aniaczepiel Niech się dzieciaczki wychowują PORZĄDNIE! 20.12.04, 14:16 Tylko w ten sposób dzieci - przyszłość Państwa - nauczą się czegoś.To dziecko,które za włączenie telewizora o nieodpowiedniej godzinie lub spóźnienie się do domu po szkole dostaje w twarz albo "po całym ciele" nauczy się,że tego już "nie wolno" i nie będzie łaziło niewiadomo gdzie po szkole ani też robiło niedozwolonych dla niego rzeczy.Znam parę takich przykładów naprawdę skutecznego wychowywania dzieci.Poza tym:jak można naruszać godność dziecka? Dziecko i godność - te dwa słowa obok siebie przypominają mi powiedzonko "co ma piernik do wiatraka?". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Oburzony Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.04, 14:38 Lewackie łapy precz od moich dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: LichtTrager 80% daje klapsy IP: *.lubzel.com.pl 20.12.04, 14:50 Pewnie pozostałe 20% w ogóle się nie interesuje tym co dziecko robi. Moim zdaniem są po prostu dwie skrajności. Obie są złe. Bić dziecka nie wolno ale w ogóle nie karcić jest jeszcze gorzej. Dziecko potrafi pięknie wytestować dorosłego, jak daleko może się posunąć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: JAN A CO Z BICIEM PRZEZ NIE KARCONE DZIECI ZA 20 LAT? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 15:08 Karcenia nie mylic z biciem, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: abc Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.ne.client2.attbi.com 20.12.04, 15:23 Patrzac na stopien rozwydrzenia dzisiejszej mlodziezy nie sadze, aby wskazane byly jakiekolwiek ograniczenia w surowszym traktowaniu dzieci. W przeciwnym razie strach bedzie wejsc dso szkoly! Pomysly, z jakimi co i raz wychodza dwie dewiantki rzadowe, Jaruga-Nowacka i Sroda wskazuja, ze powinno sie te osoby usunac z rzadu NATYCHMIAT! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotrek a moj stary... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 15:31 a moj stary to jest taki wstretny pier*****y sku****l, nienawidze go. Jest glupi i narwany, dzisiaj mnie uderzyl w glowe to mu walnalem, upadl i go skopalem. Jak ja chce zeby on juz sczezl... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS Przede wszystkim nie tylko te przepisy sie zmienil IP: *.gs.com 20.12.04, 15:57 "Podkreślają, że na Zachodzie wprowadzenie zakazu stosowania kar fizycznych wobec dzieci (tak jest w dziesięciu państwach, m.in. Szwecji, Austrii i na Łotwie) było połączone z wielkimi kampaniami społecznymi. Wśród Szwedów po takich akcjach w ciągu 20 lat przyzwolenie dla kar fizycznych spadło z 60 do 11 proc." Tylko ze w tychze panstwach wprowadza sie przepisy korzystne dla rodzicow zeby synek czy corka nie stala sie zmora rodziny. Przykladowo w jednym z krajow Skandynawskich nie ma obowiazku utrzymania dziecka po 13 roku zycia. Owszem nie mozna bic, ale mozna sie pozbyc gnojka przed 18 rrokiem zycia ktoremu sie wydaje ze moze rozbijac dom i rodzine. Nie chesz sie podporzodkowac? - won z domu i pracuj! Nikt cie nie uderzy, ale sam sie masz utrzymac jesli nie chcesz przyjac do wiadomosci ze to rodzice ustalaja zasady w domu a nie ty. Stosunek rodzic-dziecko nie jest stosunkiem partnerskim do pewnego wieku. Jesli go takim zrobimy to prosze nie narzekac jak dziecko zacznie palic "trawke", pic wodke czy awanturowac sie w domu. Pozdrawiam M. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MaciekS W USA IP: *.gs.com 20.12.04, 16:03 ... tez obowiazuje zakaz, ale policja to nie smierdzace lenie i cwaniacy z polskiej policji i gdy sie ich wezwie, bo gnoj sie po domu rozbija to natychmiast przyjezdzaja by go uporzadkowac. Wtedy rodzic nie musi karcic w zaden sposob. Kilka takich wybrykow i dziecko albop zrozumie ze mu sie nie opalci, albo trafi pod "specjalna opieke". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: laszczka X IP: *.in.obop.pl / *.obop.com.pl 20.12.04, 16:24 Za przeproszeniem ale czy ktos widzial bicie (nie pobicie!) inaczej karcenie nie upokorzajace? Jakie mialo by sens? Znam i starsze dzieciaki i mlodsze , te drugie juz wychowywane bezstresowo. Straszne. Lenie, obiboki, niegrzeczne itd itp. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: konserwatysta Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.dsh.de / 194.25.15.* 20.12.04, 17:08 Uwazam, ze to bzdura. Doswiadczenia Singapuru, gdzie za wyplucie gumy do zucia na ulice grozi chlosta (i na ulicy nie ma gum, papierkow, ani innych smieci) pokazuja, ze kary cielesne sa po prostu skuteczne u doroslych i u dzieci. Kara powinna byc kara. Nie chodzi o to aby kogos skatowac na smierc, albo uczynic kaleka bez powodu, ale obrona godnosci ludzkiej jest tylko dla godnie zachowujacych sie ludzi. Mysle ze klaps nie narusza godnosci trzylatke, ktory przed sklepem wyje, ze chce loda. Podobnie porzadna chlosta nie naruszy godnosci zlodzieja, ktory w autobusie wyrywa staruszce torebke. A na pewno w obu przypadkach pozostanie niezapomnianym przezyciem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gosia Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.12.04, 17:13 Jako osoba bita w dzieciństwie w umiarkowany sposób, a we wczesnej młodości - w sposób bestialski, chciałabym powiedzieć, co o tym sądzę. Na bezstresowe wychowanie nie ma co liczyć - prawdopodobnie nie przyniesie żadnych efektów. Żeby dowiedzieć się, jakie efekty przynosi katowanie dzieci, proszę obejrzeć film "Pręgi" - poniżenie, zwichrowaną psychikę i ogólnie problemy ze sobą w późniejszym wieku dziecka. Ja też, choć jestem porządną kobietą w każdym innym względzie, prawdopodobnie będę musiała korzystać z pomocy psychologa i/lub wsparcia partnera, żeby nie bić swojego dziecka, gdy się pojawi. Nie łudzę się, żeby było inaczej. Ale takie odgórne rozwiązania, jakie teraz proponują niektórzy politycy, to będa jedynie martwe przepisy. Dopóki państwo nie zaproponuje zakrojonej na szeroką skalę akcji dla rodziców, którym można i trzeba pomóc, dopóty sytuacja się nie zmieni. Dalej w ciszy czterech ścian będą się dziać takie cyrki, jak u mnie w domu. W porządnej rodzinie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 20.12.04, 18:06 Bicie rowna sie krzywdzie i ponizeniu. Mowumy ze kochamy dzieci, wiec dlaczego chcemy je krzywdzic i ponizac? Dlaczego chcemy im zadawc psychiczny i fizyczny bol? Bo nas bili to my musimy oddac? Zemsta? Czujemy moze zawisc do dzieci bo im jest lepiej niz nam? Bo dzieci nas kochaja i nie oddadza? „Liczne badania dowiodły, że wprawdzie kary fizyczne wymuszają zrazu na dziecku posłuszeństwo, ale jeśli w porę nie przyjdą mu z pomocą uświadomieni ludzie, powodują później ciężkie zaburzenia charakteru i postępowania. Hitler, Stalin i Mao nie doznali w dzieciństwie takiej pomocy. Nauczyli się, zatem za młodu czcić okrucieństwo, a potem znajdować usprawiedliwienie dla wymordowania milionów ludzi. A inne miliony ludzi, także wychowywanych w warunkach przemocy, w tym im pomagały. Nie wolno już dłużej uznawać, że dobre prawo rodziców, by mogli wyładowywać na swoich dzieciach własne, nagromadzone afekty. Często jeszcze bronimy poglądu, że łagodna kara cielesna w postaci klapsów jest czymś nieszkodliwym, bo od małego wpojono nam to przekonanie, tak samo jak niegdyś naszym rodzicom. Pomagało ono bitym dzieciom łatwiej znosić doznany ból. Ale właśnie rozpowszechnienie tego przekonania okazuje się szczególnie szkodliwe, gdyż prowadzi do tego, że w każdym pokoleniu biciem upokarza się ludzi, którzy uważają, to za całkiem normalne i uprawnione". Powyższy manifest Alice Miller ogłosiła w 1998 roku. Celem manifestu było i jest zmuszenie wychowawców i rodziców do zastanowienia się nad stosunkiem dorosłych do dzieci. Taki cel również przyświeca publikacji manifestu w niniejszym artykule. Tak, więc zastanawiajmy się, myślmy, weryfikujmy... W koncepcji A. Miller zasadnicze znaczenie ma poszukiwanie we własnym wnętrzu, odszukanie dziecka tkwiącego w nas i zwrócenie się do niego. Celem tych poszukiwań ma być uzyskanie odpowiedzi na temat: co nam wyrządzono w przeszłości - w dzieciństwie? Jakich krzywd doznaliśmy od własnych rodziców, czy też nauczycieli? Odpowiedź na to pytanie ma być wskazówką dla nas, czego robić nie powinniśmy wobec naszych dzieci, a co często im fundujemy (nieświadomie). A. Miller: „a zatem widzę moje zadanie w uczuleniu społeczeństwa na cierpienia wczesnego dzieciństwa (...) przy czym odwołuję się do dziecka tkwiącego w dorosłym człowieku.” Przemyślenia i doświadczenia A. Miller doprowadzają ją do sformułowania jej przemyśleń w kilku punktach. Jestem przekonany, ze taka prezentacja będzie korzystna dla ewentualnego czytelnika: ·"Każde dziecko przychodzi na świat, by rosnąć, rozwijać się, by kochać i by dla swego bezpiecznego rozwoju móc wyrażać swoje potrzeby i uczucia." Jednoznacznie podkreślony zostaje fakt wyrażania potrzeb i uczuć przez dzieci. Aby dziecko mogło w ogóle się rozwijać jest to warunek konieczny. Zwróćmy uwagę na pojęcie: „bezpieczny rozwój” stoi ono w opozycji do rozwoju stymulowanego przez „czarną pedagogikę”. ·"Aby móc się rozwijać, dziecko potrzebuje szacunku i ochrony ze strony dorosłych, którzy traktują je poważnie, kochają i rzetelnie mu pomagają w poznawaniu świata." Rola dorosłych w rozwoju dziecko jest postrzegana przez A.Miller dokładnie tak samo jak widział to A.S.Neill: szacunek - bezwzględny, oraz zabezpieczenie przed sytuacjami grożącymi zdrowiu i życiu. Stosunek dorosłych do dzieci musi cechować powaga, przez co nie należy rozumieć przytłaczającej roli autorytetu! ·"Jeśli się nie zaspokaja tych życiowych potrzeb dziecka, tylko się je wykorzystuje dla własnych celów, bije, karze, maltretuje, manipuluje nim, zaniedbuje i oszukuje, i to tak by nikt nie mógł mu przyjść z pomocą, narusza to trwale jego integralność psychiczną." Nasze metody wychowawcze jak już mówiliśmy posługują się niewybrednymi środkami. Często zdarza się nam nasze dzieci kłamać, nie przedstawić im sprawy i rzeczy takimi, jakimi one są. Do tego dochodzi przemoc fizyczna (tradycyjne klapsy - tak "niewinne..."). Wszystko to poparte naszym „autorytetem” uderza boleśnie w dziecko i krzywdzi je - często nieodwracalnie. ·"Normalna reakcją na te krzywdy powinien być gniew i ból. Ponieważ jednak okazywanie gniewu jest dziecku, w krzywdzącym je otoczeniu zabronione, a samotne przeżywanie bólu byłoby czymś nie do zniesienia, musi ono stłumić te uczucia, wyprzeć z siebie wspomnienie urazów i idealizować swoich prześladowców. A potem już samo nie wie, co mu wyrządzono." Tak jak w poprzednim punkcie: dziecko nie ma żadnej możliwości obrony przed naszymi atakami, przed przemocą, którą mu fundujemy, na co dzień. Wielka prośba do wszystkich dorosłych: pozwólmy naszym dzieciom się wykrzyczeć, odreagować te wszystkie krzywdy, które im wyrządziliśmy i nieustannie wyrządzamy. Pozwólmy im na bunt i gniew wobec nas! Opanujmy się! Nie niszczmy naszych dzieci! Proszę... Jeżeli tego nie zrobimy, może być za późno - o tym poniżej. ·"Oderwane od prawdziwych przyczyn uczucia gniewu,, bezsilności, rozpaczy, tęsknoty, lęku i bólu znajdują jednak swój wyraz w niszczycielskim, działaniu wobec innych (przestępczość, zabójstwa) albo wobec samego siebie (narkomania, alkoholizm, prostytucja, choroby psychiczne, samobójstwo)." Pomóżmy im. Przyznajmy się przed sobą, ale głównie przed dziećmi, że to my jesteśmy tymi osobami, które prowokują w nich uczucia gniewu i bólu, że to jest taki mechanizm, o którym tutaj mówimy. Zróbmy to - pomożemy sobie i naszym dzieciom. I wyjaśnijmy im, że od dzisiaj mają prawo, a nawet obowiązek swoje autentyczne uczucia okazywać! ·"Bardzo często za doznane cierpienia bierze się odwet na własnych dzieciach, które pełnią rolę kozłów ofiarnych i których prześladowanie jest wciąż uprawnione w naszym społeczeństwie, a nawet cieszy się wysokim poważaniem, jeżeli się je określa jako wychowanie. Jest w tym coś tragicznego, że bije się własne dziecko, aby zatrzeć wspomnienie o tym, co nam wyrządzili rodzice." To nie tylko działa wstecz. W ten sposób działając, karzemy nie tylko nasze dzieci, ale również i ich dzieci, czyli nasze wnuki... Nie musimy tracić szacunku dla naszych rodziców, kiedy uświadomimy sobie, jakie krzywdy od nich doświadczyliśmy. To nie jest konieczne Kiedy poznamy ten mechanizm możemy postrzegać ich również jako ofiary... Dzieci zostawmy w spokoju! ·"Aby maltretowane dziecko nie wyrosło na przestępcę lub psychopatę, trzeba, by przynajmniej raz w swoim życiu spotkało kogoś, kto dobrze rozumie, że to nie bite, bezradne dziecko, ale jego otoczenie jest winne. Wiedza lub niewiedza o tym może pomóc społeczeństwu w uratowaniu czyjegoś życia lub przyczynić się do jego zniszczenia. Otwierają się tu wielkie możliwości dla krewnych, adwokatów, sędziów, lekarzy i opiekunów, by jednoznacznie opowiedzieć się po stronie dziecka i zawierzyć mu." Wielkie, nieograniczone pole do popisu dla nas, rodziców, ale również dla nas - nauczycieli, wychowawców. Przecież wśród nas jest wiele skrzywdzonych, wykorzystanych dzieci, które już nie są w stanie prosić o pomoc. Nie wiedzą nawet, że tej pomocy potrzebują! Nie musimy ich szukać, w Twojej klasie jest ich zdecydowana większość - może wszystkie. Bądź tą osoba, która może im pomóc. Daj im wsparcie, uwierz w ich opowieść, wysłuchaj jej - to wystarczy! Przynajmniej na początku. ·"Dotychczas społeczeństwo chroniło dorosłych i obwiniało ofiary. W swoim zaślepieniu opierało się na teoriach, które w zgodzie ze wzorami wychowawczymi naszych dziadków, widzą w dziecku podstępną, opanowaną przez złe instynkty istotę, która zmyśla i kłamie, napastuje niewinnych rodziców lub pożąda ich seksualnie. W rzeczywistości każde dziecko jest skłonne samo siebie obwiniać, o okrucieństwo rodziców, których wciąż kocha i których nie chce oskarżać." Nie zgodzę się z A.Miller, że „dotychczas”, a teraz już nie! Nadal społeczeństwo stoi po stronie dorosłych - wejdźcie tylko do sądów, do klas. Spójrzcie na dokumenty dotyczące dzieci, organizację sytemu oświaty itp. Gdzie jest tam miejsce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 20.12.04, 18:10 www.niebieskalinia.pl/pismo/3_17.html forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?s=478fe6d28cd0da280b6971a50d735090&showtopic=304 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mama Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 20.12.04, 18:15 NIEBIESKA LINIA 5/22/2002 TEORIA Kochać nie znaczy mieć Kochać dziecko niekoniecznie jest tym samym co przyznawać mu prawa, widzieć w nim oddzielną osobę. Miłość do dziecka wciąż nie jest równoważna z przyznaniem, że nie jest ono niczyją własnością. Monika Płatek Wszystkie dzieci są nasze, powtarzamy, by podkreślić, jak ważnym człowiekiem jest dziecko. Nazywamy je radością naszych dni, słońcem naszych oczu, największym skarbem. Większości z nas w głowie się nie mieści, że historia miłości do dziecka jest stosunkowo krótka, zaś stawianie dziecka na piedestale to pomysł dopiero mijającego wieku. Czy dziś traktujemy dzieci przedmiotowo? Z oburzeniem gotowi jesteśmy zaprzeczyć. Ani niewolnictwo, ani wykorzystywanie dzieci jako siły fizycznej nie mieści się nam w głowie. To było możliwe w dalekiej historii, lub ewentualnie w zacofanych krajach - nigdy u nas. Przykro mi rozwiewać te złudzenia. Proszę jednak przyjrzeć się statystykom wypadków przy pracach rolniczych. Proszę spojrzeć na raporty dotyczące handlu i wykorzystywania dzieci w celach seksualnych. Wynika z nich niezbicie, że w Polsce - pomimo zakazów prawnych - dla wielu dzieci okres dzieciństwa to okres wytężonej, fizycznej pracy. Wynika z nich równie niezbicie, że wiele z nich to dodatkowo ofiary przemocy seksualnej. Przemocy, której często doświadczają od swoich bliskich. Prawo do dziecka Historia rodziny i stosunków między rodzicami i dziećmi to historia powolnego ograniczania władzy rodzicielskiej. Władzy nad życiem, losem, umysłem, prawa do oddania swojego dziecka (za okazane nieposłuszeństwo), do więzienia, do bicia i poniżania (określanego jako karcenie). Nieliczenie się ze zdaniem dzieci było bardzo długo czymś naturalnym, legalnym. Rodzice, a zwłaszcza ojciec, mieli nad dziećmi władzę niemal absolutną - i tak również stanowiło prawo. Jeszcze w XX wieku w prawie cywilnym stosunki osobiste między małżonkami ukształtowane były na założeniu dominującej pozycji męża. Było to bezpośrednio związane z Kodeksem Napoleona, który przyznawał mężowi, jako głowie rodziny, władzę również nad żoną (tzw puissance maritale). Była ona pozbawiona samodzielnej zdolności do działań prawnych, co rozciągało się na całe jej życie, wybór zawodu itp. Świat się zmieniał, zaś między małżonkami oraz między rodzicami i dziećmi nadal utrzymywały się stosunki patriarchalne rodem z feudalizmu. Przy szerokich uprawnieniach ojca w zakresie karania, prawa, zwyczaje i sądy dopuszczały w historii ograniczenie, a nawet utratę władzy ojcowskiej. We Francji już w od XIII w. dzieci katowane mogły poskarżyć się przed sądem. Ojciec mógł więc uwięzić syna, ażeby zmusić go do posłuszeństwa, lecz nie miał prawa się nad nim znęcać. Wprawdzie kara za zabicie syna była stosunkowo niewielka - wygnanie, a za katowanie córki (w przypadku recydywy) - grzywna obok kary więzienia, to jednak pojawiły się granice władzy nad dzieckiem. Elisabeth Batinder w Historii miłości macierzyńskiej podkreśla, iż zawsze w historii zdarzały się związki oparte na uczuciach i więzi rodzinne między dziećmi i rodzicami oparte na autentycznej miłości i przywiązaniu. Jednak współcześnie rozumiana miłość macierzyńska to wytwór dopiero ostatnich dwóch wieków. Diabeł wcielony Przez długie wieki teologia chrześcijańska, zapominając o słowach Chrystusa "Pozwólcie dziatkom przychodzić do mnie", postrzegała dziecko głównie przez pryzmat pism św. Augustyna. Przedstawił on dziecko jako symbol zła, istotę niedoskonałą, obarczoną ciężarem grzechu pierworodnego. Św. Augustyn usprawiedliwiał z góry wszelkie pogróżki, baty i rózgi. Nigdy więc słowo "edukacja" (które pochodzi od łacińskiego educare - "wyprostować to, co jest pokręcone i zdeformowane") nie zostało trafniej użyte. Stąd kary cielesne i więzienie własnych dzieci, dla większości z nas szokujące, były zwykle stosowane w dobrej wierze. Św. Augustyn przestrzegał bowiem, że ludzkie szczenię jest głupie, ulegające namiętnościom i kapryśne. Wprawdzie on sam porzucił swoje dziecko wraz z jego matką i nie bardzo znał się na wychowaniu, ale to nie przeszkodziło mu dowodzić, że porządnego człowieka można urobić nie inaczej jak poprzez zadaną mu wcześniej przemoc. Najczęściej nie zastanawiamy się nad tym, skąd biorą się nasze przekonania, iż coś jest właściwe lub konieczne. Potrafimy wskazać, że tak nas nauczył ojciec i dziad i że taka jest tradycja. Bezwzględna władza rodzicielska opiera się na przekonaniu, iż rodzic wie lepiej, co dziecku potrzeba. Nie uświadamiamy sobie, że przekonanie owo płynie z pogardy dla dziecka zaszczepionej przez poglądy sprzed wieków. Ich siła oddziaływania dosięga nas i dziś. Czynimy, co i nam czyniono. Prawo, które na to przyzwala w imię tradycji, niekoniecznie musi pozostawać w zgodzie z ustawą zasadniczą. To ono właśnie pozwala uznawać, że fizyczne bicie dzieci nie ma nic wspólnego z fizycznym naruszeniem nietykalności osoby - zakazanej przez prawo karne. Gotowi jesteśmy niekiedy wierzyć, że nic nie jest tak odwieczne jak dbałość rodziców o dziecko i jego dobre dzieciństwo. Stawia to nas w sytuacji dysonansu poznawczego. Jak bowiem pogodzić kary cielesne, odmawianie wykształcenia dziewczynkom, pedagogikę za pomocą rózgi, sprzedawanie "za mąż" kilkunastoletnich dziewczynek dla osiągnięcia korzyści majątkowych, ustawowe nakazy kochania rodziców i okazywania im szacunku z sielankowym obrazem dzieciństwa? Szacunek i miłość można odwzajemnić, ale skoro nakazane zostają ustawą, to znaczy, iż ustawodawca ma pewne wątpliwości, czy da się te uczucia wyegzekwować bez przymusu. Początki dziecka - człowieka Przez długie wieki dzieci miały krótkie dzieciństwo i był to najczęściej okres przystosowania się do wymagań otoczenia i do pracy. Dzieci, również te najmłodsze, pracowały. W polu, w fabrykach, w kopalniach, lub na służbie. Procent dzieci z tzw. dobrych domów, kształconych i zadbanych, był niewielki. Historycy wskazują, iż pod koniec XVIII w., po przeszło stu latach plagi umieralności niemowląt, zaczęto we Francji i w innych państwach czynić starania o ratowanie życia noworodkom. Na usprawiedliwienie naszych przodków trzeba wyjaśnić, iż dzieci umierały tak często i uznawano to za tak naturalne, iż tradycja niewiązania się z nimi miała chronić dorosłych przed bolesnym przeżywaniem strat. Nie można też wykluczyć, że dorośli, którzy sami w dzieciństwie nie zaznali rodzicielskiej miłości, nie potrafili jej odwzajemnić. Dlaczego więc nagle zaczęło być w modzie, by w wyższych sferach matki same karmiły piersią, a nie oddawały dzieci mamkom? Dlaczego dziecko zaczęło być ważne? Otóż nabrało ono, zwłaszcza pod koniec XVIII w., wartości handlowej - stało się potencjalnym bogactwem gospodarczym. Odkąd o człowieku mówi się w kategoriach ceny i surowca, odkąd zwraca się uwagę, że - jak zauważa Batinder - "człowiek to ostateczny cel i narzędzie wszelkiej wytwórczości i nawet uważając go za istotę o określonej cenie, należy pamiętać, iż stanowi on najcenniejszy skarb władcy", odtąd zaczyna się starania o zachowaniu przy życiu noworodków, również tych niechcianych. Obowiązek dopilnowania tego by dzieci przeżyły, mężczyźni składają w ręce kobiet. Sami nadal ani nie poczuwają się, ani nie rozumieją, iż rodzicielstwo oraz wychowanie dziecka wymaga udziału i matki, i ojca. Z upływem czasu i pod wpływem zmian zachodzących w społecznej wrażliwości niektóre zasady, które pozwalały na przedmiotowe traktowanie dzieci, zaczęły razić. Niekiedy spowodowane było to powszechną tragedią, która wstrząsała społeczeństwem (wojna), niekiedy zaś ogólnym dobrobytem i wzrostem poziomu życia. Połowa XIX wieku, to okres pierwszych ustaw (z których większość nie weszła w życie) zabraniających zatrudniania dzieci w manufakturach, fabrykach i kopalniach. Jak kochać dziecko? Wiek XVII i XVIII to okres, gdy okazywanie uczuć dziecku przestaje być źle widziane. Często jednak jest to podejście, które w dziecku widzi uroczą, wdzięczną zabawkę, rzadzie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: psycholog juz rodzeni w latach 80-tych maja...... IP: *.kabel.telenet.be 20.12.04, 18:17 nayebane w glowach .A teraz jak jeszcze rzad odgornie napietnuje karcenie dzieci to juz w ogole strach bedzie na ulice wyjsc,jak te bezstresowo wychowane wynalazki zaczna chodzic wlasnymi sciezkami. LEPIEJ NIECH PANOWIE O TWARZACH JAK TATARSKIE SIODLA, WEZMA SIE ZA PORZADNE SPRAWY I PRZESTANE WTYKAC NOS, W PRYWATNE SPRAWY!! DWA GORACE NA SIEDZENIE JESZCZE NIKOMU NIE ZASZKODZILY!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: bb dziecko posła PiS nie ma głowy tylko łeb? smutne IP: *.acn.waw.pl 20.12.04, 18:28 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: M Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.168-201-80.adsl.skynet.be 20.12.04, 19:35 Absurdy prawicy! Poczytajcie ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/4.htm i b.kozlov1.webpark.pl/ustawa.htm Dzieci trzeba chronic przed „przemocą”, „wulgarnym przedstawianiem” i „obscenicznością” w tv Jednoczesnie zachowujac prawo rodzicow do przemocy na realu wobec dzieci (klapsy, bicie, lanie) i do obsceniczności (wyzywanie) Logika inaczej! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: herod Re: Ustawa o...... dupie Maryni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 20:40 "Lepsze bite niż zdechłe" takie przysłowie funkcjonuje w Polsce od dawien dawna i ma głęboki podtekst... A tym którzy piszą o "regularnym biciu"i patologiczne zachowania zwyrodnialców rozciągają na całe społeczeństwo życzę dobrego samopoczucia.... i obicia mordy przez kilkunastoletnich wyrostków z podpuszczenia przez ich bezstresowo wychowane kolegówny.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taak Re: Ustawa o...... dupie Maryni IP: *.arcor-ip.net 20.12.04, 20:52 Gość portalu: herod napisał(a): > "Lepsze bite niż zdechłe" takie przysłowie funkcjonuje w Polsce > od dawien dawna i ma głęboki podtekst... I nie ma sensu. > A tym którzy piszą o "regularnym biciu"i patologiczne zachowania zwyrodnialców > rozciągają na całe społeczeństwo życzę dobrego samopoczucia.... No to jak jest dobrze dlaczego jest tak zle? Jak to odkryli madrzy ludzie - ci ktorzy bija takze byli bici. Albo jeszcze inaczej -nie wszyscy ktorzy byli bici bija , ale wszyscy ktorzy bija byli bici. > i obicia mordy przez kilkunastoletnich wyrostków z podpuszczenia > przez ich bezstresowo wychowane kolegówny.. Wyrostki ktore bija to nie ci wychowani "bezstresowo". W Polsce nie robiono na szeroka skale tego eksperymentu wychowawczego. Dlatego nie moze byc przyczyna polskich problemow. Przyczyna polskich problemow jest raczej cos innego. Przenoszenie agresji na tych ktorzy nie potrafia sie obronic, sa najslabszym ogniwem w spoleczenstwie. Jesli mowimy o agresji mlodziezy to moze bardziej trafne jest "co zasialismy to zbieramy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ustawa o...... dupie Maryni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.12.04, 21:08 Nie można tego na razie sprawdzić,ale być może karanie wcale nie jest potrzebne i policja także.Ja jednak mam nadzieję,że utracą pracę,majątek i prawa publiczne osoby które forsują ten temat.A poseł,który mówi o łbie i szmacie,jeżleli nie żartuje,to zniża się razem z dzieckiem do poziomu szmaty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taak Re: Ustawa o...... dupie Maryni IP: *.arcor-ip.net 20.12.04, 21:12 W Polsce doskonaly film jest "Pregi". To doskonaly film jak na polskie warunki. I opisujacy problemy - powielania wzorcow i z tym zwiazanych klopotow z okaleczeniem psyche i borykaniu sie z tym. Przeszedl bez echa. Sroda ma racje - istnieje cos takiego jak opor, nie przyjmowania do wiadomosci drazliwych i bolesnych spraw - ludzie "radza" sobie wypierajac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taak Re: Ustawa o...... dupie Maryni IP: *.arcor-ip.net 20.12.04, 21:33 Czasmi sie dziwie . Media w Polsce oferuja nam skandale , korupcje , kryminaly glupawe seriale pod publiczke. Tymczasem w Polsce jest tylu wspanialych ludzi ktorzy mogliby nam opowiedziec jak to jest. W Polsce jest doskonaly psycholog rozwojowy Anna Brzezinska. Osoba ktora wie o rozwoju dziecka wszystko - z najrozniejszych perspektyw i o zdobyczach wiedzy zwiazanych z rozwojem. Taki chodzacy malenki skarb. Mysle ze nam tzw media wciskaja chlam. Zupelnie nie rozumiem jak to jest ze ci ktorzy mieliby nam do powiedzenia duzo i madrze w Polsce nie maja szans przebicia, a sa tak bardzo potrzebni.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Skuteczna ustawa Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 21.12.04, 23:09 Joan E. Durrant "Ocena skuteczności zakazu stosowania kar cielesnych w Szwecji" W 1979 roku Szwecja, jako pierwszy kraj na świecie, wprowadziła ścisły zakaz wymierzania dzieciom kar cielesnych. To nowe prawo miało na celu: (1) zmianę podejścia do tego typu praktyk w szwedzkim społeczeństwie (2) szybszą identyfikację dzieci zagrożonych złym traktowaniem (3) szybszą i skuteczniejszą pomoc dla rodzin problemowych Wyniki badania: 1) Stwierdzono spadek poparcia społecznego dla stosowania kar cielesnych 2) Przypadki dzieci zagrożonych złym traktowaniem i przemocą są rozpoznawane coraz szybciej 3) Odsetek śmierci dzieci na skutek maltretowania jest znikomy. Odsetek kierowanych oskarżeń pozostaje stały, wzrosła jednak profilaktyka i wsparcie ze strony organów pomocy społecznej Wnioski: Wszystkie cele, którym służyło wprowadzenie zakazu użycia kar cielesnych w Szwecji zostały osiągnięte. Artykuł ten analizuje zmiany, jakie nastąpiły w tych dziedzinach w ciągu dwudziestu lat po wprowadzeniu nowego prawa www.prawo.lex.pl/czasopisma/dktbp/3_03.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kochajmy dzieci Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 21.12.04, 23:17 Niech Polska nie zostaje w tyle za cywilizowanym swiatem!!! :))))) Juz w 14 krajach zabronione jest stosowanie kar cielesnych. Oto one: 1. Szwecja (1979) 2. Finlandia (1983) 3. Norwegia (1987) 4. Austria (1989) 5. Cypr (1994) 6. Dania (1997) 7. Lotwa (1998) 8. Chorwacja (1999) 9. Niemcy (2000) 10.Izrael (2000) 11.Islandia (2003) 12. Wlochy 13. Ukraina 14. Rumunia BRAWA!!! :))))))) Ze strony "End All Corporal Punishment of Children" www.endcorporalpunishment.org/ Lista krajow w ktorych obecnie debatuje sie projekty ustaw o zakazie kar cielesnych: 1. Australia 2. Belgia 3. Kanada 4. Czechy 7. Republika Dominikanska 8. Fidzi 9. Gruzja 10. Irlandia 11. Jamajka 12. Kenia 13. Korea (republika) 14. Luksemburg 15. Macedonia 16. Nowa Zelandia 17. Polska 18. RPA 19. Hiszpania 20. Sri Lanka 21. Szwajcaria 22. Tajlandia 23. Wielka Brytania 24. Zambia Nie na liscie ale na pewno tez 25. Holandia I chyba 26. Estonia forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...findpost&p=9162 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kochajmy dzieci Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: 216.65.64.* 21.12.04, 23:21 Poczytajcie ks.sejm.gov.pl/proc4/opisy/4.htm i b.kozlov1.webpark.pl/ustawa.htm Dzieci trzeba chronic przed „przemocą”, „wulgarnym przedstawianiem” i „obscenicznością” w tv Jednoczesnie zachowujac prawo rodzicow do przemocy na realu wobec dzieci (klapsy, bicie, lanie) i do obsceniczności (wyzywanie) Przyklad na logike inaczej :( Przemocy nie mozna ogladac ale mozna byc jej ofiara dla wlasnego dobra. Przemoc w telewizji i w grach deprawuje i szkodzi. Bycie bitym i ponizanym uszlachetnia i dobrze robi. Jakie argumenty moga przekonac ludzi ktorzy mysla w tak absurdalny sposob? Co mysla o tym rodzice z tego postu Magdy forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...findpost&p=9070 ? Zyciowe doswiadczenie mowi mi ze wlascie tacy ludzie maja takie poglady. Bija dzieci jak w rasowym sado-maso pornolu, uznajac jednoczesnie zdjecie nagiej kobiety za najwieksze zlo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: taak Re: Ustawa o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie IP: *.arcor-ip.net 22.12.04, 00:06 Masz racje - kochajmy dzieci - precz z sadyzmem , precz z niechecia do ciala Kochajmy nasze dzieci - wyl Kazik a'capella . I mnie tez sie chce wyc. Koczhajmy do jasnej cholery siebie wzajemnie i nasze dzieci. Jesli nam sie zdarzy - nam doroslym , ze sie nie uklada - pal nasz szesc ale dzieci kochajmy... Odpowiedz Link Zgłoś