leszek.sopot
01.06.05, 22:38
Dzis podczas konferencji prasowej ponownie IPN powiedzial, ze o. Hejmo byl
agentem SB.
Przeczytalem dosc pobierznie Raport. Nie znalazlem w nim wystarczajacych na
tekie oskarzenie dowodow. Wrecz przeciwnie, wiele wskazuje na to, ze takim
agentem nie byl.
Np ten fragment, ktory udowadfnia, ze skoro w latach 80. o. Hejmo unikal
kontaktow z SB, to moze znaczyc, ze nie bal sie tego, ze maja na niego jakies
haki, ktorymi moga go szantazowac:
"Czy zatem, od pewnego momentu o. Konrad podjął - w swojej ocenie -
współpracę przeciwko PRL-owi, co musiało wprowadzać w dodatkowy dyskomfort
świadomych swej gry operacyjnej funkcjonariuszy I Departamentu? Faktem
pozostaje, że po czerwcu 1983 r. SB nie miała już z nim bezpośredniego
kontaktu, a wobec "Lakara" o. Konrad ujawniał coraz śmielej
swe "antykomunistyczne oblicze". W czasie swoich kolejnych przyjazdów do
Polski w latach 1984 i 1986 skutecznie unikał spotkań SB, mimo usilnych
starań tej ostatniej.
W tym kontekście być może inaczej należy interpretować jego donosy na prymasa
Polski, oskarżanego - dodajmy, że niesprawiedliwie - niemal o kolaborację z
ekipą generała Jaruzelskiego. Płk Stanisław Kwiatkowski, naczelnik Wydziału
III Departamentu I, który m.in. nadzorował pracę rezydentury rzymskiej, pisał
1 XII 1984 r. do zwierzchników por. R. Emczyńskiego z Wydziału XIV tegoż
Departamentu, iż pielgrzymi przyjeżdżający do Ojca Świętego wznoszą wrogie
transparenty z hasłami "solidarnościowymi", skandują nazwy miast z których
pochodzą zapraszając w ten sposób papieża do kolejnego odwiedzenia
Polski: "Aktywnym inspiratorem takich zachowań jest ks. Hejmo" - kończył
raport płk Kwiatkowski [AIPN, 2320/188, t. 2, Pismo płk S. Kwiatkowskiego do
płk T. Dyrcza, 1 XII 1984 r., k. 157.]."