chrzescijanin1
22.04.05, 02:26
Moi drodzy frondowicze. Kiedy dowiedziałem się z telewizji, że konklawe
wybrało nowego papieża i że jest nim Joseph Ratzinger, ogarnęło mnie głębokie
zatroskanie o losy naszego Kościoła, a zwłaszcza o Tych, którzy są poza nim.
Czegóż bowiem dobrego można oczekiwać od kardynała, który osobiście
spreparował dokument "Dominus Iesus"? Ja osobiście nie czytałem tego smutnego
tekstu, ale wiem, że jego treść neguje osiągnięcia soborowe i cofa Kościół o
kilka wieków wstecz, do czasów inkwizycji i dziecięcych krucjat. Czegóż od
Ratzingera oczekiwać mogą wierzący i niewierzący homoseksualiści? Czy Jego
Świętobliwość okaże im zrozumienie i akceptację czy też będzie ich straszył
grzechami i innymi anachronicznymi pojęciami? A czego spodziewać się mają
kobiety? Na pewno nie równouprawnienia, bo Benedykt XVI z pewnością nie widzi
nic niestosownego w tym, że na początku XXI wieku, kiedy równouprawnienie
kobiet jest normą w całym cywilizowanym świecie, duchownymi mogą być tylko
mężczyźni. Nota bene, Kościoły protestanckie, na których winniśmy się
wzorować w tym przypadku, już dawno wprowadziły kapłaństwo kobiet i proszę
spojrzeć jak bardzo dzięki temu WZRÓSŁ ich autorytet! Czy ktoś kiedyś słyszał
jakąś krytykę pod adresem protestantów? Tymczasem nasz autorytet ciągle spada
a krytycy wierzący i niewierzący wylewają całe oceany atramentu formułując
słuszne skondinąd postulaty reform i unowocześnień Katolickiego Kościoła.
Ale wróćmy do rzeczy. Ratzinger jest złym papieżem, ponieważ był w młodości w
Hitlerjugend i jest konserwatywny. A tymczasem trzeba przewietrzyć nieżyciową
etykę seksualną, która zabrania pigułek i prezerwatyw, chociaż wszyscy ich
używają. No i po co komu taki zakaz skoro prawie nikt go nie przestrzega?
Poza tym, w głodującej Afryce bardzo wiele dzieci rodzi się z braku
prezerwatyw i dzieci te potem strasznie cierpią. Cierpią też homoseksualiści,
bo mają wyrzuty sumienia po użyciu prezerwatywy. Czy to się godzi w takie
stresy ich wpędzać? Czy Chrystus zakazywał antykoncepcji? No właśnie.
Poza tym kwestia aborcji. Kilku, czy kilkunastotygodniowy zarodek nic nie
czuje więc nie jest człowiekiem i zakazywanie aborcji to ingerencja w
prywatność kobiety i negowanie wolności sumienia. Poza tym zakaz aborcji
wiąże ręce politykom, którzy obawiają się ją wprowadzić w swych krajach, bo
mają moralne rozterki.
No i wreszcie eutanazja. Co by to było, gdyby Jan Paweł II, nie umarł tak jak
umarł, tylko wpadłby w śpiączkę, tak jak ta amerykanka Schaiwo, czy jak jej
tam, i umierał tak przez 10 lat? To co wtedy: nie mielibyśmy papieża przez 10
lat! To najlepszy dowód na to, że eutanazja to jest to, co trzeba pilnie
znowu przedyskutować, bo Kościół musi się dostosować do nowych czasów a nie
tkwić w głębokim średniowieczu, na Boga!
Kościół, moi drodzy, musi być OTWARTY a nie zamknięty, tolerancyjny a nie
nietolerancyjny, nowoczesny a nie zacofany, musi mówić o miłości a nie o
grzechach, bo nikt nie lubi jak się mu mówi że jest grzesznikiem/czką, za to
każdy lubi jak się mu mówi, że się go/ją kocha. Czy nikt tego nie rozumie?
No i wreszcie ekumenizm. Każdy, kto nie jest nacjonalistą i ksenofobem wie,
że elementy prawdy tkwią we wszystkich religiach i wyznaniach, a nie tylko w
Kościele Katolickim. Dokładniej mówiąc, to nawet więcej tej prawdy jest w
innych wyznaniach ale tego na pewno Ratzinger nie powie, bo on myśli tylko o
swoim Kościele, nie bacząc na to, że taki ekskluzywiz upokaża inne wyznania i
religie, które przecież są o wiele bardziej otwarte.
To tyle. Proszę o komentarze, nawet krytyczne, bo być może nie we wszystkim
się ze mną zgadzacie. Ja w przeciwieństwie do typowych katolików nie jestem
nadwrażliwy na umiarkowaną krytykę.