Dodaj do ulubionych

Piotr Kuczyński - Gość Forum

    • dyszel2 Pewna propozycja....i pytanie 27.04.05, 13:58
      W dniu 18 listopada 2004 roku w sejmie sejm zajmował się między innymi
      problemem decyzji Eurostatu w kontekscie OFE.

      Poseł Leszek Murzyn z LPR zaproponował wówczas...ale może oddam głos mówcy. :)

      ,,Dziękuję, panie marszałku.

      Mam pytanie do pana ministra polityki społecznej. Według miesięcznika ˝The
      Banker˝ w lutym tego (2004) roku indyjski minister finansów Singh ogłosił
      zamiar przeprowadzenia reformy emerytalnej.

      Według tego pisma kwestia, która jeszcze nie została uregulowana, to maksymalny
      limit zaangażowania kapitałowego zagranicznych podmiotów w firmach
      zarządzających funduszami emerytalnymi. Przy ustaleniu maksymalnego pułapu
      zaangażowania inwestorów zagranicznych pod uwagę będą brane analogiczne limity
      w pozostałych sektorach finansowych. W sektorze ubezpieczeń maksymalny udział
      kapitału zagranicznego w Indiach nie może przekroczyć 26%. W bankach
      komercyjnych limit ten został ostatnio podniesiony do 49%.

      Czy według pańskiej wiedzy, panie ministrze, kwestia owego limitu została
      uregulowana? Czy wedle pańskich przypuszczeń możliwe jest, aby bank PKO BP
      złożył oferty na zarządzanie takim funduszem emerytalnym w Indiach lub w innym
      kraju? Czy wzmocniłoby to jego pozycję jako największego naszego polskiego
      banku?

      Pytam o to z uwagi na to, że skoro instytucje zagraniczne zarządzają znaczną
      częścią oszczędności naszych emerytów i osiągają z tego spore zyski, to może by
      nasz polski bank PKO BP wykonał operację odwrotną i w takim wypadku pozarządzał
      oszczędnościami przyszłych emerytów np. w Indiach, osiągając z tego oczywiście
      zyski? Co pan o tym sądzi? Dziękuję bardzo. (Oklaski)"

      czy uważa Pan, że PKO BP mógłoby uczestniczyć w tego typu projektach ?

      • piotrkuczynski Re: Pewna propozycja....i pytanie 27.04.05, 14:11
        Sorry, ale nie jestem bankowcem. Musi o tym decydowac zarząd banku.Jeśli byłoby
        to dla banku korzystne to dlacego nie?

        PK
    • dyszel2 Rozłucki w sejmie ? 27.04.05, 14:23
      12 kwietnia tego roku przemawiając w imieniu klubu Ligi Polskich Rodzin w
      debacie nad wnioskiem o odwołanie ministra Sochy posłanka Gabriela Masłowska
      zaproponoiwała

      ,,Proponujemy, panie ministrze, aby, zamiast prywatyzować giełdę warszawską,
      jeszcze bardziej docenić publicznie jej rolę.

      Proponujemy, aby prezes giełdy warszawskiej w kwietniu każdego roku
      przedstawiał na forum Sejmu informację o stanie polskiego rynku kapitałowego.
      Mógłby scharakteryzować wówczas zmiany udziału własności polskiej w spółkach
      giełdowych. Omawiałby relacje eksportu z importem w poszczególnych branżach.
      Prezentowałby wyniki ankiet, gdzie mogłyby się znaleźć opinie emitentów na
      temat ładu korporacyjnego. Mówiłby o działalności Szkoły Giełdowej itd.

      Składanie tego typu informacji przed Sejmem nie byłoby czymś dziwnym.
      Przypomnijmy, że w 1994 r. w marcu i w maju dwukrotnie odbyło się posiedzenie
      Komisji Przekształceń Własnościowych, na których prezes Wiesław Rozłucki
      przedstawił informacje o działalności giełdy."


      Co Pan sądzi o tej propozycji ? czy chciałby Pan zobaczyć prezesa Wiesława
      Rozłuckiego przemawiającego z mównicy sejmowej do posłow RP na oczach milionów
      telewidzów i radiosłuchaczy ?
      • piotrkuczynski Re: Rozłucki w sejmie ? 27.04.05, 14:39
        Przepraszam, ale czemu to miałoby służyć? Co Sejm ma do giełdy, czyli jednej z
        firm? Nie widzę większego sensu w tej propozycji.

        PK
    • dyszel2 EBC, euro itd. 27.04.05, 14:43
      1) Czy możliwe jest SPRAWNE prowadzenie jednolitej polityki pieniężnej przez
      Europejski Bank Centralny w strefie euro, w sytuacji gdy poszczególne kraje
      członkowskie tworzące Euroland przechodzą nieco inaczej cykl koniunkturalny,
      mogą znajdować się w odmiennej jego fazie a tym samym mogą wymagać innej
      polityki pieniężnej ?. Jedne potrzebować mogą bardziej restrykcyjnej a inne
      bardziej łagodnej polityki stóp procentowych. Opinię taka zaprezentował między
      innymi prof. Milton Friedmann, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w
      wypowiedzi dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera w VIII 2001 r .

      2) Na łamach miesięcznika ,,Bank i Kredyt” (nr 4 z 2003 r.) Konrad Szeląg z NBP
      stwierdził, że ,,docelowo nieunikniona wydaje się ewolucja od koordynacji
      polityk gospodarczych (chodzi o grupę krajów tworzących UGiW) do prowadzenia
      JEDNOLITEJ polityki gospodarczej” (towarzyszącej jednolitej polityce
      pieniężnej). Czy podziela Pan ten pogląd ? czy można wysunąć tezę, ze
      wprowadzenie euro przyczynia się i przyczyniać będzie do przenoszenia
      dotychczasowych kompetencji państw narodowych na szczebel ponadnarodowy i tym
      samym do budowania de facto Federalnego Państwa Europejskiego ?


    • dyszel2 EBC, euro itd. 27.04.05, 14:44
      1) Czy możliwe jest SPRAWNE prowadzenie jednolitej polityki pieniężnej przez
      Europejski Bank Centralny w strefie euro, w sytuacji gdy poszczególne kraje
      członkowskie tworzące Euroland przechodzą nieco inaczej cykl koniunkturalny,
      mogą znajdować się w odmiennej jego fazie a tym samym mogą wymagać innej
      polityki pieniężnej ?. Jedne potrzebować mogą bardziej restrykcyjnej a inne
      bardziej łagodnej polityki stóp procentowych. Opinię taka zaprezentował między
      innymi prof. Milton Friedmann, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii w
      wypowiedzi dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera w VIII 2001 r .

      2) Na łamach miesięcznika ,,Bank i Kredyt” (nr 4 z 2003 r.) Konrad Szeląg z NBP
      stwierdził, że ,,docelowo nieunikniona wydaje się ewolucja od koordynacji
      polityk gospodarczych (chodzi o grupę krajów tworzących UGiW) do prowadzenia
      JEDNOLITEJ polityki gospodarczej” (towarzyszącej jednolitej polityce
      pieniężnej). Czy podziela Pan ten pogląd ? czy można wysunąć tezę, ze
      wprowadzenie euro przyczynia się i przyczyniać będzie do przenoszenia
      dotychczasowych kompetencji państw narodowych na szczebel ponadnarodowy i tym
      samym do budowania de facto Federalnego Państwa Europejskiego ?
    • dyszel2 Opinia pana Richarda Mbewe 27.04.05, 14:51
      czy zgadza się Pan z Richardem Mbewe, kóry w czacie z 13.06.2002 na Wirtualnej
      Polsce mówi tak ,, Polacy uważają, że wszystko co jest polskie jest do niczego,
      a najlepsze jest coś z zagranicy lub importowane (..) Szkoda dlatego że uważam,
      że Polska jest europejskim krajem z długą historią i cywilizacją i może wiele
      wnieść dla dobra świata, gdyby właśnie nie mieli kompleksu niższości. " (w
      odpowiedzi na pytanie: co go denerwuje w Polsce) ?

      • piotrkuczynski Re: Opinia pana Richarda Mbewe 27.04.05, 14:52
        Zawsze zgadzam się z naszym Głównym Ekonomistą ;-). Proszę wybaczyć, ale
        zmonopolizowal Pan to forum, więc na razie przestanę na Pana pytania odpowiadać.

        PK
        • dyszel2 Re: Opinia pana Richarda Mbewe 27.04.05, 14:55
          rozumiem,

          w każdym razie pozdrawiam i dzięki za odpowiedzi
          Dyszel

          • maksimum NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 27.04.05, 15:26
            Wspomnial pan ze obecna stopa 2,75% moze isc do gory az do 5%.
            Nawet sobie nie wyobrazam,ze moglaby pojsc powyzej 3,5% i chcialbym wiedziec
            czym sie pan kieruje sugerujac,ze moze wzrosnac az do 5%?
            • piotrkuczynski Re: NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 27.04.05, 15:57

              A dlaczego Pan tak uważa? W 1990 roku wynosiła 8%, w 2001 6,5%. Stephen Roach z
              Morgan Stanley mówi, że teraz dojdzie do 5,5%. Naprawdę nie widzę w 5% nic
              nadzwyczajnego.

              Pozdrawiam
              PK

              • maksimum Re: NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 27.04.05, 16:09
                piotrkuczynski napisał:

                >
                > A dlaczego Pan tak uważa? W 1990 roku wynosiła 8%, w 2001 6,5%.

                Sam pan widzi,ze to co bylo w 1990 juz sie nie powtorzylo w 2001,a to co bylo w
                2001 nie powtorzy sie w 2005.
                Konkurencja spowodowana globalizacja wumusza zgadzanie sie na nizsze zyski i
                nie pozwala na baneczkowanie jak to kiedys mialo miejsce.

                > Stephen Roach z Morgan Stanley mówi, że teraz dojdzie do 5,5%.

                Stephen Roach to jest doomsday boy i nikt z powaznych ekonomistow nie bierze go
                na serio.

                > Naprawdę nie widzę w 5% nic nadzwyczajnego.

                W Stanach najwazniejszy do FED jest rozwoj gospodarczy a nie zwalczanie
                inflacji a przy 5% stopach rozwoj ekonomiczny by stanal.
                Niech pan zwroci uwage,ze Chiny mimo zlowieszczych przepowiedni zblizajacego
                sie krachu,w pierwszym kw 2005 rozwijaly sie 9,5%.
                Wzrost st % w Stanach oznacza zwolnienie wzrostu gosp w Stanach i zwiekszenie
                go w Chinach,bo rozwoju swiata nie da sie zatrzymac.

                > Pozdrawiam
                > PK
                >
                • Gość: Incommunicado FED: "NIE CHCEM ALE MUSZEM" :-)MACIUSIOWI IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.04.05, 22:30
                  Ach Maksiu, Maksiu. Poczytaj:
                  "So let’s venture an educated guess: Say, for purposes of argument, that the
                  neutral real federal funds rate is 2%. I didn’t pluck that number out of thin
                  air: It’s approximately equal to the 1.9% long-term average of the inflation-
                  adjusted policy rate since 1960. It makes some sense
                  • maksimum Re: FED: "NIE CHCEM ALE MUSZEM" :-)MACIUSIOWI 27.04.05, 22:51
                    Gość portalu: Incommunicado napisał(a):

                    > Ach Maksiu, Maksiu. Poczytaj:
                    > "So let’s venture an educated guess: Say, for purposes of argument, that
                    > the
                    > neutral real federal funds rate is 2%. I didn’t pluck that number out o
                    > f thin
                    > air: It’s approximately equal to the 1.9% long-term average of the inflat
                    > ion-
                    > adjusted policy rate since 1960. It makes some sense
                • piotrkuczynski Re: NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 28.04.05, 11:45

                  Pisze Pan, że „Stephen Roach to jest „doomsday boy” i nikt z poważnych
                  ekonomistów nie bierze go na serio”. Z tym braniem na serio to baaardzo
                  oryginalna opinia. Zapewniam Pana, że ludzie myślący biorą go na serio, a
                  Morgan Stanley za darmo mu nie płaci. To po pierwsze. Po drugie nie
                  przypuszczam, żebyśmy mieli prawo określać teraz, kto jest poważny, a kto nie.
                  Zobaczymy po czasie. Tyle, że, gdyby nie miał Pan racji to wtedy się Pan już
                  nie odezwie...

                  Pisze Pan poza tym, że „rozwoju świata nie da się zatrzymać”. W długim terminie
                  zapewne nie da się, ale wie Pan jak to jest z „długim terminem”... Dla
                  niewiedzących przypominam to, co powiedział kiedyś Maynard Keynes: W długim
                  terminie wszyscy będziemy martwi.

                  Powtarzam: w 1990 roku stopy były większe niż 8%, a indeks surowców CRB był
                  niższy od obecnego poziomu o 20%. W 2001 były 6,5 proc., a indeks surowców CRB
                  był niższy 26%. Stopy 5% to nic nadzwyczajnego, a co weźmie pod uwagę Fed to
                  wcale nie jest takie pewne. Tak naprawdę Fed też patrzy przede wszystkim na
                  inflację.


                  Pozdrawiam
                  PK
                  • maksimum Re: NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 28.04.05, 16:19
                    piotrkuczynski napisał:

                    >
                    > Pisze Pan, że „Stephen Roach to jest „doomsday boy” i nikt z
                    > poważnych
                    > ekonomistów nie bierze go na serio”. Z tym braniem na serio to baaardzo
                    > oryginalna opinia. Zapewniam Pana, że ludzie myślący biorą go na serio, a
                    > Morgan Stanley za darmo mu nie płaci. To po pierwsze.

                    Chcialbym zaznaczyc,ze okreslenie "doomsday boy" w stosunku do S.Roach nie jest
                    moje lecz prasy amerykanskiej.
                    A.Hitchcock tez dosc dobrze zyl ze straszenia ludzi i nikt mu tego nie
                    zarzuca,bo to ma swoje dobre strony.
                    Przepowiadanie przez S.Roach stop FED na poziomie 5,5% ma swoje dobre
                    strony ,bo naklania ludzi do brania kredytow wlasnie teraz,gdy jeszcze sa
                    tansze,czyli mozna powiedziec napedza gospodarke w danej chwili.
                    Mial tez on swoje przepowiednie o zalamaniu na Wall Street i rynku
                    nieruchomosci i jakos tego nie widac.

                    > Po drugie nie
                    > przypuszczam, żebyśmy mieli prawo określać teraz, kto jest poważny, a kto
                    nie.
                    > Zobaczymy po czasie. Tyle, że, gdyby nie miał Pan racji to wtedy się Pan już
                    > nie odezwie...

                    Ja pisze na tym forum juz kilka lat,choc coraz mniej:
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=3644332

                    > Pisze Pan poza tym, że „rozwoju świata nie da się zatrzymać”. W dłu
                    > gim terminie
                    > zapewne nie da się, ale wie Pan jak to jest z „długim terminem”...
                    > Dla
                    > niewiedzących przypominam to, co powiedział kiedyś Maynard Keynes: W długim
                    > terminie wszyscy będziemy martwi.
                    >
                    > Powtarzam: w 1990 roku stopy były większe niż 8%, a indeks surowców CRB był
                    > niższy od obecnego poziomu o 20%. W 2001 były 6,5 proc., a indeks surowców
                    CRB
                    > był niższy 26%. Stopy 5% to nic nadzwyczajnego, a co weźmie pod uwagę Fed to
                    > wcale nie jest takie pewne. Tak naprawdę Fed też patrzy przede wszystkim na
                    > inflację.

                    Zakres globalizacji w 1990 roku byl calkiem inny niz obecnie i niemal cala
                    produkcje swiatowa wykonywano w USA,EU i Japonii i kryzys w tych trzech
                    oznaczal kryzys swiatowy.Od 1990 Japonia zaczela odpadac z towarzystwa,a od
                    2000 dotyczy to EU.Podniesienie stop procentowych zatrzymuje inwestycje i
                    gospodarke tylko w danym kraju,a produkcja moze sie bardzo dobrze rozwijac w
                    innym i dlatego USA nie stac na podnoszenie st proc,bo import chinski jeszcze
                    bardziej zalalby rynek amerykanski.Nie mozna porownywac tego co mialo miejsce
                    15 lat temu do tego co dzieje sie teraz,bo warunki sa calkowicie rozne.Zakres
                    globalizacji jest duzo wiekszy i dlatego tani producenci jak Chiny moga sobie
                    pozwolic na szybki rozwoj i ewentualnie na wyzsze stopy procentowe,ale nie USA.

                    > Pozdrawiam
                    > PK

                    Pozdr Maciej
                    • scrutator Zgoda 28.04.05, 18:24
                      "Podniesienie stop procentowych zatrzymuje inwestycje i gospodarke tylko w
                      danym kraju,a produkcja moze sie bardzo dobrze rozwijac w innym i dlatego USA
                      nie stac na podnoszenie st proc,bo import chinski jeszcze bardziej zalalby
                      rynek amerykanski."

                      Zgoda. Podniesienie stopy na 5% doprowadziloby do 4krotnej reakcji kursowej.
                      Dolar poszedlby do gory o 20% a import wzroslby wielokrotnie.
                      Ponownie oplacaloby sie eksportowac towary z niemiec do USA - a tego FED nie
                      chce.

                      Dopoki stopy w innych krajach sa niskie - dopoty FED podnosic nie bedzie.
                      5% FUNDS TERAZ to jest brednia - magaca przyjsc do glowy jedynie Roach'owi.


                      • maksimum Re: Zgoda 28.04.05, 19:18
                        scrutator napisała:

                        > "Podniesienie stop procentowych zatrzymuje inwestycje i gospodarke tylko w
                        > danym kraju,a produkcja moze sie bardzo dobrze rozwijac w innym i dlatego USA
                        > nie stac na podnoszenie st proc,bo import chinski jeszcze bardziej zalalby
                        > rynek amerykanski."
                        >
                        > Zgoda. Podniesienie stopy na 5% doprowadziloby do 4krotnej reakcji kursowej.
                        > Dolar poszedlby do gory o 20% a import wzroslby wielokrotnie.
                        > Ponownie oplacaloby sie eksportowac towary z niemiec do USA - a tego FED nie
                        > chce.
                        >
                        > Dopoki stopy w innych krajach sa niskie - dopoty FED podnosic nie bedzie.
                        > 5% FUNDS TERAZ to jest brednia - magaca przyjsc do glowy jedynie Roach'owi.

                        S.Roach zyje z sensacyjnych wypowiedzi,ktore sie nie sprawdzaja,ale sa
                        przyjemne dla ucha wlasnie w EU.
                      • piotrkuczynski Re: Zgoda 29.04.05, 10:20


                        Kompletne nieporozumienie. Nie poszedłby w górę o 20%. Mógłby nawet spaść (vide
                        1994 rok – podwyżka o 300 pb. i spadek dolara o 15%). Proszę zawsze pamiętać o
                        deficytach! A jaki będzie deficyt handlowy USA, jeśli dolar w jakimś okresie
                        się wzmocni? A jak wtedy zareaguje dolar (podpowiadam: osłabnie)
                    • Gość: Incommunicado DEFLATOR +3,2% Inflacja niegroźna?? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.05, 23:00
                      Jako post scriptum do dyskusji o stopach jest dzisiejszy deflator. I co, FED
                      dalej bedzie trzymał Maksiu Twoim zdaniem negatywną stopę bazową? A może jednak
                      w kierunku + 5% panowie scrutator i maximum i to krokami po 0,50 pb? Pierwszy
                      sprawdzian już 3 maja... Na Wall Street powiadają - "Gdy FED zaczyna podnosic
                      stopy, to skończy cykl tam, gdzie się żadnemu analitykowi nie śniło" I coś w
                      tym chyba jest...
                      • scrutator Re: DEFLATOR +3,2% Inflacja niegroźna?? 29.04.05, 01:55
                        Jezeli Chiny uwolnia juana - to wtedy jest pole do niewielkiego podnoszenia
                        stop. Bez uwolnienia juana mozna o tym najwyzej snic.

                        Wedlug mnie stopa powyzej 2.5% jest wystarczajacym czynnikiem hamujacym wzrost i
                        przy jej utrzymaniu inflacja wyhamowalaby i tak w 6 kwartalow.

                        Stopa na poziomie 4% spowoduje zatrzymanie USA w miejscu bez poslizgu.

                        To jest koszt kredytu na poziomie 7% przy cenach nieruchomosci wyzszych niz
                        kiedykolwiek w historii. Koszty obslugi takich hipotek przekrocza mozliwosci
                        utrzymania nawet najlepiej zarabiajacym.

                        Przy takiej stopie mozemy przewidywac podwyzke podatkow, amnestie dla
                        nielegalnych i Bog jeden wie jakie pomysly przyjda wladzy do glowy aby zdobyc kase?
                    • piotrkuczynski Re: NA ILE PAN WIERZY W 5% STOPE FED W USA ? 29.04.05, 10:04
                      To, że ktoś pod pseudonimem coś pisze nawet od lat nie jest żadną gwarancją, że
                      odezwie się, jeśli nie będzie miał racji. Prawda?

                      To, że „prasa amerykańska” (bardzo pojemne pojęcie – prasa amerykańska to
                      tysiące tytułów) o kimś coś pisze to zupełnie o niczym nie świadczy. Przesadna
                      wiara w media zawsze wychodzi bokiem... Miał swoje przepowiednie o załamaniu na
                      Wall Street i takie załamanie wystąpiło – w 2000 roku. Teraz trwa fala B
                      (wzrostowa), ale czeka nas jeszcze C (spadkowa). A co do rynku nieruchomości –
                      załamanie wystąpi, nie ma obawy – tyle tylko, że ten rynek jest jak żółw w
                      stosunku do samochodu, jeśli porówna się rynek domów i giełdę. Poślizg prognozy
                      może być nawet paroletni, a nie paromiesięczny. Radzę dłużej poczytać Roacha, a
                      nie tego, co o nim piszą – zaręczam Panu, że go Pan doceni.

                      A kto mówi o 15 latach? Co to za chwyt erystyczny? 2001 rok był 4 lata temu, a
                      stopy wynosiły ponad 6 procent, a o stopach przecież dyskutujemy, prawda?

                      Pozdrawiam

                      PK


              • scrutator cykle na to nie pozwalaja 27.04.05, 19:52
                W przeciwienstwie do RPP Allan korzysta z rozumu i robi to dobrze.

                Rynek w USA jest bardzo wrazliwy na stope procentowa w obecnej fazie cyklu
                rozwoju i obawiam sie, ze podniesienie stopy powyzej 3% spowoduje w perspektywie
                powazne spowolnienie ekonomiczne i koniecznosc OBNIZEK stopy funds.

                Widzi Pan, Panie Kuczynski - przewidujecie kurs USD taki a nie inny i jest to
                najwyrazniej przewidywanie intuicyjne i wynikajace z wrozenia z fusow.
                Jezeli mowi Pan, ze dolar bedzie dobry w pierwszym polroczu a potem bedzie BE,
                to pasowaloby przynajmiej rozumiec dlaczego!

                Teraz w USA jest inflacja, FED podniosl stope (i moze do 3.5% dojdzie)
                pozyczka jest atrakcyjna co umocnia dolara, spowolnia dynamike PKB i za jakis
                czas znowu Allan zetnie stope i dollar oslabnie. To nawet zgadzaloby sie z
                waszymi przewidywaniami o oslabieniu dollara w dalszej przyszlosci.


                Stope 5% moglibysmy owszem zobaczyc, ale dopiero PO zawaleniu sie systemu
                kredytowego w USA i pojawieniu sie stagflacji. To jednak niepredko. Moze za 5
                lat. Kto wie? To jest niemozliwe do przewidzenia.

                • piotrkuczynski Re: cykle na to nie pozwalaja 28.04.05, 11:59
                  Jeszcze raz, kolejny, proszę o zachowanie form możliwie najmniej
                  deprecjonujących przeciwnika. Wie Pan dobrze, że sformułowanie „Widzi Pan,
                  Panie Kuczyński” oznacza praktycznie: „widzi Pan niemądry człowieku, że staram
                  się być grzeczny, ale mrugam okiem do reszty forum...”. Takie formy pokazują
                  jedno: że nie czujemy się pewni i chcemy z góry ustawić przeciwnika na
                  straconej pozycji. To z erystyki.

                  A teraz ad rem. Nasze prognozy (WGI) nie są intuicyjne i nie są tajne.
                  Wystarczy poprosić i się je dostaje. Poniżej w dużym skrócie, bez analizy
                  technicznej.


                  II. kwartał

                  Pojawienie się inflacji, co zmusi FED, prawdopodobnie w okolicy czerwca na
                  ostrzejszą reakcję i odejście od stopniowego podnoszenia stóp. Przyczyny tej
                  inflacji będą krótkookresowe – wynikać będą ze wzrostu cen surowców i produktów
                  nieprzetworzonych (CPI bazowa dla towarów nieprzetworzonych wzrosła w 2004 roku
                  o 30 proc. przy niezmiennym w 3002 i 2003; jednocześnie CPI bazowa za 2004
                  wzrosła jedynie o 3 proc.). Różnica została zamortyzowana przez firmy, których
                  jak wiele wskazuje możliwości ograniczenia kosztów się kończą. Wskazuje na to
                  na przykład malejąca dynamika wzrostu wydajności pracy. Te przyczyny plus droga
                  ropa to główne motory inflacji, z jaką będziemy mieli do czynienia w ciągu
                  najbliższych miesięcy. W długim terminie na razie inflacja wydaje się nie być
                  zagrożona, co widać po braku presji na płace i reakcję długoterminowych stóp
                  procentowych. Dolarowi będzie pomagało referendum konstytucyjne we Francji.


                  III kwartał

                  W trzecim kwartale, spodziewanym się zmiany optyki rynków.
                  Zgadywaniem jest jednak, w którym miesiącu to nastąpi (za dużo czynników
                  niepewnych jest bardzo trudne. Może to się wydarzyć już pod koniec czerwca i
                  dlatego prognoza mówiła o poziomie 1,27 na koniec tego miesiąca, mimo że po
                  drodze może być nawet 1,19 USD za euro. Jeżeli FED podejmie skuteczne kroki
                  antyinflacyjne i rynki uznają ze to wystarczy będziemy mieli powrót do problemu
                  deficytów i rynku pracy. To pierwsze wręcz gwarantuje osłabienie dolara.


                  IV kwartał

                  Spodziewamy się osłabienie dolara z powodu powrotu problemów deficytowych.
                  Wcześniej mocniejszy dolar oraz rosnący import (w ujęciu bezwzględnym będzie
                  rósł jeszcze co najmniej przez dwa lata, nawet jeżeli założymy spadek tempa
                  wzrostu gospodarki i wzrost tempa eksportu) spowodują pojawienie się kolejnych
                  rekordów w bilansie obrotów bieżących a jak rynki na to reagują wiedzieliśmy od
                  października do końca 2004. Poza tym będzie dolarowi szkodziła zbliżająca się
                  (styczeń 2006) zmiana na stanowisku szefa Fed.


                  Tyle wystarczy?

                  Pozdrawiam
                  PK

                  • scrutator Re: cykle na to nie pozwalaja 28.04.05, 18:12
                    Ad. erystyki - jak Pan sobie zyczy.

                    Ad II. - nie zgadzam sie z Panem. Istotnie prawda jest wzrost kosztow producji
                    wskutek wzrostu cen surowcow i energii. Niemniej jednak otwartosc gospodarki
                    nie pozwala na tak gwaltowne reakcje rynku, jak wzrost cen produkcji w ciagu
                    jednego lub dwoch kwartalow. Bedzie wrecz odwrotnie. W okolicach polowy roku,
                    czyli po 6 kwartalach polityki zaciskania monetarnego pasa, nastapia powazne
                    objawy chlodzenia rynku. Decyzje FED o wysokosci FUNDS dadza efekty wlasnie w
                    II kwartale. Prosze nie zapominac, ze o wysokosci CPI decyduje nie tylko koszt
                    ropy, ale tez ograniczenie obrotu wskutek spadku podazy pieniadza wywolanego
                    tym wzrostem! Moim prywatnym zdaniem wiec - bedzie odwrotnie. Inflacja spadnie.
                    Teraz.

                    Ad III. Pisze Pan ze po drodze "moze byc 1.19" i jest to poziom, ktory wydaje
                    sie byc calkiem mozliwy w tym okresie czasu. Jezeli FED w swoich zapedach
                    antyinflacyjnych dojdzie do 3.5% - to dolar umocni sie istotnie.
                    Problem w tym, ze przy 3.5% stanie w tym panstwie wszystko: Stana inwestycje,
                    (kredyty podrozeje tak, ze spadnie obrot na rynku nieruchomosci), stanie
                    konsumpcja, zaczna sie zwolnienia i powstanie strach wsrod konsumentow.

                    Strach konsumenta amerykanskiego jest powaznym czynnikiem wplywajacym na
                    inflacje. Powoduje gwaltowny spadek obrotu gospodarczego i wzrost
                    niezadowolenia z biezacej polityki rzadu. Jezeli zaobserwujecie w Polsce poziom
                    poparcia dla prezydenta Busha ponizej 40% - to bedzie znaczylo kryzys na calego
                    i poczatek obnizania stopy procentowej FED. Wtedy wlasnie wystapi lokalny
                    szczyt notowan USD oraz wzrost dynamiki zadluzania gospodarstw domowych.

                    Ad. IV - zgoda absolutna. Objawi nam sie oslabienie rynku w postaci znacznego
                    spadku dynamiki PKB, FED zmieni nastawienie monetarne, zaczna sie obnizki stopy
                    FUNDS, w miedzy czasie wystapi prawdopodobnie powazniejsze zawahanie
                    koniunktury na rynku gieldowym i bedziemy mieli znaczne oslabienie USD.
                    Tak wiec IV kwartal bedzie uplywal na pobijaniu dolkow kursowych USD w stosunku
                    do pozostalych walut. I tak wejdziemy w 2006.
                    • piotrkuczynski Re: cykle na to nie pozwalaja 29.04.05, 10:13
                      Cóż, mamy rózne zdania. Pożyteczne.

                      PK
    • Gość: Bart pytanie o bessę IP: *.net.autocom.pl 27.04.05, 15:38
      a jednak nie maj a dzisiaj... Panie Piotrze w odpowiedzi na mój post podał pan
      poziom docelowy spadków 1600 p. Z czego on wynika, czy może to tylko
      przeczucie??? I jeszcze kilka pytań dodatkowych
      1. Która branża powinna być najsilniejsza na GPW (ja bym postawił na
      budownictwo i jednak przemysł), a która najsłabsza (technologie??)????
      2. Czy na S&P spadki zatrzymają sie na 960 p????
      3. Czy NASDAQ nadal będzie relatywnie słabszy od SP500??
      4. Czy przewiduje Pan wielki mega krach na BUX i PX50??? Taki w stylu -50% do
      listopada???
      • piotrkuczynski Re: pytanie o bessę 27.04.05, 16:03

        1. Napisałem również, że nienawidzę podawać poziomów. Spojrzałem na wykres
        i spodobał mi się poziom 1.640 pkt. (wsparcie z lata zeszłego roku). Oczywiście
        znam poziomy Fibonacciego i inne metody prowadzące do wyznaczania docelowych
        poziomów korekty, ale uważam, że są tak zawodne, że lepiej po prostu ustalić
        kierunek i potem na bieżąco kontrolować zasięg.
        2. Budownictwo – szczególnie, jeśli programy budownictwa mieszkaniowego,
        które niektóre partie propagują nabiorą ciała. Najsłabsza? Chyba jednak media
        (jeśli spowolnienie to mniej reklam)
        3. Jeśli spowolnienie będzie silne to tak.
        4. Tylko wtedy, jeśli w USA inflacja znacznie przyśpieszy.

        Pozdrawiam
        PK
        • radik restrykcje/ekspansja monetarna 27.04.05, 16:16
          Pytanie krótkie i szczegółowe :) Które zmienne realne reaguje wg Pana
          najszybciej na restrykcje/ekspansję monetarną? Jakie sa opóźnienia? napisalem
          prace mgr na ten temat (polityka NBP) i chciałbym dokonac konfrontacji wyników
          ekonometrycznych z opinia profesjonalnego analityka. Pozdrawiam
          • piotrkuczynski Re: restrykcje/ekspansja monetarna 28.04.05, 12:04
            Proszę się nie obrazić, ale egzaminy to ja już dawno zdawałem ;-)) i nie bardzo
            mam na nie ochotę. Odpowiedź znajdzie Pan (zresztą ją Pan przecież zna) w
            dowolnym podręczniku. Poza tym myli Pan analityka z klasycznym ekonomistą.
            Zaręczam Panu, że są duże różnice i choćby dlatego w WGI jest i główny
            ekonomista i głowny analityk.

            Pozdrawiam
            PK

    • lastboyscout Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 27.04.05, 16:35
      Dzien Dobry.

      1) Definicja PKB nie wyjasnia w jaki sposob ksieguje sie w Polsce interesujace
      mnie pozycje:

      -pozyczki zagraniczne
      -pozyczki wewnetrzne
      -transfer gotowkowy z zagranicy
      -zobowiazania pozyczkowe panstwa

      Czy moglby Pan wyjasnic w ktory skladnik PKB zawiera te pozycje?


      2) Polskie zadluzenie ma osiagnac prawie 200 miliardow dolarow na koniec 2005.
      Dzieku umocnieniu sie zlotego cyfra ta nie jest grozna z punktu widzenia
      deficytu budzetowego. Biorac pod uwage przewidywane przez Pana przyszle
      tendencje ekonomiczne w kraju i zagranica (przyjmujac, ze nowy polski rzad
      bedzie realizowal dotychczasowa polityke) jaka granice zadluzenia panstwa i
      poziomu PKB (kombinacja tych pozycji) uwaza Pan za niebezpieczna z punktu
      widzenia kryzysu walutowego?

      3) Czy uwaza Pan, ze Leszek Balcerowicz powinien odpowiadac przed sadem za
      swoje gospodarcze posuniecia reformatorskie z konca lat 70tych, FOZZ, arbitraz,
      polityke RPP ostatnich lat?

      4) Ktora formacje polityczna uwaza Pan za zdolna do obnizenia bezrobocia w
      Polsce do poziomu sredniej w Unii i jaki okres czasu jest na to potrzebny?

      5) Kiedy i za jaka przyczyna ożywi sie gospodarka Unii Europejskiej?

      Dziekuje.

      • Gość: zack Fundusze Hedgingowe w Polsce? IP: *.net.autocom.pl 27.04.05, 17:16
        Dzien dobry,
        Mam pytanie odnosnie funduszy hedgingowych.
        Czy w Polsce moga powstawac takie fundusze?
        Jak Polacy moga inwestwoac w te fundusze lub fundusze tych funduszy za granica?
        Dziekuje, pozdrawiam.
        • piotrkuczynski Re: Fundusze Hedgingowe w Polsce? 28.04.05, 12:20
          Wydaje mi się, ale pewien nie jestem, że w Polsce nie jest to uregulowane, a
          zagraniczne fundusze są niejako do Polski "przemycane". Ale mogę się mylić. NIe
          jestem specjalistą w tej dziedzinie.

          Pozdrawiam
          PK
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 28.04.05, 12:17
        Ad. 1 Powtarzam to, co napisałem Pana poprzednikowi: nie odpowiadam na pytania
        typu „egzamin” – to jest bez sensu i nie dam się w to wciągnąć. Proszę zerknąć
        do książki.
        Ad2. Zaskoczę Pana – nie ma takich poziomów. Nie znaczy to, że granice
        zadłużenia mogą być dowolnie duże (choćby z powodu konstytucyjnego ograniczenia
        do 60%), ale na świecie (nawet w Eurolandzie) bywają dużo większe i dramatu nie
        ma. Zakładając, że poziom zadłużenia będzie niższy od 60% PKB, a rynki
        finansowe będą widziały, że wdrażane są reformy finansów publicznych tonic
        złego się nie wydarzy.
        Ad 3. Nie uważam. Nie myli się ten, kto nic nie robi. Można to było zrobić
        inaczej i z mniejszymi kosztami dla społeczeństwa, ale nie przesadzajmy z tym
        ciąganiem po sadach.
        Ad4. Żadną. Przynajmniej na podstawie prezentowanych przez nie programów.
        Ad5. Nie mam pojęcia. Nie wiedzą tego dużo mądrzejsi ode mnie ludzie, więc skąd
        mam to wiedzieć? Owszem, mówi się o reformach (szczególnie rynku pracy) i o
        zmniejszeniu roli państwa i to powinno poprawić sytuację gospodarczą, co nie
        znaczy, ze społeczną. Euroland nie jest jednak oazą, a skoro zakładam, że w
        najbliższych latach światu grozi przynajmniej stagnacja, jeśli nie recesja to
        jak mogę odpowiadać na pytanie, jakie mi Pan postawił?

        Pozdrawiam
        PK

        • Gość: LastBoyScout Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum IP: *.236.93.32.Dial1.NewYork1.Level3.net 28.04.05, 14:48
          Zle mnie Pan zrozumial. Nie mialem zadnych zlych intencji zadajac pierwsze ,
          najwazniejsze dla mnie pytanie.
          Jestem laikiem ale latwo sie domyslic, ze sprawa kwalifikowania czterech
          wymienionych pozycji calkowicie zmienia myslenie o tym co sie dzieje w Polsce.
          Postaram sie wiec maksymalnie uproscic moje pytanie:

          Czy pozyczki sa doliczane a zobowiazania pozyczkowe odliczane do PKB w Polsce?
          • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 10:36
            Czuję przez skórę jakiś podstęp ;-), ale odpowiem. Częścią PKB są wydatki rządu
            na dobra i usługi, ale nie są nimi płatności transferowe (np. emerytury).
            Pożyczki skarbu państwa oczywiście mogą, ale nie muszą zwiększać wydatków
            państwa na dobra lub usługi. Dlatego też, nie wchodząc bezpośrednio w skład
            PKB, mogą nań pośrednio wpływać.

            Pozdrawiam

            PK

            • bush_w_wodzie jesli mozna 29.04.05, 11:32
              Znam pytanie LastBoyScouta z wielu dyskusji i wiem, ze w Nowym Jorku wstaje sie
              pozno, wiec pozwole sobie go wspomoc.

              Interesuje go taki problem. Rzad RP sprzedaje obligacje na rynku, powiedzmy,
              europejskim, za 1 mld euro. Nastepnie te pieniadze wydaje w Polsce (po wymianie)
              na - powiedzmy - pensje budzetowki. W wyniku takiej operacji pozycja ksiegowa
              `wydatki rzadu' rosnie o okolo 4.3 mld zl (na dzis). O tyle wzroslaby tez
              wartosc PKB Polski *wyliczanego an bazie wydatkow) gdyby nie bylo gdzies w
              bilansie ujemnego wkladu do wyliczenia PKB pochodzacego z faktu zaciagniecia
              pozyczki.

              No i tu wlasnie jest problem.

              Jak ksiegowane sa pozyczki zza granicy przy wyliczaniu PKB?
              Czy pozyczka 1 mld euro jest ksiegowana tak, ze PKB rosnie o 1 mld euro czy nie?

              Z podrowieniami
              • piotrkuczynski Re: jesli mozna 29.04.05, 11:37
                Juz na to odpowiedziałem. Proszę sprawdzić niżej.

                PK
                • bush_w_wodzie Re: jesli mozna 29.04.05, 12:23
                  Tak, odpowiedzial Pan powyzej. Trzeba jednak pamietac, ze takze emerytury sa
                  potem przenzaczane na konsumpjce i zwiekszaja PKB. Sytuacja, ktora opisalem
                  mozna przedstawic tak: jesli do kraju wplywa 1 mld euro (tytulem pozyczki) - to
                  nalezy sadzic ze to 1 mld zostaje wydane i zwieksza konsumpcje/wydatki
                  rzadu/inwestycje.

                  Oczywiscie, ten wzrost konsumpcji nie musi oznaczac wzrostu podukcji. Moze byc
                  zaspokojony przez import, wtedy jednak pogarsza sie bilans handlowy i nie
                  powinno byc wzrostu PKB. LBS obawia sie, ze GUS/NBP manipuluja danymi w ten
                  sposob, ze obliczajac PKB od strony wydatkow, nie odliczaja stanu `financial
                  account', zawyzajac w ten sposob PKB. Uwazam, ze jest to falszywe przypuszczenie.

                  Z pozdrowieniami


                  • piotrkuczynski Re: jesli mozna 29.04.05, 12:26
                    Też tak uważam

                    PK
            • Gość: LastBoyScout Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum IP: *.236.93.9.Dial1.NewYork1.Level3.net 29.04.05, 14:45
              Nie ma zadnego podstepu.....
              (prosze popytac jaki ja nieprzyzwoicie sympatyczny facet jestem! :) )
              .....JEST PROSTE PYTANIE ...


              Napisal Pan, ze pozyczka nie moze byc skladnikiem PKB ale MOZE wplywac na
              wielkosc PKB.

              Wynika wiec na wprost z Pana slow, ze pozyczka MUSI BYC ksiegowana
              nieprawidlowo skoro W OGOLE moze miec wplyw PKB !!!

              Wplyw pozyczki na PKB moze byc dwojaki:

              1) pozytywny (jak to sie przedstawia oficjalnie), jezeli pozyczki sa wydane na
              produkcje krajowa i import ale jej wysokosc i koszt NIE JEST nigdzie odliczany.

              2) negatywny, jak JA UWAZAM, kiedy pozyczke ksieguje sie prawidlowo, poniewaz
              kazda pozyczka ma swoj KOSZT (odsetki) i one DODATKOWO obciazaja budzet ,
              zmniejszajac PKB.

              (zaznaczam, ze jezeli pozyczke wydawaloby sie TYLKO na splate wczesniejszych
              pozyczek impakt bylby rowniez negatywny ze wzgledu na koszt pozyczki)

              Jako, ze PKB w Polsce rosnie (rownolegle do zaciaganych pozyczek) jest
              oczywistym, ze zgodnie z Pana slowami pozyczka wplywa na na PKB pozytywnie a
              wiec sprawdza sie pierwszy z wymienionych przeze mnie powyzej wariantow.

              Sprawdza sie tym samym MOJA TEZA choc az strach pomyslec co to faktycznie
              oznacza dla Polski .... :(


              P.S. Bardzo dziekuje Bush_ za fachowe wsparcie !
              Ubolewam na faktem, ze sie myslisz, hi hi ... ;) Pozdrawiam !
              • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 14:51
                Brak zgody. Pełnia księżyca też może mieć wpływ na PKB ;-))), a nie jest
                księgowana. Księgowane są skutki, a nie powody. A pożyczka NIE MUSI wpływać na
                PKB. Wystarczy, żeby w całości była przeznaczona na płatności transferowe.
                Przeoczył Pan to.

                Pozdrawiam

                PK

                • Gość: LastBoyScout Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum IP: *.236.93.9.Dial1.NewYork1.Level3.net 29.04.05, 14:56
                  Pan dobrze wie, ze tak nie jest ....



                  Dziekuje i zycze milego weekendu!
              • piotrkuczynski Podziękowanie 29.04.05, 14:57

                Dziękuję wszystkim dyskutantom. Było to naprawdę bardzo ciekawe doświadczenie.
                Z przyjemnością, jako że mam temperament bardzo polemiczny, uczestniczyłem w
                tej wymianie myśli. Może jeszcze kiedyś się spotkamy.

                Pozdrawiam

                Piotr Kuczyński
    • zl1 pytanie odnosnie rynku walutowego 27.04.05, 17:24
      Poznałem ostatnio takiego dosc znanego analityka giełdowego i tak weszlismy na
      temat giełdy i rynku Forex, stwierdził on ze zdecydowana wiekszosc małych
      indywidualnych graczy/inwestorów nie wytrzymuje nawet miesiąca i wszystko
      traci na forexie, na giełdzie trwa to troche dłuzej ale wyniki u wiekszosci tez
      sa kiepskie.
      Z tego co wiem WGI działa na rynku walutowym wiec sie orietujecie chyba w
      temacie, czy faktycznie 95% indywidualnych przegrywa na forexie?
      Pytam poniewaz ostatnio bardzo duzo sie mówi o własnie takiej mozliwosci
      zarabiania pieniadzy i jako o alternatywie dla tradycyjnej giełdy, praktycnzie
      same zalety sie przedstwaia.
      Sam osobiscie uwazam ze łatwiej przwidziec wynik meczu i postawic tam pieniadze
      niz ruch danej waluty.
      • piotrkuczynski Re: pytanie odnosnie rynku walutowego 28.04.05, 12:27
        My, jako WGI, nie orientujemy się, bo nie mamy styczności z indywidualnymi
        inwestorami. Ja też ciągle słyszę, że olbrzymia większość przegrywa, ale nie
        mam takich doświadczeń. Wtedy, kiedy byłem aktywny na giełdzie (1993 -2004) nie
        mogłem tego potwierdzić. Moi znajomi i ja generalnie zarabialiśmy. Może nie
        krocie, ale jednak zarabialiśmy. Generalnie, bo zdarzały się jednostki, które
        traciły. Wszystko zależy od stosowanych metod inwestowania i dyscypliny.

        Pozdrawiam
        PK
    • leonidas.ze.spychowa Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 28.04.05, 01:04
      1) Co sądzi Pan o zastosowaniu w inwestowaniu na giełdzie teorii cykli ?

      2) kto według Pana zastąpi Leszka Balcerowicza na stanowisku prezesa NBP ? ma
      może Pan jakiegoś swojego faworyta ?

      3) czy zmiany stopy procentowej banku centralnego mają w Polsce generalnie
      jakiś wpływ na rynek akcji ?

      4) dlaczego większość funduszy akcyjnych osiąga w długim okresie niższą stopę
      zwrotu od zachowania np. WIG-u ? czy to jest argument za stosowaniem
      metody ,,kup i trzymaj" ?

      5) czy według Pana propagowanie takich akcji jak np ,,Kupuj polskie towary" ma
      faktyczny wpływ gospodarkę ? czy to ma sens ?

      6) Samoobrona chce przenieść do kraju 80 % rezerwy dewizowej do BGK aby ten
      bank udzielał na tej podstwie kredytów. Wydaje mi się, że może doprowadzić do
      bardzo wysokiej inflacji. Czy to prawda ?
      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 28.04.05, 12:36

        1. Ja teorii cykli nie stosuję, ale obserwuję i zgadzam się, że coś w tym
        jest... Jednak jeśli nawet to wyłącznie jako jedną ze wskazówek.
        2. Nie mam. Nie myślałem o tym.
        3. Jasne, mniejsze stopy to szybszy rozwój gospodarczy więc większe zyski
        spółek i wyższe kursy akcji. Oczywiście to tylko jeden z wielu czynników
        wpływających na giełdę.
        4. Większość inwestorów osiąga niższą stopę. Dlaczego? Częściowo dlatego,
        że źle stosują „timing” (wejście i wyjście), częściowo dlatego, że nie maja
        odpowiedniej dyscypliny wewnętrznej, a częściowo dlatego, że nie ma analityka,
        który przewidziałby dokładnie dokąd indeks dotrze. Ja uważam, że metoda ,,kup i
        trzymaj" przynosi tyle samo strat ile zysków. Zrobiłem kiedyś takie badania na
        indeksie DJIA. Jeśli zakłada się, że w ludzkim życiu 30 lat to okres
        inwestycyjny to można znaleźć więcej okresów ze stratą niż z zyskiem.
        5. Pewnie ma. Ja sam staram się kupować polskie ;-). Psychologia plus
        patriotyzm...
        6. Taki ruch jest kompletnie nierealny i groźny. Zapomnimy o tym.

        Pozdrawiam
        PK



    • Gość: JOrl Chiny itd cz. I IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.05, 22:35
      Przyznaje, ze Pan, Panie Kuczynski jest nadspodziewnie inny, jesli chodzi o
      poglady, jak czytywane przezemnie inny polscy analitycy. Ale meritum sprawy to
      nie zmienia.

      Jako motto mojego postu przytocze Panskie slowa:
      > USA potrzebują dużo inwestycji zagranicznych (2,6 mld $ w każdy dzień roboczy)

      Tak, dookola tego zjawiska toczy sie ekonomika Calego Swiata!

      A teraz o "chinszczyznie". I danych. Ja w swoim poprzednim poscie przytoczylem
      dane z niemieckiego rocznika statystycznego wydanego pare miesiecy temu. Pan
      poleca internet. Googla. Z tym ze Internet stal sie, przez latwosc pisania w
      nim, w porownaniu do np. ksiazki, zbiorowiskiem roznych nieprawd,
      przepisywanych bez zadnej odpowiedzialnosci przez innych. A nieprawda
      przepisana milion razy NIE staje sie prawda.
      Ja jak chce korzystac z internetu aby zdobyc dane, szukam powaznych adresow.
      Jako ze mieszkam w Niemczech, jak i z pewnych innych wzgledow (o czym pozniej),
      szukam po niemiecku i do tego danych na stronach urzedow. Nie jakis bankow
      nawet jak te strony w googlu reaguja na np. "reserwy Chin" jako pierwsze 10000.
      I sa bardzo kolorowe ze slicznymi wykresami. Ale zawsze jestem podejrzliwy jak
      i staram sie dane na ile sie da, najpierw sprawadzic na ich plausibilitsc. Z
      innymi czynnikami. Jednym slowem MYSLEC.
      Wracajac do mojej ksiazki z danymi statystycznymi na ktora sie powolywalem. Jak
      ja kupilam to nawet korespondowalem z wydawnictwem aby sie dokladnie dowiedziec
      skad maja te dane.
      A wiec dla Chin dane statystyczne ktore podalem sa z roku 2001. Ksiazka zostala
      zamknieta do druku w polowie 2004. A te dane "chinskie" (jak i innych krajow
      tez) sa brane z wiarygodnych zrodel organizacji takich jak ONZ i podobnych. A
      dlatego z takim opoznieniem poniewaz dane statystyczne sa w tych organizacjach
      porzadnie sprawdzane. I to trwa. W tej chwili mozna na stronie ministerstwa
      niemieckiego znalezc dane handlu zagranicznego Chin za rok 2003. Jako
      najswiezsze! Jak widac tez ze sporym opoznieniem. Ale i potrzebnym. A Pan,
      Panie Kuczynski 3 dni temu znalazl dane z Chin za kwiecien tego roku! I bierze
      Pan je powaznie!
      Ale wrocmy do liczb. Z moich danych ktore napisalem wynikalo ze ChRL wtedy (w
      2001r) miala lekki deficyt handlowy i reserwy walutowe niewiele wieksze od
      dlugow zagranicznych. Czyli na wszystkich kierunkach na okolo ZERO. Coz,
      uslysze, stare dane, teraz Chiny to ho, ho! Naprawde? A coz sie takiego
      zmienilo? Jasne, przez duze inwestycje zagranicznych firm w ChRL zwiekszyl sie
      gwaltownie export. Ale i import TAK samo gwaltownie. Jak wspomnialem, na
      stronie ministerstwa niemieckiego najswiezsze dane sa za 2003. I mowia (nie
      szukalem za duzo) tylko exporcie i imporcie ChRL. W stosunku do "mojego" roku
      2001 zwiekszyly sie te liczby ca. 2 razy. Ale dalej sie prawie zeruja. No to ja
      sie pytam, jak to jest mozliwe ze takie Chiny zwiekszaja sobie ogromnie reserwy
      dewizowe? Aby sie to dzialo to by musieli miec odpowiedno pasujace wielkie
      nadwyzki handlowe. W stosunku naturalnie do Swiata. Bo w stosunku do USA to
      maja.
      Dziwie sie ze ludzie czytaja dane statystyczne z ktorych wynika ze
      export=import ChRL a jednoczesnie czytaja o ogromnych przyrostach reserw
      walutowych i do glowy im nie wpadnie ze to NIE moze byc. Myslenie sie klania.
      Mi ukradl przed laty niejaki Churchill powiedzenie "wierze statystykom ktore
      sam falszowalem". Jak widac juz dawno tak robiono. A teraz jest to duzo
      bardziej konieczne. Dlaczego? Ano motto tego postu sie klania!
      Jeszcze czytuje sie w opracowanich o Chinach, ze dane przez nich podawane sa
      czesto sprzeczne. Jakos to tez nie dociera. A jak sie wogole, tak praktycznie,
      te dane zbiera? Przeciez Chiny prymitywny kraj. Napewno urzednicy od liczenia
      gruchy obijaja, nie maja danych i tam napewno oszustwa albo pomylki sa
      gigantyczne. Dlatego tez mniej wiecej prawdziwe dane sa z duzym opoznieniem.
      Zapewne export czy import jest korelowany z danymi krajow handlujacych z
      Chinami. I to trwa. No ale w internecie sa dane z kwietnia 2005 w maju. I to z
      dokladnoscia do ostatniego miliarda, czyli z dokladnoscia 0,2%. Ciekawe.
      Jeszcze "drobiazg". To jest dosyc popularne w statystykach reserw jak i w zyciu
      codziennym ze sie jakos NIE uwzglednia dlugow. A przeciez powinny byc od reserw
      odejmowane. W roku 2001 byloby ca. ZERO.
      Reasumujac, podtrzymuje swoje twierdzenie ze ChRL ma mizerne reserwy walutowe.
      I googl mnie nie przekonuje. Bo wystarczy odejmowac od exportu import a
      roznica, jak jest pozytywna, MOZE ladowac w rezerwach. A jak negatywna (np.
      2001r) zabrana z rezerw.
      Ale dlaczego sie tak trabi na caly Swiat? O ogromnych i rosnacych reserwach
      chinskich? Ano patrz motto. Wracam do niego. Te Panskie, Panie Kuczynski 2,6
      mld $ w każdy dzień roboczy sa prawdziwe ale trzeba sie im blizej przyjrzec.
      Nalezy powiedziec ze ta suma jest netto, czyli roznica pomiedzy wplywajacymi
      pieniedzmi do USA a wyplywajacymi. Te wplywajace sa oczywiscie o ta kwote
      wieksze. Najbardziej jest tutaj ciekawe jak te finansowe strumienie sie w USA
      rozdzielaja. Na co ida no i KTO jest ich zrodlem. Bo zbadanie ich dopiero daje
      obraz tego co sie w ekonomii dzieje. A wiec te pieniadze do USA
      sa "inwestowane" w akcje, udzialy firm no i nasze nieszczesne obligacje rzadu
      USA. Proporcje? Ciagle sie zmieniaja. Nie mam danych za ostanie pare lat, ale
      do ok 2001 dosyc znaczacy byl udzial kazdego "odbiorcy". U Pana, Panie
      Kuczynski, jakos odnosi sie wrazenie ze "inwestowanie" w USA laduje wlasciwie w
      obligacje. Jakby tylko, a conajmniej sie Pan nieprecyzyjnie wyrazal. Zreszta
      sam Pan powiedzial, ze np. sklad polskich reserw Pana nigdy nie interesowal. A
      wiec i nic dziwnego ze i te sprawy tez.
      Teraz jeszcze ciekawsze pytanie SKAD sa te pieniadze. Znajomosc na co ida musi
      juz powiedziec ze banki centralne krajow Swiata nie moga miec w tym za
      wielkiego udzialu.Bo one przeciez nie graja na gieldzie ani nie kupuja udzialow
      w jakis prywatnych firmach! Jak juz to kupuja obligacje USA jako rezerwy. Ale
      glowne pieniadze plynace do USA sa od prywatnych ludzi z calego Swiata.
      Naturalnie czasami bezposrednia, czesto poprzez rozne fondy kierowane przez
      profi. Skad sie te pieniadze biora? Sa to oszczednosci bogatych Swiata, ktorzy
      odkladaja je dlugoterminowo. Na starosc, dla dzieci. I co sie z tymi pieniedzmi
      dzieje? Ano sa przerabiane przez "fachowcow" w USA na import TERAZ. Wlasnie one
      umozliwiaja dzisiejsza konsumpcje Amerykanow.
      Te pieniadze w USA ciagle topnieja. Krach gieldowy dotcomow napewno ukradl duzo
      obcokrajowcom ich pieniadze. Dzieki temu mechanizmowi Amis moga konsumowc
      poprzez swoj deficyt handlowy wlasciwie bez placenia. To jest taki chytry
      sposob rabowania Swiata. Chytry, bo Swiat, na wskutek oglupiajacej propagandy
      wierzy w to ze dzieki konsumcji Amerykanow moga pracowac. Po prostu robi sie im
      dobrodziejstwo ze sie ich towary zezre!
      Cdn

      • piotrkuczynski Re: Chiny itd cz. I 29.04.05, 10:21
        Przepraszam, ma Pan duużo czasu. Ja tyle nie ma. Podtrzymuję: bazuje Pan na
        nieprawdziwych danych, więc cała dyskusja nie ma sensu.

        PK
    • Gość: JOrl Chiny itd cz. II IP: *.dip.t-dialin.net 28.04.05, 22:38
      Dokonczenie:
      Co musi byc aby sie ten mechanizm nie zalamal?

      1.Musi byc na Swiecie, najlepiej calym, wprowadzony liberalizm sankcjonujacy
      ogromne roznice dochodow. Bo musza byc ludzie na tyle bogaci aby chciec
      odkladac dlugoterminowe.

      2.Musi byc otwarty rynek dla swobodnego przeplywu kapitalow. Aby oczednosci
      Swiata mogly wedrowac dowolnie, bo wtedy plyna w wiekszosci do USA.

      3.Musi sie bogatych Swiata przekonac, ze nawet jak USA nie jest doskonalym
      miejscem do lokowania pieniedzy (patrz krach dotcomow) to inne sa jeszcze
      gorsze.

      Co do Pkt.1. Jak wiadomo sa uzasadnienia ze jest lepiej jak sa wieksze roznice.
      I mniejsze podatki. Np. liniowy. Albo jeszcze lepiej poglowny. A najlepiej jak
      najmniejszy.

      Co do 2. Wlasnie jakis czas temu czytalem obszerne sprawozdanie jak to
      Greespeen wlasnie twierdzil ze jak beda rynki otwarte to nie bedzie problemu z
      finansowanie defizytu handlowego USA. I ma RACJE!

      Co do3. Tutaj trzeba wiecej. Propaganda jest podstawa. I jest tez skuteczna.
      Trzeba ludzi przekonac ze deficyt i wysoki dolar jest trzymany przez jakis
      banki centralne. Ktore musza to robic aby ich kraje sie rozwijaly. Czyli NIE
      moga przestac. Cos takiego jak Pan powiedzial "zlapal Kozak Tatarzyna..".
      Dlatego takie ChRL ma wielkie niby rezerwy walutowe i rozne azjatyckie banki
      tez.
      Calkowicie przemilczany jest za to fakt ze pieniadze plynace do USA sa od
      prywatnych bogatych Swiata. No ale to sie w googlu latwo nie znajdzie. Bo
      zainteresowaniu w utrzymaniu tego systemu a sa to finansisci glowie z USA tego
      nie powiedza, a zreszta i ich to za bardzo nie interesuje. Polskich tez.

      Ale chcialbym powiedziec ze jest jeden kraj w Azji majacy naprawde ogromna
      nadwyzke. Jest to Japonia. 2 gospodarka Swiata. A dlaczego to robi? Twierdzi
      sie ze jakby co to musi bo sami nie lubia konsumowac a wiec Amis musza im w tym
      pomoc. Tez nie w takim stopniu ale duzym sa Niemcy. 3 gospodarka Swiata.
      Twierdzi sie to samo co o Japonii. Sami nie lubimy konsumowac. Brzmi durnie,
      prawda? Ja malo spotykam w Niemczech takiego co by nie wolal sobie cos lepszego
      kupic. Np. Merca zamiast Golfa. Tylko nie ma pieniedzy.

      Co do tego deficytu handlowego USA Panie Kuczynski, powiedzial Pan, ze
      intuicyjnie cos sie musi stac. Opieranie sie na intuicji swiadczy o niewiedzy o
      mechanizmach tu dzialajacych. Nic dziwnego, nie interesuje sie Pan np. skladem
      reserw Polski, a jest przeciez Pan niby fachowcem od tych spraw. A to bylby
      dobry wstep do zrozumienia deficytu handlowego USA. Coz, propaganda z Pkt.3
      dziala. Tez i w Polsce. Ale google sa wszedzie.

      A co ja mysle o przyszlosci? Nie intuicyjnie a z faktow?
      Wiec ten system jest ogromnie stabilny. W koncu w USA ci co rzadza tez to widza
      i sie nie boja krachu. Ale naturalnie mozna go obalic. I mysle ze sie to powoli
      i celowo dzieje. Gospodarka, ale ta realna, w USA jest ogromna. Ale przez
      okradanie Swiata sie kurczy. Obsluga pieniedzy wplywajacych ze Swiata powoduje
      rosniecie warstwy finansitow do ich "obslugi". I wlasnie Japonia jak i Niemcy
      (troche z EU) tracac na wymianie z USA powoduja exportem zmniejszanie sie
      realnej gospodaki USA. Glownie przemyslu. To powoduje geopolityczne oslabianie
      USA. Wlasnie dlatego aby tych glownych przeciwnikow jednak utrzymac jako wasli
      mamy napasc na Iraq. Jest to proba opanowania niezbednych dla Niem/Jap zrodel
      surowcow. Niestety dla USA nie jest jak mialo dla Amis byc i zamiast uzyskac
      hebel przeciwko wasalom, nastepuje ich wyzwalanie. Wyraznie juz Niemiec a
      Japonia zapewne niedlugo.
      Reasumujac, deficyty handlowe USA sie skoncza wtedy jak militarnie i
      geopolitycznie USA nie wygraja. A do tego czasu dzieki chciwosci Amis obnizymy
      ich dodatkowo potege gospodarcza. Dajac im zrec za darmo.

      Jeszcze do Chin. Chyba jest jasne co uwazam. Chiny sie NIGDZIE nie licza, sa
      tylko wyrobnikami wysokouprzemyslowionych krajow dla exportu do USA. I sluza
      jeszcze w zaklamany sposob do statystycznego odwracania uwagi od prawdziwego
      problemu Swiata. W moim mottcie.
      Coz, nie jest kompletne co nalezaloby na ten temat powiedziec, ale komplexowych
      spraw nie da sie krotko omowic. Zreszta tak naprawde i moze niewarto. Bo
      propaganda z Pkt.3 i tak jest skuteczniejsza. Bo NIE wymaga myslenia.
      Pozdrowienia
    • kloc5 Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 00:12
      1) Jak podaje ,,Puls Biznesu" z 28 kwietnia Kazimierz Marcinkiewicz z PiS
      zapowiedział, że program gospodarczy jego partii przewiduje m.in likwidację
      podatku giełdowego (+jednoczesna likwidacja podatku od dochodów z lokat
      bankowych).Czy oznacza to, że biorąc pod uwaqę to, że PO była zawsze raczej
      przeciwna temu podatkowi pojawia się REALNA szansa na rezygnację z podatku
      giełdowego ??? Jak Pan sądzi ?

      2) Czy WGI przy prognozowaniu kursu walutowego (np. jaki będzie za rok itp)
      stosuje jakieś proste lub skomplikowane modele matematytczne ze zmiennymi
      makroekonomicznymi jako zmiennymi objaśniającymi ?

      3) pytanie trochę żartobliwe - czy analityk aby nie ulegać presji otoczenia
      rynkowego i zachowaź samodzielnosć myślenia nie powinien aby czasem pracować
      gdzieś w lesie w leśniczówce z dostępem do internetu :)?

      • piotrkuczynski Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 10:27
        1. Bardzo ciekawe propozycje PiS. Nie tylko te, o których Pan mówi. Będę o
        tym pisał w komentarzu tygodniowym zarówno w WGI jak i w „PB” oraz na
        www.akcje.net. Uważam, że jest duża szansa, ale te dwie partie musiałby wpierw
        stworzyć koalicję, a to wcale pewne nie jest. Poza tym 2006 rok jest i tak
        stracony – nie zdążą.
        2. Przy inwestowaniu tak. Przy prognozowaniu nie.
        3. :-))))))) tak byłoby może najlepiej, ale przede wszystkim: analityk nie
        może być konformistą!

    • redakcja Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 09:36
      Witamy ponownie!

      W dniu dzisiejszym dyskusja zakończy się około godziny 15. Do tego czasu zapraszamy do zadawania pytań.
      --
      Redakcja Portalu
    • redakcja Re: Piotr Kuczyński - Gość Forum 29.04.05, 15:26
      Serdecznie dziękujemy użytkownikom za wszystkie pytania, a Panu Kuczyńskiemu za poświęcony dla nas czas.
      W najbliższych tygodniach będziemy zapraszać kolejnych gości a ten wątek
      zostanie zarchiwizowany.

      Pozdrawiamy
      --
      Redakcja Portalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka