, 12:04
        jakie one tam są "polskie klechy" Romanie ?. one są vatykańskie ,polskojęzyczne
        ale nie polskie.
        • Gość: Roman Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei IP: *.assura.ch / 195.141.64.* 10.10.04, 12:07
          Trzesa gaciami,bo wiedza,ze ich koniec w Polsce niedlugi i czas ostatecznej
          rozprawy nadejdzie niebawem.
        • goniacy.pielegniarz Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei 10.10.04, 12:07
          Gość portalu: jan. napisał(a):

          > jakie one tam są "polskie klechy" Romanie ?. one są vatykańskie ,polskojęzyczne
          >
          > ale nie polskie.

          One są żydowskie, polskojęzyczne, ale nie polskie.
          Mówi ci to coś, jełopie?
          • Gość: Roman Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei IP: 213.156.63.* 10.10.04, 12:10
            Najbardziej zydowskie to te z Torunia i Gdanska sa oraz ich kolaboranci.
          • Gość: jan. Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei IP: *.multicon.pl 10.10.04, 12:24
            Goniący ! Ty też pewnie jesteś darmozjadem habitowym lub innym wikarym czy coś
            koło tego. Czas was się dzięki Bogu kończy. Ludzie zbyt dużo juz dowiedzieli
            się o waszych zboczeniach wszelkich. Podobnie bylo kilkanaście lat temu w
            Irlandii. Tam wtedy media zaczęły wywlekać brudy związane z celibatem. Dzisiaj
            po pustych kościołach irlandzkich hula wiatr i biegają myszy....
            • goniacy.pielegniarz Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei 10.10.04, 12:47
              Gość portalu: jan. napisał(a):

              > Goniący ! Ty też pewnie jesteś darmozjadem habitowym lub innym wikarym czy coś
              > koło tego.

              Napisałbym, że jestem o. Rydzykiem, ale wiem, że bylibyście gotowi momentalnie w
              to uwierzyć, tak jak i w to, że Homoś jest księdzem.

              > Czas was się dzięki Bogu kończy. Ludzie zbyt dużo juz dowiedzieli
              > się o waszych zboczeniach wszelkich. Podobnie bylo kilkanaście lat temu w
              > Irlandii. Tam wtedy media zaczęły wywlekać brudy związane z celibatem. Dzisiaj
              > po pustych kościołach irlandzkich hula wiatr i biegają myszy....

              Wróciłbyś lepiej do swoich analiz, z których wynika, że 60% czy ile tam
              polskiego społeczeństwa to antyklerykałowie, a nie się tu za najnowszą historię
              Irlandii łapiesz.
              • Gość: Roman Re: Obserwujac polskie klechy zostaje sie antytei IP: 5.3.1R4D* / *.mystarhub.com.sg 10.10.04, 12:58
                Czarnuszki nie takie glupie sa. One tez interesuja sie swiatem.
                Francja,Irlandia,Hiszpania, Austria (10 tys. wiernych pozegnalo sie z KK po
                skandalu w seminarium)...Jest powod do s.. w gacie mimo sztucznie utrzymywanych
                statystyk koscielnych w RP.
      • Gość: pan z pan Tu coś z KUL, tam coś z KUL, ot z KUL wiele... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 00:39
        Dawniej jak coś było "socjalistyczne", na przykład "demokracja socjalistyczna"
        to znaczyło, ze jest kiepskie... teraz jak coś jest "katolickie", na
        przykład "katolicki uniwersytet" to znaczy, ze prawdopodobnie jest
        kretyńskie... Kiedyś jakis szpenio od mowy-trawy sobie pomyslał: "Jak dodam
        do 'lubelskiego uniwersytetu' pompatyczny przymiotnik, to podnisę rangę uczelni
        wyżej niż ten drugi w Lublinie, ten od kurii Skłodowskiej"... Miało być
        wzniosle i pięknie, a wyszło jak zawsze. I przymiotniki tylko podkreslają to, o
        czym wszyscy wiedzą - że jest to szkółka trzeciorzędna, prowincjonalna i
        wyznaniowa. Tam do dziś uważa się za udowodnione, ze Ziemia jest płaska...
    • Gość: Polak Jankowski i Rydzyk= producenci polskiego scierwa IP: 81.113.58.* / *.pool81113.interbusiness.it 10.10.04, 12:15
    • danek4 Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 12:56
      to już historia filozofii religii
      czy masz coś bardziej aktualnego homosovieticusie?
      może coś na temat chrześcijaństwa niewierzących?
      • homosovieticus Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 13:15
        danek4 napisała:

        > to już historia filozofii religii
        > czy masz coś bardziej aktualnego homosovieticusie?
        > może coś na temat chrześcijaństwa niewierzących?

        Nie rozumiem. Pokazałem aktualne encyklopedyczne (naukowe) ujecie terminu
        ATEIZM.
        Cgrzescijaństwo niewierzacych - to bełkot jakiś.
        Przepraszam ale tak jest.Może co innego masz na mysli?
        • danek4 Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 13:34
          homosovieticus napisał:

          > Nie rozumiem. Pokazałem aktualne encyklopedyczne (naukowe) ujecie terminu
          > ATEIZM.

          ja nie podważam "aktualnye encyklopedyczne (naukowe) ujęcie terminu ATEIZM"

          > Cgrzescijaństwo niewierzacych - to bełkot jakiś.
          > Przepraszam ale tak jest.Może co innego masz na mysli?

          no widzisz do czego doprowadziło ciebie zatrzymanie się na "encyklopedycznej"
          wiedzy?
          termin "chrześcijaństwo niewierzących" traktujesz jeszcze jak bełkot, choć być
          może po raz pierwszy z takim określeniem się spotkałeś
          • homosovieticus Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 13:53
            danek4 napisała:

            > homosovieticus napisał:
            >
            > > Nie rozumiem. Pokazałem aktualne encyklopedyczne (naukowe) ujecie terminu
            >
            > > ATEIZM.
            >
            > ja nie podważam "aktualnye encyklopedyczne (naukowe) ujęcie terminu ATEIZM"
            >
            > > Cgrzescijaństwo niewierzacych - to bełkot jakiś.
            > > Przepraszam ale tak jest.Może co innego masz na mysli?
            >
            > no widzisz do czego doprowadziło ciebie zatrzymanie się na "encyklopedycznej"
            > wiedzy?
            > termin "chrześcijaństwo niewierzących" traktujesz jeszcze jak bełkot, choć
            być
            > może po raz pierwszy z takim określeniem się spotkałeś
            O tym, czy coś, jest bełkotem,czy nie, nie decyduje czy spotykamy sie z takim
            okresleniem po raz piewszy czy setny np.
            Bełkot to mowa bez sensu.Bzdura.Niezrozumiała.
            • danek4 Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 15:09
              homosovieticus napisał:

              > O tym, czy coś, jest bełkotem,czy nie, nie decyduje czy spotykamy sie z takim
              > okresleniem po raz piewszy czy setny np.

              oczywiście, że nie
              ale czy ty masz monopol na kreślenie co bełkotem jest a co nim nie jest?
              jeśli z jakąś mową (obcojęzyczną dla ciebie)spotykasz się po raz pierwszy to
              zdaje ci się ona bełkotem, ale po raz setny to być może z tego bełkotu
              zaczynasz rozumieć chociaż pojedyńcze słowa

              > Bełkot to mowa bez sensu.Bzdura.Niezrozumiała.

              niezrozumiała nie od razu oznacza przecież bełkotliwa
              czy się mylę?
        • danek4 Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 10.10.04, 17:02
          homosovieticus napisał:

          > Cgrzescijaństwo niewierzacych - to bełkot jakiś.

          "Chrzescijaństwo niewierzących" to moje zapożyczenie tytułu pewnej książki.
          podałam ten tytuł bez cudzysłowia jako propozycję na inne ujęcie ATEIZMU
          współczesnego w postoscjalistycznym kraju
    • Gość: Ed Re: Zostac ateista, to wymaga odwagi ! IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 10.10.04, 19:54
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8137520
      • homosovieticus : Zostac ateista, to wybór OSOBISTY! 11.10.04, 21:05
        Nie wydaje się też, być NAJMODRZEJSZYM!

        Gość portalu: Ed napisał(a):

        > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=8137520
    • homosovieticus Jęśli czegoś nie rozumiemy to nie oznacza to 11.10.04, 17:45
      ,że tego nie ma.!
      Pomyślec trochę wystarczy.
      • Gość: Ed Re: Jęśli czegoś nie rozumiemy to nie oznacza to IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 18:08
        "Zwę chrześcijaństwo jednym wielkim instynktem zemsty, dla którego żaden środek
        nie jest dość jadowity, chytry, podstępny, niski - zwę je jedną śmiertelną
        hańbą i plamą ludzkości."
        (Fryderyk Nietzsche)
        • homosovieticus KOŃ, CO Z WŁASNEJ GŁOWY MYŚL WYSNUWA 11.10.04, 18:14
          Gość portalu: Ed napisał(a):

          > "Zwę chrześcijaństwo jednym wielkim instynktem zemsty, dla którego żaden
          środek
          >
          > nie jest dość jadowity, chytry, podstępny, niski - zwę je jedną śmiertelną
          > hańbą i plamą ludzkości."
          > (Fryderyk Nietzsche)
          UWAŻAJ ŻEBYŚ NIE SKOŃCZYŁ JAK NIETZSCHE!
          Czy nie wiesz jaką śmiercią skończył Autor?
          • Gość: Ed Re: KOŃ, KTÓRY CIĄGNIE POD GÓRĘ :)) IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 18:36
            Mimo wszystko wolę skończyć jak Nietzsche niż jak papież Jan VIII - oczywiście
            ten drugi. A tak nawiesem od kiedy zająłeś się poczęstunkami śmierci? Czyżbyś
            zachłysnął się wspomnieniami o dokonaniach papieża Bonifacego VII ? :):
            • homosovieticus Re: KOŃ, KTÓRY PISZE BZDURY! 11.10.04, 19:31
              Gość portalu: Ed napisał(a):

              > Mimo wszystko wolę skończyć jak Nietzsche niż jak papież Jan VIII -
              oczywiście
              > ten drugi. A tak nawiesem od kiedy zająłeś się poczęstunkami śmierci? Czyżbyś
              > zachłysnął się wspomnieniami o dokonaniach papieża Bonifacego VII ? :):
              Jeśli chcesz , to możemy spróbować "sił" swoich , tu, na forum.
              Ale wyraźnie ,powiedz, czy jestes przeciwnym KK?
              Gotów jestem,( sorry, za zarozumialstwo) stanać, w Jego obronie.
              • Gość: Ed Re: Idzie sobie pacholę IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 20:10
                Przez zagony, przez pole:
                Wielki wicher, ulewa,
                A to idzie i śpiewa.
                • homosovieticus Idzie sobie pacholę i o mądrościach prawić chce! 11.10.04, 21:02
                  Gość portalu: Ed napisał(a):

                  > Przez zagony, przez pole:
                  > Wielki wicher, ulewa,
                  > A to idzie i śpiewa.
                  Moim zdaniem - drogi EdIE, - przesadzasz z tym zupełnie nie mającym podstaw ,
                  nieustannym atakiem na KK.
                  Gdyby nie On,to nie umiałbyś ani czytac, ( postów moich), ani pisać własnych.
                  • Gość: Ed Często skrót dzieła skazuje na zagładęsamo dzieło IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 11.10.04, 23:33
                    Nie każdy musi zawdzięczać swą egzystencję Krk i jego indoktrynacji. Rozumiem,
                    że dla spotykasz się z sugestią wręcz nie do pojętą. Zmień kuchnię, zmieni się
                    również i uprawiana dotychczas "medycyna" a i serwowane bajki zastąpisz historą
                    rzeczywistą.
    • Gość: P.S.J. Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 21:55
      Dlaczego zakładasz że ateizm odrzuca MONOteizm? POLIteizmu już nie? Bogowie
      politeistyczni także mogą być (i są) zdefiniowani przez niektóre religie
      jako "byt w pełni doskonały, transcedentny, niezależny od świata i
      człowieka, konieczny (nieuwarunkowany), przyczyna całej rzeczywistości,
      osobowy Absolut, z którym człowiek może wejść w świadome relacje", a w zasadzie
      byty.

      ale pozatym nie mam nic do dodania
      • homosovieticus Re: A T E I Z M - to trzeba wiedzieć 11.10.04, 22:15
        Gość portalu: P.S.J. napisał(a):

        > Dlaczego zakładasz że ateizm odrzuca MONOteizm? POLIteizmu już nie? Bogowie
        > politeistyczni także mogą być (i są) zdefiniowani przez niektóre religie
        > jako "byt w pełni doskonały, transcedentny, niezależny od świata i
        > człowieka, konieczny (nieuwarunkowany), przyczyna całej rzeczywistości,
        > osobowy Absolut, z którym człowiek może wejść w świadome relacje", a w
        zasadzie
        >
        > byty.
        >
        > ale pozatym nie mam nic do dodania
        Przeczytaj UWAŻNIE!
        Pisanie wymagało wysiłku intelektualnego. Sądzę ,że czytanie wymagać powinno
        podobnego.Zasada arystotelowska.
        • Gość: Jan Boicie sie kleszki ateizmu jak ognia,to widac IP: *.chc.edu.tw / *.HINET-IP.hinet.net 11.10.04, 23:38
          Wbijcie sobnie do glowy nieboraki,ze coraz mniej jest glupich,ktorzy wierza w
          bajeczki,w ktore wy sami nie wierzycie zreszta. Ty jestes najlepszym dowodem
          hipokryty na rzecz maluczkich i glupich.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka