Dodaj do ulubionych

Budapeszt 1956

23.10.04, 10:56
"Po tysiąckroć umrą,
A chwały dla ich krzyża nie będzie żadnej,
Bo nic nie mogli zrobić.."

Endre Ady "Węgierscy mesjasze"

W tych dniach mija kolejna rocznica krwawych wydarzeń na Węgrzech w 1956
roku. W czasie gdy to co zostało z Polaków skandowali tłumnie "Wiesław,
Wiesław" i przysięgali wierność socjalizmowi(choć z ludzką twarzą), Węgrzy
nie patyczkowali się. Wielosetysięczny tłum rozbijał budapesztańskie pomniki
Stalina,demolował budynki bezpieki, uwalniał więźniów politycznych. Nowy
węgierski premier Imre Nagy wezwał do siebie Andropowa i rzucił mu w twarz
kartką, na której było spisane oświadczenie,że Węgrzy wycofują się z Układu
Warszawskiego.W najbliższym czasie miały być przeprowadzone wolne wybory,
reaktywowano przedwojenne partie.Po stronie legalnego rządu powstańczgo
opowiedziała się większosć jednostek armii węgierskiej ( w 1956 roku polska
armia rozjeżdzała czołgami robotników Poznania, w 1970 Gdańska).Skończyło się
tak, jak skończyć się musiało. Zdrajcy ogłosili powstanie nowego,
kontrrewolucyjnego rządu robotniczo - chłopskiego i zwrócili się o pomoc do
ZSRR. Wkraczajace wojska radzieckie spotkał zaciekły opór mieszkańców
Budapesztu i armii węgierskiej.Do dziś ciarki przechodzą po plecach, gdy
słyszy się dramatyczne apele o pomoc emitowane w Radio Kossuth: "Nie ma
potrzeby powtarzać. Pomóżcie Węgrom. Pomóżcie pisarzom, uczonym, robotnikom,
chłopom i całej węgierskiej inteligencji. Pomóżcie! Pomóżcie! Pomóżcie!".
Polacy ( raczej to co z nich zostało) pomagali jak mogli ( oddawano krew,
zbierano dary) Gorzej z polską inteligencją. Często podaje się przykład
pewnego profesora-europarlamentarzysty który wystąpił z PZPPR po interwencji
( niemal bezkrwaej ) w Czechosłowacji. Dlaczego nie wystąpił gdy Budapeszt
płonął?
Interwencja kosztowała życie kilku tysięcy Węgrów, kilkadziesiąt tysięcy
zostało rannych, ponad 300 tyś w obawie przed represjami zmuszonych było do
emigracji. Na śmierć skazano blisko tysiąc osób z przywództwa politycznego
kontrrewolucji i kadry oficerskiej. Imre Nagy,któremu radziecki ambasador
gwarantował nietykalnosć czasie rozmów kapitulacyjnych został oczywiscie
podczas nich aresztowany i zabity.Pochowano go na wysypisku śmieci twarzą do
ziemi.

"Sprawgnionych świecidełek wolności Węgrów
Nikt nie mógł piękniej w piekło strącić
Człowiek w bezczłowieczeństwie władzy
Wegier, za węgierskość bity,
Zmartwychwstajacy i ginący"
Obserwuj wątek
    • homosovieticus Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! 23.10.04, 12:03
      Jak Powstańcom Warszawskim!
      Byłoby może pożytecznym i na miejscu, oddać część, wegierskim, bohaterskim
      bojownikom o wolność jednostki, która godność życiu naszemu nadaje.
      • Gość: Piter Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.10.04, 12:12
        Z pewnością, jak co roku, jest wystawa w Instytucie Węgierskim. Tam mozna się
        dowiedzieć o miejsca, w których colkolwiek się odbywa, typu składanie wieńców.
        Z drugiej strony to smutne, jak wśród Polaków mało jest sympatii dla Węgrów (co
        wynika z sodaży). A przypomnijmy tylko wydarzenia XX wieku: wojna 1920 r.,
        wspólna granica, traktowanie uchodźców polskich, postawa wojsk węgierskich w
        GG, przyjęcie dzieci powodzian...
        Wśród Węgrów więcej jest sympatii dla Polaków, niż wśród Polaków dla Węgrów.
        Elyen Magyar!
        P.
        • homosovieticus Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! 23.10.04, 12:22
          To nie jest prawdą,że Polacy nie darzą sympatią Wegrów.Większość z nas lubi
          Wegrów pomimo trudności językowych.

          Serdecznie Cię pozdrawiam Piter i bratersko ściskam!
          • Gość: Piter Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.10.04, 12:45
            Ten smutny wniosek sformułowałem po przeczytania jakichśtam sondaży dotyczących
            sympatii i antypatii odczuwanych przez Polaków do innych narodów. Węgrzy
            niestety nie byli w czołówce. Może gdyby więcej pisać o Węgrzech i naszych
            wzajemnych stosunkach, tak historycznych, jak i obecnych - przecież w UE
            jesteśmy w podobnej sytuacji, to możecoś by się zmieniło Pewne nadzieje w tym
            względzie wiązałem z Grupą Wyszehradzką, ale nie wyszło. MOże wyjdzie jakaś
            współpraca w europarlamencie?
            Zdaję sobie sprawę, że sympatie, jako stan emocjonalny, dziś są takie, jutro
            mogą się zmienić. Myślę też, że sporo do zawdzięczenia mamy komunie, która
            skutecznie blokowała wzajemne kontakty między naszymi (i nie tylko) narodami.
            Ale odzew Polaków na zbiórke pieniędzy dla ofiar powodzi na Węgrzech był
            skandalicznie mizerny.
            Gdy na Węgrzech zbierano pieniądze na pomoc powodzianom w Polsce, w Czechach i
            jeszcze gdzieśtam, każdy ofiarodawca mógł zadeklarować, na który kraj chce swój
            datek przeznaczyć. O ile pamiętam, ponad 95% zadklarowało Polskę!
            Wymowne, nieprawdaż?
            Elyen Magyar!
            Ściskam serdecznie
            P.
            • Gość: Abi Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 13:04
              Wieczna chwała! Też pamiętam, maszerowałem w pochodzie Nowym Światem do Placu
              Zamkowego, gdzie odbył się wiec solidarności z Węgrami.
              Ktoś tu porównał Powstanie Węgierskie z Powstaniem Warszawskim. Szkoda, że nie
              próbował wyciągnąć wniosków. One przecież nasuwają się same!
              Ale jeden wniosek, wynikający z porównania z sytuacją Polski w 1981 jest także
              oczywisty - uniknęliśmy wówczas podobnej, lub znacznie większej, tragedii.
              Dzięki stanowi wojennemu - niezależnie jak trudno to niektórym "patriotom"
              przełknąć.
              • Gość: * Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:42
                W tym czasie spontaniczna i masowa manifestacja solidarności z Węgrami odbyła
                się w Olsztynie w miejscu dzisian nazywanym Placem gen. Bema. To w tym czasie
                ten plac został nazwany Placem Powstańców Węgierskich. Potwierdzenie można
                znaleźć także na mapach miasta z tego okresu. Nieco później ten plac
                został "skojarzeniowo" przemianowany na Plac gen. Bema. Co z tym fantem teraz
                zrobić - nie wiem. Choć byłbym skłonny oprzywrócić jemu pierwotną nazwę.
        • Gość: * Re: Powstańcom Węgięrskim wieczna chwała!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:36
          Myślę, że nie masz racji. Polecam nawet "Przyjaciółkę" - pismo kobiece -
          publikujące sporo zdjęć i artykułów na temat Powstania Węgierskiego w trakcie
          jego trwania. Możesz także sięgnąć do innych zszywek prasowych z tego niezbyt
          ciekawego okresu naszych obydwu narodów. Są to dokumenty niezbyt potwierdzające
          Twoją opinię.
    • Gość: Karolina Re: Budapeszt 1956 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 13:40
      Pan Lupus, świat widzi ponuro.Wciąż tylko o stosach i grobach.Pan wiesza,
      poddaje torturom.Głos pana to wieczna żałoba.
      • Gość: Abi Tobie Karolino..... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:07
        i tej drugiej Pani
        słodkiej jak sułtański krem...
        To fragment starej (bardzo starej!) piosenki. Chyba Homohomini?
        Życie, Karolino, to nie sułtański krem, niestety!
        • Gość: * Re: Tobie Karolino..... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.04, 14:45
          Nie oznacza to jednak uzasadnienia tylko czarnej wizji serwowanej przez lupusa.
          Co do melodii - pamiętam. Miła melodia.

          pzdr
          • Gość: Piter Re: Tobie Karolino..... IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 23.10.04, 15:46
            Wizja jest czarna (czy też raczej czerwona od krwi i płomieni), gdyż taka to
            smutna rocznica. Ta czarna wizja nie przeszkadzała jednak Węgrom oddać hołdu
            bojownikom za wolność, poprzez ustanowienie święta narodowego właśnie w te
            bolesną rocznicę. Lupus tylko przypomniał.
            Elyen Magyar!
            P.
            • Gość: Ed Re: Tobie Karolino..... IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 18:37
              Można i tak. Ze swej strony składam rónież hołd Powstańcom Wgięgierskim.
              Niestety, żałuję, że nie znam węgiereskiego. Przypuszczam, że zabrzmiało by to
              dźwiękami znacznie bardziejmiłymi dla Tego ucha.

              Pozdrawiam
    • Gość: atheist Re: Budapeszt 1956 IP: *.crowley.pl 23.10.04, 16:48
      Wegrzy w czasie IIWS wspolpracowali z nazistami. Armia Czerwona musiala zrobic porzadek z pogorobowcami faszysty Horthy'ego.
      • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.10.04, 17:05
        Żałosny ignorancie, czy to cytat z "Notatnika agitatora PZPR"?
        P.
        • maksimum Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE 23.10.04, 17:57
          Wiele osieroconych dzieci wegierskich bylo wychowywanych w Polsce.
          Pamietam jedna dziewczyne w Ozarowie.
          • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.10.04, 17:59
            Tak właśnie rodzą się prawdziwe przyjaźnie między narodami.
            Elyen Magyar!
            P.
          • maksimum Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE 23.10.04, 19:15
            maksimum napisał:

            > Wiele osieroconych dzieci wegierskich bylo wychowywanych w Polsce.
            > Pamietam jedna dziewczyne w Ozarowie.

            Ta dziewczynka miala wegierskie imie i polskie nazwisko i chodzila do jednej
            klasy z moja siostra.
            Spokojna,inteligentna,dobrze sie uczyla i dopiero po dluzszym zastanowieniu
            mozna bylo sie domyslec ze nie wygladala na Polke.
            • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 23.10.04, 23:26
              Mój urodzony na Węgrzech znajomy dostał na drugie imię Arpad - dla uszanowania
              tych, którzy udzielili im podczas wojny schronienia.
              Do dziś pod Wrocławiem mieszka wdowa po hr. Napoleonie Rzewuskim, który ożenił
              się z nią podczas internowania w latach wojny. Ich dzieci to wspaniały przykład
              polsko-węgierskiego braterstwa...
              Elyen Magyar!
              P.
            • maksimum Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE 24.10.04, 01:40
              maksimum napisał:

              > maksimum napisał:
              >
              > > Wiele osieroconych dzieci wegierskich bylo wychowywanych w Polsce.
              > > Pamietam jedna dziewczyne w Ozarowie.
              >
              > Ta dziewczynka miala wegierskie imie i polskie nazwisko i chodzila do jednej
              > klasy z moja siostra.
              > Spokojna,inteligentna,dobrze sie uczyla i dopiero po dluzszym zastanowieniu
              > mozna bylo sie domyslec ze nie wygladala na Polke.

              Ozarow to bylo male miasteczko i wszyscy sie znali.Jej rodzice byli starsi i
              mieli ja jedna.
              Nasze dzieciaki byly w wiekszosci razowe i rozwydrzone i "Pershing" tez do tej
              szkoly chodzil.
              Ona byla skupiona i spokojna i dlatego lubilem popatrzec na nia.
              • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 24.10.04, 07:42
                Swoją drogą to niezbyt znany fakt z naszej wspólnej historii. A jakie były jej
                dalsze losy? Wróciła na Węgry?
                Elyen Magyar!
                P.
                • maksimum Re: Budapeszt 1956 OSIEROCONE DZIECI WEGIERSKIE 24.10.04, 15:20
                  Gość portalu: Piter napisał(a):

                  > Swoją drogą to niezbyt znany fakt z naszej wspólnej historii. A jakie były
                  jej dalsze losy? Wróciła na Węgry?
                  > Elyen Magyar!
                  > P.

                  Ona byla starsza ode mnie i do szkol srednich juz chodzilismy do Warszawy i
                  wtedy to wlasnie znajomosci sie rozplywaly,bo kazdy chodzil do innej szkoly.
      • lupus.lupus Re: Budapeszt 1956 23.10.04, 19:04
        Gość portalu: atheist napisał(a):

        > Wegrzy w czasie IIWS wspolpracowali z nazistami. Armia Czerwona musiala
        zrobic
        > porzadek z pogorobowcami faszysty Horthy'ego.

        Karzełku,

        Nie masz zielonego pojęcia o złożonej sytuacji Węgier w czasie II wojny
        światowej. Nas powinno bardziej interesować jak rząd węgierski nie poddał się
        presji Niemiec w 1939 r nie godząc się na nalegania, by udostępnić terytorium
        Węgier do przygotowywanej inwazji na Polskę.
        Szef węgierskiego MSZ do niemieckiego ambasadora Villianiego:
        "Nie jesteśmy skłonni brać udziału ani pośrednio, ani bezposrednio w zbrojnej
        akcji przeciwko Polsce. Przez "pośrednio" rozumiem tu, że odrzucimy każde
        żądanie, które prowadziłoby do umożliwienia transportu wojsk niemieckich przez
        terytorium węgierskie dla napaści przeciw Polsce. Jeżeli Pana kraj zagrozi
        użyciem siły, oświadczam kategorycznie, że na oręż odpowiemy orężem"
        Kilka tygodni przed początkiem wojny węgierski premier wywołując wściekłość u
        Hitlera telegrafował do niego: "Nie możemy podjąć żadnych przedsięwzięc natury
        militarnej przeciw Polsce ze względów moralnych" Po rozpoczęciu wojny rząd
        węgierski otoczył troskliwą opieką setki tysiecy napływajacych uchodźców. Tam
        tez działały polskie szkoły i urzędy.
        Wcześniej, gdy nasi dziadowie walczyli z twoimi w 1920 roku w najbardziej
        krytycznym momencie "Cudu nad Wisłą" polscy żołnierze korzystali z
        wyładowywanych w ostaniej niemal chwili amunicji ze skrzyń z napisem " Csepel-
        Budapest", która dotarła przez Rumunię(sprzeciw Czechów). Co wiecej , Węgrzy
        oferowali pomoc wojskową. Na przemarsz nie węgierskich dywizji zgodziła się
        Czechosłowacja. Ta sama Czechosłowacja, której armie maszerowały kilka miesięcy
        wcześniej na Kraków- zostali jak to Czesi na szczescie odparci ( niech
        pamiętają o tym wszyscy Ci, którzy krzywią się na nasze zajęcie Zaolzia). Węgry
        były jedynym krajem, który nam wtedy pomógł.Na Zachodzie panowała wtedy wręcz
        antypolska i antymadziarska histeria. Robotnicy stoczni, hut, fabryk broni i
        kolejnictwa, podburzani przez wartburgowców i bratków blokowali jakąkolwiek
        pomoc.

        • Gość: Ed Re: Budapeszt 1956 IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 23.10.04, 19:13
          Duże brawa lupus.lupus. Problem Zaolzia wymaga ponownego odkrycia prawd z
          historii zakończenia I wojny światowej. Jest to jednak wątek poświęcony
          Upamiętnieniu Powstania Węgierskiego i nuech tak pozostanie.

          pzdr
          • Gość: Abi Re: Budapeszt 1956 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.04, 19:46
            Tak, Ed, właśnie tak! Pochylmy się nad ofiarami tamtego czasu, zapomnijmy przez
            chwilę o zawiłościach naszych wspólnych losów, zapomnijmy o współczesnej
            polityce. Szukajmy tego co wspólne, co nas łączy...., A łączy nas tak wiele.
            Znacznie wiecej niż dzieli.
            Wieczna chwała bohaterom walki o wolność! Pamiętajmy o tym, co im
            zawdzięczamy!!!!
            • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 24.10.04, 19:56
              Wegrzy do dziś pamiętają nam naszą życzliwość i transporty krwi, oddawanej
              masowo przez Polaków dla ich węgierskich bratanków.
              Elyen Magyar!
              P.
              • Gość: a-z Re: Budapeszt 1956 IP: *.acn.waw.pl 26.10.04, 00:29
                byłem wtedy smarkaczem, ale zachował się w domu numer PRZEKROJU z zdjęciami ze
                zbiórek ulicznych i tego oddawania krwi. Wiem że Matka moja też oddała. Chwała
                Powstaniu.
    • leszek.sopot "WĘGROM" 23.10.04, 19:58
      Walczyli bohatersko o wolnosc. Herbet poswiecil tej walce swoj wiersz:

      ZBIGNIEW HERBERT

      "WĘGROM"
      Stoimy na granicy
      wyciągamy ręce
      i wielki sznur z powietrza
      wiążemy bracia dla was
      z krzyku załamanego
      z zaciśniętych pięści
      odlewa się dzwon i serce
      milczące na trwogę
      proszą ranne kamienie
      prosi woda zabita
      stoimy na granicy
      stoimy na granicy
      stoimy na granicy
      nazwanej rozsądkiem
      i w pożar się patrzymy
      i śmierć podziwiamy


      Troche lupusie przeklamales. Wegrzy walczyli o niezaleznosc od ZSRR i z
      systemem stalinowskim oraz o system wielopartyjny, ale do tej walki prowadzili
      ich socjalisci i komunisci z Imre Nagy na czele. Czyzbys niektorych lewicowych
      politykow uwazal jednak za patriotow i byl sklonny zdjac przed nimi kapelusz?
      Czyzbys zapomnial, ze Imre czynnie uczestniczyl jako komunista w wojne domowej
      na Wegrzech, a po przegraniu komunistow przez 15 lat byl w ZSRR? Na pewno nie
      on ani jego koledzy dowiezli z Cespel bron w 1920 roku do Warszawy. Milkos
      Molnar podkreslal jednak, ze "praca partyjna nie zabila w nim czlowieka, a
      polityka partii nie zdolala zniszczyc w nim idei. Nagy chodzil do szkoly
      partyjnej, pracowal w Kominternie i na Kremlu, byl obecny przy intrygach i
      przewrotach palacowych w KC w Budapeszcie, a mimo to pozostal rzadkim wyjatkiem
      w kierownictwie, ktory ciagle nie stracil zludzen" (cytat za: Bill Lomax, Wegry
      1956, wydaw. cdn, Warszawa 1986).

      Proces Imra Nagy`a toczyl sie w najglebszej tajemnicy. Pierwsza rozprawe
      przerwano i wznowiono po skompletowaniu nowego skladu sedziowskiego. Proces
      wznowiono 9 czerwca. 15 czerwca (w niedziele) ogloszono wyrok: Imre Nagy, Pal
      Maleter, Jozsef Szilagyi i Miklos Gimes - kara smierci. Pozostalych na
      wielotetnie kary wiezienia. Oskarzeni nie mieli prawa apelacji, a sad nie
      skorzystal z prawa laski. Wy7rok wykonano nastepnego dnia rano.
      • Gość: Piter Re: "WĘGROM" IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 23.10.04, 23:34
        Niemniej jednak Powstanie, czy też, jak chcą inni kontrrewolucja, były dziełem
        Narodu Węgierskiego, nie partyjnych czynowników. Emeryk Nagy, jaklo rządzący,
        dał impuls. potem ruszyli Węgrzy.
        Jakie były plany pułkownika NKWD Nagy'a, a jakie Narodu Węgierskiego, to inna
        sprawa. Podczas Powstania stał się jednak symbolem. Po jego skrytobójczym
        zamordowaniu pozostał nim. A bezimiennych bohaterów skazano na zapomnienie.
        Pamiętajmy o naszych braciach!
        Elyen Magyar!
        P.
        • leszek.sopot Re: "WĘGROM" 23.10.04, 23:44
          Gość portalu: Piter napisał(a):

          > Niemniej jednak Powstanie, czy też, jak chcą inni kontrrewolucja, były
          dziełem
          > Narodu Węgierskiego, nie partyjnych czynowników. Emeryk Nagy, jaklo rządzący,
          > dał impuls. potem ruszyli Węgrzy.
          > Jakie były plany pułkownika NKWD Nagy'a, a jakie Narodu Węgierskiego, to inna
          > sprawa. Podczas Powstania stał się jednak symbolem. Po jego skrytobójczym
          > zamordowaniu pozostał nim. A bezimiennych bohaterów skazano na zapomnienie.
          > Pamiętajmy o naszych braciach!
          > Elyen Magyar!
          > P.

          Najwazniejsze chyba bylo to, ze czesc wegierskich komunistow opowiedziala sie
          za narodem, ktory chcial wolnosci demokratycznych. Gdyz choc byli komunistami,
          to nie byli ludzmi Stalina rzadnymi wladzy, ale mieli takze idealy tzw.
          sprawiedliwosci spolecznej, a ta wykluczala stosowanie stalinowskich metod.
          Oczywiscie nie tylko ci komunisci zrobili powstanie, powstal caly narod.
          • Gość: Piter Re: "WĘGROM" IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 23.10.04, 23:50
            Nie, to nie było najważniejsze. Najważniejsze było to, że Węgrzy potrafili
            wystąpić razem w walce o niepodległość. To, że tym nastrojom uległa część
            komunistów, to fakt świadczący na ich korzyść. Ale nie najważniejszy. Ot,
            niektórzy z nich pokazali, że nie są totalnymi szmatami wycierającymi sowieckie
            buciory. Przyłączyli się do Narodu i razem z Narodem cierpieli i ginęli. Jak
            Nagy.
            Elyen Magyar!
            P.
            • leszek.sopot Re: "WĘGROM" 24.10.04, 00:34
              Masz racje, ja zapomnialem moze dodac, ze to "najwazniejsze" dotyczy oceny tych
              osob, a nie, ze to bylo najwazniejsze w rewolucji wegierskiej. Swoja wiedze
              czerpie z ksiazki Lomaxa, z ktorej pozwole sobie przytoczyc fragment wstepu:

              Bill Lomax „Węgry 1956”
              Wprowadzenie
              „W najświeższej historii nie ma drugiego wydarzenie, o którym tyle skłamano,
              które tak wykrzywiono i zbrukano, jak rewolucję węgierską”
              Do takiego wniosku doszedł Leslie Bain, jeden z nielicznych zachodnich
              dziennikarzy mówiących po węgiersku, który zna kraj i był w czasie rewolucji
              węgierskiej w 1956 roku na Węgrzech. Zwraca on uwagę na fakt, że aparat
              propagandowy obu stron prowadzących zimną wojnę wymyślił bardzo podobne
              kłamstwa dla sfałszowania podstawowych cech rewolucji węgierskiej. Na Zachodzie
              przedstawiano te wydarzenia jako powstanie przeciwko dyktaturze komunistycznej,
              a na Wschodzie komuniści uznali, że chodziło o obalenie socjalizmu i
              restaurację kapitalizmu na zachodnią modłę. Żadna ze stron nie chciała przyjąć
              do wiadomości rzeczywistego faktu - że na Węgrzech toczy się rewolucja
              społeczna, która zmierza nie do przywrócenia dawnych form społecznych, lecz
              usiłuje stworzyć zupełnie nowy ustrój, bardziej demokratyczny niż
              kapitalistyczny Zachód i bardziej socjalistyczny od komunistycznego Wschodu.
              Dlatego Gyorgy Paloczy-Horvath - emigrant, który opóścił Węgry po zduszeniu
              rewolucji – nawet po piętnastu latach mógł powiedzieć: "Historii tej rewolucji
              nie odsłonięto do dziś, ponieważ chłopcy i dziewczyny, poświęcający życie,
              walczyli o taką prawdę, która w równym stopniu przerażała liberał i komunistów.
              Podstawowe przesłanki rewolucji fałszowali nie tylko prymitywni propagandziści
              prasy i radia, ale także subtelniejsi od nich akademicy. Uwagę socjologów i
              politologów zaprzątała postawa pisarzy i polityków. Ignorowali równocześnie
              działalność wielkich mas ludzkich, robotników, chłopów, wojska, studentów i w
              ogóle młodzieży. Na przykład w dwóch naukowych opracowaniach (Paul Zinner,
              Revolution in Hungary; Pal Kecskemeti, The Unexpeated Revolution) uważa się
              działa1ność pisarzy i polityków za najistotniejszą silę napędową rewolucji. W
              opinii tych autorów rewolta robotników, chłopów, i młodzieży jawi się jako coś
              wtórnego, a nie jako siła sprawcza.
              Chciałbym udowodnić w tej książce - w przeciwieństwie do ortodoksyjnych ocen -
              że rewolucja rodziła się i dojrzewała dzięki pracującym masom społeczeństwa, a
              nie na skutek działalności elity pisarzy i polityków. Czyny mas zawsze
              wyprzedzały o krok pisarzy i polityków, tylko presja mas dawała impuls do
              protestu elity. Co więcej, tak zwani przywódcy opozycji nie tylko nie byli
              prekursorami idei rewolucji, ale pod wpływem i naciskiem radykalnych działań
              społeczeństwa byli wręcz zmuszeni do modyfikacji swych tez i haseł.
              • Gość: Piter Re: "WĘGROM" IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 24.10.04, 00:46
                Jednym słowem sprawcą wystapienia przeciwko sowieckim okupantom był Naród - i
                politycy rządzący i opozycyjni, i pisarze, i tzw. masy. Prócz Lomaxa (ja
                dysponuję wydaniem cdn z 1986 r.) polecam "Rewolucję węgierską 1956 roku" ISP
                PAN z 1996 r. O pracach JRN, by nie jątrzyć, nie wspomnę.
                A skoro wiemy, o czym mówimy, oddajmy cześć węgierskim bohaterom
                Elyen Magyar!
                P.
          • maksimum Re: "WĘGROM" 24.10.04, 04:51
            leszek.sopot napisał:

            > Gość portalu: Piter napisał(a):
            >
            > > Niemniej jednak Powstanie, czy też, jak chcą inni kontrrewolucja, były
            > dziełem
            > > Narodu Węgierskiego, nie partyjnych czynowników. Emeryk Nagy, jaklo rządz
            > ący,
            > > dał impuls. potem ruszyli Węgrzy.
            > > Jakie były plany pułkownika NKWD Nagy'a, a jakie Narodu Węgierskiego, to
            > inna
            > > sprawa. Podczas Powstania stał się jednak symbolem. Po jego skrytobójczym
            > > zamordowaniu pozostał nim. A bezimiennych bohaterów skazano na zapomnienie.
            > > Pamiętajmy o naszych braciach!
            > > Elyen Magyar!
            > > P.
            >
            > Najwazniejsze chyba bylo to, ze czesc wegierskich komunistow opowiedziala sie
            > za narodem, ktory chcial wolnosci demokratycznych. Gdyz choc byli
            komunistami,
            > to nie byli ludzmi Stalina rzadnymi wladzy, ale mieli takze idealy tzw.
            > sprawiedliwosci spolecznej, a ta wykluczala stosowanie stalinowskich metod.
            > Oczywiscie nie tylko ci komunisci zrobili powstanie, powstal caly narod.

            Wlasnie o to mnie chodzi,ze w Polsce taka lewica nie byla znana,bo polska
            lewica byla na wzor radzieckiej lewicy.
    • Gość: t1s Re: Budapeszt 1956 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.10.04, 20:45
      lupus.lupus napisał:

      > "Po tysiąckroć umrą,
      > A chwały dla ich krzyża nie będzie żadnej,
      > Bo nic nie mogli zrobić.."

      Ameryka, siedząc cicho dała na to zgodę. Nie tylko zresztą Ameryka.
      • Gość: Piter Re: Budapeszt 1956 IP: *.elartnet.pl / *.elart.com.pl 24.10.04, 13:51
        Tu także mamy do czynienia ze wspólnotą losów.
        Elyen Magywa!
        P.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka