Dodaj do ulubionych

Gwiazdy, Walentynowicz,

24.02.05, 13:43
co to u licha za towarzystwo jest spod nieznanej gwiazdy?

Fragment:
Pytaliśmy już o to Bogdana Borusewicza, nie potwierdza niczego takiego. Jest
natomiast wiele relacji mówiących, że Pan chciał w trzecim dniu zakończyć
strajk, a oni się przeciw temu...

- Słuchajcie mnie, jak było! Tego trzeciego dnia, już w nocy, Gwiazdowa
wywołała mnie i poprosiła: - Słuchaj, musimy pogadać. I ciągnie, za stocznię,
gdzieś w krzaki. Idziemy, ja myślę: cholera, gdzie ona mnie prowadzi? Coś tu
mi nie gra, domyśliłem się i wyrwałem się kobiecie, wracam do kolegów. A ona
za mną wraca i w krzyk: - Uważajcie, to agent! Myślę: zwariowała. Na moje
szczęście rzeczywiście musiała zaraz jechać do szpitala, jakieś choróbska,
jak się okazało, miała i już nie uczestniczyła w reszcie strajku. Wtedy po
raz pierwszy ona krzyknęła publicznie, że jestem agentem. To było
przygotowane usunięcie mnie. Miała wyprowadzić mnie ze stoczni.
Prawdopodobnie była przygotowana grupa, żeby mnie wywieźć gdzieś.

No, po prostu cyrk, z kim ten Lechu musiał pracować. Ja oczywiscie wierze
Wałęsie, bo to czlowiek, ktory coś osiągnął i jeszcze z paru innych powodów.
Obserwuj wątek
    • b.wyborowa Re: Gwiazdy, Walentynowicz, 24.02.05, 13:51
      > gdzieś w krzaki. Idziemy, ja myślę: cholera, gdzie ona mnie prowadzi?

      Co za perfidna baba. W krzaki go chciala zaciagnac.

    • indris Motywy wiary... 24.02.05, 13:59
      ...przedstawioe przez vama_veche mogą być kruche. Niejaki Hitler też do r. 1939
      osiągnął niemało. Ale to nie powód, żeby uznać to co mówił np w sprawie "ataku
      wojsk polskich na radiostację w Gliwicach" za prawdę.
      • vama_veche No jakoś 24.02.05, 14:12
        nie bardzo widzę sibie wierzacego osobnikom typu Gwiazdy czy Walentynowicz. A
        swoja droga indrisie, to chyba niezby siebie i swój kraj szanujesz skoro jedna
        z bardziej cenionych na świecie (a takze i w Polsce) osób - Lecha Wałęsę -
        przyrównujesz do Hitlera. tak będziesz wychowywał swoje dzieci? Porównujac
        Wałęsę do Hitlera? A Kwacha pewnie porownasz do Matki Teresy (też pochyla sie z
        troską nad ubogimi)?
        • indris Co porównywałem 24.02.05, 14:23
          Porównywałem MOTYWACJE: "wierzę mu, bo ma osiągnięcia". A Wałęsa, po swoim
          komentarzu do przyznania odszkodowania Annie Walentynowicz wzbudza we mnie
          tylko obrzydzenie. Okazał się osobnikiem, którego przed wojną wyrzuconoby z
          każdego szanującego się towarzystwa. Porównalbym go nie tyle z Hitlerem co ze
          swinią i to po przeproszeniu świń-zwierząt.
          Co do osoby Andrzeja Gwiazdy, to polecam rozmowy z nim w TV Puls, jeżeli będą
          powtarzane. Do dzisiaj żałuję, że to nie on stanął na czele Solidarności.
        • b.wyborowa Re: No jakoś 24.02.05, 14:28
          vama_veche napisała:

          > nie bardzo widzę sibie wierzacego osobnikom typu Gwiazdy czy Walentynowicz.

          Wiary nie mieszaj w te sprawy. Tutaj licza sie fakty i dowody. Fakty mozna
          odtworzyc, dowody podobno zniszczone.
          Gdyby tak poszperac w archiwum KGB dowody tez by sie znalazly.
    • eres2 Re: Gwiazda, Walentynowicz, 24.02.05, 16:42
      Oboje ci ludzie mają większe zasługi w tworzeniu Solidarności niż Wałęsa.
      Zamiast słuchać bajeczek bufona Wałęsy, zapoznaj się z faktyczną historią walki
      o wolne związki zawodowe, zwłaszcza tę część historii związaną ze Stocznią
      Gdańską. Oczywiście nie tę wersję samochwalczą w wydaniu pyszałka Wałęsy.
    • leszek.sopot omamy Gwiazdow 24.02.05, 16:53
      vama_veche napisała:

      > co to u licha za towarzystwo jest spod nieznanej gwiazdy?
      > - Słuchajcie mnie, jak było! Tego trzeciego dnia, już w nocy, Gwiazdowa
      > wywołała mnie i poprosiła: - Słuchaj, musimy pogadać. I ciągnie, za stocznię,
      > gdzieś w krzaki. Idziemy, ja myślę: cholera, gdzie ona mnie prowadzi? Coś tu
      > mi nie gra, domyśliłem się i wyrwałem się kobiecie, wracam do kolegów. A ona
      > za mną wraca i w krzyk: - Uważajcie, to agent! Myślę: zwariowała. Na moje
      > szczęście rzeczywiście musiała zaraz jechać do szpitala, jakieś choróbska,
      > jak się okazało, miała i już nie uczestniczyła w reszcie strajku. Wtedy po
      > raz pierwszy ona krzyknęła publicznie, że jestem agentem. To było
      > przygotowane usunięcie mnie. Miała wyprowadzić mnie ze stoczni.
      > Prawdopodobnie była przygotowana grupa, żeby mnie wywieźć gdzieś.

      Walesa sie jednak myli, bowiem ja pamietam, ze Gwiazdowa byla jeszcze pozniej
      na strajku i jest na wielu fotografiach - np. podczas negocjacji z Jagielskim,
      chyba ze tam siedzi jakas inna, podobna osoba?
      Koncowka trzeciego dnia strajku na pewno byla dramatyczna. Tego dnia strajk
      mogl sie zakonczyc i nie powstalby MKS. Gwiazdowie byc moze chcieli
      wyeliminowac Walese i mysleli, ze im to tak samo przyjdzie jak to, ze go na
      strajk wyslali. Jednak sytuacja sie zmienila. To przeciez Walesa soba
      uwiarygadnial przed stoczniowcami celowosc podjecia strajku a pozniej to on
      swiecil oczami przed dyrekcja. Proba pozbycia sie go i np. mianowania szefem
      strajku Gwiazdy byla bardzo niejadna. Gwiazdowie oskarzajac dzis i wowczas
      Walese o agenturalnosc wykazuja sie brakiem uczciwosci (oglednie mowiac), ale i
      brakiem logiki. Dlaczego? Skoro wiedzieli o tym, ze Walesda to agent, to
      dlaczego kilka dni wczesniej postanowili, ze to on ma byc szefem strajku -
      celowo zaplanowali, ze wspolpracownik SB ma byc przywodca po to by pozniej ten
      protest robotniczy skompromitowac?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka