jabbaryt
24.06.19, 22:06
Nie muszę chyba tłumaczyć jaki mam stosunek do tego jegomościa. Aby o opisać musiałbym użyć wielu niecenzuralnych słów. Ale w skrócie uważam, nie odmawiając mu inteligencji, że jest to największe zło w polskiej polityce. On i cała Platforma. Dlatego z pewnym zdumieniem obserwuję, że Tusk ostatnio dokonuje rzeczy pożytecznych i dobrych a to dlatego, że koncertowo wykańcza Platformę – partię, która sam założył. Oczywiście nie robi tego ze szlachetnych pobudek, bo te są mu obce. Jego działalność polityczna ma na celu głównie dobrostan jego własnego tyłka i dla tego szczytnego celu jak zwykle idzie po trupach. Kariera polityczna Tuska to pasmo zdrad i wykańczania wszystkich, którzy stali mu na drodze. Zdradzał kolegów z UW, w PO jest bardzo długa liczba politycznych trupów, których Tusk posłał na przedwczesną emeryturę. Przypomnijmy: Olechowski, Płażyński, Gilowska, Piskorski, Rokita wszyscy ci zostali wykończeni bo stali mu na drodze w celu objęcia pełni władzy. Nie to żebym ich żałował. Po zdobyciu władzy najpierw w PO a potem w całym kraju, Tusk chyba stwierdził, że szkoda się kisić w krajowej polityce, bo dużo stresu a kasa w sumie dość mała. Dlatego zaczął kombinować jak wskoczyć na unijną łódkę i temu celowi podporządkował swoje premierostwo. To dlatego w przyszłym roku czekają nas ogromne podwyżki prądu, będące wynikiem podpisania prze Tuska i Kopacz niekorzystnej dla Polski wersji pakietu klimatycznego. To dlatego rząd podpisano bezsensowny kontrakt na Caracale z niewielkie 13 mld. Trzeba przyznać Tusk dopiął swego. PO dołowała w sondażach, pojawił się kryzys w obozie rządzącym, ale Tusk miał to w pompie. Jak kapitan który opuszcza pierwszy tonący okręt, wsiadł beztrosko do unijnej szalupy i radośnie odpłynął ku wygodnej i dobrze płatnej posadce. Porzucił Platformę jak nie potrzebne już mu narzędzie. W Brukseli żyje mu się dobrze i wygodnie, ale w Polsce PO jest w kryzysie ale jakoś Tusk nie kwapi się do powrotu. Eurokraci zdaje się naciskają na Donalda aby wrócił na białym koniu i odzyskał Polskę. Jak widać jednak Tusk ma średnią ochotę wracać do Polski i trzeba przyznać koncertowo wybrnął z tego problemu - jak zwykle cudzym kosztem. Tusk rzekomo przyjechał wspomagać PO przed wyborami europejskimi. No i nastąpiło wystąpienie jego laufra Jażdżewskiego. Te słynne przemówienie zmobilizowało jak nigdy elektorat kościelny a PO straciło na tym sporo poparcia. Czy Tusk był tak głupi, że nie wiedział jaki będzie tego efekt? Nie sądzę. Swoim mocodawca z Brukseli pokazał, no proszę starałem się, ale ten ciemny polski lud nie rozumie europejskich i światłych idei. Tak więc Tusk pewnie w Brukseli znajdzie kolejną dobrze płatną fuchę. Tym razem wykpił się kosztem Platformy, którą sam osobiście i świadomie dobił doprawiając jej gębę dzikich antyklerykałów. Ale to naprawdę nie moje zmartwienie i nie zamierzam udawać że mnie to w jakiś sposób martwi. Tusk wykonał dla PiSu dobra robotę – potwierdził to nawet Kosiniak Kamysz. Możemy śmiało mówić o efekcie Tuska. I oby więcej tego efektu w kolejnych wyborach.