Gość: gaduła
IP: *.IOd.krakow.pl
04.07.02, 09:14
--------------------------------------------------------------------------------
w RZECZPOSPOLITEJ NAPISALI DZISIAJ !!!
W czasach, gdy każdy przez Internet może zamówić zdjęcia satelitarne dowolnego
obszaru, u nas cenzuruje się mapy. Polskie wydawnictwa kartograficzne nie mogą
zaznaczać na nich terenów zamkniętych. Takich ograniczeń nie ma w żadnym kraju
Unii Europejskiej.
Po 1945 roku wydawanie jakichkolwiek publikacji kartograficznych było przez
pewien czas zabronione. Dopiero w 1955 roku ukazał się pierwszy, bardzo
niedokładny plan Warszawy. Niektóre duże miasta - zwłaszcza na zachodzie kraju -
doczekały się pierwszych planów w połowie lat 60. Do 1989 roku wszystkie mapy
były zmieniane przez specjalny wydział cenzorski.
Rozcinano prawidłowe siatki kartograficzne i przesuwano kształty terenu. W
rezultacie nigdy nie zgadzały się odległości, co zapewne doskonale pamiętają
turyści wędrujący z mapą po szlaku. (TRWA TO DO CHWILI OBECNEJ - WYSTARCZY
ZLOZYĆ MAPY WYADANE PRZEZ SZTAB GENERALNY)
Przez wiele lat nie wolno było pokazywać budynków na terenie zakładów pracy,
przez co plany większości miast na Śląsku na niewiele się przydawały. W latach
50. nie wolno było oznaczać mostów, a aż do lat 70. nie były uwidaczniane linie
kolejowe. Potem cenzura była bardziej liberalna - zakazywano jedynie oznaczania
dworców kolejowych i bocznic do zakładów pracy.
Główny Urząd Geodezji i Kartografii kwestionuje umieszczanie w atlasach
samochodowych informacji o obszarach zamkniętych, najczęściej są to tereny
zajmowane przez jednostki wojskowe. 12 czerwca pismo w tej sprawie otrzymało
Polskie Przedsiębiorstwo Wydawnictw Kartograficznych.
Tymczasem dla kierowców i turystów informacje o tych obszarach są ważne, bowiem
do miejsc tych nie ma wstępu. We wszystkich krajach Unii Europejskiej takie
tereny zaznacza się na mapach.
W maju 2001 roku ukazało się rozporządzenie ministra rozwoju regionalnego i
budownictwa w sprawie materiałów geodezyjnych i kartograficznych oznaczonych
klauzulą "poufne". Za takie uważa się m.in. "mapy przedstawiające
rozmieszczenie terenów zamkniętych, na obszarze większym od powiatu".
pOLECAM DO KUPIENIA TEN ATLAS JEST JESZCZE W KSIĘGARNIACH !
W styczniu 2001 roku po raz pierwszy w nowych atlasach samochodowych Polski z
serii "Copernicus" PPWK ukazały się informacje o obszarach zamkniętych. -
Tworząc nową serię map chcieliśmy wprowadzić w nich jak najwięcej użytecznych
dla kierowców i turystów informacji - mówi Beata Konopska, redaktor naczelna
PPWK. - Wzorem atlasów zachodnioeuropejskich wprowadziliśmy informacje o
obszarach zamkniętych. Powód jest prosty - bez tego trudno planować wycieczkę -
np. na Pojezierzu Drawskim jest wiele pięknych miejsc na biwak, ale do części z
nich dostępu bronią druty kolczaste.
- Rozporządzenie wyraźnie określa, że terenów zamkniętych nie można oznaczać na
mapie, która nie jest dokumentem poufnym i obejmuje obszar większy od powiatu -
tłumaczy Łucja Knoll, rzeczniczka prasowa Głównego Urzędu Geodezji i
Kartografii. - Zgody na ich publikację może udzielić tylko minister, którego
resortowi podlega teren - najczęściej jest to MON. Nie przeczę, że to może być
uciążliwe dla turystów, ale takie jest prawo.
Przepisy w sprawie oznaczeń kartograficznych nie przystają do współczesnych
realiów. Obecnie poprzez Internet swobodnie zamawia się zdjęcia satelitarne
dowolnych obszarów. Ich dokładność jest taka, że można rozróżnić linie na
boisku do piłki nożnej. Z cenzurowania map zrezygnowały kraje
zachodnioeuropejskie - na obszarach zamkniętych nie wprowadza się jedynie
dokładnych oznaczeń budynków.
Na stacjach benzynowych w Polsce można kupić niemieckie mapy, gdzie oznaczone
są polskie obszary zamknięte. I na odwrót - polscy turyści wiedzą, gdzie nie
można pojechać za zachodnią granicą, bo informują o tym nasze atlasy drogowe.
Dzisiaj już nie rysuje się map, lecz poddaje cyfrowej obróbce zdjęcia lotnicze.
Największy wydawca kartograficzny w kraju ma nawet własny samolot. Dokładność
pomiarów sprawia, że trudno cokolwiek ukryć.
Z punktu widzenia tajemnicy państwowej zakazywanie oznaczania terenów
zamkniętych dla kierowców i turystów nie ma najmniejszego sensu -
rozporządzenie ministra z maja ubiegłego roku przywodzi skojarzenia z inną
epoką.
AUTOR TEKSTU Łukasz Gołębiewski
OSOBISCIE UWAŻAM CENZUROWANIE MAP ZA IDIOTYZM !
TAK SAMO JAK WYDAWANIE MAP WOJEWÓDZTW GDZIE POZA GRANICĄ POLSKI SA BIAŁE PLAMY !
CORAZ ZWIĘCEJ LUDZI CHODZI GPS I CZESTO TO RATUJE IM ZYCIE !
I BRAK TYCH INFORMACJI JEST JEDNA WAD POLSAKICH MAP !