basia.basia
05.05.05, 11:42
W dzisiejszej Rzepie prof. Holzer raczył uchylić rąbek tajemnicy związanej
ze sławetną tzw. komisją Michnika. Ciekawe dlaczego dopiero teraz? Wiele
razy temat był wałkowany, również w Sejmie - odpowiedzi na zapytanie
poselkie w tej sprawie udzielił Pałubicki i wtedy pan profesor miał
doskonałą okazję by sprawę wyjaśnić ale się na to nie zdobył. Czy teraz
zmobilizowały go uwagi Żaryna z IPN?
Link z wyjaśnieniem prof. Holzera:
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050505/publicystyka/publicystyka_a_10.html
oraz przypomnienie co o sprawie działalności tej komisji napisała GW
tytułaując sowją notatkę jw. a wówczas złośliwi powiadali, że Michnik dał
"delikatnie" do zrozumienia kolegom posłom gardłującym za lustracją, że
coś o nich wie.
Gazeta Wyborcza, 13.04.1990 r.
"Zeszli do piwnic MSW
Jeszcze w grudniu 1988 r. na miesiąc przed rozpoczęciem „Okrągłego Stołu” MSW
zbierało materiały obciążające działaczy „Solidarności” i innych ugrupowań
opozycji politycznej – stwierdziła Nadzwyczajna Komisja do Zbadania Archiwum
MSW. W trakcie pierwszego roboczego spotkania z wiceministrem Krzysztofem
Kozłowskim członkowie komisji (prof. Jerzy Holzer, prof. Andrzej Ajnenkiel,
doc. Bogdan Kroll i poseł Michnik) zapoznali się z archiwami MSW umieszczonymi
w piwnicach gmachów przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Przeglądali teczki
z aktami obecnych liderów „Solidarności” zawierające materiały o ich
działalności do grudnia 1998 r. Centralne archiwum ministerstwa zawiera 17 tys.
akt, w archiwum wojewódzkim jest ich przeszło milion. Dokumentacja Departamentu
IV, zajmującego się inwigilacją duchowieństwa, została całkowicie zniszczona
(być może drobna ich część zachowała się na mikrofilmach). (jach)"