Dodaj do ulubionych

9 maja- dzień zwycięstwa?

26.04.05, 21:05
W najnowszym numerze "Karty" materiał o tym, jak ten dzień zapamiętali
Polacy "wyzwoleni" przez Armię Czerwoną.
Janusz Siemiński (żołnierz AK, aresztowany przez NKWD) tak wspomina ten
pabiednyj dzień:
"Wchodziliśmy pojedyńczo, odliczani, do bydlęcych wagonów. Byłem już w
środku, gdy w pewnym momencie usłyszałem strzały, krzyki, wrzaski.
Skojarzyłem te hałasy z akcją odbijania więźniów. Olbrzymia radość, że
odzyskamy upragnioną wolność. Ale do zamkniętego wagonu nikt się nie dobijał
[...] Mimo zakazu podbiegliśmy do okienka i wyjrzeliśmy. Na peronie żołnierze
ściskali się i całowali. To koniec wojny! Czekaliśmy na ten dzień pięć
długich, krwawych lat, a przeżywamy go w transporcie na wschód z wyrokiem
piętnastu lat katorgi... Wszystkich ogarnęło przygnębienie. Pociąg ruszył".
Obserwuj wątek
    • lortea Re: 9 maja- dzień zwycięstwa? 26.04.05, 21:14
      To dzień zwyciestwa rosyjskiegoimperializmu. Dla nas II wś mimi bohaterstwa
      naszych żołnierzy walczacych na wszystkich frontach, zakończyła sie zupełną
      przegraną. Gdybyśmy nie mieli od połowy 2003 roku permanentnego kryzysu
      politycznego w kraju, za to posiadali normalny stabilny i dalekowzroczny rząd i
      prezydenta moglibyśmy zorganizować w Warszawie własne obchody z udziałem calej
      Europy Śr-Wsch. Niezrobienie tego w porę stawia nas w okropnym położeniu. W
      obliczy decyzji np Juszczenki który będzie ten dzień obchodził ze swoim
      narodem, my powiiniśmy postąpić identycznie. Niestety lewacka banda nie zna
      pojęcia interesu narodowego i pojedzie do Moskwy, dodam że nie będzie miała
      okazji na wystąpienia wyjaśniające, chyba że przed polskimi dziennikarzami, bo
      żadni inni nie zjawia się.
      • pandada Re: 9 maja- dzień zwycięstwa? 26.04.05, 23:15
        Widzę, ze cię ciągnie do gnicia pod butem nazisty. A tu taka porażka...
        polacy tak bohatersko walczyli, ale niczego w stanie nie byli wywalczyć, bo jedynie ZSRR miał moc pokonania Niemiec.
    • marchefka9 Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 21:40
      Na Zachodzie znów mówiliby o polskiej rusofobii.
      Żadne wyjście nie jest dobre.
      Faktem jest jednak, że większość Polaków wówczas zamiast cieszyć się — płakała.
      • hrabia.m.c Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 22:09
        Faktem jest jednak, że większość Polaków wówczas zamiast cieszyć się — płakała.

        ze szczęścia
        • dupekzoledny Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 22:23
          no ktoś q...a wygrał te wojnę. a że byli to ruskie?poolaczki nie potrafiki się
          wstrzelić? to ich brocha.
        • marchefka9 Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 22:32
          Czerwone krawaty na pewno. W końcu wiedzieli, że władza będzie ich.
          • hrabia.m.c Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 22:39
            Krawaty jak marchefka:)
          • pandada Re: Na Zachodzie bez zmian 26.04.05, 23:21
            Ludzie się cieszyli, bo przez prawie sześć lat czekali na zakończenie wojny. Mieli szansę odbudować domy, wywiesić polską flagę...
            No może bandyci z przedwojennej "elity" się nie cieszyli, bo woleli widzieć naród wybity przez nazistów niż rządzony przez bolszewików.
    • pandada Re: 9 maja- dzień zwycięstwa? 26.04.05, 23:16
      Przecież to wyjątki!
      Zdecydowana większość reagowała entuzjazmem i ruszyła do odbudowy kraju.
      • maksimum 9 maja- dzień zwycięstwa? MNIEJSZOSC POBILA WIEKSZ 27.04.05, 00:24
        pandada napisał:

        > Przecież to wyjątki!
        > Zdecydowana większość reagowała entuzjazmem i ruszyła do odbudowy kraju.

        A mniejszosc budowala komitety i UB,zeby wiekszosc dobrze za ryj trzymac.
    • basia.basia Znacie ten wierszyk? 27.04.05, 00:02
      Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
      Byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
      Byś nam Kraj przedtem rozdarłszy na ćwierci,
      Była zbawieniem witanym z odrazą.

      /Józef Szczepański/
      • janbezziemi Re: Znacie ten wierszyk? 27.04.05, 00:17
        Basia.Basia...wierszyk jak wierszyk (czekamy ciebie - po polsku powinno byc
        prawidłowo: czekamy na ciebie albo oczekujemy ciebie!),wolę innych poetów.
        Tylko to masz w głowie? Współczuję...
      • tocqueville Józef Szczepański "czerwona zaraza" 27.04.05, 00:29
        Czerwona zaraza

        Czekamy ciebie, czerwona zarazo,
        byś wybawiła nas od czarnej śmierci,
        byś nam Kraj przedtem rozdarłwszy na ćwierci,
        była zbawieniem witanym z odrazą.

        Czekamy ciebie, ty potęgo tłumu
        zbydlęciałego pod twych rządów knutem
        czekamy ciebie, byś nas zgniotła butem
        swego zalewu i haseł poszumu.

        Czekamy ciebie, ty odwieczny wrogu,
        morderco krwawy tłumu naszych braci,
        czekamy ciebie, nie żeby zapłacić,
        lecz chlebem witać na rodzinnym progu.

        Żebyś ty wiedział nienawistny zbawco,
        jakiej ci śmierci życzymy w podzięce
        i jak bezsilnie zaciskamy ręce
        pomocy prosząc, podstępny oprawco.

        Żebyś ty wiedział dziadów naszych kacie,
        sybirskich więzień ponura legendo,
        jak twoją dobroć wszyscy kląć tu będą,
        wszyscy Słowianie, wszyscy twoi bracia

        Żebyś ty wiedział, jak to strasznie boli
        nas, dzieci Wielkiej, Niepodległej, Świętej
        skuwać w kajdany łaski twej przeklętej,
        cuchnącej jarzmem wiekowej niewoli.

        Legła twa armia zwycięska, czerwona
        u stóp łun jasnych płonącej Warszawy
        i scierwią duszę syci bólem krwawym
        garstki szaleńców, co na gruzach kona.

        Miesiąc już mija od Powstania chwili,
        łudzisz nas dział swoich łomotem,
        wiedząc, jak znowu będzie strasznie potem
        powiedzieć sobie, że z nas znów zakpili.

        Czekamy ciebie, nie dla nas, żołnierzy,
        dla naszych rannych - mamy ich tysiące,
        i dzieci są tu i matki karmiące,
        i po piwnicach zaraza się szerzy.

        Czekamy ciebie - ty zwlekasz i zwlekasz,
        ty się nas boisz, i my wiemy o tym.
        Chcesz, byśmy legli tu wszyscy pokotem,
        naszej zagłady pod Warszawą czekasz.

        Nic nam nie robisz - masz prawo wybierać,
        możesz nam pomóc, możesz nas wybawić
        lub czekać dalej i śmierci zostawić...
        śmierć nie jest straszna, umiemy umierać.

        Ale wiedz o tym, że z naszej mogiły
        Nowa się Polska - zwycięska narodzi.
        I po tej ziemi ty nie będziesz chodzić
        czerwony władco rozbestwionej siły.
    • tocqueville dzień chyba jednak klęski 27.04.05, 00:27
      Polska przystępowała do wojny z dwoma celami "minimum": zachowanie niezależności
      i zachowanie integralnosci terytorialnej, zaden z tych celów nie został osiągnięty

      Po 1945 roku zmienił się jedynie okupant. Stalin popierał tylko tych Polaków,
      którzy akceptowali status posłusznych wykonawców jego dyrektyw, którzy byli
      gotowi na bezkrytyczne przyjęcie roli narzędzia sowieckiego imperializmu. Polska
      została poddana uciskowi totalitarnego systemu. Na dziesiątki lat odepchnięta od
      Zachodu, z którym łączyła ją głęboka cywilizacyjna wspólnota.

      Polskie elity zostały w dużej częsci albo wymordowane, albo zmuszone do
      emigracji. Granica na Odrze i Nysie (uzyskana zresztą za cenę utraty połowy
      przedwojennego terytorium), nie była żadnym bezinteresownym darem Stalina dla
      narodu polskiego, tylko sprytnym manewrem obliczonym na skłócenie Polaków i
      Niemców oraz dającym Sowietom do ręki instrument szantażu.

      Daleki jestem od lekceważenia udziału Rosjan w zwycięstwie nad nazizmem.
      Żołnierze Armii Czerwonej przelali wiele krwi w walce z hitlerowskimi wojskami.
      Trudno mi jednak zapomnieć jak wcześniej ochoczo z nimi współpracowali przy
      rozbiorze Polski, mordowaniu jej obywateli, niszczeniu przejawów polskości.
      Także w 1944 roku Armia Czerwona nie wkraczała na ziemie polskie w celu
      wyzwolenia zamieszkującej je ludności, tylko po to, by uczynić z nich bazę
      wypadową do dalszej ekspansji. Stalin nie kierował się dobrem narodu polskiego,
      tylko dążeniem do realizacji imperialnych interesów Związku Sowieckiego.

      Czy przejawem wyzwolenia było porwanie i skazanie w pokazowym „procesie”
      przywódców państwa polskiego? Mordowanie, więzienie, katowanie tysięcy polskich
      patriotów? Narzucenie Polsce rządów moskiewskiej agentury? W maju 1945 roku
      jeden totalitaryzm został rozgromiony przez inny. Czy naprawdę musimy brać
      udział w opiewaniu tego wydarzenia?
      • maksimum NARESZCIE MOZNA WLASCIWIE OCENIC CZECHOW 27.04.05, 00:39
        Poddali sie Niemcom bez walki i mieli racje.
        A Polacy byli za glupi na takie rozwiazanie i we wrzesniu 1939 rozpoczeli walke
        z dwoma wrogami.
        • tocqueville tylko co na tym zyskali? 27.04.05, 00:41
          czesi wyszli na tym podobnie tylko mniej ludzi stracili, ale w niewoli byli do 1989
          • maksimum Re: tylko co na tym zyskali? 27.04.05, 04:36
            tocqueville napisał:

            > czesi wyszli na tym podobnie tylko mniej ludzi stracili, ale w niewoli byli
            >do 1989

            No i Praga byla nie zniszczona i Katynia nie mieli.

            Gdybysmy sie Niemcom poddali,to bysmy wschodniej Polski nie stracili.
            Poza tym na wojnie gina mlodzi najbardziej wartosciowi.
      • janbezziemi Po co ta nienawiść dzisiaj? 27.04.05, 00:42
        A z jakiej racji Stalin miałby sie kierować "dobrem narodu polskiego"? Poczytaj
        o wojnie polsko-bolszewickiej, Tuchaczewskim i Stalinie- w tym czasie. Ziemie
        Zachodnie - owszem rekompensata za utracone wschodnie, ale tej rekopensaty w
        takiej skali nie chcieli nam dac przywódcy zachodni (kto mowił,ze Polska udławi
        sie niemiecką gęsią,wiesz, Tocque i cos tam)? Po 1945 roku wielu Polakow juz
        nie emigrowalo, nie bylo mozliwosci. Owszem,przez zieloną granicę. Wielu jednak
        i przybyło z Zachodu, glównie ze względów rodzinnych i z ..nadzieją. Do smierci
        Stalina nie wszyscy mogli zyc spokojnie,to tez fakt. Bądzmy bardziej obiektywni
        w ocenach,bo na kipiącą wprost nienawisc i niewiedzę nie chce się nawet
        reagowac, choc korci! A co do wiersza...Mogę przytoczyc dużo lepsze i o
        przeciwstawnej wymowie politycznej! Zadne tam "agitki"!
        • tocqueville zareaguj nieuku 27.04.05, 00:46
          czekam,
          piszesz ze wielu wrociło z nadzieją, tak? np. Adam Doboszyński (zamordowany)




          PS: nawet nie wiesz kto to tocqueville

          • janbezziemi Na co tu reagować? 27.04.05, 01:07
            Nie rozmawiam z nickami (janbezziemi np. to też nick i gdybys
            napisał "janie" ,nie wymyślałbym Ci - inną mamy naturę!)) tylko probuję z Tobą.
            Doboszyński przed wojną nie był postacia kryształową, ale takiego wyroku nie
            popieram, co zresztą i tak jest bez znaczenia. Generalnie nie bronię tu
            przeciez stalinizmu, ktorego (na podstawie wiadomosci z historii) jak Ty nie
            lubię, ale jestem realistą i wyciągam wnioski z przeszłosci, czego Ty chyba nie
            potrafisz bedąc zaślepionym od A do Z. Nie zmienimy połozenia geograficznego i
            jakakolwiek klótnia z wielkim wschodnim sąsiadem może tylko szkodzić polskiej
            racji stanu! Przeszłosci nikt nie zmieni nawet poprzez rzucanie mięsem.
            • tocqueville Re: Na co tu reagować? 27.04.05, 01:15
              Orędownicy uczestnictwa Polski w obchodach twierdzą, że w kwestii rosyjskiej nie
              należy kierować się emocjami, lecz polityką „realizmu”. A cóż nam w historii z
              tego „realizmu” przyszło? To słowo zostało wystarczająco ośmieszone przez jego
              piewców. Zadziwiająco często zwolennicy podporządkowania się polityce Kremla
              posługiwali się właśnie terminem „realizm”.

              Jednym z pierwszych był Aleksander Wielopolski, który swą "realistyczną"
              polityką sprowokował krwawe powstanie. Niczego przez swą politykę „realizmu”
              wobec Rosji nie osiągnęli ani endecy, zwalczający antyrosyjskie wystąpienia 1905
              roku, ani warszawscy konserwatyści (zwani zresztą realistami), korzący się przed
              carem i stawiający pomniki oprawcom Polaków.

              Klęską skończyła się „realistyczna” postawa Mikołajczyka, który wchodząc z
              układy ze Stalinem pomógł mu jedynie zalegalizować agenturalny rząd TRJN (po
              dwóch latach przywódca PSL musiał uciekać z kraju ukryty w przyczepie).

              Do „realizmu” odwoływał się również Stefan Kisielewski gotowy w zamian za
              rozluźnienie powroza zaakceptować sowiecką kontrolę nad Polską oraz Jędrzej
              Giertych ślący do Chruszczowa listy z ofertą współpracy oraz piętnujący polską
              opozycję antyreżimową. „Realizmem” uzasadniał wreszcie wprowadzenie stanu
              wojennego Wojciech Jaruzelski.

              We wszystkich tych przypadkach przyjęte założenia nie przyniosły oczekiwanych
              rezultatów. Chyba nadszedł wreszcie czas zastąpić skompromitowaną politykę tzw.
              „realizmu” wobec Moskwy, polityką polskiego interesu narodowego, polskiej racji
              stanu. A ta wymaga zbojkotowania pokazówki organizowanej przez Putina.

              Nikt chyba nie ma wątpliwości, że Prezydent Putin konsekwentnie zmierza do
              odbudowy imperialnej pozycji Rosji. Obchody „Dnia Zwycięstwa” są tylko kolejnym
              etapem na tej drodze. Mają wskrzesić w oczach Rosjan i świata wizerunek wielkiej
              Rosji, wyzwolicielki narodów Europy. Droga do pojednania nie prowadzi przez
              podejmowanie działań służących wzmocnieniu autorytetu Kremla. Każdy kto zna
              historię jest świadomy, iż z Rosją przekonaną o swej potędze Polska nigdy nie
              osiągnęła porozumienia.

              Rosja okazywała się skłonna do kompromisu tylko wtedy kiedy była słaba. Tak było
              w 1921, kiedy Polacy rozbili bolszewickie hordy. Tak było w 1941 kiedy Rosja
              ponosiła sromotne porażki z Niemcami. Tak było w 1992, kiedy rozpadło się
              sowieckie imperium. Gdy tylko Rosja rosła w siłę natychmiast powracała do
              ostrego kursu wobec Polski.

              Wśród głosów przeciwników bojkotu wychwycić można przejawy zwykłego minimalizmu.
              Polska jest za słaba, aby się postawić wielkiemu imperium – przekonują
              defetyści. Z takim podejściem niczego nie osiągniemy. Przyjęcie stanowiska
              „niedrażnienia Rosji” sprowadza się de facto do „karmienia krokodyla”, jak
              obrazowo pisał Juliusz Mieroszewski. Gdybyśmy konsekwentnie kierowali się takimi
              zasadami pewnie do tej pory siedzielibyśmy pod sowieckim butem.

              Historia dowiodła, że Rosja szanuje tylko silnych. „Rosja nie uzna nas nigdy za
              równoważnego partnera, dopóki nie uzna nas za rywala na wschodzie Europy. Z kimś
              niezdolnym do rywalizacji nie ma powodu szukać porozumienia”– te słowa
              Mieroszewskiego sprzed ponad 30 lat pozostają aktualne także dzisiaj. Partnerem
              Rosji nie staniemy się przez pokorne przyjmowanie kolejnych afrontów, których
              ostatnio było ze strony Kremla wiele.
              • janbezziemi Re: Na co tu reagować? 27.04.05, 01:21
                Baw sie wklejaniem tego czy tamtego (nawet jesli jestes autorem). Mnie to
                nudzi,bo wzajemnie siebie nie przekonamy... Ale masz dla odmiany...
                www.wgr1917.webpark.pl/amy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka