michal00
04.03.05, 21:24
info.onet.pl/1063346,11,item.html
"Pełnomocnik Adama Michnika, Piotr Rogowski, przestrzega, że będzie wytaczał
procesy osobom powtarzającym nieprawdę i pomówienia wobec naczelnego "GW",
jakoby w 1990 r. zapoznał się on z teczkami służb specjalnych PRL nt.
Drawicza, Fikusa i Maleszki.
Oświadczenie radcy prawnego Piotra Rogowskiego w tej sprawie zamieściła
piątkowa "GW".
W rozmowie z dziennikarzem PAP Rogowski nie ujawnił, kto udzielał takich
wypowiedzi; jak powiedział, wobec osób, które formułowały te zarzuty nie
zostały podjęte jeszcze żadne kroki. Podkreślił, że "to swego rodzaju
wskazanie tym ludziom, że to co czynią, jest rozpowszechnieniem nieprawdy i
pomówieniem".
Rogowski w oświadczeniu zaprzeczył, by Michnik w trakcie prac zespołu
powołanego w 1990 roku z inicjatywy ówczesnego ministra edukacji narodowej
prof. Henryka Samsonowicza zapoznał się z teczkami osobowymi Drawicza, Fikusa
i Maleszki.
"Ewidentnym kłamstwem są informacje lub sugestie, jakoby pan Adam Michnik
miał opowiadać komukolwiek o zawartości czyichkolwiek teczek, z którymi
rzekomo miał się zapoznać w trakcie prac owego zespołu" - głosi oświadczenie.
Sprawa dotyczy działającej od 12 kwietnia do 27 czerwca 1990 roku komisji
badającej archiwa MSW. W jej skład wchodzili historycy Andrzej Ajnenkiel,
Jerzy Holzer i Henryk Kroll oraz ówczesny poseł, redaktor naczelny "Gazety
Wyborczej" Adam Michnik.
W 1997 r. Krzysztof Kozłowski (minister spraw wewnętrznych rządzie
Mazowieckiego) mówił, że wchodzący w skład komisji historycy mieli ustalić,
jak przekształcić zbiór materiałów MSW w archiwum.
W 1998 roku poseł AWS Mariusz Kamiński domagał się od ministra- koordynatora
służb specjalnych Janusza Pałubickiego wyjaśnienia, na jakich podstawach
prawnych Michnik uzyskał w 1990 roku dostęp do archiwów MSW. Pałubicki
odpowiedział, że w zbiorach archiwalnych UOP nie natrafiono na dokumenty
wskazujące na podstawy działalności komisji, w związku z czym ocena
legalności jej działania jest niemożliwa. Według Pałubickiego, nie
odnaleziono dokumentów, ani zapisków pozwalających na ustalenie katalogu
materiałów, z jakimi zapoznali się członkowie komisji.
"Z relacji funkcjonariusza, który wówczas pracował w wydziale archiwalnym
wynika, że członkowie komisji mieli dostęp do teczek tajnych współpracowników
SB" - wyjaśniał wówczas Pałubicki.
Jak mówił, według relacji, członkowie komisji zapoznawali się z materiałami
archiwalnymi w obecności funkcjonariusza. Do magazynów wprowadzani byli przez
ówczesnego dyrektora Biura i naczelnika Wydziału Archiwalnego."
...............
Powstaje pytanie, co w tej sytuacji mozna mowic o bytnosci Michnika w
archiwum. Czy embargo obejmuje tylko te trzy nazwiska, czy wieksza liczbe? A
moze w ogole nie mozna mowic, ze Michnik ogladal tam jakies teczki? Kwitow na
to wszak nie ma. Byc moze dzentelmeni zabawiali sie tam gra w brydza, a
dyrektor i naczelnik biegali po wodke.