yossarian18
25.05.05, 21:42
Wczoraj na TV Polonia oglądałem powtórkę programu Jana
Pospieszalskiego "Warto rozmawiać", który dotyczył niedzielnej debaty Wałęsa-
Jaruzelski. W pewnym momencie głos zabrał prof. Rzepliński i zaczął
porównywać Wałęsę do piekłoszczyka Allende. Że niby obaj popełnili w młodości
pewne błędy(Wałęsa był agentem, a Allende nazistą), ale potem znacznie się
poprawili i Wałęsa stał się boheterem narodowym w Polsce a Allende symbolem
idealistycznego bojownika o socjalizm. Potem prof. Rzepliński nazwał Generała
Pinocheta, człowieka, który obalił prezydenta-kryminalistę i uratował własną
ojczyznę przed komunistyczną rewolucją "ponurym zupakiem" Jest to kłamstwo
lub wielce kontrowersyjna opinia(jak kto woli) i świadczyo tym, że p. prof.
Rzepliński jest słabo zorientowany w chilijskim temacie.
Jak wspomina w wywiadzie dla "Frondy" przebywający w Chile od 1949r. aż do
lat 90-tych i znający osobiście Generała ks. prof. Michał
Poradowski: "Pinochet to niesłychanie sympatyczny i bezpośredni człowiek,
łapało się z nim kontakt szybko, bez żadnych trudności". Czyli mit
o "ponurym" Pinochecie obalony.
Jak podaje PWNowski słownik języka polskiego zupak to "pogardliwie,
lekceważąco o zawodowym podoficerze (który za zupę służy w wojsku)
Garnizonowy, sztabowy zupak.
Kapral zupak."
Pinochet w momencie obalenia Allendego nie był żadnym zupakiem, tylko
generałem i w dodatku wojskowym intelektualistą, wykładowcą i autorem kilku
fachowych książek. Takie wnioski można wyciągnąć nawet na podstawie życiorysu
Pinocheta zamieszczonego w internetowej encyklopedii dla
kretynów "Wikipedia". Fragment:
"Młodość i kariera wojskowa
Augusto Pinochet urodził się 25 listopada 1915 w Valparaíso, jako syn Augusto
Pinocheta Vera i Aveliny Ugarte Martínez. Po ukończeniu prywatnej szkoły
podstawowej i średniej prowadzonej przy Seminarium San Rafael w Valparaíso,
oraz okresowych studiach w Quillota Institute, w 1933 wstąpił do Szkoły
Wojskowej w Valparaíso. Szkołę tę ukończył otrzymując stopień alféreza (co
mniej więcej odpowiada podchorążemu) w 1937 r.
W tym samym roku został skierowany do regimentu piechoty "Chacabuco"
stacjonującego w Concepción. Dwa lata później, po odbyciu służby
zasadnicznej, został przeniesiony do regimentu "Maipo", stacjonującego w jego
rodzinnym Valparaíso. W 1940 r. powrócił do Szkoły Wojskowej, aby odbyć
szkolenie do wyższych stopni oficerskich. 30 stycznia 1943 ożenił się z Lucíą
Hiriart Rodríguez, z którą ma pięcioro dzieci, dwóch synów (Augusto Osvaldo,
Marco Antonio) i trzy córki (Inés Lucía, María Verónica, Jacqueline Marie).
Pod koniec 1945 r. został skierowany do regimentu "Carampangue",
stacjonującego w Iquique na północy Chile. W 1948 r. rozpoczął studia na
Akademii Wojskowej w Santiago, które musiał wkrótce przerwać z powodu
skierowania go do tłumienia rebelii w zagłębiu węglowym Lota. W następnym
roku ponownie podjął przerwane studia. Po ukończeniu studiów i otrzymaniu
patentu starszego oficera sztabowego, wykładał w Szkole Wojskowej,
jednocześnie pracując jako asystent w Akademii Wojskowej nauczając geografii
i geopolityki oraz redagując wojskowe czasopismo Cien Aguilas ("Sto orłów").
Na początku 1953 został skierowany na dwa lata do regimentu "Rancagua" w
Arica, gdzie służył w stopniu majora. Po skończeniu służby otrzymał
stanowisko profesora w Akademii Wojskowej w Santiago. Równolegle przyznano mu
tytuł cywilnego licencjata, co umożliwiło mu rozpoczęcie studiów prawniczych
na Uniwersytecie w Santiago.
Jego studia prawnicze zostały jednak przerwane w 1956, gdyż został wybrany
razem z grupą kilku innych młodych oficerów do misji polegającej na
zorganizowaniu Akademii Wojskowej w Quito w Ekwadorze. Po powrocie do Chile w
1959 r. został skierowany do sztabu I Armii, stacjonującego w Antofagasta.
Rok później objął dowództwo regimentu "Esmeralda", które sprawował aż do
otrzymania w 1963 r. stanowiska zastępcy dyrektora Akademii Wojskowej w
Santiago".
Po prof. Rzeplińskim zabrał głos dr Antoni Dudek mówiąc, że Allende został
zamordowany przez siepaczy Pinocheta, co jest już ordynarnym kłamstwem.
Dzisiaj już wiemy(a przyznaje to nawet Isabel Allende, córka Salvadora), że
ww. wersja została wymyślona na potrzeby walki z juntą wojskową, a Allendego
nie zamordowali żołnierże, tylko sam sobie strzelił w czerwony łeb(nb.
wojskowi kilkakrotnie składli mu propozycję, że podstawią mu samolot, którym
może odlecieć gdzie chce, Allende nie skorzystał z propozycji).
No cóż, komuna upadła podobno 15 lat temu, a obraz Pinocheta w polskim
społeczeństwie, a przede wszystkim wśród większości tzw. elit pozostaje
niezmienny: jest on "krwawym, faszystowskim dyktatorem". Nawet kilka zdań nt.
Pinocheta wywpowiedzianych w programie o dość odległej niż chilijska tematyce
pokazuje głębokie nieuctwo naszych inteletualistów i wygodnictwo polegające
na powtarzaniu obiegowych komunałów.