sverir
16.06.26, 19:27
Chciał postawić zarzuty Ewie Wrzosek. Przełożony mu na to nie pozwolił. Teraz prokurator Juliusz Rudak stracił delegację do Wydziału Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej. Przestał tam pracować 31 maja 2026 roku. Potwierdził to w odpowiedzi na pytania Wirtualnej Polski rzecznik Prokuratury Krajowej prok. Przemysław Nowak.
Autor informuje, że niepokorny prokurator został odwołany z delegacji. Samego faktu odwołania nie oceniam, gdyż zdarzyć się mogła koincydencja, że już przestał być potrzebny na oddelegowaniu (mało prawdopodobne, ale możliwe). Natomiast sam fakt - prokurator odwołuje się do interesu społecznego i polityczni przełożeni prokuratora uznają, że jest w porządku. Konstytucja głosi - władza publiczna działa na podstawie i w granicach prawa, nie na podstawie niezidentyfikowanego interesu społecznego. Jaki to interes jest w fakcie, że wnioski w postępowaniu karnym przygotowuje mająca w tym interes prywatna kancelaria, to nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że Bodnarożurek nie widzi w tym nic złego. Znaczy w części (tej związanej z Bodnarem) to jeszcze tak, Bodnar bowiem głosił, że jeśli to się potwierdzi, to w grę wchodzi odpowiedzialność dyscyplinarna a nawet karna. Ale już część żurkowa uznała, że potencjalne zarzuty dyscyplinarne a nawet karne to za mało, żeby uznać jakąś poważniejszą szkodliwość społeczną.
Dla mnie - kolejny kamyczek do ogródka pt. "No ale tamci kradli więcej" (choć tu oczywiście o kradzieży mowy być nie może, chodzi o pewną filozofię). Dla silniczków - kolejny dowód na to, że byleby przyspawać się do koryta, a już władza odpowiednio wynagrodzi.
I jak w takiej sytuacji oczekiwać skuteczności prokuratorów i całego aparatu, skoro jednym włos z głowy nie spada, inni są zatrzymywani i aresztowani?