Dodaj do ulubionych

Ministerstwo Magii

IP: 82.177.67.* 29.11.04, 02:23
"Konstanty Radziwiłł, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, oburza się"
INSTYTUCJI PRZYMUSOWEJ ŻYJĄCEJ Z WCALE NIEMAŁYCH PRZYMUSOWYCH SKŁADEK /w państwie mieniącym się za DEMOKRATYCZNE/ - ciekawe ilu by zrzeszała jak by była dobrowolna.
Tłumaczenie /wciskanie ciemnoty/dobrem pacjenta jest przy aktualnych faktach bardziej niż żenujące.
TAK USPRAWIEDLIWIAJĄ PRZYMUS WSZYSCY DYKTATORZY NA PRZESTRZENI HISTORI
/krew z żył wytaczają dla głupiego narodku a on nie jest im za to wdzięczny bo głupi więc trzeba go za morde krótko trzymać/
Obserwuj wątek
    • Gość: Buba DYPLOMY DLA ZNACHOROW? IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.11.04, 02:53
      Z chwila kiedy Ministerstwo Zdrowia zacznie wydawac licencje
      dla "uzdrowicieli", bedzie to dla wielu skolowanych i nieraz zdesperowanych
      ludzi jednoznaczne z uznaniem tych metod "terapii", bedzie to atestem
      ministerstwa dla ich oszukanczych praktyk. Takich rzczy Panstwo nie ma prawa
      robic. Juz skandaliczne (nie etyczne) jest to, ze przy rozlicznych
      konwencjonalnych przychodniach, w tym samym budynku i na tym samym pietrze
      dzialaja "gabinety" znachorow i oszustow.
      Co innego wydawac licencje nastawiaczom kosci czy zielarzom, a co
      innego "bioenergoterapeutom" czy jakim innym cwaniakom.
      Niech sie panstwo nie osmiesza jeszcze bardziej niz juz jest osmieszone. To juz
      wole, zeby badalo jazzowe wykonanie Mazurka Dabrowskiego przez Edyte Gorniak.
      To przynajmniej moze zaszkodzic tylko Pani Edycie, a nie ciemnym ludziom.
      • Gość: . wszystkim licencjodawcom powinno się zakazać dział IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 07:11
        wszystkim licencjodawcom powinno się zakazać działalności
        udzielanie licencji i pozwoleń to jakby działanie kartelu ograniczajacego wolną
        konkurencję
        ..........
        http:/openmind.desk.pl ekstrema dla każdego !
      • Gość: . od oszustów jest prawo karne a nie licencje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 07:12
        i kropka
        ...........

        http:/openmind.desk.pl ekstrema dla każdego !
        • Gość: oszust?? Re: od oszustów jest prawo karne a nie licencje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.04, 09:05
          To poważne oszczerstwo.Wytłumacz się kolego !
          • Gość: Obiektyw Re: wydłumacz się kolego IP: 62.148.92.* 29.11.04, 09:18
            "Kolega" nie ma się z czego tłumaczyć, bo ma rację - i jest to logiczne.
            Zwracaqm tylko uwagę, że "kolega" wpisał 2 opinie pod rząd, i pierwsza z nich
            słusznie mówi, że licencji dotyczących czegokolwiek być nie powinno. W drugiej
            jedynie dodał, że jak ktoś jest oszustem (np. udaje, że leczy a tak nie jest)
            to ma się nim zająć policja i prokuratura, a nie licencjodawca. Ot co.
    • Gość: maruda Ministerstwo Magii vs Ministerstwo Łapiduchów IP: *.gdynia.mm.pl 29.11.04, 04:52


      Radziwiłł dodaje, że podciąganie tzw. medycyny niekonwencjonalnej pod
      certyfikaty, czyli pod ochronę państwa, zakrawa na absurd: - Państwo nie może
      tego wspierać swoim autorytetem. Tym bardziej że brakuje środków na ratowanie
      życia i zdrowia.

      **************************

      Na absurd zakrawa również nieprawdopodobny konserwatyzm polskiego
      "dyplomowanego" środowiska lekarskiego. Stanowisko Radziwiłła jest identyczne,
      jak w czasach głębokiego socjalizmu, kiedy z uporem godnym lepszej sprawy to
      samo środowisko odmawiało racji bytu ziołolecznictwu i homeoterapii, traktując
      to jako czystą szarlatanerię.

      Jeszcze kilkanaście lat temu akupunktura przez polskich lekarzy "dyplomowanych"
      również była traktowana podobnie. Dotknęła mnie kiedyś przypadłość kręgosłupa
      zwana rwą kulszową. Ból z tym związany wyklucza normalne funkcjonowanie.
      Dyplomowani wręcz zatruli mnie lekarstwami, a moją sugestię (zasłyszaną u
      znajomych) wyśmiali. Po miesiącu standardowego leczenia, gdy na skutek różnych
      środków wątroba i nerki zaczęły odmawiać posłuszeństwa, chcąc nie chcąc, udałem
      się do "znachora", który okazał się być dyplomowanym lekarzem medycyny
      konwencjonalnej oraz dyplomowanym specjalistą od akupunktury (Syryjczyk, który
      dyplomy uzysykał w innych krajach). Po trzech półgodzinnych zabiegach, jak ręką
      odjął. Jak powiedział ów syryjski lekarz, wyleczenie akupunkturą rwy kulszowej,
      to coś równie prostego jak zalanie rany wodą utlenioną. Tyle, że trzeba o tym
      wiedzieć.

      To było lata temu i dziś "dyplomowani" muszą uznawać akupunkturę. Tyle, że wciąż
      ją ledwo tolerują, najchętniej zapisując dziesiątek leków, od których nają
      sowity procent. Pacjent się tu nie liczy (w moim przypadku stosunek kosztów
      leczenia lekami i akupunkturą wyniósł 10:1).

      Sukcesy polskiej dyplomowanej opieki zdrowotnej są widoczne gołym okiem. Jeżeli
      dodamy do tego nieprawdopodobnie uzależnienie lekarzy od przemysłu
      farmaceutycznego, sprawy łowców skór i ucieczkę pielęgniarek z kraju, to
      wypowiedź Radziwiłła moge potraktować jako wypowiedź przedstawiciela mafii
      zadrosnej o kieszeń pacjenta. W kontekście wcześniejszych wypowiedzi środowiska
      odnośnie nauk niekonwencjonalnych i kolejnych jego porażek, mogę też wypowiedź
      Radziwłła potraktować jako wyjątkowo idiotyczną.

      Ta maniakalna niechęć dyplomowanych do współpracy z niekonwecjonalnymi wygląda
      na przejaw ciemnoty polskich łapiduchów, a odbija się na pacjentach.

      Nie twierdzę bynajmniej, że każda niekonwencjonalna metoda jest skuteczna i
      pożądana. Ale wkurza mnie odmiawianie tym metodom racji bytu a priori. I to
      jeszcze w sytuacji, kiedy dyplomowane środowisko nie ma się absolutnie czym
      pochwalić.



      • Gość: Buba Nieorozumienie, Maruda IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.11.04, 14:01
        Mie mowimy tu o akupunkturze, ktora jest o tyle "konwencjonalna" metoda, ze
        stosuje sie ja skutecznie od dwu tysiecy lat w Chinach (mojemu bl.p. ojcu,
        ktory byl naukowcem, zaprezentowali jego koledzy-lekarze w Chinanch operacje
        robione z pomoca akupunktury zamiast ogolnej anestezji). Po to aby zostac
        akupunkturzysta nalezy sie dlugo szkolic i to nie trylko z samego igielkowania,
        ale takze z medycyny ogolnej). Akupunkturzysta z prawdziwego zadrzenia ma
        DYOLOM i to mu powinno wystarczyc za rekomendacje.
        Natomiast kiedy ministerstwo wyda licencje na "leczenie" bioenergoterapeucie
        czy takiemu, ktory z pomoca prostej sztuczki dokonuje "operacji" bez
        interwencji chirurgicznej, zadna licencja sie nie nalezy, chyba, ze z
        Ministerstwa Zabaw i Rozrywki (mozna by powiedziec, ze caly polski rzad jest
        takim ministerstwem, ale mnie nie o to chodzi....)
    • Gość: LMB Placebo IP: *.icpnet.pl 29.11.04, 08:07
      Wyniki badań wstępnych leku na wrzody:
      Lek: 65% pozytywnych rezultatów.
      Placebo 55%
      (źródło: Polfa Poznań, obecnie GSK)

      Tak, tylko medycyna klasyczna, oparta na chemii jest w stanie Konstantemu
      Radziwiłłowi zapewnić stanowisko. Takie rzeczy jak wpływ psychiczny nie są
      zmierzalne, a więc nie mogą pomóc - ale w definicji Radziwiłła.

    • Gość: ~basia a kto da licencje licencjonodawcom? IP: *.bgz.pl / 193.108.194.* 29.11.04, 08:08
    • Gość: olek "znachorzy " zdzierają jeszcze bardziej niżlekarz IP: *.brodwy01.nm.comcast.net 29.11.04, 08:08
      e.
      p. Słodkowski np. za 5-10min bierze tyle inni za godzinę-to skandal!!
    • Gość: ego-88 Re: Ministerstwo Magii IP: 212.160.172.* 29.11.04, 08:41
      Śnięci mężowie nie pobierają opłat... najwyżej "miseczkę ryżu"... wprowadzić
      licencję dla szrlatanów i znachorów, niech przynajmniej "nie szkodzą"!!!
    • patman Kolejny przykład protekcjonistycznego myślenia 29.11.04, 08:59
      Lekarze, prawnicy, znachorzy. Po kolei wszystkie intratne zawody zostaną zabezpieczone dla swoich. Proszę tylko o jedno: niech lobbyści nie używają jednego, bardzo głupiego argumentu: że chodzi o dobro klienta/pacjenta.
      Osobna kwestia to odpowiedzialność korporacji za błędy jej członków: skoro korporacja blokuje możliwość wyboru, np. prawnika, to jeśli z niej pochodzący adwokat ewidentnie spartoli sprawę, to dlaczego korporacja za to nie odpowiada? Przecież to ona rekomenduje tę osobę, a nie pozwala na wybranie innej, nie posiadającej "kwalifikacji".
    • Gość: zona Wyzwanie dla p.Radziwila-przeczytajcie IP: *.mn.rr.com 29.11.04, 09:03
      Panie Prezesie Radziwil,

      W maju tego roku moj maz mial wypadek. Podczas naszej przeprowadzki, pomagajac
      rozladowac ciezarowke, ciezki mebel spadl na jego glowe, przygniatajac do
      ziemi. Mlody, <35 lat. Nagle marzenia legly w gruzach. Zle sie poczul- slabosc,
      wymioty; spiac, dostal drgawek, jak w febrze. Rano nie mogl wstac z lozka, nogi
      odmawialy mu posluszenstwa. Pogotowie, przeswietlenie kregoslupa na odcinku
      szyjnym, "wszystko" w porzadku, tabletki, jak sie nie poprawi, wrocic za 5 dni.
      Nie poprawilo sie. A wlasciwie bylo gorzej. Do objawow dolaczyly: "piszczenie",
      presja w uszach (powolna utrata sluchu), zwlaszcza lewym, "gluchy" bol glowy.
      Skierowanie na przeswietlenie glowy. Nic. Wszystko w pozadku. Wiecej tabletek.
      Wracac do pracy. Tak na marginesie, moj maz jest prof., naukowcem i pracuje
      myslac intensywnie:) On nie mogl sie skupic na czytaniu glupiej gazety, a co
      dopiero mowic o kontynuowaniu badan. Znajomy umowil nas z prof. med.
      tytulowanym. Po 1. badaniu stwierdzono, ze to moze byc guz na mozgu. Szok.
      Po kolejnym, tydzien pozniej, ze nie, ze wszystko jest ok, a maz ma wracac do
      pracy. Ponadto duzo biegac i plywac. Dodatkowo, po zasugerowaniu, ze moze ktos
      od med naturalnej moglby pomoc- skierowanie do psychiatry, bo to wszystko jest
      w jego glowie.
      Nic nie pomagalo, objawy sie tylko nasilaly do tego stopnia, ze nie mogl wstac
      z lozka, popadl w depresje. Dwa mies. pozniej po kolejnych bezowocnych wizytach
      u neurologow poszlismy do psychiatry, bo maz juz zaczal sam wierzyc, ze to
      wszystko "wymyslil". Psychiatra zaczal "rozdrapywac problemy" jego sprzed 10
      lat, ktorymi nie mielismy czasu ani ochoty sie zajmowac teraz (jestesmy b
      szczesliwym malzenstwem z rocznym stazem).
      Kiedy nie zgodzilam sie na kontynuowanie wizyt, po tym, jak przepisano mu silne
      psychotropy, lekarz wydzwanial do nas do domu, straszac, ze maz ma tendencje
      samobojcze, ze syt. jest b. grozna, ze sie zabije. Rzeczywiscie, po odstawieniu
      tego swinstwa, maz zalamal sie psychicznie totalnie, ale ja podjelam decyzje i
      powiedzialam psychiatrze cos na ksztalt, spadaj na drzewo. Ja znam mojego
      chlopca na tyle, by widziec co mu szkodzi. Potrzebujemy lekarza a nie idioty.
      W miedzyczasie maz zostal skierowany na MRI (b.szczegolowe przeswietlenia)
      mozgu i kregoslupa na odcinku szyjnym. Z pocztkiem wrzesnia przjal nas jeden z
      top neurologow w kraju (akcja rozgrywa sie w US), po obejrzeniu zdjec,
      stwierdzili, ze wszystko ok, ale zdecydowal sie na rozszczepienie nerwow, juz
      zapomnialam ktorych. Wbili mu 3 strzykawki z czyms w glowe, kolo skronia.
      Kazali wrocic na nastepny dzien. W miedzyczasie spotkalismy sie z
      laryngologiem, ktory powiedzial, ze jak "piszczy" w tym lewym uchu, to trzeba
      bedzie, po przeprowadzeniu dodatkowych badan, najprawdopodobniej usunac ucho
      wew..[czyli zostanie pol-gluchy]. Ok, wycinaj sie sam, zamknelam furtke,
      poszukamy innego laryngologa.
      Wracamy do top neurologa, bo zabieg NIC nie pomogl, wiec on zleca nastepny-
      przetwanie kolejnego z grupy nerwow, strzykawke z igla jak dla konia wbili mu w
      gardlo, tuz pod "jablkiem Adama". On by sie dal pokroic, aby tylko cos pomoglo
      Po zabiegu byl bialy jak smierc. Nie musze dodac, ze nic nie pomoglo. W ogole,
      schudl ze 20 kg przez ten czas, nie chcial juz jesc jesc, chcial umrzec, chcial
      aby juz sie caly ten koszmar skonczyl. Zostala nam statnia opcja- operacja.
      Wczesniej, na samym poczatku choroby, takze nasi Rodzice zaproponowali, a moze
      zapytacie o porade lekarza od medycyny naturalnej, dokladniej, chropractor,
      czyli tzw kreglarza.
      W koncu pod koniec wrzesnia w desperacji i zalamaniu odwiedzilismy jednego z
      nich. Okazalo sie:
      1. na zdjeciach rentgena i MRI, jak byk widac REWERS luku kregoslupa w szyji-
      zazwyczaj cos takiego wystepuje po wypadku samochodowym. Zaden PROFESJONALNY,
      szkolony w "prawdziwej" medycynie, lekarz nie zwrocil nam na to uwagi. A to ma
      wplyw na nasze samopoczucie, WYMAGA LECZENIA.
      2. moj maz mial wypadek rowerowy ok 4lata temu (kreglarz, latrzac na zdjecia po
      prostu sie spytal, czy mial wypadek 3-4 lata temu, bo widac zmiany w ksztalcie
      kregow), poprzesuwaly sie kregi wtedy tego nie czul, ale kiedy zostal ostatnio
      przygnieciony przez mebel, ktegi zaczely uciskac na rdzen- stad drzenie nog,
      rak, utrata sluch, piszczenie, presja w uszach.
      3. w jego stanie ABSOLUTNIE NIE MOZE BIEGAC CZY PLYWAC, bo tylko pogarsza
      sprawe i szkodzi!
      Kilka nastawien i znowu moj mily slyszy i jest soba, a co najwazniejsze, znowu
      sie usmiecha..

      I co Pan, Panie Prezes Radziwill powie teraz? I kto tu eksperymentuje?
      Arogancja i buta tzw lekarzy (nie wszystkich, ale NA 100% PANA!) zamiast pomoc,
      z BRAKU WIEDZY, doswiadczeniami na zywym organizmie o MALY WLOS NIE ZASZKODZILA
      A I MOZLIWIE ZAMECZYLABY NA SMIERC.

      Nie wspomne o stresie, straconym czsie i pieniadzach..
      Niewazne gdzie. Glupota nie zna granic.

      pozdrawiam,




    • ekostar Re: Ministerstwo Magii 29.11.04, 10:37
      Istotą terapii naturalnych jest oddziaływanie środkami naturalnymi na fizjologię
      organizmu oraz stymulowanie organicznych, fizjologicznych mechanizmów
      samoleczenia w jakie wyposażone są zarówno zwierzęta jak i ludzie.

      Osoba, która chętniej korzysta z terapii naturalnych niż z leczenia środkami
      medycyny klasycznej, nie skazuje się na działania uboczne leków, wierzy w
      możliwości własnego organizmu, jest podatna na dokonanie różnych istotnych zmian
      w swoim trybie życia, słowem jest uaktywniona w procesie samoleczenia. I to
      przede wszystkim jest przyczyną częstych sukcesów leczenia metodami alternatywnymi.

      Przeciwnie, u osób, które liczą jedynie na dobry lek czy operację mechanizmy
      organizmu do walki z chorobą nie działają sprawnie. Wiara, że tylko dany lek czy
      operacja będzie skuteczna oznacza, że osoba określa się jako ciężko chora i
      biernie podchodzi do problemu leczenia.

      Obecnie, na całym świecie metody leczenia metodami klasycznymi współwystepują z
      leczeniem metodami naturalnymi. Wyzdrowienie determinuje aktywna, a nie
      bierna postawa chorego.

      Wprowadzenie dla terapeutów naturalnych licencji jest niezbędne dla ochrony
      samych pacjentów przed hochsztaplerami podającymi się za terapeutów.

      Postawa Konstantego Radziwiłła, prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej, jest postawą
      obronną, typową dla zacofanego polskiego środowiska medycznego, które zamiast
      zajmować sie zdrowiem pacjentów dąży jedynie do umocnienia swoich malejących
      (jak dobitnie wskazuje światowa praktyka) wpływów.
    • Gość: alek Re: NIE DLA LICENCJI, NIE DLA KOLEJNEJ KORPORACJI IP: *.aster.pl / *.aster.pl 29.11.04, 11:03
      Przekleństwo z tymi licencjami. Następna korporacja, następne prwne wymusznie
      szmalu od naiwnych. Co Was obchodzi jak jakiś matoł idzie do matoła i
      się "leczy". Jego sprawa. Jeśli spartoli robotę są od tego organa ścigania.
      Może nastąpi naturalna selekcja tych matołków i sprawa sama się rozwiąże.
      Sądzę, że problem tkwi w edukacji. Przecież żaden fizyk nie uwierzy w idiotę z
      Zalesia Górnego który rzekomo "energetyzuje" wodę poprzez telewizję. Ale jeśli
      ktoś uwierzy w te dyrdymały , to niech żłopie tą wodę. Nieszczęściem jest jak w
      te pierdoły zaczynają się angażować lekarze, to jest prawdziwa zbrodnia.
      Ale Pan Radziwiłł jakoś nie reaguje na te nikczemne praktyki swoich kolesiów.
      Inny problem to niewydolność i nieskuteczność medycyny akademickiej, więc
      ludzie poszukują alternatywy. Tu powinno się jakoś wyjść na przeciw i wskazać
      bezpieczne metody niekonwencjonalne, bez względu na ich skuteczność. Dobrze
      Ministerstwo Zdrowia zrobiło,że monitoruje te metody, że analizuje ten ciemny
      rynek.Efektem powinna być ocena poszczególnych stosowanych metod i wytyczne co
      do przeciwskazań.
    • Gość: Kuba Re: Ministerstwo Magii IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.04, 13:33
      A te z agencji towarzyskich, uzdrawiacze też muszą mieć licencję, czy tylko
      wystarczy karta na konia.
      • Gość: Felka Predzej bym dawala licencje qu..m, ze zdrowe.... IP: *.in-addr.btopenworld.com 29.11.04, 14:03
    • Gość: ZNACHOR Re: Ministerstwo Magii IP: *.hay.dialup.connect.net.au 29.11.04, 14:50
      Wiecej ludzi zaangazowanych w leczeniu, to tylko wiecej przybedzie chorych, bo
      walka jest, aby tych chorych bylo jak najwiecej i przynosily zyski jak w
      bissnesie. Wiecej doktorow i znachorow w kraju nie wrozy nic dobrego, gdy ich
      przybywa, to automatycznie przybywa poszkodowanych na zdrowiu. Byc zdrowym to
      trzeba mniej jesc i unikac tluszczow zwierzecych, a o tym malo, kto mowi. Mniej
      lekarzy, to mniej pacjentow. Mniej sklepow, to mniej klientow. Cwaniakow
      pogonic do roboty, aby dali ludziom spokojnie zyc.
    • Gość: posiadający Re: Ministerstwo Magii IP: *.acn.waw.pl 29.11.04, 14:55
      Kolejna klika chce wydawać papiery (za pieniądze,egzaminy za pieniądze,
      szkolenia za pieniądze) ograniczając konkuręcję, uzurpując sobie prawo do oceny
      innych.
      Na jakiej podstawie można ocenić umiejętności "uzdrowiciela"? A egzaminy na taką
      licencję będą zawierać pytania z historii czarnoksięstwa czy z historii cudów
      boskich? Wraca to co było za komuny: na wszystko papiery, papiery, papiery.
      Rynek powinien wszystko regulować - jesteś zły w danej dziedzinie to nie masz
      klientów. Czy z taką licencją znachor, sory uzdrowiciel będzie mniej niebezpieczny.
      Tak dla informacji- sam posiadam zdobyty w Holandii certyfikat pewnej szkoły
      uzdrawiania.
    • kotek.filemon Re: Ministerstwo Magii 29.11.04, 14:56
      Uważam że Ministerstwo Zdrowia nie powinno się zniżać do wydawania licencji
      różnej maści znachorom, bo legitymizować to tylko będzie różne babki-
      zielarki, "homeopatów"-samorobów i wróżbitów z krowiego moczu.

      Jak ktoś chce się oczywiście leczyć u znachora, to proszę bardzo, nie widzę
      problemu. To wolny kraj i do lekarza nikt siłą nie ciągnie (chyba że do
      psychuszki na obserwację jak ktoś jest niebezpieczny dla otoczenia :)

      Zarzut drogiej mafii lekarskiej to trafienie kulą w płot. Kiedyś przeczytałem w
      jakiejś gazetce cennik usług uzdrowicieli/wróżbitów/mediów i innego
      tałatajstwa. Na pewno nie wychodzi to taniej niż kuracja medyczna...

    • Gość: ok! Licencja na myslenie.. IP: *.olsztyn.sdi.tpnet.pl 29.11.04, 15:30
      Jestem przeciwny wszelkim koncesjom, licencjom itp. atrybutom wladzy urzednikow
      prawnikow, lekarzy itp.Po drugie licencja na magię to już absurd wiecej niż
      magiczny.Po trzecie medycyna niekonwencjonalna (ziololecznictwo, homeopatia,
      akupunktura) powinna być prowadzona przez lekarzy, bo nie jest mozliwe
      prowdzenie leczenia bez diagnozy, a ta bez znajomosci fizjologii,
      patofizjologii, itp.Niestety, wiekszosc lekarzy homeopatię, ziololecznictwo
      itp. traktuje jak szarlatanerię czemu specjalnie sie nie dziwie, bo nie ma
      tego w programie studiow , jest czyms nieznanym, albo raczej znanym z
      potocznego stereotypu....wszystko wszucone do wspolnego worka..czary, magia
      itp.Dlatego też zajmuja sie tym ludzie, ktorzy z medycyna nie maja nic
      wspolnego, poza tym, że z tego żyją.Skoro w Polsce jest to potępiane i
      wysmiewane nie widze sposobu, a na pewno nie licencja.Wyjsciem z sytuacji jest
      wprowadzenie egzaminow z homeopatii czy akupunktory, zdany egzamin powinien
      weryfikować, a n ie uznaniowa licencja itp.Wymaga to jednak uznania
      przynajmniej homeopatii, akupunktury za dyscypliny naukowe, a przed tym bronia
      sie tzw. autorytety naukowe.Swoja drogą znajomosc wlasnie fizjologii,
      farmakologii i obesrwacja wlasnego organizmu skierowaly mnie do zainteresowania
      sie wlasnie homeopatią, ktorą można wytlumaczyc w sposob jak najbardziej
      naukowy.
    • Gość: Hehe Re: Ministerstwo Magii IP: *.crowley.pl 29.11.04, 17:18
      Zastanawiające jest, że ludzie uważający religię za "opium dla mas", "przesąd"
      i "ciemnogród", tak chętnie sięgają po czarodziejskie hokus-pokus szamanów-
      uzdrowicieli, wierzą w horoskopy itp. zabobon.
      Czyżby jakieś meandry "racjonalnego umysłu"?
    • Gość: kukuryku Re: Ministerstwo Magii IP: *.wma.east.verizon.net 29.11.04, 17:56
      W Stanach szkoly dla kregarzy, akupunkturystow i praktykujacych tzw naturalna medycyne trwaja 5-6
      lat, daja ci magisterium i licencje na praktyke. Akupunkturysta wcale nie musi byc lekarzem ale
      egzaminy licencjackie sa cholernie trudne. Tu nikt by nie poszedl do normalnego lekarza praktyjacego
      akupunkture bo to zwykle znaczy ze wzial on kika lekcji na weekendowych warsztatach(tak jak lekarze
      w Polsce - jeden sie przyznal ze nauczyl sie akupunktury od chinczyka na statku), tak ze napewno nie
      jest specjalista.
      Dobre szkoly dla masazystow trwaja 1,5-2 lat i po takiej szkole cenisz za godzine 50 - 60$ srednio
      mniej wiecej tyle co Ukrainiec w Polsce (oni biora czesto 50zl za 15 minut.
      Kiedys mozna bylo w Polsce znalezc kregarzy- cudotworcow(i bez rzadnych szkol) ktorzy potrafili cie
      zupelnie wyleczyc - teraz jest , musze przyznac jest na rynku mnostwo cwaniakow ktorzy tylko chca
      wyciagnac od ciebie grube pieniadze.
    • Gość: zdrowa Re: Ministerstwo Magii IP: *.direcpc.com 29.11.04, 18:01
      he he, nic dziwnego, ze NRL sie oburza. Jak sie ludzie przekonaja, ze jesli np. pojda do dobrego
      kregarza ze 2,3 razy, to unikna operacji kregoslupa i rehabilitacji, ktora ich jeszcze bardziej zepsuje, to
      dopiero bedzie! Kto bedzie chodzil do prywatnych gabinetow lekarskich? I co bedzie z powszechna
      opinia o lekarzu jako instancji i autorytecie najwyzszym? Szczegolnie w malych miasteczkach....

      Najwazniejsze to odroznic tych, ktorzy sa dobrzy, od tych, ktorzy zarabiaja na leku i naiwnosci
      pacjentow. A potem wysylac lekarzy na obowiazkowe szkolenia do przedstawicieli medycyny
      "nienaukowej". Moze sie naucza troche wrazliwosci.
    • Gość: 80 % PIT-u od upaństwowionych i licencjonowanych mózgów IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.11.04, 19:21
      tak powinno być w kazdym przypadku pracy mózgowej- zwydaniem odpowiedniego
      certyfikatu, natomiast od durniów certyfikowanyhc tylko 15% PITU albo tylko
      1000 PLN miesięczne jeśli chcą głosować w wyborach parlamentarnych.
      Od kandydatów na Osłów- sorry Posłów wymagać dowodu zapłaty co najmniej 500
      tys. PLN PIT-ów za ostatnie 11 lat. Nie to VON do pola.
    • Gość: chi square Re: Ministerstwo Magii IP: *.icpnet.pl 29.11.04, 23:37
      1. Rośnie konkurencja :)

      2. Czy juz sprzedają amulety na raka i minerały dla cukrzyków ???? :) :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka