Dodaj do ulubionych

Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny

29.04.05, 22:36
"Gazeta" miała jutro puścić nowy tekst Michnika pod prowokacyjnym tytułem "Czy
będziesz dostatecznym łajdakiem". Miała, bo chyba już nie puści, skoro tekst
ten pożył na portalu ledwie godzinę, po czym wszelkie po nim ślady zostały
starannie wymazane z portalu.
Ostatni, wymowny ślad zachował się jednak na moim klawiszu, bo komputer
zapamiętał zastosowaną przeze mnie komendę ctrl+C, ctrl+V użytą do
skomentowania artykułu.
Może to wkleję, a może ktoś mi spróbuje wytłumaczyć o co tu chodzi.
Obserwuj wątek
    • adax4 Redakcja ocenzurowała Michnika 29.04.05, 22:57
      Rzeczywiście , niesamowita sprawa.Właśnie miałem zamiar wysłać posta gdy
      okazało się , że artykułu i komentarzy z nim związanych już na portalu nie ma.
      Żałować nie ma czego bo tekst długi, słaby i z gruntu fałszywy. Niemniej
      jednak wycofywanie artykułu było nie było redaktora naczelnego to jednak
      ewenement. Może Zarząd zdenerwował się aluzją Michnika a technokratach
      zapatrzonych w słupki notowań giełdowych? Bo takie zdanie się tam też pojawiło.

      Mimo wszystko jednak pozwalam sobie przedstawić komentarz do nieistniejącego
      artykułu Adama Michnika ;)


      Mam kłopot z odniesieniem się do komentowanego tekstu. Kolejnego o którym
      wychowany na Gazecie Wyborczej czytelnik powie z podziwem... piekny tekst...
      brakowało nam Pana Panie Adamie.... Przykro mi ,ale ja tych uczuć nie
      podzielam. Zastanawiam się skąd ta pseudoliteracka maniera w tym wieku. Szkoda
      bitów na cytaty, warto jednak zauważyć że do stworzenia tego dzieła autor użył
      12 opracowań książkowych z czego trzech dwutomowych. Głęboko podziwiam
      elestyczność intelektualną Adama Michnika pozwalającą mu z zatroskaniem
      wypowiadać się o honorze, moralności i zwykłej ludzkiej przyzwoitośći a w
      chwilę później pić wódkę z Jerzym Urbanem. Czy z właścicielem NIE też
      rozprawia o honorze i moralności? Jeżeli nie z Urbanem to może z Jaruzelskim
      lub z Kiszczakiem? Tu wspólnym tematem mógłby być honor i moralność szefów
      wojska i tajnej policji komunistycznego państwa. Przykro mi to pisać ale ten i
      poprzedni artykuł odbieram jako nieco bełkotliwą próbę mieszanie w głowach
      czytelnikom. Artykuł ten jest próbą znalezienia się / mimo wyautowania / w
      życiu redakcji i życiu społecznym, tak by nie zburzyć swego (nieistniejącego
      wg mnie) mitu mędrca i autorytetu , przepraszam za wyrażenie ; moralnego.
      Myślę , że Polacy oczekują od Pana czegoś więcej.
      Akuszerem III RP jest Pan wraz z Kuroniem i Mazowieckim. Nic dziwnego , że
      jest Pan namiętnym obrońcą okrągłostołowych pryncypiów. Nie wolno zapominać że
      obrona ta nie jest obiektywna, gdyż Pan broni swego autorskiego pomysłu.Wiedza
      o dogadywaniu się części opozycji z Kiszczakiem i Jaruzelskim jest wiedzą
      skąpą gdyż opartą na wspomnieniach tych którzy w wydarzeniach tych
      uczestniczyli i są zainteresowani takiej a nie innej ocenie przez historię. Z
      tego punktu widzenia wielce podejrzany jest opór Pana i pańskiego środowiska w
      otwarciu archiwów i udostępnienie ich opinii publicznej. Ten opór jest tym
      bardziej niezrozumiały, że to nie kto inny jak pan właśnie miał przez ponad 2
      miesiące nieskrępowany dostęp do tych dokumentów. Wiedza , którą mimo Pana
      działaniom dzisiaj jest znana, rodzi podejrzenie, że polsko - polskie
      porozumienie z 1988 miało drugie dno. Pana niechęć wobec lustracji sugieruje
      wręcz , że jest Pan zainteresowany aby prawda nie ujrzała światła dziennego.
      Ponieważ oficjalne media kadzą panu i Pana środowisku na każdym kroku
      chciałbym , jeżeli Pan pozwoli przy użyciu pana metod publicystycznych, czyli
      podpierając się cytatami przekazać kilka opini ludzi którzy może nie często
      goszczą na łamach pańskiej gazety ale których opinie o Panu moga być ciekawe
      dla pańskich czytelników / a może i Panu dadzą do myślenia.../

      Zbigniew Herbert
      " Wierzyłem w jego intelekt, a także w zwykłą uczciwość- zawiodłem się""On
      stacza się po równi pochyłej""Cynizm i najpospolitszy nihilizm" "Jest on
      klasycznym przykładem kariery komunistycznego Dyzmy""zawiódł niemal wszystkich
      swoich przyjaciół""Michnik jest manipulatorem. To człowiek złej woli, kłamca,
      oszust intelektualny"

      S. Kisielewski Kisiel
      "przecież ten dzisiejszy Michnik to totalitarysta. Demokrata jest ten kto jest
      po mojej stronie. Kto się ze mna nie zgadza jest faszysta i nie można mu
      podawać ręki. A tylko Michnik wie na czym polega demokracja i tolerancja. On
      jest tutaj sędzią, alfą i omegą."

      Lech Kaczyński " Niewielu ludzi ma taki udział w szerzeniu nienawiści w życiu
      publicznym jak Adam Michnik. Na pewno zaś nikt nie potrafi łączyc jej
      krzewienia z zapewnianiem o własnej szlachetności. Michnik przyjmuje postawę
      huligana, który napada przechodnia i jednocześnie krzyczy;"Ratunku! Policja!"
      Zachowuje się tak w sposób konsekwentny."

      A. Besancon /francuski filozof i historyk/ nazwał Michnika człowiekiem gorszym
      od Targowiczan, człowiekiem pokroju kolaborantów Vichy, twierdząc , że jego
      działalność "budzi niesmak, usuwa w cień wszelką niesprawiedliwość i wszelką
      odwagę"

      Rafał Ziemkiewicz;
      "Kompletna schizofrenia. Można nazywać rywali do władzy "chorymi z
      nienawiści" , krzycząc do kamery, z nabrzmiałymi żyłami i z nabiegła krwia
      twarzą. "
      "każdy kto udeckiego guru nazywa agentem niepotrzebnie i niezasłużenie go
      dowartościowuje. Michnik był tylko, jak zwał to Lenin "pożytecznym idiotą",
      miotanym jakimiś zapiekłymi kompleksami i urazami, urabiającym milionową
      rzeszę udeckich potakiwaczy podług swych neurotycznych odlotów. Jeśli go czyms
      kupiono, to daniem mu mozliwości nadymania się do woli, daniem mu
      mesjanistycznego poczucia, że prowadzi masy ku rajowi tolerancji.Zdaje się, że
      to wystarczyło, by się pan Michnik swym mesjanizmem upił do nieprzytomności,
      tak że nawet nie zauważył , że mu ktoś włozył kijek w d... i kręci nim jak
      kukiełką. to miąłby być agent? Kpiny. to pajac. Szmaciany pajacyk na patyku,
      nic więcej. kto by na jego werbowanie marnował pieniądze"

      J.M Jackowski i S.Żaryn:
      " Michnik potrafi kopać swoich przeciwników politycznych i ideowych
      bezwzględnie i z dziką zaciętością. Gdy mu nie staje argumentów, rzuca
      inwektywy, nieelegancko przerywa, nie odpowiada na pytaniazmienia temat,
      krzyczy i wychodzi z niego jakaś zapiekła agresja w stosunku do tych, którzy
      się z nim nie zgadzają."

      Łysiak:
      "Michnikowi zezwalano pisać w pierdlu książki, dostarczano mu ryzy papieru i
      biblioteczny aparat naukowy, choć innym politycznym zabierano skrawek ołówka i
      gazety, by nie napisali kilku zdań. Owe teksty wędrowały z celi do druku".

      A. Zybertowicz
      " Nigdy nie spotkałem się z wyjaśnieniem przez samego Michnika fenomenu jego
      wieziennej twórczości. I choć rzeczywiście poszlaki nie są dowodami, to dobrze
      byłoby wątpliwości wyjaśnić."


      gdanszczanin.blox.pl/html


      cytaty W Łysiak Rzeczpospolita Kłamców Salon polecam
      • pandada Re: Redakcja ocenzurowała Michnika 30.04.05, 17:40
        Mylisz widzę wierność ideałom ze stałością relacji towarzyskich. Urban w nowej sytuacji stał się jednym z nieiwelu niezależnuych głosów w polskich mediach. W wielu kwestiach ma poglądy podobne do Michnika. Obaj są proeuropejscy, liberalni itp. Z Urbanem może rozmawiać o honorze i moralności, bo Urban rozmawia o wszystkim.
        Uderzasz w człowieka, a nie w tezy, które głosi. Jest to prawicowa (obecnie) metoda zderzania nie poglądów, a ludzi i kreowania autorytetów. Dla mnie ani Łysiak, ani Ziemkiewicz, ani Kisielewski autorytetami nie są. Reprezentują ten sam obóz prawicowy i wypowiadają się politycznie, a nie ekspercko. Tym bardziej, gdy wady piętnują ludzie, którzy sami od nich wolni nie są. Bez uzasadniania, bez głębszego wglądu.
    • omamiony.wiedzmin Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:04
      Czy ja mogę prosić o wklejenie ?
      z góry dziękuję i pozdrawiam i nic nie wiem na ten temat :)
      • homosovieticus Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:07
        omamiony.wiedzmin napisał:

        > Czy ja mogę prosić o wklejenie ?
        > z góry dziękuję i pozdrawiam i nic nie wiem na ten temat :)
        Też proszę, ponieważ coś wiem na ten temat.
      • jak.babcie.kocham Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:21
        Trochę się waham, czy to robić. Zaraz się tu pewnie zlecą rozmaici rydzykowcy,
        fani łysiaka, recenzenci cudzych życiorysów, tropiciele masonów, grabarze III RP
        i inni popaprańcy. Ale cóż, głupich nie sieją, sami się rodzą.

        "Wyobraźmy sobie młodego pisarza, który chce zadebiutować w Paryżu. Wierzy w
        sens swojego pisarstwa; wierzy w wolność i prawa człowieka, w honor i wielkość
        Francji. Dopóki prowadził walkę z cenzurą, która konfiskowała jego utwory -
        rozumiał sens i wartość swojej pracy. Miał wroga jasno zdefiniowanego -
        despotyzm i cenzurę. Ale oto cenzura zanika. Pojawia się nowy władca:
        wydawca-właściciel. Cóż słyszy od niego nasz pisarz? Słyszy: to się nie sprzeda;
        niech pan to skróci o połowę, bo to długie i nudne; niech pan uprości, bo nasz
        czytelnik tego nie zrozumie; niech pan zmieni ten smutny koniec, bo nasi
        czytelnicy tego nie lubią.

        Czytelnicy - tak, to był kłopot. Gazety i książki stawały się towarem, ich los
        zależał od rynku, a gusta czytelnicze dyktował wzbogacony mieszczanin. Ten
        mieszczanin szukał w gazecie i książce sensacji, mocnych wrażeń i odpoczynku.
        Nasz pisarz rozumiał coraz lepiej, że oczekuje się od niego "sprzedawalności".
        Od wydawcy słyszał cyniczne wyznanie: jestem handlarzem słów, twoje artykuły,
        dzisiaj czytane, jutro będą zapomniane. Nie mają dla mnie większej wartości niż
        cena, jaką za nie zapłacono. Słyszał też: bądź sprytny i posłuszny, naucz się
        schlebiać podłościom klanów literackich - taki jest sekret powodzenia."


        Tylko tyle mi się uchowało.
        • omamiony.wiedzmin Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:27
          szkoda,ze tak mało Ci zostało
          to chyba nie alegoria na temat pewnej gazety....
          dzięki i dalej nie kumam czemu ślad po tym zaginął
          Ale miło Cię znowu zobaczyć na forum :)
          • jak.babcie.kocham Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:34
            omamiony.wiedzmin napisał:

            > szkoda,ze tak mało Ci zostało
            > to chyba nie alegoria na temat pewnej gazety....
            > dzięki i dalej nie kumam czemu ślad po tym zaginął
            > Ale miło Cię znowu zobaczyć na forum :)

            Bardzo mało. Ten tekst był straszliwie długi, ale interesujący i nie rozumiem,
            czemu tak zwyczajnie sobie zniknął. I jak widzę takie rzeczy, to coraz łatwiej
            mi uwierzyć, że to jednak bardzo czytelna alegoria. Ale to już problem "Gazety",
            najwyżej straci jeszcze jednego czytelnika.

            Pozdrawiam,
            jbk
            • t-800 Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 00:00
              Pogrzeb w cache przeglądarki, to znajdziesz cały.
        • homosovieticus dowód na ucieleśnienie "pożytecznego idioty" n/t 29.04.05, 23:29
          • omamiony.wiedzmin Re: dowód na ucieleśnienie "pożytecznego idioty" 29.04.05, 23:43
            to pewnie do mnie mości Homosiu
            zrobiło mi się miło :)
            • homosovieticus Re: dowód na ucieleśnienie "pożytecznego idioty" 30.04.05, 00:10
              omamiony.wiedzmin napisał:

              > to pewnie do mnie mości Homosiu
              > zrobiło mi się miło :)
              >
              Przepraszam Cię, wiedźminie omamiony, ale to przecież cytata z Ziemkiewicza o
              Michniku Adamie.Jeśli nim jesteś, to może Ci rzeczywiście, być miło.Ale już
              bardzo krótko bo "wygarnę Ci to, czego nie zdążyłemwygarnąć, w pociągu, jadacym
              do Sopotu w 1999r.
              Wybieraj i tożsamość okaż, a o pamięeci, ja Ci przypomnę.
        • kataryna.kataryna Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 29.04.05, 23:30
          jak.babcie.kocham napisała:

          > Trochę się waham, czy to robić. Zaraz się tu pewnie zlecą rozmaici rydzykowcy,
          > fani łysiaka, recenzenci cudzych życiorysów, tropiciele masonów, grabarze III
          R
          > P
          > i inni popaprańcy.



          Być może dlatego wycofano tekst Michnika. Żeby się czasem nie zlecieli słów
          jego komentować niegodni.
          • omamiony.wiedzmin Re: do Kataryny 29.04.05, 23:34
            nie na wątkowy temat
            Mam prośbę byś zechciała mi odpowiedzieć czy w wątku o Twoich wyimaginowanych
            zdjęciach,uraziłem Cię ?
            Jeśli tak to przepraszam.
            • kataryna.kataryna Re: do Kataryny 29.04.05, 23:44
              omamiony.wiedzmin napisał:

              > nie na wątkowy temat
              > Mam prośbę byś zechciała mi odpowiedzieć czy w wątku o Twoich
              wyimaginowanych
              > zdjęciach,uraziłem Cię ?
              > Jeśli tak to przepraszam.


              Już nie pamiętam ale nawet gdyby to już bym się nie gniewała :)
              • omamiony.wiedzmin Re: do Kataryny 29.04.05, 23:47
                OK , dzięki za odpowiedź
                • leszek.sopot Tez do Kataryny 30.04.05, 12:27
                  W tym watku omamionego tez sie udzielilem i natchniony tekstem Michnika w
                  odpowiedzi na zapotrzebowanie wiedzmina porownalem ciebie do wolnosci
                  prowadzacej lud na barykade. Czy to dla ciebie obrazliwe? Jesli tak, to nie
                  jest to moja wina ale Michnika:)
                  • kataryna.kataryna Re: Tez do Kataryny 30.04.05, 12:47
                    leszek.sopot napisał:

                    > W tym watku omamionego tez sie udzielilem i natchniony tekstem Michnika w
                    > odpowiedzi na zapotrzebowanie wiedzmina porownalem ciebie do wolnosci
                    > prowadzacej lud na barykade. Czy to dla ciebie obrazliwe? Jesli tak, to nie
                    > jest to moja wina ale Michnika:)



                    Nie wiem co napisałeś, jak się zorientowałam jaki charakter będzie miał ten
                    wątek już go nie otwierałam. A o sobie czytałam tu już takie rzeczy, że się
                    przestałam przejmować.
          • chilum Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 11:55
            > Być może dlatego wycofano tekst Michnika. Żeby się czasem nie zlecieli słów
            > jego komentować niegodni

            Wystarczy kupić GW i jest.
            Można komentować do woli.

            Lepiej jak widzę nie przeczeczytać i prowokować sfrustrowanych userów na FK.


            :-/
        • iza.bella.iza Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 05:00
          Z zachowanego fragmentu wygląda na to, że Michnikowi przestała się podobać
          gospodarka rynkowa i twarde prawa rynku. Dziwne, że jak te mechanizmy uderzały
          w innych, to pan redaktor się ich nie żałował, dopiero jak uderzyły w niego
          samego to mu się smutno zrobiło.

          A Agora ma rację - ostatnich tekstów Michnika nie da się czytać - są
          przeraźliwie długie i nudne. Ich treść można streścić w kilku zdaniach. Michnik
          po prostu nie ma odwagi wyrażać wprost swoich myśli, musi je obwijać w kilka
          warstw bawełny i oblepiać cytatami z innych autorów, żeby czytelnik wiedział,
          iż Adam Michnik wielkim erudytą jest i miał wrażenie jego sposób myślenia
          wpisuje się w ciąg wielkiej Tradycji. Jedyny pożytek z ostatnich tekstów
          Michnika jest taki, że dzięki nim można sobie kolecję "złotych myśli"
          powiększyć bez większego wysiłku.

          Swoją drogą żywot ostatniego Michnikowego pisania na portalu Gazety jest
          zastanawiający.
          • tad9 Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 09:51
            iza.bella.iza napisała:


            > A Agora ma rację - ostatnich tekstów Michnika nie da się czytać - są
            > przeraźliwie długie i nudne. Ich treść można streścić w kilku zdaniach.
            Michnik
            >
            > po prostu nie ma odwagi wyrażać wprost swoich myśli, musi je obwijać w kilka
            > warstw bawełny i oblepiać cytatami z innych autorów, żeby czytelnik wiedział,
            > iż Adam Michnik wielkim erudytą jest i miał wrażenie jego sposób myślenia
            > wpisuje się w ciąg wielkiej Tradycji. Jedyny pożytek z ostatnich tekstów
            > Michnika jest taki, że dzięki nim można sobie kolecję "złotych myśli"
            > powiększyć bez większego wysiłku.


            To prawda. W tekstach Michnika poza przerasta treść w stopniu zgoła
            niespotykanym.
        • witek.bis Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 10:59
          jak.babcie.kocham napisała:

          > Trochę się waham, czy to robić. Zaraz się tu pewnie zlecą rozmaici rydzykowcy,
          > fani łysiaka, recenzenci cudzych życiorysów, tropiciele masonów, grabarze III
          R
          > P
          > i inni popaprańcy. Ale cóż, głupich nie sieją, sami się rodzą.

          To może przynajmniej opowiedz co czuje osoba, która ma właśnie podjąć decyzję
          czy poinformować o czymś motłoch czy lepiej tego nie robić. Pytam, bo nigdy nie
          byłem w takiej sytuacji. Czy to trochę "kręci"? Co się dzieje z tętnem? Czy
          wzrost i waga ta sama co zwykle?
    • omamiony.wiedzmin Re: Myślisz ,że giwi by wycięła bez śladu ? 29.04.05, 23:16
    • iza.bella.iza Sprawa się chyba wyjaśniła 30.04.05, 05:11
      Zapewne sam Michnik poprosił o wycofanie tekstu, bo chciał w nim pewnie jeszcze
      coś poprawić.


      serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34314,2683365.html
    • jak.babcie.kocham Rzeczywiście jest 30.04.05, 07:25
      na papierze.
      Czyli moja histeria była niepotrzebna. Ale po ostatnich wybrykach "Gazety"
      naprawdę wszystkiego można się było spodziewać.
    • goniacy.pielegniarz I co, jest gdzieś ten tekst? 30.04.05, 10:31
      Może jest w dzisiejszej papierowej Wyborczej?
      • homosovieticus Re: I co, jest gdzieś ten tekst? 30.04.05, 10:33
        goniacy.pielegniarz napisał:

        > Może jest w dzisiejszej papierowej Wyborczej?
        W poscie Izy jest link do tekstu!
        • goniacy.pielegniarz Re: I co, jest gdzieś ten tekst? 30.04.05, 10:46
          homosovieticus napisał:

          > goniacy.pielegniarz napisał:
          >
          > > Może jest w dzisiejszej papierowej Wyborczej?
          > W poscie Izy jest link do tekstu!

          Dzięki, nie zauważyłem.
          A już miałem iść do kiosku po Wyborczą...
          • verbaveritatis Re: I co, jest gdzieś ten tekst? 30.04.05, 10:54
            Pogłupieliscie? Cały tekst jest w papierowym wydaniu "Gazety Wyborczej".
            Poczatek interesujacy, nie wiem, dlaczego wielu, jak zawsze, jest przeciw. To
            po co tu się wypowiadacie? Macie np.portal "PRAWY"! A "GW" nie musi całego
            wydania papierowego dawac w internecie, bo w ten sposób działałaby przeciw
            włsnym interesom finansowym.
            • goniacy.pielegniarz Re: I co, jest gdzieś ten tekst? 30.04.05, 11:07
              verbaveritatis napisał:

              > Pogłupieliscie? Cały tekst jest w papierowym wydaniu "Gazety Wyborczej".
              > Poczatek interesujacy, nie wiem, dlaczego wielu, jak zawsze, jest przeciw. To
              > po co tu się wypowiadacie?

              Nie wiem, czy to do mnie, bo ledwie kilka pytań zadałem, ale nawet gdyby to nie
              za bardzo widzę, w czym ma problem zwolennik pluralizmu.

              > Macie np.portal "PRAWY"! A "GW" nie musi całego
              > wydania papierowego dawac w internecie, bo w ten sposób działałaby przeciw
              > włsnym interesom finansowym.


              Przejrzałem w necie, co jest dzisiaj w Wyborczej i chyba jednak nie kupię.
    • basia.basia Do kogo ta mowa? 30.04.05, 12:12
      "A dziś pytamy: co się z nami stało? Czemu zamieniliśmy kartę praw człowieka na
      kartę kredytową, czemu mniej chętnie sięgamy po "Lorda Jima" Josepha Conrada czy
      "Dżumę" Alberta Camusa - książki naszych marzeń, dziś przemieniane w marzenie o
      książeczce czekowej? Czemu ewangeliczne i papieskie wezwanie: "Zło dobrem
      zwyciężaj!" nie przeobraziło nienawistnych organizatorów kolejnych nagonek i
      czcicieli prawd z ubeckich archiwów?

      Nie lubimy dziś naszego świata. Źle się czujemy w naszym świecie. Dlaczego? Czy
      kiedyś, gdy skandowaliśmy: „Nie ma wolności bez »Solidarności «!”, ten świat był
      wspaniały, a potem spodlał? Czy może raczej, jak pisał Adam Zagajewski, „świat
      jest podwójny, podzielony. Zarazem wspaniały i trywialny, ciężki i lotny,
      bohaterski i tchórzliwy”?"
      • chilum Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 12:15
        Do czytających.
        • leszek.sopot Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 12:17
          chilum napisał:

          > Do czytających.
          >

          Do jakich czytajacych? Nie widzisz tu manipulacji i proby omamienia? Trzeba byc
          czujnym by sie nie omamic...
          • jak.babcie.kocham Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 12:42
            Fakt. To manipulacja grubymi szyta, co to za dziwaczny pomysł żeby adresować
            tekst do czytelnika.
            • leszek.sopot Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 12:51
              jak.babcie.kocham napisała:

              > Fakt. To manipulacja grubymi szyta, co to za dziwaczny pomysł żeby adresować
              > tekst do czytelnika.

              Jest to nad wyraz niebezpieczne. Mozna sie zatruc i miec niestrawnosci. Trzeba
              unikac tekstow adresowanych do czytelnikow.
              • jak.babcie.kocham Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:03
                leszek.sopot napisał:

                > jak.babcie.kocham napisała:
                >
                > > Fakt. To manipulacja grubymi szyta, co to za dziwaczny pomysł żeby adreso
                > wać
                > > tekst do czytelnika.
                >
                > Jest to nad wyraz niebezpieczne. Mozna sie zatruc i miec niestrawnosci. Trzeba
                > unikac tekstow adresowanych do czytelnikow.

                Ta zniewaga krwi wymaga!
                Mam nadzieję, że jacyś nieomamieni przedstawiciele zdrowej części narodu wniosą
                oficjalny protest w tej sprawie.
                • leszek.sopot Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:16
                  jak.babcie.kocham napisała:

                  > leszek.sopot napisał:
                  >
                  > > jak.babcie.kocham napisała:
                  > >
                  > > > Fakt. To manipulacja grubymi szyta, co to za dziwaczny pomysł żeby
                  > adreso
                  > > wać
                  > > > tekst do czytelnika.
                  > >
                  > > Jest to nad wyraz niebezpieczne. Mozna sie zatruc i miec niestrawnosci.
                  Trzeba unikac tekstow adresowanych do czytelnikow.
                  >
                  > Ta zniewaga krwi wymaga!
                  > Mam nadzieję, że jacyś nieomamieni przedstawiciele zdrowej części narodu
                  wniosą oficjalny protest w tej sprawie.
                  >


                  Ba, moze wniosa do sejmu postulat obowiazkowego wydawania gazet w postaci
                  nagran dzwiekowych z dodatkowym obowiazkiem by autorzy sami czytali swoje
                  teksty? Czytelnicy zmieniliby sie w sluchaczy, a jakala by nikogo przeciez nie
                  ztrul i nie omamil.
                  • jak.babcie.kocham Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:23
                    Słuszny postlulat. Obawiam się jednak, że silna frakcja sepleniących i
                    grasejujących mogłaby chcieć tę ustawę uwalić.
                    Jedyne co nas może uratować to oddolny, nieposkromiony ruch mas. Cała nadzieja w
                    grodzie Kraka.
                    • czur-czur-ra tata duchowy? 30.04.05, 14:13
                      Ale w jakim sensie "rodzinny charakter"? Czyżby Pinochet był Polakiem? Czy może
                      jest duchowym tatą Kamińskiego?
                      • leszek.sopot Re: tata duchowy? 30.04.05, 14:23
                        czur-czur-ra napisał:

                        > Ale w jakim sensie "rodzinny charakter"? Czyżby Pinochet był Polakiem? Czy
                        może jest duchowym tatą Kamińskiego?


                        No jak to. Przeciez w przerwach pomiedzy przypalaniem pradem aresztowanym
                        kobietom narzadow rodnych spece od Pinocheta zaszywali sie w kantorku i
                        sporzywali kanapki zrobione im przez praworzadne zony i prowodzili mile,
                        przyjemne rozmowy. Czuli z potraw unoszacy sie aromat domowej kuchni, z kubkow
                        unosil sie zapach swiezo sparzonej kawy.... zupelnie jak w domu, przy rodzinnym
                        stole.
                        Taka sama atmosferka panowala pewnie i w tym hotelu, gdzie z porcelanowych
                        filizanek unosil sie ten sam zapach swiezo sparzonej kawy.
                        • czur-czur-ra no tak 30.04.05, 23:36
                          :) teraz rozumiem.
                          Szkoda, że niemożliwe (z przyczyn technicznych) było przypalenie narządów
                          rodnych Wołkowi i Kamińskiemu.
        • t1s Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:29
          chilum napisał:

          > Do czytających.
          >
          Ja też jestem przekonany, że nie do myślących.
          • leszek.sopot Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:34
            t1s napisał:

            > chilum napisał:
            >
            > > Do czytających.
            > >
            > Ja też jestem przekonany, że nie do myślących.


            O! Myslacy nie czytaja? Z dawno zapomnianych lekcji logiki przypominam sobie
            pewne dzialania na zbiorach i wydaje mi sie, ze myslacy znajduja sie w zbiorze
            czytajacych. Czyzbys ze zbioru czytajacych wykluczyl myslacych?
            • t1s Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 13:59
              leszek.sopot napisał:

              > t1s napisał:
              >
              > > chilum napisał:
              > >
              > > > Do czytających.
              > > >
              > > Ja też jestem przekonany, że nie do myślących.
              >
              >
              > O! Myslacy nie czytaja? Z dawno zapomnianych lekcji logiki przypominam sobie
              > pewne dzialania na zbiorach i wydaje mi sie, ze myslacy znajduja sie w
              zbiorze
              > czytajacych. Czyzbys ze zbioru czytajacych wykluczyl myslacych?


              Dobrą lekcję logiki dał swym fanom urban. Już wiedzą, ze jeśli zbiór znajduje
              się w innym, nie znaczy jeszcze, ze jest mu równy.
              • leszek.sopot rownosc zbiorow 30.04.05, 14:19
                t1s napisał:

                > leszek.sopot napisał:
                >
                > > t1s napisał:
                > >
                > > > chilum napisał:
                > > >
                > > > > Do czytających.
                > > > >
                > > > Ja też jestem przekonany, że nie do myślących.
                > >
                > >
                > > O! Myslacy nie czytaja? Z dawno zapomnianych lekcji logiki przypominam so
                > bie
                > > pewne dzialania na zbiorach i wydaje mi sie, ze myslacy znajduja sie w
                > zbiorze
                > > czytajacych. Czyzbys ze zbioru czytajacych wykluczyl myslacych?
                >
                >
                > Dobrą lekcję logiki dał swym fanom urban. Już wiedzą, ze jeśli zbiór znajduje
                > się w innym, nie znaczy jeszcze, ze jest mu równy.

                Zbior zbiorowi nie rowny? Pewnie, ze tak, ale zbior znajdujacy sie w zbiorze
                rozleglejszym nie moze byc z nim sprzeczny? Czyz nie? Lekcje logiki daje tez
                najwidoczniej Kaczor...
        • basia.basia Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 14:30
          chilum napisał:

          > Do czytających.
          >

          Czyżbyś nie wiedział, że to jest świetna odzywka do stosowania w przypadku
          kiedy ktoś, mówiąc kolokwialnie, ściemnia traktując rozmówcę jako inteligentnego
          inaczej?
          Wolałbyś, żebym napisała: "Michnik, nie ściemniaj"?
          • chilum Re: Do kogo ta mowa? 30.04.05, 15:13
            >Czyżbyś nie wiedział, że to jest świetna odzywka do stosowania w przypadku
            > kiedy ktoś, mówiąc kolokwialnie, ściemnia traktując rozmówcę jako >inteligentnego inaczej?

            To akurat wiem,chociaż sam nie wiem jakim cudem...

            Przykro mi,ze poczułaś się inteligentna inaczej,ale w moim przypadku reakcja była zgoła inna.

            > Wolałbyś, żebym napisała: "Michnik, nie ściemniaj"?

            Co ja bym wolał,to jest niewazne w tym momencie.

            Zresztą co ja się wychylam;-((.
            Gdzie mnie do krynic mądrości i obiektywizmu,wizjonerów jedynej,słusznej prawdy na FK.
            • henryk.log Co racja...itd-lepiej się wśród "nich" nie schylać 01.05.05, 13:37
              -"Zresztą co ja się wychylam;-((.
              Gdzie mnie do krynic mądrości i obiektywizmu,wizjonerów jedynej,słusznej prawdy
              na FK."
      • babariba666 Re: Do kogo ta mowa? 01.05.05, 10:34
        jak to: 'do kogo?' - do beneficjentów pracowniczych udziałów w Agorze przecież
    • joannabarska Re: Ostatni ślad, czyli Michnik niecenzuralny 30.04.05, 14:09
      Lech Kaczynski pisze HULIGAN??? No,no...
    • homosovieticus czekam cierpliwie na komentarz Kataryny 30.04.05, 22:27
      o tekście , którego autor, sam, z wewnętrznej potrzeby, zapewnia w zakończeniu,
      szerokie rzesze czytelników swojej gazety,że nie będzie łajdakiem.
      Czy należy rozumieć to wyznanie ,że Kuroń, dawny przewodnik duchowo -moralno-
      intelektualny Autora, takim łajdakiem się okazał, ponieważ przed śmiercią
      odważnie wyznał:" nie o taką Polskę walczyłem"?

      A Michnik, swoim tekstem wydaje się temu zaprzeczać.
      Nie tracę nadziei,że się doczekam.
      • iza.bella.iza Re: czekam cierpliwie na komentarz Kataryny 30.04.05, 22:53
        homosovieticus napisał:

        > o tekście , którego autor, sam, z wewnętrznej potrzeby, zapewnia w
        zakończeniu,
        >
        > szerokie rzesze czytelników swojej gazety,że nie będzie łajdakiem.
        > Czy należy rozumieć to wyznanie ,że Kuroń, dawny przewodnik duchowo -moralno-
        > intelektualny Autora, takim łajdakiem się okazał, ponieważ przed śmiercią
        > odważnie wyznał:" nie o taką Polskę walczyłem"?
        >
        > A Michnik, swoim tekstem wydaje się temu zaprzeczać.
        > Nie tracę nadziei,że się doczekam.

        Mam nadzieję, że się na kasiny komentarz nie doczekasz:) Mam nadzieję, że Kasia
        teraz słowików słucha, a nie ślęczy nad owocami męki twórczej Adama M.

        • wartburg4 Re: czekam cierpliwie na komentarz Kataryny 30.04.05, 23:11
          No to Hojmoś będzie niepocieszony. Sam z eseistycznych aluzji Michnika biedak
          nic nie zrozumiał (nie tylko on jeden zresztą), a Kataryna się nie pali. Woli
          słowików słuchać, zamiast go wyręczać w wysiłku analitycznym. Ale rozumiem ją
          i jego. Tego, co Michnik spłodził, strawić się nie da, a co dopiero zrozumiale
          skomentować. I to jeszcze w ramach czynu społecznego na Forum Kraj...
          • basia.basia Michnik kontra AGORA 30.04.05, 23:29
            wartburg4 napisał:

            > Tego, co Michnik spłodził, strawić się nie da, a co dopiero zrozumiale
            >
            > skomentować. I to jeszcze w ramach czynu społecznego na Forum Kraj...

            Mało strawne, rzeczywiście... ale udało mi się, jak sądzę, znaleźć zamysł
            wysiłku Adama Michnika:) Oto on:

            Jest pytanie:

            „Pytał Leuwen senior, znany bankier paryski, swego syna Lucjana: "Czy okażesz
            się dostatecznym łajdakiem, aby sprawować ten urząd? (...) Jeśli zetkniesz się
            osobiście z masą drobnych krętactw, czy jako podwładny będziesz chciał pomagać w
            nich ministrowi, czy też krzyżować jego plany? Czy jako młody republikanin
            okażesz się cierpkim weredykiem, imaginującym sobie, że przerobi Francuzów na
            aniołów? That is the question i odpowiedz mi na to (...). Co tu ukrywać - czeka
            cię zaszczytna kariera, jak powiadają głupcy; tylko czy okażesz się dostatecznym
            łajdakiem, aby jej sprostać? Łajdakiem, to znaczy politykiem takim jak
            Martignac; nie mówię, żeby aż takim jak Talleyrand. W twoim wieku i w waszych
            gazetach nazywa się to być łajdakiem. (...) Jest taka zasada: każdy rząd łże
            zawsze (...). Wstępując do służby w ministerium, musisz zostawić moralność za
            drzwiami" (Stendhal "Lucjan Leuwen").
            Oto fragment edukacji niesentymentalnej. Tak brzmiało wyznanie wiary, kanon
            teologii moralno-politycznej francuskich elit epoki restauracji.”"

            Ale te gazety piszą prawdę do czasu – oto następny fragment:

            „Wyobraźmy sobie młodego pisarza, który chce zadebiutować w Paryżu. Wierzy w
            sens swojego pisarstwa; wierzy w wolność i prawa człowieka, w honor i wielkość
            Francji. Dopóki prowadził walkę z cenzurą, która konfiskowała jego utwory -
            rozumiał sens i wartość swojej pracy. Miał wroga jasno zdefiniowanego -
            despotyzm i cenzurę. Ale oto cenzura zanika. Pojawia się nowy władca:
            wydawca-właściciel. Cóż słyszy od niego nasz pisarz? Słyszy: to się nie sprzeda;
            niech pan to skróci o połowę, bo to długie i nudne; niech pan uprości, bo nasz
            czytelnik tego nie zrozumie; niech pan zmieni ten smutny koniec, bo nasi
            czytelnicy tego nie lubią.

            Czytelnicy - tak, to był kłopot. Gazety i książki stawały się towarem, ich los
            zależał od rynku, a gusta czytelnicze dyktował wzbogacony mieszczanin. Ten
            mieszczanin szukał w gazecie i książce sensacji, mocnych wrażeń i odpoczynku.
            Nasz pisarz rozumiał coraz lepiej, że oczekuje się od niego "sprzedawalności".
            Od wydawcy słyszał cyniczne wyznanie: jestem handlarzem słów, twoje artykuły,
            dzisiaj czytane, jutro będą zapomniane. Nie mają dla mnie większej wartości niż
            cena, jaką za nie zapłacono. Słyszał też: bądź sprytny i posłuszny, naucz się
            schlebiać podłościom klanów literackich - taki jest sekret powodzenia.”


            I odpowiedź Michnika:

            „Zaś na pytanie: czy będziesz dostatecznym łajdakiem? - odpowiadam: nie, nie będę.”

            ps
            Po drodze, rzecz jasna, mnóstwo czytelnych aluzji o podłości naszej klasy
            politycznej, nie wyłączając wspominków o AWS.
            • wartburg4 mętny MIchnik 30.04.05, 23:53
              Mętny styl eseju Michnika bierze się stąd, że jest pełen sprzeczności, ktore
              stają sie widoczne dopiero po uważnej jego lekturze, na co nie każdy ma ochotę.
              M. przedstawia wizerunek samego siebie, jakim z pewnością chciałby być, tyle że
              ten autoportret nie pasuje do tego, kim jest naprawdę. Przedstawia się jako
              idealista, ktoś pokroju Stendhala, kto nie może znieść obłudy i nudy szerzącej
              się w salonach restauracji. A przecież każdy widzi, że kierowana przez niego
              Agora stała się ostoją polskiej wersji restauracji po 1989. Dlatego stylistyka
              (bardzo zła i pokrętna) tego, co spłodził, jest taka uciążliwa w czytaniu. On
              chce czegoś dowieść i wie, że to kwadratura koła, sieganie lewą ręką do prawego
              ucha. I dlatego mąci, zaciera ślady dając popisy erudycji. Wyjątkowo nieudany i
              nieszczery tekst. Przede wszystkim niejasny. Pewnie dlatego, że jego autor
              okłamuje samego siebie i liczy na poklask czytelników... Żenada.

              basia.basia napisała:

              > wartburg4 napisał:
              >
              > > Tego, co Michnik spłodził, strawić się nie da, a co dopiero zrozumiale
              > >
              > > skomentować. I to jeszcze w ramach czynu społecznego na Forum Kraj...
              >
              > Mało strawne, rzeczywiście... ale udało mi się, jak sądzę, znaleźć zamysł
              > wysiłku Adama Michnika:) Oto on:
              >
              > Jest pytanie:
              >
              > „Pytał Leuwen senior, znany bankier paryski, swego syna Lucjana: "Czy oka
              > żesz
              > się dostatecznym łajdakiem, aby sprawować ten urząd? (...) Jeśli zetkniesz się
              > osobiście z masą drobnych krętactw, czy jako podwładny będziesz chciał
              pomagać
              > w
              > nich ministrowi, czy też krzyżować jego plany? Czy jako młody republikanin
              > okażesz się cierpkim weredykiem, imaginującym sobie, że przerobi Francuzów na
              > aniołów? That is the question i odpowiedz mi na to (...). Co tu ukrywać -
              czeka
              > cię zaszczytna kariera, jak powiadają głupcy; tylko czy okażesz się
              dostateczny
              > m
              > łajdakiem, aby jej sprostać? Łajdakiem, to znaczy politykiem takim jak
              > Martignac; nie mówię, żeby aż takim jak Talleyrand. W twoim wieku i w waszych
              > gazetach nazywa się to być łajdakiem. (...) Jest taka zasada: każdy rząd łże
              > zawsze (...). Wstępując do służby w ministerium, musisz zostawić moralność za
              > drzwiami" (Stendhal "Lucjan Leuwen").
              > Oto fragment edukacji niesentymentalnej. Tak brzmiało wyznanie wiary, kanon
              > teologii moralno-politycznej francuskich elit epoki restauracji.”"
              >
              > Ale te gazety piszą prawdę do czasu – oto następny fragment:
              >
              > „Wyobraźmy sobie młodego pisarza, który chce zadebiutować w Paryżu. Wierz
              > y w
              > sens swojego pisarstwa; wierzy w wolność i prawa człowieka, w honor i wielkość
              > Francji. Dopóki prowadził walkę z cenzurą, która konfiskowała jego utwory -
              > rozumiał sens i wartość swojej pracy. Miał wroga jasno zdefiniowanego -
              > despotyzm i cenzurę. Ale oto cenzura zanika. Pojawia się nowy władca:
              > wydawca-właściciel. Cóż słyszy od niego nasz pisarz? Słyszy: to się nie
              sprzeda
              > ;
              > niech pan to skróci o połowę, bo to długie i nudne; niech pan uprości, bo nasz
              > czytelnik tego nie zrozumie; niech pan zmieni ten smutny koniec, bo nasi
              > czytelnicy tego nie lubią.
              >
              > Czytelnicy - tak, to był kłopot. Gazety i książki stawały się towarem, ich los
              > zależał od rynku, a gusta czytelnicze dyktował wzbogacony mieszczanin. Ten
              > mieszczanin szukał w gazecie i książce sensacji, mocnych wrażeń i odpoczynku.
              > Nasz pisarz rozumiał coraz lepiej, że oczekuje się od niego "sprzedawalności".
              > Od wydawcy słyszał cyniczne wyznanie: jestem handlarzem słów, twoje artykuły,
              > dzisiaj czytane, jutro będą zapomniane. Nie mają dla mnie większej wartości
              niż
              > cena, jaką za nie zapłacono. Słyszał też: bądź sprytny i posłuszny, naucz się
              > schlebiać podłościom klanów literackich - taki jest sekret powodzenia.”
              >
              >
              > I odpowiedź Michnika:
              >
              > „Zaś na pytanie: czy będziesz dostatecznym łajdakiem? - odpowiadam: nie,
              > nie będę.”
              >
              > ps
              > Po drodze, rzecz jasna, mnóstwo czytelnych aluzji o podłości naszej klasy
              > politycznej, nie wyłączając wspominków o AWS.
              • basia.basia Re: mętny MIchnik 01.05.05, 01:16
                wartburg4 napisał:

                > Mętny styl eseju Michnika bierze się stąd, że jest pełen sprzeczności, ktore
                > stają sie widoczne dopiero po uważnej jego lekturze, na co nie każdy ma ochotę.
                >
                > M. przedstawia wizerunek samego siebie, jakim z pewnością chciałby być, tyle że
                >
                > ten autoportret nie pasuje do tego, kim jest naprawdę. Przedstawia się jako
                > idealista, ktoś pokroju Stendhala, kto nie może znieść obłudy i nudy szerzącej
                > się w salonach restauracji. A przecież każdy widzi, że kierowana przez niego
                > Agora stała się ostoją polskiej wersji restauracji po 1989. Dlatego stylistyka
                > (bardzo zła i pokrętna) tego, co spłodził, jest taka uciążliwa w czytaniu. On
                > chce czegoś dowieść i wie, że to kwadratura koła, sieganie lewą ręką do prawego
                >
                > ucha. I dlatego mąci, zaciera ślady dając popisy erudycji. Wyjątkowo nieudany i
                >
                > nieszczery tekst. Przede wszystkim niejasny. Pewnie dlatego, że jego autor
                > okłamuje samego siebie i liczy na poklask czytelników... Żenada.

                Zgadzam się. Warto może jeszcze dodać, że jak się zna jego wcześniejsze
                teksty i zestawi z tym to jest jeszcze gorzej. Kiedyś głosił wytrwale,
                że to co mamy to jest "szara demokracja" i taka właśnie ma być (mętne
                interesy, moralność zbędna w demokracji, walka o władzę nawet podłymi
                metodami itp. - to jego pomysł na demokratyczną Polskę) ale, jak widać,
                przestała mu się podobać. Pewnie dlatego, że przegrał kiedy się okazało,
                że sam się wdał w brudne interesy i brudną walkę o "rząd dusz".
                Od dawna utrzymuję, że ten człowiek ma wielkie kłopoty sam ze sobą,
                które biorą się z jego pokręconego życiorysu - w pewnym sensie jest
                ofiarą środowiska, w którym się wychował. Czasami mi go żal ale częściej
                jestem na niego wściekła, bo zmarnował szansę, którą dostał od losu
                i nie umie się do tego przyznać.

                • leszek.sopot moze jakis cytat? 01.05.05, 01:44
                  basia.basia napisała:

                  > Zgadzam się. Warto może jeszcze dodać, że jak się zna jego wcześniejsze
                  > teksty i zestawi z tym to jest jeszcze gorzej. Kiedyś głosił wytrwale,
                  > że to co mamy to jest "szara demokracja" i taka właśnie ma być (mętne
                  > interesy, moralność zbędna w demokracji, walka o władzę nawet podłymi
                  > metodami itp. - to jego pomysł na demokratyczną Polskę)


                  Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tytul tekstu, a
                  moze cytat?
                  • basia.basia Szare jest piękne 01.05.05, 01:50
                    leszek.sopot napisał:


                    >
                    > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tytul tekstu, a
                    >
                    > moze cytat?

                    Początek:

                    Gazeta Wyborcza z 04-05.01.1997

                    Szare jest piękne


                    Demokracja nie jest czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem pasji i
                    interesów, zmieszaniem grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem. Jej wartość i
                    smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem idei radykalnych.
                    To może najważniejsze przesłanie XX wieku.(...)

                    • leszek.sopot Szare jest szare 01.05.05, 02:01
                      basia.basia napisała:

                      > leszek.sopot napisał:
                      >
                      >
                      > >
                      > > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tytul tek
                      > stu, a moze cytat?
                      >
                      > Początek:
                      >
                      > Gazeta Wyborcza z 04-05.01.1997
                      >
                      > Szare jest piękne
                      >
                      >
                      > Demokracja nie jest czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem pasji i
                      > interesów, zmieszaniem grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem. Jej wartość i
                      > smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem idei radykalnych.
                      > To może najważniejsze przesłanie XX wieku.(...)

                      Niestety nie znam tego tekstu. Nie widze jednak w tym fragmencie by opowiedzial
                      sie za grzechem. Ma racje, ze jest to targowisko. Dobrze pasuje ten wybrany
                      przez ciebie cytat do dzisiejszego tekstu. Dostrzegl chyba w koncu Michnik, ze
                      w tym targowisku przewage dzis ma egoizm, lajdactwo i materializm, a nie idealy
                      w ktorych bujal jak w chmurach. Zderzenie idealow solidarnosci z idealami
                      wolnego rynku skonczylo sie niestety niepowodzeniem dla idealow solidarnosci.
                      • wartburg4 mieszanie grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem 01.05.05, 10:23
                        leszek.sopot napisał:

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > leszek.sopot napisał:
                        > >
                        > >
                        > > >
                        > > > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tyt
                        > ul tek
                        > > stu, a moze cytat?
                        > >
                        > > Początek:
                        > >
                        > > Gazeta Wyborcza z 04-05.01.1997
                        > >
                        > > Szare jest piękne
                        > >
                        > >
                        > > Demokracja nie jest czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem pasji i
                        > > interesów, zmieszaniem grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem. Jej warto
                        > ść i
                        > > smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem idei radykal
                        > nych.
                        > > To może najważniejsze przesłanie XX wieku.(...)
                        >
                        > Niestety nie znam tego tekstu. Nie widze jednak w tym fragmencie by
                        opowiedzial
                        >
                        > sie za grzechem. Ma racje, ze jest to targowisko. Dobrze pasuje ten wybrany
                        > przez ciebie cytat do dzisiejszego tekstu. Dostrzegl chyba w koncu Michnik,
                        ze
                        > w tym targowisku przewage dzis ma egoizm, lajdactwo i materializm, a nie
                        idealy
                        >
                        > w ktorych bujal jak w chmurach. Zderzenie idealow solidarnosci z idealami
                        > wolnego rynku skonczylo sie niestety niepowodzeniem dla idealow solidarnosci.

                        Bardzo efektowny jest M. z jego "bajecznie kolorowymi" porównaniami. "nie jest
                        czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem pasji i interesów, zmieszaniem
                        grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem..." itd, itd. Choć w sumie pozostawiają
                        te stylistyczne fajerwerki nienajlepsze wrażenie. M. byłby idiotą, gdyby "nie
                        dostrzegł, że na tym targowisku przewagę dziś ma egoizm, lajdactwo i
                        materializm, a nie ideały, w których bujał jak w chmurach".

                        Też uważam, choć czasem ogarniają mnie wątpliwości, że kiedyś w nich pewnie
                        bujał, tyle że było to dawno, dawno temu. Hamletyczne kokietowanie przyjaciół
                        (dedykacja dla Zagajewskiego) napomknięciami o własnej czystości moralnej oraz
                        podsuwanie im tropów, że niby nic się nie zmieniło, budzi tym większy niesmak.
                        Wszyscy przecież widzą, czym jest Agora - maszynką do robienia pieniędzy - i
                        jaką rolę wziął na siebie Michnik - adwokata postkomunistycznych koterii. W tym
                        mieszaniu grzechu z cnotą i świętości z łajdactwem prześcignął chyba
                        wszystkich.
                      • iza.bella.iza Re: Szare jest szare 01.05.05, 11:31
                        leszek.sopot napisał:

                        > basia.basia napisała:
                        >
                        > > leszek.sopot napisał:
                        > >
                        > >
                        > > >
                        > > > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tyt
                        > ul tek
                        > > stu, a moze cytat?
                        > >
                        > > Początek:
                        > >
                        > > Gazeta Wyborcza z 04-05.01.1997
                        > >
                        > > Szare jest piękne
                        > >
                        > >
                        > > Demokracja nie jest czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem pasji i
                        > > interesów, zmieszaniem grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem. Jej warto
                        > ść i
                        > > smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem idei radykal
                        > nych.
                        > > To może najważniejsze przesłanie XX wieku.(...)
                        >
                        > Niestety nie znam tego tekstu.

                        Znasz - to jest właśnie fragment z teksu na 15-lecie. Bardzo Ci się tamten
                        tekst podobał i dużo na jego temat pisałeś na FK.
                        • leszek.sopot Re: Szare jest szare 01.05.05, 11:56
                          iza.bella.iza napisała:

                          > leszek.sopot napisał:
                          >
                          > > basia.basia napisała:
                          > >
                          > > > leszek.sopot napisał:
                          > > >
                          > > >
                          > > > >
                          > > > > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - mo
                          > ze tyt
                          > > ul tek
                          > > > stu, a moze cytat?
                          > > >
                          > > > Początek:
                          > > >
                          > > > Gazeta Wyborcza z 04-05.01.1997
                          > > >
                          > > > Szare jest piękne
                          > > >
                          > > >
                          > > > Demokracja nie jest czarna, biała ani czerwona. Jest targowiskiem p
                          > asji i
                          > > > interesów, zmieszaniem grzechu z cnotą, świętości z łajdactwem. Jej
                          > warto
                          > > ść i
                          > > > smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już przegrywa pod naporem idei r
                          > adykal
                          > > nych.
                          > > > To może najważniejsze przesłanie XX wieku.(...)
                          > >
                          > > Niestety nie znam tego tekstu.
                          >
                          > Znasz - to jest właśnie fragment z teksu na 15-lecie. Bardzo Ci się tamten
                          > tekst podobał i dużo na jego temat pisałeś na FK.


                          W 1997 roku nie obchodzono 15-lecia Gazety Wyborczej. Jak ktos ma trudnosci z
                          matematyka to powinien moze nadrobic swoje zaleglosci na kursach wieczorowych.
                          • iza.bella.iza Re: Szare jest szare 01.05.05, 12:05
                            leszek.sopot napisał:

                            > W 1997 roku nie obchodzono 15-lecia Gazety Wyborczej.

                            Faktycznie, nie obchodzo. Data nad cytatem jest z tekstu z 2004 roku, ponieważ
                            Michnik podzielił go na akapity, które tytułował kolejnymi datami.

                            > Jak ktos ma trudnosci z
                            > matematyka to powinien moze nadrobic swoje zaleglosci na kursach wieczorowych.

                            Jak ktoś ma trudności z pamięcią to może powinen zacząć archiwizować artykuły,
                            które pisze jego idol i wszystkie swoje komentarze do nich również. Jest taka
                            opcja - "dodaj do ulubionych wątków".

                            I jeszcze jedno - zatroszcz się o braki we własnej edukacji.
                            • leszek.sopot Re: Szare jest szare 01.05.05, 12:15
                              iza.bella.iza napisała:

                              > leszek.sopot napisał:
                              >
                              > > W 1997 roku nie obchodzono 15-lecia Gazety Wyborczej.
                              >
                              > Faktycznie, nie obchodzo. Data nad cytatem jest z tekstu z 2004 roku,
                              ponieważ Michnik podzielił go na akapity, które tytułował kolejnymi datami.


                              Naprawde tobie nie tylko kursy wieczorowe sie przydadza, ale jest wiele innych
                              kursow. Tekst "Szare jest piekne" - ukazal sie w "Gazecie" 4 stycznia 1997 r.
                              Wystarczy sprawdzic w wyszukiwarce, a nie bezmyslnie pisac.


                              > I jeszcze jedno - zatroszcz się o braki we własnej edukacji.


                              Na pewno mam je duze, chodzaca encyklopedia nie jestem, bardzo dziekuje za
                              wyrazenie troski.
                              • iza.bella.iza Re: Szare jest szare 01.05.05, 12:31
                                leszek.sopot napisał:

                                > Naprawde tobie nie tylko kursy wieczorowe sie przydadza, ale jest wiele
                                innych
                                > kursow.

                                Ile masz jeszcze w zanadrzu takich "niestandartowo" symaptycznych odzywek?

                                Tekst "Szare jest piekne" - ukazal sie w "Gazecie" 4 stycznia 1997 r.
                                > Wystarczy sprawdzic w wyszukiwarce, a nie bezmyslnie pisac.


                                To znajdź, złociutki i wklej linka. Życzę powodzenia.

                                > > I jeszcze jedno - zatroszcz się o braki we własnej edukacji.
                                >
                                >
                                > Na pewno mam je duze, chodzaca encyklopedia nie jestem, bardzo dziekuje za
                                > wyrazenie troski.

                                To ty się niepotrzebnie troszczysz o moje niedouczenie i wysyłasz na jakieś
                                kursy. Ja się ciągłego doszkalania nie boję. Jeśli tak bardzo zależy ci na
                                mojej edukacji, to może mi jakieś stypendium zafudujesz? Możesz to zrobić
                                anonimo, za pośrednictwem "gazeta.pl"


                                • leszek.sopot Re: Szare jest szare 01.05.05, 12:38
                                  W pyskowki ze specjalistka od pyskowek wchodzic nie bede. Niech ktos kto to
                                  lubi takie zajecie uprawia taki sposob rozmowy dalej. Mnie to nie bawi.
                                  Zycze kolorowych i cieplych dni.
                                  • iza.bella.iza Re: Szare jest szare 01.05.05, 12:52
                                    leszek.sopot napisał:

                                    > W pyskowki ze specjalistka od pyskowek wchodzic nie bede. Niech ktos kto to
                                    > lubi takie zajecie uprawia taki sposob rozmowy dalej. Mnie to nie bawi.

                                    To ty zacząłeś pyskówkę i chamskie odzywki - wysyłałeś mnie na kursy wieczore
                                    itp, a teraz udajesz skrzywdzone niewiniątko i stwierdzasz, że zabawa, którą
                                    sam zacząłeś już cię znudziła. Nic dziwnego, że tak kochasz Michnika - on też
                                    najpierw atakuje swoich adwersarzy, a gdy ci mają czelnośc się broni to mówi o
                                    nich, że zieją nienawiścią.

                                    > Zycze kolorowych i cieplych dni.

                                    Chciałabym przyjąć z dobra wiarą twoje życzenia, ale niestety bardzo mi trudno.
                        • leszek.sopot Klepie w klawiature a nie pamieta o czym:( 01.05.05, 12:08
                          O tekscie Michnika na 15-lecie oisalem m.in.:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12494465&a=12505521
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12494465&a=12494465
                          Ostatni tekst Michnika jest w zasadzie troche odpowiedzia na moje zastrzezenia,
                          choc posluguje sie on wygodna ucieczka w swiat XIX-wiecznej Francji.
                          • iza.bella.iza Re: Klepie w klawiature a nie pamieta o czym:( 01.05.05, 12:25
                            leszek.sopot napisał:

                            > O tekscie Michnika na 15-lecie oisalem m.in.:
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12494465&a=12505521
                            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=12494465&a=12494465
                            > Ostatni tekst Michnika jest w zasadzie troche odpowiedzia na moje
                            zastrzezenia,
                            >


                            Z układu drzewka wnoszę, że chamskaodzwyka "klepie w klawiaturę" - ta ona -
                            jest skierowana do mnie. Tylko, że z twoich linków wynika, że pamięć mam
                            doskonałą - komentowałeś tekst Michnika aż furczało, a dziś go sobie nawet nie
                            przypominasz. Podobał ci się również - przecież gdyby ci się nie podobał nie
                            pisał byś tyle na jego temat. Żeby ci oszczędzić następnego idiotycznego ataku
                            na mnie wyjaśnię, że określenie "podoba się" nie oznacza bezkrytyczności.

                            > choc posluguje sie on wygodna ucieczka w swiat XIX-wiecznej Francji.
                            • leszek.sopot Re: Klepie w klawiature a nie pamieta o czym:( 01.05.05, 12:35
                              Zycze milego dnia. Odklepywanie w klawiature moze byc zabawne, a moze takie nie
                              byc. W tym wypadku na pewno nie jest.
                              • iza.bella.iza Re: Klepie w klawiature a nie pamieta o czym:( 01.05.05, 12:59
                                leszek.sopot napisał:

                                > Zycze milego dnia.

                                Nawzajem.

                                > Odklepywanie w klawiature moze byc zabawne, a moze takie nie
                                > byc. W tym wypadku na pewno nie jest.

                                Trzeba było nie zaczynać w niemiłym tonie.

                                p.s. W wyszukiwarce "gazety" nie mogę znaleźć artykułu "szare jest piękne", ani
                                tekstu, który by taką frazę zawierał. Google wyrzucaja tylko jakieś omówienia i
                                z tych omówień wynika, że tekst powstał, rzeczywiście w 1997 roku, ale potem
                                Michnik się do niego odwoływał w swoich tekstach na 15-lecie Gazety i w dużym
                                stopniu bronił swoich tez. Mam więc dobrą pamięć, jednak nie fotograficzną. I
                                jak widzisz, potrafię przyznać się do błędu - czego i tobie życzę.
                            • basia.basia Iza:) 01.05.05, 13:08
                              Zajrzyj do skrzynki ale najpierw dam więcej cytatów.

                              "U źródeł buntu 1968 r. tkwiła potrzeba sprawiedliwości: w dostępie do wolności
                              i do chleba, do prawdy i do władzy. Było coś wspaniałego, patetycznego w tym
                              buncie, który przeobraził świadomość zbiorową nie tylko jednego pokolenia. Ale
                              było też coś przerażającego w buncie naszych amerykańskich i francuskich
                              rówieśników: zdemolowane uniwersytety i zniszczone biblioteki, barbarzyńskie
                              slogany zastępujące refleksję intelektualną, wreszcie - przemoc, terroryzm,
                              zbrodnie polityczne. To wszystko także należy do dziedzictwa tamtej rebelii.

                              Wtedy definiowałem siebie jako socjalistę i człowieka lewicy. Dlaczego dzisiaj
                              takie formuły budzą we mnie wewnętrzny sprzeciw? Dlaczego podział na prawicę i
                              lewicę wydaje mi się mylący? Dlaczego nie chcę przypisać się do żadnej ideologii?

                              Zapytałem kiedyś Juergena Habermasa: Co zostało dziś z idealistycznej wiary w
                              socjalizm wolnościowy lat 60.? Jego odpowiedź brzmiała: radykalna demokracja. Ta
                              formuła jest mi bliska. Spróbuję ją po swojemu rozszyfrować."

                              "Otóż odrzucaliśmy komunizm z kilku różnych powodów. Ponieważ był kłamstwem, a
                              my szukaliśmy prawdy. Ponieważ był konformizmem, a my pragnęliśmy
                              autentyczności. Ponieważ był zniewoleniem, strachem, cenzurą, a my pragnęliśmy
                              wolności. Ponieważ był nierównością i niesprawiedliwością społeczną, a my
                              wierzyliśmy w równość i sprawiedliwość. Ponieważ był absurdalną gospodarką
                              niedoboru, a my poszukiwaliśmy dróg do racjonalności, efektywności i dobrobytu.
                              Ponieważ był permanentnym atakiem na tradycję i tożsamość narodową, których
                              czuliśmy się spadkobiercami. Ponieważ był opresją wobec religii, a my byliśmy
                              przekonani, że prawo człowieka do wyznawania Boga jest podstawowym ludzkim prawem.

                              Zatem: odrzucaliśmy komunizm dla racji drogich zarówno konserwatyście,
                              socjaliście, jak i liberałowi. Tą drogą powstała osobliwa koalicja idei, którą
                              Leszek Kołakowski zarejestrował w głośnym eseju "Jak być
                              konserwatywno-liberalnym socjalistą?".

                              Ta koalicja rozpadła się wraz z rozpadem komunizmu. Zanim się jednak rozpadła,
                              naznaczyła debatę publiczną specyficznym rysem - rysem absolutyzmu moralnego.
                              Absolutyzm antykomunistycznej opozycji kazał wierzyć bezwzględnie: komunizm jest
                              złem integralnym, imperium zła, diabłem naszego czasu, zaś opór wobec komunizmu
                              i komunistów jest czymś naturalnie dobrym, szlachetnym, pięknym. Opozycja
                              demokratyczna diabolizowała komunistów, zaś angelizowała samą siebie.

                              Wiem, o czym piszę, bowiem ten absolutyzm moralny był - do pewnego stopnia -
                              także moim doświadczeniem. I nie żałuję tego doświadczenia ani też nie myślę go
                              się wstydzić. Żeby wystąpić przeciw światu totalitarnej dyktatury, zaryzykować
                              czy zgoła poświęcić bezpieczeństwo własne i swoich bliskich, trzeba było
                              wierzyć, że "życie ludzkie jest grą, która toczy się bardzo serio" - pisał
                              Bohdan Cywiński, historyk Kościoła epoki komunizmu. Każdego dnia należało
                              dokonywać wyboru, który mógł mieć bardzo wysoką cenę. Ówczesne decyzje nie były
                              rezultatem akademickich debat, lecz aktami moralnymi okupywanymi nierzadko
                              latami więzienia, czy choćby zdruzgotaną karierą zawodową. Sytuacja taka
                              sprzyjała - gdy było się aktywnym dysydentem - ostrości i surowości ocen.
                              Głosiło się wartości humanistyczne, ale żyło się w kręgu wartości heroicznych,
                              dla których podstawową kategorią jest wierność. Wierność własnej tożsamości i
                              wierność przyjaciołom z opozycji, wierność zdradzanym i wyszydzanym wartościom,
                              wierność narodowi, Kościołowi, tradycji.

                              "Słabą stroną - pisze Cywiński - tego typu moralności jest częsty brak
                              wyrozumiałości wobec słabości ludzkiej. Odstępcy łatwo bywali potępiani,
                              rehabilitacja przychodziła trudno. Tolerancja innych sposobów myślenia nie
                              stanowiła problemu, natomiast tolerancja odmiennych postaw etycznych czy
                              hierarchii przyjmowanych wartości była tu co najwyżej tolerancją >>zimną<<,
                              połączoną z wyraźnym zachowaniem dystansu. Pojęcie >>postawy otwartej<< nie było
                              wówczas stosowane, ale jej sens wyraźnie był kwestionowany pytaniem: ale na co
                              otwarta - na dobro czy na zło? W sumie był to etos obrony wartości
                              zakwestionowanych, nie zaś etos dialogu bezwarunkowego. Czyż jednak mogło być
                              inaczej, skoro wartości kwestionowane były wokół nie argumentem, ale brutalną
                              przemocą? Ta twierdza rzeczywiście była oblężona".

                              Najwybitniejsi świadkowie oporu w tamtych latach - Aleksander Sołżenicyn, Vaclav
                              Havel, Zbigniew Herbert - bronili wartości absolutnych. Pisał poeta:

                              "niech nie opuszcza ciebie twoja siostra Pogarda
                              dla szpiclów katów tchórzy - oni wygrają".

                              Ale to myśmy wygrali. Biada absolutystom moralnym, którzy zwyciężają w walce
                              politycznej. Choćby na chwilę."

                              "Absolutyzm moralny jest wielką siłą ludzi i środowisk walczących z dyktaturą.
                              Jest słabością tych ludzi i środowisk w świecie procedur demokratycznych,
                              tworzonych na gruzach totalitarnych dyktatur. Tu nie ma już miejsca na utopie
                              sprawiedliwego i harmonijnego świata ani na rygoryzm etyczny, właściwy ludziom
                              antytotalitarnego oporu. I jedno, i drugie jest anachronizmem bądź zakłamaniem;
                              jedno i drugie godzi w demokratyczny porządek."

                              "Porządek demokratyczny jest bowiem światem chronicznie niedoskonałym. Światem
                              wolności - grzesznej, skorumpowanej i kruchej - który nadszedł po rozpadzie
                              totalitarnego świata Konieczności. Też niedoskonałej, na szczęście...

                              "Trzeba znać ten kontekst, by rozumieć dylematy młodych demokracji
                              postkomunistycznych. Spór o rozliczenie przeszłości podzielił uczestników debaty
                              na zwolenników sprawiedliwości i rzeczników pojednania narodowego. Jedni
                              domagali się konsekwentnego ukarania winnych, drudzy postulowali proces
                              pojednania wczorajszych wrogów w imię wyzwań przyszłości. Obie te postawy
                              przybierały nieraz formę karykaturalną: jedni posuwali się do żądania
                              dyskryminacji członków aparatu partii komunistycznej; drudzy jakby zapominali,
                              że dyktatura kiedykolwiek istniała. Formuła, której byłem zwolennikiem:
                              "amnestia - tak, amnezja - nie!" - okazała się zbyt trudna dla ludzi
                              demokratycznej opozycji."

                              "Każdemu ze sporów o aksjologiczne podstawy państwa towarzyszyło duże napięcie
                              emocjonalne. Sięgano po argumenty moralne; posługiwano się językiem wojennej
                              propagandy. Naprzeciw siebie stanęły dwa odmienne światy wartości. Z jednej
                              strony: pragmatyczny, nierzadko nasycony pogardą i cynizmem świat ludzi dawnego
                              reżimu. Z drugiej: anachroniczny patriotyzm ludzi konserwatywnych wartości,
                              którzy w przeszłości stawiali opór komunizmowi. Dawny heroizm świata odpornego
                              na represje teraz objawił swą drugą twarz: nietolerancji, fanatyzmu, odporności
                              na idee modernizacyjne. Taka jest naturalna kolej rzeczy w krajach
                              postkomunistycznych."

                              "Dlatego demokracja nie jest czarna ani biała, ani czerwona. Demokracja jest
                              szara, powstaje z trudem, a jej wartość i smak rozpoznaje się najlepiej, gdy już
                              przegrywa pod naporem czerwonych, białych bądź brunatnych idei radykalnych."

                              "Demokracja nie jest nieomylna, bowiem w debacie wszyscy są równi. Dlatego
                              potrafi ulec manipulacji i być bezradna wobec korupcji. Dlatego często wybiera
                              banał przeciw wybitności, spryt przeciw szlachetności, pustą obietnicę przeciw
                              kompetencji. Demokracja jest ciągłym artykułowaniem partykularnych interesów,
                              szukaniem kompromisów moralnych pomiędzy nimi, targowiskiem pasji i emocji,
                              zawiści i nadziei, jest wieczną niedoskonałością, zmieszaniem grzechu z cnotą,
                              świętości z łajdactwem. Dlatego poszukiwacze państwa etycznego i społeczeństwa
                              doskonale sprawiedliwego nie lubią demokracji."

                              "Fundamentaliści wszelkich odmian piętnują moralny relatywizm demokracji, tak
                              jakby to państwo miało być strażnikiem cnoty. My zaś, obrońcy szarej demokracji,
                              nie przyznajemy państwu tego prawa. Chcemy, by cnót ludzkich strzegły ludzkie
                              sumienia. Dlatego powiadamy: szare jest piękne."

                              ---------------------------------------------------------------------
                              • jak.babcie.kocham Re: Iza:) 01.05.05, 14:04
                                Świetny tekst i bardzo prawdziwy.
                                Nie wiem ile z tego wycięłaś, ale kompletnie nie rozumiem, jak na podstawie tych
                                cytatów można twierdzić, że "mętne interesy, moralność zbędna w demokracji,
                                walka o władzę nawet podłymi metodami itp. to jest jego [Michnika] pomysł na
                                demokratyczną Polskę". To co zrobiłaś, to jest właśnie, niestrudzona tropicielko
                                manipulacji wszelkich, modelowy przykład manipulacji i "oszustwa
                                intelektualnego", dopasowania cudzych myśli do swoich z góry założonych tez.
                                Michnik nie afirmuje zła w demokratycznym systemie, tylko uczciwie i
                                realistycznie stwierdza, że ono jest. Że się go nigdy do końca nie wypleni, bo
                                ludzie nie są aniołami i czasem robią rzeczy głupie i nikczemne. Demokracja jest
                                szara, bo jest sumą kompromisów, wynikiem ścierania się różnych postaw. Jest
                                szara, bo opiera się na zasadzie, że wygrać musi większość. A większość wcale
                                nie zawsze ma rację.

                                Dlaczego więc "szare jest piękne"? Bo przy wszystkich swoich ułomnościach, ze
                                skłonnością do autodestrukcji, ma jedną ogromną zaletę: daje ci prawo wyboru i
                                poczucie wolności.

                                Dobrze nawet, że przypomniałaś ten tekst teraz, kiedy przywódcy prawicy
                                rozprawiają o "rewolucjach moralnych", bo jest on znacznie lepszą odpowiedzią na
                                te puste hasła niż poprzedni esej Michnika o ultrasach, jakobinach i innych.
                                • tad9 odcienie szarości 01.05.05, 17:34
                                  jak.babcie.kocham napisała:

                                  > Świetny tekst i bardzo prawdziwy.

                                  Michnik pisze o szarości. Demokracja jest szara - powiada. OK. Tak się jednak
                                  dziwnie składa, że chodzi akurat o taki odcień szarości, w którym do twarzy
                                  jest Jerzemu Urbanowi. Dlaczego niejednoznaczność, która tak podoba się
                                  Michnikowi, jest tak bardzo jednoznaczna?




                                • iza.bella.iza Re: Iza:) 01.05.05, 18:21
                                  jak.babcie.kocham napisała:

                                  > Dobrze nawet, że przypomniałaś ten tekst teraz, kiedy przywódcy prawicy
                                  > rozprawiają o "rewolucjach moralnych", bo jest on znacznie lepszą odpowiedzią
                                  > na te puste hasła niż poprzedni esej Michnika o ultrasach, jakobinach i
                                  innych.
                                  >


                                  Michnik ma fobię antyprawicową, czego z resztą nie kryje. Straszył nią gdy
                                  toczyła się walka wyborcza pomiędzy Wałęsą a Mazowieckim i przez wszytkie
                                  następne lata. I co? I jakoś nie ma w Polsce ani liczących się ugrupowań
                                  faszystowskich, ani antysemityzmu większego niż gdziekolwiek indziej na
                                  świecie, ani innych prawicowych upiorów na tyle mocnych, żeby demokarcji
                                  zagrażać. W Ameryce prawicowy prezydent rządzi drugą kadencję z rzędu, we
                                  Francji też. I jakoś nie słychać, żeby demokracja była tam zagrożona z tego
                                  powodu. Jest za to korupcja, a rzadzą nami aferzysci i złodzieje, którzy
                                  domagają się nie tylko tego, żeby ich nie rozliczać za PRL, ale nawet by ich
                                  nie rozliczać za bieżąca działalność. I za to, że tak jest jak jest
                                  współodpowiedzialny jest Michnik i jego gazeta. Gdyby w USA jakiś wpływowy
                                  dziennikarz lub polityk powiedział, że demokracja musi być "szara" i skazana
                                  jest na zmętnienie w świecie podejrzanych kompromisów, to taki człowiek
                                  natychmiast straciłby szacunek i wiele ze swoich wpływów. Absolutyzm moralny
                                  jest ideałem, ale to nie znaczy, że jest utopią. Ktoś, kto się głośno wyrzeka
                                  dążenia do tego idełau w imię pragmatyzmu bieżącej polityki i interesów nie
                                  prawa zgrywać na pierwszego sprawiedliwego, jak to robi Michnik.
                              • iza.bella.iza Re: Iza:) 01.05.05, 18:30
                                "komunizm jest złem integralnym, imperium zła, diabłem naszego czasu, zaś opór
                                wobec komunizmu i komunistów jest czymś naturalnie dobrym, szlachetnym,
                                pięknym. Opozycja demokratyczna diabolizowała komunistów"

                                Opozycja demokratyczna nie diabolizoawała - komunizm był imperium zła i każde
                                zbyt bliskie z nim obcowanie groziło duszy ludzkiej skażeniem. Wyborcza często
                                lubi powoływać się na opinię profesor Świdy-Zięby, ale jej naczelny
                                najwidoczniej nie czytał najważniejszej książki pani profesor pt. "Człowiek
                                węwnętrznie zniewolony". Polecam Michnikowi i szystkim jego wyznawcom tę
                                lekturę z całego serca. W końcu to "wasz człowiek" to napisał.
                  • iza.bella.iza Re: moze jakis cytat? 01.05.05, 11:29
                    leszek.sopot napisał:

                    > basia.basia napisała:
                    >
                    > > Zgadzam się. Warto może jeszcze dodać, że jak się zna jego wcześniejsze
                    > > teksty i zestawi z tym to jest jeszcze gorzej. Kiedyś głosił wytrwale,
                    > > że to co mamy to jest "szara demokracja" i taka właśnie ma być (mętne
                    > > interesy, moralność zbędna w demokracji, walka o władzę nawet podłymi
                    > > metodami itp. - to jego pomysł na demokratyczną Polskę)
                    >
                    >
                    > Gdzie taki swoj pomysl na demokracje Michnik przedstawil - moze tytul tekstu,
                    a
                    >
                    > moze cytat?


                    W swoim artykule na piętnastolecie Gazety - niestety nic nie zacytuję bo jest w
                    płatnym archiwum.
              • kataryna.kataryna Re: mętny MIchnik 01.05.05, 14:23
                wartburg4 napisał:

                > Mętny styl eseju Michnika bierze się stąd, że jest pełen sprzeczności, ktore
                > stają sie widoczne dopiero po uważnej jego lekturze, na co nie każdy ma
                ochotę.
                >
                > M. przedstawia wizerunek samego siebie, jakim z pewnością chciałby być, tyle
                że
                >
                > ten autoportret nie pasuje do tego, kim jest naprawdę. Przedstawia się jako
                > idealista, ktoś pokroju Stendhala, kto nie może znieść obłudy i nudy
                szerzącej
                > się w salonach restauracji. A przecież każdy widzi, że kierowana przez niego
                > Agora stała się ostoją polskiej wersji restauracji po 1989. Dlatego
                stylistyka
                > (bardzo zła i pokrętna) tego, co spłodził, jest taka uciążliwa w czytaniu. On
                > chce czegoś dowieść i wie, że to kwadratura koła, sieganie lewą ręką do
                prawego
                >
                > ucha. I dlatego mąci, zaciera ślady dając popisy erudycji. Wyjątkowo nieudany
                i
                >
                > nieszczery tekst. Przede wszystkim niejasny. Pewnie dlatego, że jego autor
                > okłamuje samego siebie i liczy na poklask czytelników... Żenada.



                Mam podobne odczucia, choć może przeczytałam mało uważnie bo to trochę gniot.
                A końcowa deklaracja jest powalająca.
              • witek.bis Re: mętny MIchnik 01.05.05, 21:53
                O polskiej wersji Restauracji Adam Michnik nie powie już chyba niczego nowego.
                Powiedział zresztą wystarczająco dużo. Dla mnie symbolem polskiej Restauracji
                pozostanie niestety wspomnienie o tym, jak to stendhalista Adam Michnik
                afiszował się po restauracjach ze skandalistą Jerzym Urbanem.
                Erudycji Michnikowi odmówić nie sposób, ale wątpię czy publikując nudną i
                pokrętna erudycyjną piłę, przekona kogokolwiek do swoich racji. Chyba, że
                usiłował tą piłą zarżnąć czytelników i w ten sposób pozbyć się świadków swoich
                politycznych oraz intelektualnych dokonań. Tym, którzy przeżyli lekturę
                michnikowego elaboratu, polecam złotą myśl Chamforta, na którego Michnik lubi
                się powoływać:

                „Głupcy, nieucy, ludzie nieuczciwi sięgają do książek po myśli, rozum, uczucia
                szlachetne i wzniosłe, jak kobieta bogata udaje się do sklepu, żeby sobie
                dobrać za swoje pieniądze to, na czym jej zbywa”.

                PS
                Tylko żeby ktoś nie pomyślał, że uważam Michnika za głupca albo nieuka!
                • basia.basia Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:02
                  witek.bis napisał:

                  > O polskiej wersji Restauracji Adam Michnik nie powie już chyba niczego nowego.
                  > Powiedział zresztą wystarczająco dużo. Dla mnie symbolem polskiej Restauracji
                  > pozostanie niestety wspomnienie o tym, jak to stendhalista Adam Michnik
                  > afiszował się po restauracjach ze skandalistą Jerzym Urbanem.
                  > Erudycji Michnikowi odmówić nie sposób, ale wątpię czy publikując nudną i
                  > pokrętna erudycyjną piłę, przekona kogokolwiek do swoich racji. Chyba, że
                  > usiłował tą piłą zarżnąć czytelników i w ten sposób pozbyć się świadków swoich
                  >
                  > politycznych oraz intelektualnych dokonań. Tym, którzy przeżyli lekturę
                  > michnikowego elaboratu, polecam złotą myśl Chamforta, na którego Michnik lubi
                  > się powoływać:
                  >
                  > „Głupcy, nieucy, ludzie nieuczciwi sięgają do książek po myśli, rozum, u
                  > czucia
                  > szlachetne i wzniosłe, jak kobieta bogata udaje się do sklepu, żeby sobie
                  > dobrać za swoje pieniądze to, na czym jej zbywa”.
                  >
                  > PS
                  > Tylko żeby ktoś nie pomyślał, że uważam Michnika za głupca albo nieuka!


                  Pozostaje więc tylko jedna możliwość:)
                  • witek.bis Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:05
                    Niestety :(
                    • wartburg4 Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:10
                      kobieta bogata?
                      • witek.bis Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:17
                        No nie taka znowu biedna, skoro stać ją na to, by opowiadać Siemiątkowskiemu o
                        historii KPP przy szklaneczce whisky, a nie butelce Łez Słotysa.
                        • wartburg4 Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:22
                          witek.bis napisał:

                          > No nie taka znowu biedna, skoro stać ją na to, by opowiadać Siemiątkowskiemu
                          o
                          > historii KPP przy szklaneczce whisky, a nie butelce Łez Słotysa.


                          : )))

                          Nie tylko niebiedna, ale i nierozrzutna. Rywinowi na 17,5 milionów zielonych
                          naciągnąć się nie dała. Jedyne, co można jej zarzucić, to te restauracje...
                          • witek.bis Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:33
                            wartburg4 napisał:
                            > Nie tylko niebiedna, ale i nierozrzutna.

                            I to bardzo jej się chwali. Oszczędność to bardzo zacna mieszczańska cnota.

                            Rywinowi na 17,5 milionów zielonych
                            > naciągnąć się nie dała.

                            Mówiąc między nami Lowa zdecydwanie przeholował. Najwyraźniej miał apetyt nie
                            tylko na whisky ale i na dobre cygarko.

                            Jedyne, co można jej zarzucić, to te restauracje...

                            No fatycznie. Rachunek może być słony.
                            • wartburg4 Re: mętny MIchnik 01.05.05, 22:49
                              witek.bis napisał:

                              > >
                              > Mówiąc między nami Lowa zdecydwanie przeholował.

                              Nie bądź taki surowy. Widać Lowka miał coś do zaoferowania, na czym jej
                              zbywało... Zwyczajny świat intertesów. Tak zwane smarowanie. Gdybyby miał
                              nieco oleju w głowie, to nie pchałby się do redakcji, tylko umówiłby się z nią
                              w restauracji...
    • dokowski Sojusz lewicy i Kościoła związał usta nawet GW 01.05.05, 12:01
      Czyżby GW nie była już częścią wolnych mediów? Która czarno-czerwona szyszka
      zadzwoniła do redakcji i kazała zdjąć tekst?
      • chilum Re: Sojusz lewicy i Kościoła związał usta nawet G 01.05.05, 12:33
        serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34474,2683365.html
        Nikt niczego nie zdjął.

        Ale to też pewnie źle,co?
        Ciekawe kto IM kazał zostawić ten text?? :-/
    • homosovieticus "Nie, nie będę dostatecznym łajdakiem" 01.05.05, 17:58
      To,że Adam Michnik, jest literatem, wiedzą prawie wszyscy forumowicze.Ale nawet
      Ci sposród nich, którzy uważaja sie za najbardziej łebskich, mogą nie znać
      elementarnych prawd dotyczacych literatury. Chcę więc, tutaj, przypomniec tę
      najbardziej podstawową prawdę.Prawdę, o której nie powinniśmy zapominać
      czytając cyto-eseje Michnika. Prawda ta brzmi: SŁOWA to nie CZYNY.

      Dodać jeszcze pragnę interesujący cytacik: "Jakkolwiek jesteśmy sfrustowani
      przez zdradliwość, korupcje, głupote i bezdusznośc władz, lecz wciąż mamy prawo
      nienawidzieć naszych przywódców za czyny popełnione w naszym imieniu i za nasze
      pieniądze - wiecej, SWOBODĘ nienawidzenia, SWOBODĘ wyrażania pogardy,
      niezadowolenia i oburzenia. "
    • homosovieticus Adamie M.! nie musisz iść śladem Ernesta H. 01.05.05, 18:26
      Pisanie na człowieka przychodzi i ...odchodzi. Jakiekolwiek by nie były tego
      przyczyny,trzeba się umieć z tym pogodzić. I cierpliwie czekać na powtórny dar
      Boga, lub jak wolisz, uśmiech losu. Hektolitry whisky, wypite z Jerzym U. mogą
      być powodem nie tylko depresji, ale i koniecznosci poddania sie leczeniu.
      Zamkniętemu leczeniu.
      Psychika ludzka wymaga wsparcia z zewnątrz.Zostaw "misyjną politykę" i idąc za
      radą Josifa B. "wstąp do Kościoła , o tej porze pustego i w ogromne ucho
      Boskie,wyszeptaj trzy zaledwie zgłoski, Odpuść MI"
      ON odpuszcza dzieciakom.
    • iza.bella.iza Michnik o honorze, który zgubił:( 01.05.05, 19:02
      "Do tych słów patetycznych dorzucić należy może: honor to odwaga uczciwej i
      ostrej diagnozy świata, diagnozy surowej i wolnej od zdawkowej ostrożności. To
      także zdolność, by wobec możnych tego świata wypowiedzieć: non serviam."

      To ostatnia myśl pana redaktora z ostatniego jego eseju. Czy on to pisze o
      sobie? Czy przestała mu się podobać "szra demokracja"? Mam nadzieję, że
      wreszcie tak.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka