Dodaj do ulubionych

Wildstein-Żakowski u Skowrońskiego

05.02.05, 10:37
obejrzałem program Skowrońskiego. parę refleksji.
Bardzo trudno zachować zimną krew i ważyć racje, bo sprawa "wyniesienia listy"
zamieniła się w ciąg utarczek personalnych. temperament Wildsteina trochę tu
przeszkadza, bo W. momentami reaguje napastliwie (co proszę traktować jako
opis,a nie jako zarzut).
myślę, że bierze sie to po części z jego poczucia obecnego, iz jest
ustawicznie stawiany w roli oskarżonego, który musi odpierać zarzuty. ale też
jest to pewna jego osobista skłonnośc, bo pamiętam, że w programie
Pospieszlskiego o psychologach reagował równie impulsywnie i momentami
wyniośle wobec oponentów.
to ogromnie utrudnia chłodna analizę jego motywacji.
moim zdaniem racje sa tu rozłożone po obu stronach.
rzeczywiście można było założyć, że upublicznienie listy nazwisk z IPN-u nada
sprawie lustracji zdecydowanego impulsu i pchnie ją do przodu.
ale też i racja jest w tym, że rzucono "perły przed wieprze": społeczeństwo
(każde, nie tylko nasze) składa sie w ogromnym stopniu z ludzi rozumujących
płytko, byle jak i dla wielu osób odnalezienie na liście IPN-u nazwiska
sąsiada, szwagra itp, będzie (w ich pojęciu) wystarczającym dododem na to, że
to byli tajni agenci i donosiciele. wielu ludzi umieszczonych na liście spotka
się z ostracyzmem i wrogością w swoim otoczeniu (tu już się dziej, obserwuję
to u siebie) - i nie wiem, jak ONI mieliby się oczyścić: bo ich do publicznej
tv nikt nie wpuści, żeby wyjaśniali i dokumentowali swoją czystą przeszłość.

ps. wielka klasa red.Skowrońskiego. fantastycznie poprowadził program!
Obserwuj wątek
    • zalogowany.franek Re: Wildstein-Żakowski u Skowrońskiego 05.02.05, 11:30
      bokaj napisał:

      > moim zdaniem racje sa tu rozłożone po obu stronach.
      > rzeczywiście można było założyć, że upublicznienie listy nazwisk z IPN-u nada
      > sprawie lustracji zdecydowanego impulsu i pchnie ją do przodu.
      > ale też i racja jest w tym, że rzucono "perły przed wieprze": społeczeństwo
      > (każde, nie tylko nasze) składa sie w ogromnym stopniu z ludzi rozumujących
      > płytko, byle jak i dla wielu osób odnalezienie na liście IPN-u nazwiska
      > sąsiada, szwagra itp, będzie (w ich pojęciu) wystarczającym dododem na to, że
      > to byli tajni agenci i donosiciele. wielu ludzi umieszczonych na liście spotka
      > się z ostracyzmem i wrogością w swoim otoczeniu (tu już się dziej, obserwuję
      > to u siebie) - i nie wiem, jak ONI mieliby się oczyścić: bo ich do publicznej
      > tv nikt nie wpuści, żeby wyjaśniali i dokumentowali swoją czystą przeszłość.

      Zgadzam się, to jeden z najistotniejszych aspektów sprawy: nawet jeśli uznamy,
      że zdecydowane przyspieszenie lustracji jest pożądane - to czy koszty, jakie
      musimy zapłacić przy takim rozwiązaniu sprawy, na jakie zdecydował się
      Wildstein, nie są zbyt wysokie. Te koszty to właśnie krzywdzące posądzenie
      wielu niewinnych ludzi o donoszenie. To postawienie wielu ludzi w sytuacji, w
      której muszą udowadniać, że nie są wielbłądem. I dość zabawnie brzmi
      kontrargument Wildsteina, że Staniszkis i wielu innych ludzi umieszczonych na
      liście (vide Jankowska w programie) mówi mu, że nie ma do niego pretensji.
      Przecież jasne jest, że nie o takich ludzi chodzi.

      Drugą sprawą jest według mnie to, że na początkowe założenie Wildsteina
      ("trzeba przyspieszyć lustrację") wcale nie wszyscy muszą się zgodzić. Tak
      napisałem na forum kilka dni temu: "ewentualne konsekwencje czy zmiany reguł
      gry powinny być właśnie rezultatem debaty publicznej, a nie wynikiem
      arbitralnego gestu jednego człowieka. W gruncie rzeczy, gdyby problem trochę
      uogólnić, Wildstein zachowuje się tu tak samo, jak przez lata zachowywały się
      środowiska lustracji niechętne: narzuca innym swój punkt widzenia i stawia ich
      przed faktem dokonanym, ucinając wszelkie możliwości dyskusji. I oczywiście:
      można się wkurzać, że o lustracji rozmawia się od 15 lat i praktycznie nic z
      tego nie wynika; ale według mnie nie jest to powód do takich działań, na jakie
      zdecydował się Wildstein."
      • poldek13 Re: Wildstein-Żakowski u Skowrońskiego 05.02.05, 13:20
        W gruncie rzeczy, gdyby problem trochę uogólnić, Wildstein zachowuje się tu tak samo, jak przez lata zachowywały się środowiska lustracji niechętne: narzuca innym swój punkt widzenia i stawia ich przed faktem dokonanym, ucinając wszelkie możliwości dyskusji.

        tu jest chyba sedno sprawy - że ustalenie jakiegokolwiek sensownego rozwiązania lustracji jest arcytrudne (nie wiem czy niemożliwe - ale widzę, że ARCYTRUDNE). bo racje ważkie sa po obu stronach sporu!

        tylko w tej emocjonalnej gorączce adwersarzom nie da się tego wytłumaczyć: każdy zaciekle broni swojego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka