Gość: Dziennikarz GW
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.02.05, 23:37
Witajcie,
odnoszę wrażenie, że jest to jedyne duże forum internetowe, na którym mogę się
bezpiecznie wypowiedzieć.
Chciałbym Wam opisać, co w tej chwili czujemy my, niektórzy dziennikarze
Gazety Wyborczej i portalu gazeta.pl. Nawet sobie nie wyobrażacie, jakie
napięcie panuje w tej chwili w redakcji. Kilka osób bezpośrednio
zaangażowanych w sprawę jest na granicy załamania nerwowego - mnie to jeszcze
nie dotknęło (nie pracuję przy "gorącym temacie"), ale poważnie zaczynam
wątpić w sens tej pracy.
Otóż wcale niemałe grono pracowników redakcji w pełni popiera działania Bronka
Wildsteina. Zresztą wielu z nas go dobrze zna, dłużej lub krócej. Wszyscy mają
podobną opinię: to bardzo dobry dziennikarz, świetny kumpel i uczciwy
człowiek. Owszem, czasem miewa swoje wyskoki i reaguje zbyt zapalczywie, ale
paradoksalnie jego temperament jest wielką zaletą, która pozwala mu walczyć z
obłudą naszego życia publicznego.
Niestety, ostatnio redakcja Wyborczej coraz mniej przypomina redakcję wolnej
gazety, symbolu polskich przemian ustrojowych i jeszcze do niedawna
wspaniałego miejsca pracy. Hipokryzja kierownictwa zupełnie nie przystaje do
szczytnych ideałów, które były i są głoszone przez Michnika, Pacewicza czy
Łuczywo. Niekórzy koledzy zajmujący się sprawą Wildsteina odczuwają mniej lub
bardziej dyskretną presję na to, w jaki sposób maja kształtować wydźwięk
artykułów. Sa to moi dobrzy przyjaciele, więc sprawa jest dla mnie tym bardzej
bolesna. Pojawiają się oznaki wewnętrznej cenzury, a większość jest zmuszana w
sposób mało widoczny, acz skuteczny do autocenzury.
Co więcej, ciągle oburza nas sprawa redaktora Maleszki, byłego szpiega SB,
który penetrował środowisko krakowskiego SKS-u, jako przyjaciel Wildsteina,
Pyjasa i innych. Pomimo zdemaskowania go jako szpiega, do dziś pracuje on w
krakowskim oddziale Gazety, publikując pod pseudonimem. Doprawy nie rozumiem
postawy kierownictwa redakcji, które z taką nabożną czcią pisze o właściwych
postawach etycznych, a sama stosuje zasadę podwójnej moralności.
Poważnie zastanawiam się nad opuszczeniem redakcji.
Pozdrawiam czytelników onetu,
L.K.