sverir
10.01.20, 13:34
Rzecznik dyscyplinarny Piotr Schab odmówił wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w sprawie p. Piebiaka (afera hejterska), uzasadniając to faktem, że "synteza dotychczas zgromadzonych w sprawie dowodów, dokonana przez pryzmat obowiązującej w polskim procesie karnym zasady domniemania niewinności - nakazującej każdą osobę pozostającą w kręgu zainteresowania organów ścigania, podejrzaną po przedstawieniu zarzutów, czy też oskarżoną uznać za niewinną, dopóki wina nie zostanie udowodniona i stwierdzona prawomocnym wyrokiem skazującym, co gwarantuje Konstytucja RP, Kodeks karny i Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka - nie potwierdziła tezy, wyrażonej w środkach masowego przekazu, o próbie medialnego zdyskredytowania sędziego Markiewicza".
Jednocześnie ten sam rzecznik dyscyplinarny wszczął postępowanie dyscyplinarne w sprawie sędziego Juszczyszyna, który - w ocenie pana rzecznika - uchybił godności zawodu poprzez "wydanie bez podstawy prawnej postanowienia nakazującego Szefowi Kancelarii Sejmu RP przekazanie list poparcia kandydatów do KRS".
Podsumowując - facet szczujący na innych sędziów nie uchybia godności zawodu, ponieważ pan rzecznik dyscyplinarny nie wie, czy owo szczucie miało na celu zdyskredytowanie konkretnego sędziego (taką sprawę badano). Inny sędzia za samo wezwanie do ujawnienia listy poparcia ma od razu postępowanie dyscyplinarne.
Decyzje pan rzecznik podjął na podstawie przepisów starej ustawy. Ponieważ jednak miało być o ustawie kagańcowej, to słówko na koniec - rozsądni ludzie i tak wiedzą, czemu ona ma służyć. Natomiast mniej rezolutni choć uczciwi mają czarno na białym, że i bez kagańca rzecznik dyscyplinarny może ścigać za "uchybienie godności zawodu". Jeśli mniej rezolutni nadal będą się upierać, że o to w tym wszystkim chodzi, to niech w końcu zapomną. Chodzi właśnie o to, żeby właściwi sędziowie mogli bezkarnie szczuć ludzi, podczas gdy niewłaściwi ponosili konsekwencje za niemiłe obecnej władzy decyzje.