Gość: QW
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
30.01.05, 20:22
Zdemaskowanie jednego z filarów Gazety Wyborczej Lesława Maleszki, jako
kapusia bezpieki, który współdziałał z nią przed i po zamordowaniu swego
przyjaciela Stanisława Pyjasa, wywołuje całą lawinę komentarzy. Szczególnie
ciekawy jest źródłowy tekst Lecha Stępniewskiego: Publicystyka i
szmalcownictwo (Najwyższy Czas z 17 listopada). Autor zadał sobie trud
przejrzenia "dorobku publicystycznego" "Maleszki na łamach Gazety Wyborczej i
wyciągnął rzeczy szokujące. Szeroko cytuje przede wszystkim teksty
pokazujące, jak b. kapuś pouczał innych z pozycji "autorytetu moralnego",
wielce zasłużonego działaniami opozycyjnymi: Oto np. taki cytacik z tekstu
Maleszki Tu nie chodzi o Jedwabne (Gazeta Wyborcza z 25 maja 2001 r.): "W
czasach powszechnej ucieczki w prywatność, przekonania, że władza wszystko
może, my uczyliśmy zachowań obywatelskich i głośnego mówienia o polityce.
Pokazaliśmy, że można walczyć o ważne dla ludzi sprawy podpisując się pod
żądaniami, petycjami". Dziś wiemy, że Maleszka najgłośniej mówił w czasie
spotkań z esbekami, donosząc na swoich przyjaciół, cóż to była za walka!
Stępniewski przypomina fragment zeznań Maleszki na sprawie o zabójstwo Pyjasa
(wg Rzeczpospolitej z 7 maja 1997 r.): "Lesław Maleszka mówił, że nie
pamięta, by Pyjas opowiadał o inwigilacji SB. - Sam również niczego bym nie
zauważył" - stwierdził. I tak zeznawał jeden z inwigilujących, po uszy
zaangażowany we współpracy z SB.
Z tekstu Stępniewskiego dowiadujemy się m.in. o żelaznej konsekwencji, z jaką
Maleszka gromił na łamach Gazety Wyborczej wszystkich zwolenników lustracji i
dekomunizacji, oskarżając ich o "inkwizytorską pasję", piętnując za
brak "myśli o przebaczeniu". Inną ze specjalności Maleszki było atakowanie
różnych prawicowych autorów o rzekomy antysemityzm czy gromkie piętnowanie
rzekomego zacierania domniemanych "win" Polaków. Maleszka 18 stycznia 2000 r.
zaatakował np. o. Salija, za wypowiedź o pogromie kieleckim z 1946 r. jako
prowokacji, akcentując: "Niezależnie od intencji o. Salija, jego wypowiedź
spodoba się politykom, którzy dziś wkładają wiele wysiłku w rozgrzeszanie
Polaków". Skrytykował również "błędne" zachowanie ludzi AK w stosunku do PRL,
pisząc w Gazevie Wyborczej z 20 czerwca 2000 r.: "Odmowa zaangażowania w
sprawy publiczne, wyrastająca z pragnienia, by nie ubrudzić się w kontaktach
z 'czerwonymi' - prowadziła do coraz większej izolacji od dokonujących się w
Polsce przemian, do zamknięcia w 'okopach św. Trójcy'. Jak dziś wiemy,
Maleszka nie dał się izolować, on dzielnie 'współpracował' z 'czerwonymi',
nie bał się 'ubrudzić'!".