l.george.l
09.08.24, 11:23
Jakiś czas temu media były zalane złowieszczymi informacjami, że władza planuje ukrócić zakupowe eldorado na popularnych chińskich portalach sprzedażowych i stworzyć celną zaporę uderzającą w konsumenckie kieszenie. Odnoszę wrażenie, że temat przycichł, ale ostatnią paczuszkę dostarczyła mi nie firma pana Brzoski, lecz Poczta Polska. W zasadzie wszystko mi jedno, bo za przesyłkę z drugiego krańca świata nie ja płacę, tyle że standard obsługi przez państwowego operatora znacznie odbiega od tego, do czego jesteśmy już przyzwyczajeni. Mam tu na myśli możliwość odbioru przesyłki w dogodnym momencie w paczkomacie stojącym nieopodal domu, a nie czekanie na kuriera do późnych godzin wieczornych czy stanie w długiej kolejce do okienka pocztowego i przyglądanie się dewocjonaliom. I w tym momencie rodzą się różne dylematy. Z jednej strony widać, że ktoś cwany z kręgów rządowych wycyckał pana Brzoskę i prawdopodobnie zmusił Chińczyków do zmiany operatora pocztowego i być może uratował Pocztę Polską przed zapaścią, co można nawet pochwalić, z drugiej jednak trzeba mieć świadomość, że prawdopodobnie chińskimi dotacjami karmiona jest spółka skarbu państwa, a tu już wkraczamy w dywagacje natury etycznej, no i jeszcze doszło obniżenie standardu dostaw.