Gość: mirmat
IP: *.dialup.eol.ca
06.07.02, 07:12
Kiedy na forum Swiat ukazala sie wypowiedz informujaca o wynikach badan CBOS-u
wykazujaca, ze prezydent Bush cieszy sie rekordowa sympatia Polakow (73%),
zalosny jek ze strony "usual suspects" byl do przewidzenia. Bimi na przyklad
oswiadczyl, ze szykuje sie do wyjazdu z Polski co mi sie niezwykle podoba, gdyz
ja wslasnie zamierzam wrocic po 25 latach przymusowej emigracji. Zawtorowal
Bimi hycel i doku a reszta i tak pluje na Polske i USA z zagranicy wiec wiele
wyprowadzek z Polski nie bedzie. Ale wypada mi sie zgodzic z Bimi, ze
popularnosc Busha (drugi na liscie popularnosci Havel otrzymal 67%)jest
symptomem czegos wiecej niz naturalnej ludzkiej reakcji na przyjazna osobowosc
prezydenta. Bush jak malo kto odzwierciedla charakter przecietnego Amerykanina
a ten latwo moze wpasc w serce Polaka. Udalo mi sie zjechac kawal swiata ale
nigdzie nie czulem sie tak swojsko jak w Stanach, szczegolnie w Amerykanskim
Dixielandzie. Nie trzeba mi bylo wspominac sobie Kosciuszke czy Pulaskiego by
odczuc ludzka serdecznosc ktora tak bardzo pamietam z Polski. I zrozumialem
czemu wlasnie tu 12 milionow naszych Rodakow zbudowalo sobie dom.
Dla cynikow takie odczucia beda traktowane z pogarda no bo przeciez pro-Polskie
stanowisko prezydentow Wilsona czy Reagana to byl "czysty business". Oni na tym
zarobili mnostwo pieniedzy!!! Ale jak pokazal CBOS przecietny Polak moze
patrzec dalej poza ten pseudointelektualny jazgot cynikow, ktory wszystkie
ludzkie odruchy tlumaczy brzekiem monet.