Dodaj do ulubionych

Czy o. Hejmo byl agentem?

01.06.05, 22:38
Dzis podczas konferencji prasowej ponownie IPN powiedzial, ze o. Hejmo byl
agentem SB.
Przeczytalem dosc pobierznie Raport. Nie znalazlem w nim wystarczajacych na
tekie oskarzenie dowodow. Wrecz przeciwnie, wiele wskazuje na to, ze takim
agentem nie byl.
Np ten fragment, ktory udowadfnia, ze skoro w latach 80. o. Hejmo unikal
kontaktow z SB, to moze znaczyc, ze nie bal sie tego, ze maja na niego jakies
haki, ktorymi moga go szantazowac:
"Czy zatem, od pewnego momentu o. Konrad podjął - w swojej ocenie -
współpracę przeciwko PRL-owi, co musiało wprowadzać w dodatkowy dyskomfort
świadomych swej gry operacyjnej funkcjonariuszy I Departamentu? Faktem
pozostaje, że po czerwcu 1983 r. SB nie miała już z nim bezpośredniego
kontaktu, a wobec "Lakara" o. Konrad ujawniał coraz śmielej
swe "antykomunistyczne oblicze". W czasie swoich kolejnych przyjazdów do
Polski w latach 1984 i 1986 skutecznie unikał spotkań SB, mimo usilnych
starań tej ostatniej.

W tym kontekście być może inaczej należy interpretować jego donosy na prymasa
Polski, oskarżanego - dodajmy, że niesprawiedliwie - niemal o kolaborację z
ekipą generała Jaruzelskiego. Płk Stanisław Kwiatkowski, naczelnik Wydziału
III Departamentu I, który m.in. nadzorował pracę rezydentury rzymskiej, pisał
1 XII 1984 r. do zwierzchników por. R. Emczyńskiego z Wydziału XIV tegoż
Departamentu, iż pielgrzymi przyjeżdżający do Ojca Świętego wznoszą wrogie
transparenty z hasłami "solidarnościowymi", skandują nazwy miast z których
pochodzą zapraszając w ten sposób papieża do kolejnego odwiedzenia
Polski: "Aktywnym inspiratorem takich zachowań jest ks. Hejmo" - kończył
raport płk Kwiatkowski [AIPN, 2320/188, t. 2, Pismo płk S. Kwiatkowskiego do
płk T. Dyrcza, 1 XII 1984 r., k. 157.]."
Obserwuj wątek
    • bush_w_wodzie Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 22:56
      swiadomie i tajnie spotykal sie z oficerami sb
      z wlasnej woli opowiadal wszystko co wiedzial
      dzieki temu awansowal i bral za to pieniadze

      to jest w raporcie

      wyglada na to ze byl tw
      • pies_na_czarnych Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:00
        :)))
        Lepiej zacznij sie zastanawiac dlaczego stal sie jawniakiem. Mysle, ze w
        najblizszym czasie dowiemy sie.
      • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:01
        Dzieki wspolpracy z SB awansowal i robil kariere?
        • pies_na_czarnych Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:03
          leszek.sopot napisał:

          > Dzieki wspolpracy z SB awansowal i robil kariere?

          Fragment o paszporcie polecam.
          Z drugiej strony wszyscy, ktorzy w tamtych czasach posiadali paszporty sluzbowe
          maja swoje tluste teczuszki :)
      • sawa.com Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:03
        Wątek założony przez oszołoma został skasowany. Wydaje mi sie, że nie powinno
        się go kasować. To pytanie postawione przez oszołoma jeszcze nieraz się
        pojawi.Nie powinniśmy się uchylać od odpowiedzi na nie.
        Napisałam na nie (swoją i tylko w moim imieniu) odpowiedź. Jest poniżej.

        oszolom.z.radia.maryja napisał:

        > obaj kapowali ale tylko jeden z nich jest bohaterem...bo ks Hejmo wydawało
        > się ze kontaktuje się z wywiadem zachodnim...to ryzykowna gra..nie każdy moze
        > zostać Jamesem Bondem

        Sawa odpowiada.

        Ci ludzie (Kukliński i Hejmo) sa do siebie tak niepodobni jak dzień i noc. W
        skrócie można powiedzieć, że Kukliński przekazywał tajemnice Armii Czerwonej a
        o. Hejmo tajemnice Watykanu, episkopatu i ludzi kościoła.

        Niestety drogi oszołomie, to co robił o. Hejmo jest nie do obrony. Muszę
        powiedzieć, że dzisiejszy raporta jest dla mnie wstrząsający.


      • wacek44 Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:48
        Na kogo przepraszam awansował dzięki donosom ? Z tego co opublikowano wynika,
        że nigdzie nie ma jego zobowiązania do współpracy. To o czym nieraki Kieres i
        jego jacyś tam gadają ?
    • iza.bella.iza Był, ale do cybała do nie dociera n/t 01.06.05, 23:04
      • wacek44 Re: Był, ale do cybała do nie dociera n/t 01.06.05, 23:49
        bella naucz się jasno wyrażać swoje opinie na piśmie. To co piszesz jest
        niestety bełkotliwe. A cymbałem jesteś sama.
        • iza.bella.iza Re: Był, ale do cybała do nie dociera n/t 02.06.05, 00:48
          wacek44 napisał:

          > bella naucz się jasno wyrażać swoje opinie na piśmie.

          jak mi się będzie chciało, wacusiu

    • kataryna.kataryna Nie był 01.06.05, 23:08
      Ojciec Hejmo nie był agentem, ja nie wierzę w istnienie agentów, wszystko to
      wymysł historyków z IPN-u, którzy muszą jakoś uzasadnić swoje istnienie i
      zmyślają. Niezabitowską zmyślili, Kłoczowskiego zmyślili, Hejmo zmyślili,
      Karkoszę zmyślili, teraz zmyślili i Hejmo. Same zmyślenia, nic takiego nie
      miało miejsca. Z dzisiejszego raportu jasno wynika, że ojciec Hejmo nie robił
      nic złego, co najwyżej był zbyt gadatliwy. Reszta to wymysły tych trzech
      wielbicieli "pornografii naszych czasów".
      • pies_na_czarnych Re: Nie był 01.06.05, 23:11
        kataryna.kataryna napisała:

        > Ojciec Hejmo nie był agentem, ja nie wierzę w istnienie agentów, wszystko to
        > wymysł historyków z IPN-u, którzy muszą jakoś uzasadnić swoje istnienie i
        > zmyślają. Niezabitowską zmyślili, Kłoczowskiego zmyślili, Hejmo zmyślili,
        > Karkoszę zmyślili, teraz zmyślili i Hejmo. Same zmyślenia, nic takiego nie
        > miało miejsca. Z dzisiejszego raportu jasno wynika, że ojciec Hejmo nie robił
        > nic złego, co najwyżej był zbyt gadatliwy. Reszta to wymysły tych trzech
        > wielbicieli "pornografii naszych czasów".
        >
        >

        Modlmy sie, aby na Rydzyka cos zmyslili.
      • leszek.sopot Re: Nie był 01.06.05, 23:22
        kataryna.kataryna napisała:

        > Ojciec Hejmo nie był agentem,


        Czy na pewno, we mnie po prostu ten raport pozostawil watpliwosci


        > ja nie wierzę w istnienie agentów,


        a w agentow PZU tez nie?


        > wszystko to wymysł historyków z IPN-u, którzy muszą jakoś uzasadnić swoje
        istnienie i zmyślają.


        ciekawa hipoteza...

        > Niezabitowską zmyślili, Kłoczowskiego zmyślili, Hejmo zmyślili,
        > Karkoszę zmyślili, teraz zmyślili i Hejmo. Same zmyślenia, nic takiego nie
        > miało miejsca.


        widac z tego, ze sa zmyslni


        > Z dzisiejszego raportu jasno wynika, że ojciec Hejmo nie robił
        > nic złego,


        Konkretnych i jasnych dowodow nie ma. Informacje uzyskiwane od o. Hejmo mialy
        niewatpliwa wartosc dla SB, ale co z ich pozyskania zlego wyniknelo - tego
        raport nie pokazuje i jedynie w domyslach czytelnikow moga sie pojawic jakies
        przypuszczenia.


        > co najwyżej był zbyt gadatliwy. Reszta to wymysły tych trzech
        > wielbicieli "pornografii naszych czasów".


        Moim zdaniem nie mozna o. Hejmo nazwac agentem. Byl on zrodlem informacji - w
        dodatku w latch 80., ktore go najbardziej kompromituja, byl zupelnie
        nieswiadomy tej wspolpracy.
        • kataryna.kataryna Re: Nie był 01.06.05, 23:29
          leszek.sopot napisał:

          > Konkretnych i jasnych dowodow nie ma. Informacje uzyskiwane od o. Hejmo mialy
          > niewatpliwa wartosc dla SB, ale co z ich pozyskania zlego wyniknelo - tego
          > raport nie pokazuje i jedynie w domyslach czytelnikow moga sie pojawic jakies
          > przypuszczenia.



          Do nazwania kogoś donosicielem nie są potrzebne dowody na "wynikanie"
          czegokolwiek z donosów, a jedynie dowody na donoszenie.



          > Moim zdaniem nie mozna o. Hejmo nazwac agentem. Byl on zrodlem informacji -
          w
          > dodatku w latch 80., ktore go najbardziej kompromituja, byl zupelnie
          > nieswiadomy tej wspolpracy.



          Masz dowody na to, że był nieświadomy?
          • leszek.sopot Re: Nie był 01.06.05, 23:41
            kataryna.kataryna napisała:

            > leszek.sopot napisał:
            >
            > > Konkretnych i jasnych dowodow nie ma. Informacje uzyskiwane od o. Hejmo
            mialy niewatpliwa wartosc dla SB, ale co z ich pozyskania zlego wyniknelo -
            tego raport nie pokazuje i jedynie w domyslach czytelnikow moga sie pojawic
            jakies przypuszczenia.
            >
            >
            >
            > Do nazwania kogoś donosicielem nie są potrzebne dowody na "wynikanie"
            > czegokolwiek z donosów, a jedynie dowody na donoszenie.


            Nie masz zadnej watpliwosci by nazwac rozmowy Hejmo z Glowackim
            donosicielstwem? Niewatpliwie Hejmo przekroczyl granice, poza ktora nie
            powinien przejsc negocjujac sprawy "W drodze", jednak nie mozna chyba tak
            jednoznaczne ocenic, ze to co wowczas mowil moglo jednoznacznie komus
            zaszkodzic, a SB mogla z korzyscia dla wladz PRL te informacje wykorzystac.


            > > Moim zdaniem nie mozna o. Hejmo nazwac agentem. Byl on zrodlem informacji
            > - w dodatku w latch 80., ktore go najbardziej kompromituja, byl zupelnie
            > > nieswiadomy tej wspolpracy.
            >
            >
            >
            > Masz dowody na to, że był nieświadomy?


            Mysle, ze te dowody przedstawiaja sami autorzy Raportu, czemu dali takze wyraz
            w tym fragmencie, ktory przytoczylem w poscie otwierajacym ten watek.
            • pies_na_czarnych Re: Nie był 01.06.05, 23:54
              leszek.sopot napisał:

              > Mysle, ze te dowody przedstawiaja sami autorzy Raportu, czemu dali takze
              wyraz
              > w tym fragmencie, ktory przytoczylem w poscie otwierajacym ten watek.

              Historie ludzie pisza.
              BTW fajna historyjka sensacyjna im wyszla :))
            • kataryna.kataryna Re: Nie był 01.06.05, 23:54
              leszek.sopot napisał:

              > > Do nazwania kogoś donosicielem nie są potrzebne dowody na "wynikanie"
              > > czegokolwiek z donosów, a jedynie dowody na donoszenie.
              >
              >
              > Nie masz zadnej watpliwosci by nazwac rozmowy Hejmo z Glowackim
              > donosicielstwem?



              Nie mam.


              Niewatpliwie Hejmo przekroczyl granice, poza ktora nie
              > powinien przejsc negocjujac sprawy "W drodze", jednak nie mozna chyba tak
              > jednoznaczne ocenic, ze to co wowczas mowil moglo jednoznacznie komus
              > zaszkodzic, a SB mogla z korzyscia dla wladz PRL te informacje wykorzystac.



              Ja to oceniam jednoznacznie - informacje, które przekazywał mogły bardzo
              zaszkodzić innym i Kościołowi. Nie mam co do tego wątpliwości.


              • sawa.com Re: Nie był 02.06.05, 00:26
                kataryna.kataryna napisała:

                > leszek.sopot napisał:
                >
                > > > Do nazwania kogoś donosicielem nie są potrzebne dowody na "wynikani
                > e"
                > > > czegokolwiek z donosów, a jedynie dowody na donoszenie.
                > >
                > >
                > > Nie masz zadnej watpliwosci by nazwac rozmowy Hejmo z Glowackim
                > > donosicielstwem?
                >
                >
                >
                > Nie mam.
                >
                >
                > Niewatpliwie Hejmo przekroczyl granice, poza ktora nie
                > > powinien przejsc negocjujac sprawy "W drodze", jednak nie mozna chyba tak
                >
                > > jednoznaczne ocenic, ze to co wowczas mowil moglo jednoznacznie komus
                > > zaszkodzic, a SB mogla z korzyscia dla wladz PRL te informacje wykorzysta
                > c.
                >
                >
                >
                > Ja to oceniam jednoznacznie - informacje, które przekazywał mogły bardzo
                > zaszkodzić innym i Kościołowi. Nie mam co do tego wątpliwości.


                Myślę, Leszku z Sopotu, że stosujesz interpretację zawężającą. A tu może być
                tak, że szkodliwość tych "pogawędek z eSBekiem" znajdziemy w historiach innych
                ludzi.

                Hipotez: Może okazać się, że ta wiedza zdobyta w ten niewinny sposób -
                pogawędka z eSBekiem - posłużyła chociażby pośrednio do rozpracowywania ks.
                Popiełuszki, który przecież zginął straszną śmiercią.

                To nie są żarty. Ja dziękuje za takie pogaduchy. I za takich zakonników.
                • leszek.sopot Re: Nie był 02.06.05, 00:51
                  Zgadzam sie z twoja opinia, ze te "pogawedki" byly niepotrzebne, ale tez wydaje
                  mi sie, ze ich wielka szkodliwosc jest znacznie przesadzona.
                  • normalny.normals Re: Nie był 03.06.05, 11:38
                    Czy w takim razie, jeśli szkodliwość tych donosów była mniejsza, to o. Hejmo
                    jest mniej winny?
                    Zło jest zawsze złem....
              • pan.nikt Re: Nie był 02.06.05, 00:49
                > leszek.sopot napisał:
                >
                > > > Do nazwania kogoś donosicielem nie są potrzebne dowody na "wynikani
                > e"
                > > > czegokolwiek z donosów, a jedynie dowody na donoszenie.


                CZYLI LESZKU, DOPÓKI KOGOŚ Z JEGO POLECENIA NIE ZATŁUKĄ NA ŚMIERĆ, TO NIE JEST
                AGENTEM.



                Pani Katarzyno, ja to nawet w istnienie PRL-u nie wierzę.
                Aha w prąd elektryczny też nie wierzę, bo go nie widać.
      • edico Re: Wiara lekarstwem na rzeczywistość :)) 02.06.05, 08:27
        kataryna.kataryna napisała:

        > Ojciec Hejmo nie był agentem,...

        Za działalność o. Konrada Hejmy przeprosili dominikanie. We wczorajszym
        oświadczeniu napisali: "Nie mamy podstaw, by podważać prawdziwość
        przedstawionych w raporcie faktów. Ta bolesna wiedza bardzo głęboko nas
        dotknęła. W imieniu Polskiej Prowincji Dominikanów przepraszamy wszystkich,
        którym działalność naszego współbrata wyrządziła krzywdę. Widzimy również
        potrzebę ekspiacji ze strony o. Konrada i w tym celu władze naszej Prowincji
        podejmą stosowne kroki".
        serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2742236.html
        "...W sumie, według zachowanych rachunków i notatek, "Hejnał" otrzymał w latach
        1981 - 1988, blisko 20 tys. DM (dokładnie: 19. 355)..."
        "...Raport niniejszy nie ma charakteru opracowania całościowego i ostatecznego.
        Opiera się przede wszystkim o trzy tomy dokumentów bezpośrednio dotyczące
        kontaktów o. Hejmy z MSW w latach 1975-1988..."
        serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,65545,2741477.html
    • lowelas2 Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:51
      Gadal, spotykal sie, bral forse... Pozniej nawet sam sie zglaszal jak mial cos
      do powiedzenia... Jesne ze byl agentem. Choc moze SB-cka administracja ten
      rodzaj wspolpracy nazywala jakos inaczej.
      • rolotomasi był nie był 01.06.05, 23:57
        było: ' nie był '

        A Ja>> jako terapię pourazową zalecam powtarzać wielokrotnie swoją kwestę -
        tyle razy aż znikną urazy.
        A później, to co pozostanie po terapi, zamieść i wsunąć z powrotem pod dywan.
        KrajowyWajchowyForumowy
        Czas na reklamę>>
        ! Głosuj na Zbigniewa !
      • pies_na_czarnych Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:57
        lowelas2 napisał:

        > Gadal, spotykal sie, bral forse... Pozniej nawet sam sie zglaszal jak mial
        cos
        > do powiedzenia... Jesne ze byl agentem. Choc moze SB-cka administracja ten
        > rodzaj wspolpracy nazywala jakos inaczej.

        :)) Takich jak on nazywac agentem to obraza uczciwych ludzi.
        O ile dobrze pamietam nazywano ich "Kapus Bezpieki".
      • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 00:10
        lowelas2 napisał:

        > Gadal, spotykal sie,


        Zgadza sie


        > bral forse...


        Nie wiedzial, ze od agenta SB

        > Pozniej nawet sam sie zglaszal jak mial cos
        > do powiedzenia...


        Nie jest to jasne


        > Jesne ze byl agentem. Choc moze SB-cka administracja ten
        > rodzaj wspolpracy nazywala jakos inaczej.


        Najpierw nalezalby wiec okreslic, co sie rozumie pod pojeciem agent. Dla mnie
        to, co i jak robil Hejmo nie miesci sie w moim pojeciu swiadomej i tajnej
        wspolpracy.
    • lowelas2 Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:57
      A moze ty tak bronisz Hejme i poddajesz w watpliwosc IPN bo sam masz nieczyste
      sumienie? Na liscie Wildsteina twoje imie i nazwisko pojawia sie az trzy
      razy... Pisac dalej?
      • pies_na_czarnych Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 01.06.05, 23:59
        lowelas2 napisał:

        > A moze ty tak bronisz Hejme i poddajesz w watpliwosc IPN bo sam masz
        nieczyste
        > sumienie? Na liscie Wildsteina twoje imie i nazwisko pojawia sie az trzy
        > razy... Pisac dalej?


        Cytuj do kogo pijesz.
      • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 00:11
        Nie trzy razy, ale cztery. Insynuacje swiadcza tylko o twojej podlosci.
        • lowelas2 Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 00:26
          Niczego nie insynuje. Tylko pytam!
          • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 00:35
            Ja takich pytan nie stwaiam bo wiem, ze one sa insynuacja i niczym innym.
            Bylismy najwidoczniej inaczej uczeni i nie masz swiadommosci, ze pytania tez
            moga insynuowac.
            • cveps Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 06:42
              W Polsce panuje dziwna paranoja-wszyscy mówią tylko "a" nie oczekując na dalszy
              ciąg.Może liczą na to że nie powie się"ani me ani be ani kukuryku"?Używając
              fałszywych oskarżeń w wojnie,która przekroczyła właśnie cechy wojny politycznej
              trzeba liczyć się z tym,że ma się do czynienia z ludźmi a nie dzicinnadą.
    • heraldek Polski Judasz..... 02.06.05, 03:07
      Miala Polska swojego Mesjasza (JPII), ma i teraz
      swojego Judasza......
    • edico Re: Pieniądze dla "Hejnała" były formą "tacy" 02.06.05, 08:15
      "...W sumie, według zachowanych rachunków i notatek, "Hejnał" otrzymał w latach
      1981 - 1988, blisko 20 tys. DM (dokładnie: 19. 355). ..."
      serwisy.gazeta.pl/kosciol/1,65545,2741477.html
    • karol113 Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 08:31
      Szanowny Leszku,
      Czy Ty się dobrze czujesz?
      Twoje argumentacja jest tak cieńka jak artykuły ( ?) Czuchnowskiego czy też
      audycje propagandowe Żakowskiego.
    • 9111951u Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 02.06.05, 08:43
      Kolego Leszku, rzadko zgadzam się z poglądami przez Ciebie głoszonymi ale w tym
      przypadku zdania mamy zblizone !!! Ojciec Hejmo nigdy nie był tajnym agentem
      ubecjoesbecji !!!!! Inną sprawą jest natomiast, czy mimo tego, ze nim nie był,Z
      opracowania dokumentów poczynionego przez historyków podległych niejakiemu
      Kieresowi jednoznacznie wynika, że Hejmo nigdy nie podpisał dokumentu o tym, że
      będzie tajnym współpracownikiem ubecjoesbecji. Takie są fakty !!!!
      Nigdy też nie podpisywał pokwitowania pieniędzy czy prezentów od ubecjoesbecji
      kryptonimami , które nadawały mu organa bezpieczeństwa . Swoim nazwiskiem
      natomiast podpisywał odbiór pieniędzy za wykonane prace zlecane mu nie przez
      BND jak sugerują historycy ale od człowieka mieszkającego w Kolonii, który
      podawał się za doradcę episkopatu niemieckiego !! !

      Podkreślmy, ze w tej sytuacji prawo nie pozwala niejakiemu Kieresowi nazywać
      Hejmy tajnym agentem bezpieki !!!!
      Niewątpliwie natomiast Hejmo był dostarczycielem dokumentów i informacji dla
      bezpieki. Ocena czy te donoszenie szkodziło kościołowi lub księzom czy
      indywidualnym osobom nie nalezy do IPNu i niejakiego Kieresa tylko do osób
      ewentualnie pokrzywdzonych i sądu.
      zachowywał się tak jak tajny agent ! Zatem jest to kwestia definicji tajnego
      agenta ubecjoesbecji !
      • edico Re: Nie agent, tylko Judasz :)) 02.06.05, 08:49
        Kolejna dobra interpretacja :))
    • leszek.sopot "dr" Zaryn sie pomylil 02.06.05, 19:21
      Dzisziejsza informacja w gazecie:
      Błąd w raporcie IPN ws. o. Hejmy
      IAR, pi 02-06-2005, ostatnia aktualizacja 02-06-2005 18:32
      "Raport trzech historyków IPN-u w sprawie ojca Konrada Hejmy zawiera co
      najmniej jeden błąd. W miesięczniku "W drodze" z czerwca 1977 roku, który
      wskazują autorzy, nie można znaleźć artykułu, mającego być dowodem wpływu
      funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa na dominikanina
      Artykułu szukał jeden z aktualnych redaktorów miesięcznika, Jan Grzegorczyk.
      Ojciec Hejmo miał się w nim odcinać od działań swoich współbraci dominikanów
      biorących udział w głodówce. Jan Grzegorczyk zaznaczył, że w miesięczniku nie
      ma jednak artykułu, na którym IPN oparł obszerny wątek swojego raportu. Według
      niego, IPN stworzył rzeczywistość na podstawie raportów SB, a nie prawdy.
      Za podanie nieprawdziwej informacji przeprasza jeden z trzech autorów raportu,
      dr Jan Żaryn. Przyznał, że nie sprawdził tego wątku do końca.
      Historycy z IPN-u jesienią tego roku mają wydać książkę na temat sprawy ojca
      Hejmy. Dr Jan Żaryn zapewnia, że do tego czasu informacje podane w raporcie
      zostaną zweryfikowane. Jak mówi, tempo przygotowywania dokumentu spowodowało,
      że może w nim być więcej pomyłek."

      A jak pisalem, ze pracownicy IPN patrza na materialy archiwalne i opisuja na
      ich podstawie historie tak jakby widzieli przeszlosci tylko oczami bezpieki, to
      mnie na tym forum wysmiewano.
      • bush_w_wodzie Re: "dr" Zaryn sie pomylil 02.06.05, 20:15
        leszek.sopot napisał:

        > Dzisziejsza informacja w gazecie:
        > Błąd w raporcie IPN ws. o. Hejmy
        > IAR, pi 02-06-2005, ostatnia aktualizacja 02-06-2005 18:32
        > "Raport trzech historyków IPN-u w sprawie ojca Konrada Hejmy zawiera co
        > najmniej jeden błąd. W miesięczniku "W drodze" z czerwca 1977 roku, który
        > wskazują autorzy, nie można znaleźć artykułu, mającego być dowodem wpływu
        > funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa na dominikanina
        > Artykułu szukał jeden z aktualnych redaktorów miesięcznika, Jan Grzegorczyk.
        > Ojciec Hejmo miał się w nim odcinać od działań swoich współbraci dominikanów
        > biorących udział w głodówce. Jan Grzegorczyk zaznaczył, że w miesięczniku nie
        > ma jednak artykułu, na którym IPN oparł obszerny wątek swojego raportu. Według
        > niego, IPN stworzył rzeczywistość na podstawie raportów SB, a nie prawdy.
        > Za podanie nieprawdziwej informacji przeprasza jeden z trzech autorów raportu,
        > dr Jan Żaryn. Przyznał, że nie sprawdził tego wątku do końca.
        > Historycy z IPN-u jesienią tego roku mają wydać książkę na temat sprawy ojca
        > Hejmy. Dr Jan Żaryn zapewnia, że do tego czasu informacje podane w raporcie
        > zostaną zweryfikowane. Jak mówi, tempo przygotowywania dokumentu spowodowało,
        > że może w nim być więcej pomyłek."
        >
        > A jak pisalem, ze pracownicy IPN patrza na materialy archiwalne i opisuja na
        > ich podstawie historie tak jakby widzieli przeszlosci tylko oczami
        > bezpieki, to mnie na tym forum wysmiewano.


        czyzbys chcial kwestionowac stopien naukowy doktora zaryna? na jakiej to podstawie?

        sprawa ojca hejmy jest oczywista i szczegoly - nawet istotne - niewiele
        zmieniaja. mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czynow ale
        nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal z sb

        przy okazji - twoj argument jest obosieczny. okazuje sie ze po publikacji
        materialow mozna rzetelniej opisac przypadek niz po analizie fachowcow. wniosek
        z tego prosty - trzeba odtajnic teczki to prawda sama wyplynie

        • basia.basia Re: "dr" Zaryn sie pomylil 02.06.05, 20:37
          bush_w_wodzie napisał:


          > przy okazji - twoj argument jest obosieczny. okazuje sie ze po publikacji
          > materialow mozna rzetelniej opisac przypadek niz po analizie fachowcow. wniosek
          > z tego prosty - trzeba odtajnic teczki to prawda sama wyplynie

          Bardzo słusznie:)

          Nie rozumiem postawy sopockiego Leszka. To jest naczelny anylustrator kraju.
          Powinien się zwrócić do Michnika o jakiś medal. Wydaje mi się, że on wszystko
          cokolwiek się na temat kogokolwiek napisze (w aspekcie agentury) on analizuje
          pod kątem znalezienia okoliczności łagodzących czy wręcz umożliwiających
          podważenie oskarżeń. W jakim celu?

          Ciekawa jestem dlaczego IPN ukrył tożsamość LAKARA. Czy masz pomysł kto to może
          być? Z pewnej uwagi Żaryna wynikać może, że to również jest rozpoznawalny głos.
          LAKAR vel Andrzej M.
          A kim są "Pietro", "Tevere" (to wiedzą) oraz "Lew" i "Hrabia"?
          W raporcie mowa też jest o tym, że o. Hejmo miał jakąś "słabość" (był to temat
          tabu) i na to tracił pieniądze. Hmm...

        • leszek.sopot Re: "dr" Zaryn sie pomylil 02.06.05, 21:37
          bush_w_wodzie napisał:

          > czyzbys chcial kwestionowac stopien naukowy doktora zaryna? na jakiej to
          podstawie?
          > sprawa ojca hejmy jest oczywista i szczegoly - nawet istotne - niewiele
          > zmieniaja.


          Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow powoduje, ze
          cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie podpartych pewnymi dowodami
          oskarzen nie wolno nikogo oskarzac. Dr Zaryn przyznal sie, ze w Raporcie oprocz
          tego jednego bledu moze byc ich wiecej. Sam w ten sposob podwazyl jakakolwiek
          wiarygodnosc tego co IPN opublikowal.


          > mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czynow ale
          > nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal z sb


          Bo nie wspolpracowal. Tak samo ty moglbys twierdzic, ze kazdemu komu zalozono
          podsluch telefoniczny nalezy uwazac za wspolpracownika SB. Ojciec Hejmo nie
          mowil nic tajniakowi z SB, ale przedstawicielowi Episkopatu Niemiec. Polskie
          sluzby uzyly podstepu by czegokolwiek sie dowiedziec. Czlowiek, ktory nie jest
          swiadomy wspolpracy z SB o ta wspolprace po prostu nie moze byc oskarzony. Inna
          jest kwestia takze naprawde z dystansu ocenienie tego, co powiedzial o.
          Hejmo "Lakarowi". Jesli jego informacje SB uwazalo za bardzo interesujace, to
          ja bardzo watpie w jakosc polskiego wywiadu.


          > przy okazji - twoj argument jest obosieczny. okazuje sie ze po publikacji
          > materialow mozna rzetelniej opisac przypadek niz po analizie fachowcow.
          wniosek z tego prosty - trzeba odtajnic teczki to prawda sama wyplynie

          Pisalem o tym:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=24448165&a=24573783
          Od zawsze bowiem pisalem, ze materialy powinny byc ujawniane wraz z odpowiednim
          omowieniem, a to po to by rzeczywistosc opisywana oczami bezpieki nie
          przyslonila prawdziwego widzenia zdarzen. Niestety jak widac na przykladzie
          Raportu w sprawie o. Hejmy nawet w tak bulwersujacej sprawie historycy dali sie
          zwiesc temu co esbeki zapisal w materialach. Zawsze nalezy konfrontowac
          materialy zrodlowe z innymi materialami. jesli nie zrobi tego historyk z IPN to
          nie ma mowy o tym by jakis czytelnik matewrialow byl w stanie to zrobic. Nie ma
          ani dostepu do zrodel, ani nie jest nauczony odpowiedniego warsztatu naukowego -
          twoja wiara w to, ze ludzie sami by ocenili czy esbeckie materialy sa
          prawdziwe wielokrotnie moglaby nie wytrzymac sprawdzenia w rzeczywistosci.
          • bush_w_wodzie Re: "dr" Zaryn sie pomylil 03.06.05, 00:57
            leszek.sopot napisał:

            > bush_w_wodzie napisał:
            >
            > > czyzbys chcial kwestionowac stopien naukowy doktora zaryna? na jakiej to
            > podstawie?
            > > sprawa ojca hejmy jest oczywista i szczegoly - nawet istotne - niewiele
            > > zmieniaja.
            >
            >
            > Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow
            > powoduje, ze cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie
            > podpartych pewnymi dowodami oskarzen nie wolno nikogo oskarzac.
            > Dr Zaryn przyznal sie, ze w Raporcie oprocz tego jednego bledu moze
            > byc ich wiecej. Sam w ten sposob podwazyl jakakolwiek
            > wiarygodnosc tego co IPN opublikowal.
            >

            w tem sposob mozna tez udowodnic ze murzyn nie jest czarny bo ma biale zeby.
            spotykal sie z oficerem sb w tajemnicy przed bracmi opowiadal tyle ile wiedzial
            bral pieniadze itp. o czym my tu mowimy?


            >
            > > mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czynow ale
            > > nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal z sb
            >
            >
            > Bo nie wspolpracowal.


            wspolpracowal. jest to oczywiste dla pracownikow ipn episkopatu i braci
            dominikanow. dla ciebie nie. nie pierwszy raz.


            > Tak samo ty moglbys twierdzic, ze kazdemu komu zalozono
            > podsluch telefoniczny nalezy uwazac za wspolpracownika SB.


            fatalna analogia.


            > Ojciec Hejmo nie
            > mowil nic tajniakowi z SB, ale przedstawicielowi Episkopatu Niemiec. Polskie
            > sluzby uzyly podstepu by czegokolwiek sie dowiedziec. Czlowiek, ktory nie jest
            > swiadomy wspolpracy z SB o ta wspolprace po prostu nie moze byc oskarzony.


            to sa twoje spekulacje ze nie zdawal sobie sprawy. dostal calkiem spore
            pieniadze za sprzedawanie posiadanych informacji jakiemus czlowiekowi. myslisz
            ze niemiecki episkopat nie mogl zapytac ratzingera o to co slychac w watykanie i
            ze o hejmo o tym nie wiedzial?


            > Inna
            >
            > jest kwestia takze naprawde z dystansu ocenienie tego, co powiedzial o.
            > Hejmo "Lakarowi". Jesli jego informacje SB uwazalo za bardzo interesujace, to
            > ja bardzo watpie w jakosc polskiego wywiadu.
            >

            a ja niestety watpie w twoja zdolnosc trzezwej analizy sprawy


            >
            > > przy okazji - twoj argument jest obosieczny. okazuje sie ze po publikacji
            > > materialow mozna rzetelniej opisac przypadek niz po analizie fachowcow.
            > wniosek z tego prosty - trzeba odtajnic teczki to prawda sama wyplynie
            >
            > Pisalem o tym:
            > Od zawsze bowiem pisalem, ze materialy powinny byc ujawniane wraz
            > z odpowiednim
            > omowieniem, a to po to by rzeczywistosc opisywana oczami bezpieki nie
            > przyslonila prawdziwego widzenia zdarzen. Niestety jak widac na przykladzie
            > Raportu w sprawie o. Hejmy nawet w tak bulwersujacej sprawie historycy
            > dali sie zwiesc temu co esbeki zapisal w materialach.

            co znaczy `dali sie zwiesc?' zgoda - nie sprawdzili wszystkich szczegolow ale to
            nie zmienia istoty sprawy


            > Zawsze nalezy konfrontowac
            > materialy zrodlowe z innymi materialami. jesli nie zrobi tego historyk z IPN to
            >
            > nie ma mowy o tym by jakis czytelnik matewrialow byl w stanie to zrobic.


            to ciekawe bo notka w wyborczej dowodzi czegos dokladnie przeciwnego


            > Nie ma
            >
            > ani dostepu do zrodel, ani nie jest nauczony odpowiedniego warsztatu naukowego
            > -
            > twoja wiara w to, ze ludzie sami by ocenili czy esbeckie materialy sa
            > prawdziwe wielokrotnie moglaby nie wytrzymac sprawdzenia w rzeczywistosci.


            tyle ze obecna sytuacja daje mnie argumenty do reki a nie tobie
            • leszek.sopot Re: "dr" Zaryn sie pomylil 03.06.05, 01:34
              bush_w_wodzie napisał:

              > leszek.sopot napisał:
              >
              > > bush_w_wodzie napisał:
              > >
              > > > czyzbys chcial kwestionowac stopien naukowy doktora zaryna? na jakiej to
              > > podstawie?
              > > > sprawa ojca hejmy jest oczywista i szczegoly - nawet istotne - niewiele
              > > > zmieniaja.
              > >
              > >
              > > Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow
              > > powoduje, ze cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie
              > > podpartych pewnymi dowodami oskarzen nie wolno nikogo oskarzac.
              > > Dr Zaryn przyznal sie, ze w Raporcie oprocz tego jednego bledu moze
              > > byc ich wiecej. Sam w ten sposob podwazyl jakakolwiek
              > > wiarygodnosc tego co IPN opublikowal.
              > >
              >
              > w tem sposob mozna tez udowodnic ze murzyn nie jest czarny bo ma biale zeby.


              W procesie poszlakowym, a do czegos takiego mozna przyrownac sprawe o. Hejmo,
              wazny jest kazdy szczegol i przyrownanie tej sprawy do murzyna i jego zebow
              jest niepowazne.

              > spotykal sie z oficerem sb w tajemnicy przed bracmi opowiadal tyle ile
              wiedzial bral pieniadze itp. o czym my tu mowimy?


              Na podstawie Raportu nie mam przeswiadczenia o tym, ze "opowiadal tyle ile
              wiedzial". Na podstawie Raportu wiem obecnie, ze np. esbek pochwalil sie
              osiagnieciem zmuszenia o. Hejmo do wspolpracy przy zamieszczeniu artykulu
              odcinajacego sie od glodujacego ksiedza, ktoergo jednak w miesieczniku nie ma.


              > > > mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czynow ale
              > > > nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal z sb
              > >
              > >
              > > Bo nie wspolpracowal.
              >
              >
              > wspolpracowal. jest to oczywiste dla pracownikow ipn episkopatu i braci
              > dominikanow. dla ciebie nie. nie pierwszy raz.


              Na pewno nie wspolpracowal jako tajny agent w latch 70. i 80. Na pewno jednak
              byl wykorzystywany przez SB jako zrodlo informacji.


              > > Tak samo ty moglbys twierdzic, ze kazdemu komu zalozono
              > > podsluch telefoniczny nalezy uwazac za wspolpracownika SB.
              >
              >
              > fatalna analogia.


              Dlaczego? I podsluchiwany i nabrany nie mieli swiadomosci, ze ich slowa
              docieraja do SB.


              > > Ojciec Hejmo nie
              > > mowil nic tajniakowi z SB, ale przedstawicielowi Episkopatu Niemiec.
              Polskie sluzby uzyly podstepu by czegokolwiek sie dowiedziec. Czlowiek, ktory
              nie jest swiadomy wspolpracy z SB o ta wspolprace po prostu nie moze byc
              oskarzony.
              >
              >
              > to sa twoje spekulacje ze nie zdawal sobie sprawy. dostal calkiem spore
              > pieniadze za sprzedawanie posiadanych informacji jakiemus czlowiekowi.


              Bardziej za spekulacje nalezy uznac hipotezy przeciwne. Z Raportu bowiem jasno
              wynika, ze w l. 80. od kontaktow z SB sie wymigal, a ci zauwazyli, ze ma
              antykomunistyczne poglady i inspiruje demonstrowacje "S" w Watykanie.


              > myslisz ze niemiecki episkopat nie mogl zapytac ratzingera o to co slychac w
              watykanie i ze o hejmo o tym nie wiedzial?


              Mysle, ze nie tyle mogl, ale, ze po prostu sam Ratzinger bez pytania opowiadal.


              > > Inna
              > > jest kwestia takze naprawde z dystansu ocenienie tego, co powiedzial o.
              > > Hejmo "Lakarowi". Jesli jego informacje SB uwazalo za bardzo interesujace,
              to > > ja bardzo watpie w jakosc polskiego wywiadu.
              > >
              >
              > a ja niestety watpie w twoja zdolnosc trzezwej analizy sprawy


              Natomiast ja obawiam sie, ze zbyt wielu zbyt bardzo zapedzilo sie w
              jednoznacznym potepieniu o. Hajmo by na te sprawe trzezwo spojrzec.

              > > > przy okazji - twoj argument jest obosieczny. okazuje sie ze po publikacji
              > > > materialow mozna rzetelniej opisac przypadek niz po analizie fachowcow.
              > > wniosek z tego prosty - trzeba odtajnic teczki to prawda sama wyplynie
              > >
              > > Pisalem o tym:
              > > Od zawsze bowiem pisalem, ze materialy powinny byc ujawniane wraz
              > > z odpowiednim omowieniem, a to po to by rzeczywistosc opisywana oczami
              bezpieki nie przyslonila prawdziwego widzenia zdarzen. Niestety jak widac na
              przykladzie Raportu w sprawie o. Hejmy nawet w tak bulwersujacej sprawie
              historycy > > dali sie zwiesc temu co esbeki zapisal w materialach.
              >
              > co znaczy `dali sie zwiesc?' zgoda - nie sprawdzili wszystkich szczegolow ale
              to nie zmienia istoty sprawy


              Zmienia sprawe, bo zbyt zaufali esbeckim raportom i prawie nie szukali nic co
              mogloby podwazyc informacje z esbeckich materialow. Dodatkowo w Raporcie tylko
              w jednym zdaniu poinformowano, ze o. Hejmo zalozono podsluch, ale w dalszej
              czesci wogole nie ma informacji na temat co podsluchano, mozna wiec np. pytac o
              to, czy czesc informacji SB nie uzyskala z podslucjow a obecnie przypisuje sie
              o. Hejmo, ze wszystko sam im mowil podczas bezposrednich spotkan.


              > > Zawsze nalezy konfrontowac materialy zrodlowe z innymi materialami. jesli
              nie zrobi tego historyk z IPN to > nie ma mowy o tym by jakis czytelnik
              matewrialow byl w stanie to zrobic.
              >
              >
              > to ciekawe bo notka w wyborczej dowodzi czegos dokladnie przeciwnego


              Jesli masz pod reka inne zrodlowe materialy w celu konfrontowania materialow i
              wiesz jak sie bada dokumenty to moze w twoim przypadku byloby to mozliwe.
              Watpie by legendarny slusarz z pafawagu lub slynny w Europie hydraulik bylby w
              stanie to zrobic. IPN powinien przedstawiac w calosci materialy, ale musza byc
              one poprzedzone krtyczna analiza, a nie byle jakim streszczeniem poprzedzonym
              wstepem.



              > > Nie ma ani dostepu do zrodel, ani nie jest nauczony odpowiedniego warsztatu
              naukowego - twoja wiara w to, ze ludzie sami by ocenili czy esbeckie materialy
              sa prawdziwe wielokrotnie moglaby nie wytrzymac sprawdzenia w rzeczywistosci.
              >
              >
              > tyle ze obecna sytuacja daje mnie argumenty do reki a nie tobie

              Czyli co? Chodzi o to, ze IPN zrobil kiepski Raport specjalnie by byl zupelnie
              otwarty dostep do teczek bez przeprowadzenia wczesniej analizy? Jesli tak
              uwazasz to moze masz racje, bo niestety pracownicy IPN nie zrobili analizy
              materialow, ale jedynie opis - w dodatku nienajlepszy.
              • bush_w_wodzie --- 03.06.05, 10:10
                leszek.sopot napisał:
                > > >
                > > > Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow
                > > > powoduje, ze cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie
                > > > podpartych pewnymi dowodami oskarzen nie wolno nikogo oskarzac.
                > > > Dr Zaryn przyznal sie, ze w Raporcie oprocz tego jednego bledu moze
                >
                > > > byc ich wiecej. Sam w ten sposob podwazyl jakakolwiek
                > > > wiarygodnosc tego co IPN opublikowal.
                > > >
                > >
                > > w tem sposob mozna tez udowodnic ze murzyn nie jest czarny bo ma biale ze
                > by.
                >
                >
                > W procesie poszlakowym, a do czegos takiego mozna przyrownac sprawe o. Hejmo,
                > wazny jest kazdy szczegol i przyrownanie tej sprawy do murzyna i jego zebow
                > jest niepowazne.


                to nie jest proces poszlakowy. tu jest sporo twardych dowodow. czlowiek ktory
                przekazuje powierzone mu w zaufaniu informacje za pieniadze jest platnym
                donosicielem. zakladajac nawet ze sadzil ze donosi bnd - to czy nie powinien o
                tym powiedziec przelozonym



                >
                > > spotykal sie z oficerem sb w tajemnicy przed bracmi opowiadal tyle ile
                > wiedzial bral pieniadze itp. o czym my tu mowimy?
                >
                >
                > Na podstawie Raportu nie mam przeswiadczenia o tym, ze "opowiadal tyle ile
                > wiedzial". Na podstawie Raportu wiem obecnie, ze np. esbek pochwalil sie
                > osiagnieciem zmuszenia o. Hejmo do wspolpracy przy zamieszczeniu artykulu
                > odcinajacego sie od glodujacego ksiedza, ktoergo jednak w miesieczniku nie ma.
                >


                i to jest blad historykow ipn ktory nie zmienia jednak setek innych `sczegolow'
                ktorym nawet o hejmo nie zaprzeczyl


                >
                >
                > > > > mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czyn
                > ow ale
                > > > > nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal
                > z sb
                > > >
                > > >
                > > > Bo nie wspolpracowal.
                > >
                > >
                > > wspolpracowal. jest to oczywiste dla pracownikow ipn episkopatu i braci
                > > dominikanow. dla ciebie nie. nie pierwszy raz.
                >
                >
                > Na pewno nie wspolpracowal jako tajny agent w latch 70. i 80. Na pewno jednak
                > byl wykorzystywany przez SB jako zrodlo informacji.
                >

                twierdzisz cos zupelnie przeciwnego niz ludzie (czesto hejmie w zasadzie
                zyczliwi) ktorzy widzieli dokumenty i slyszeli nagrania




                >
                > > > Tak samo ty moglbys twierdzic, ze kazdemu komu zalozono
                > > > podsluch telefoniczny nalezy uwazac za wspolpracownika SB.
                > >
                > >
                > > fatalna analogia.
                >
                >
                > Dlaczego? I podsluchiwany i nabrany nie mieli swiadomosci, ze ich slowa
                > docieraja do SB.
                >


                a o hejmo mial swiadomosc ze komus sprzedaje informacje. po cichu bez wiedzy
                zwierzchnikow. to czyni z niego platnego donosiciela. podsluchiwany z pewnoscia
                nie przekazuje informacji specjalnie i nie czerpie z teog korzysci

                przykro mi ale to twoje porownanie przekonuje mnie ze nie ma sensu ciagnac tej
                dyskusji - o ile nie pojawia sie jakies nowe okolicznosci
                • leszek.sopot Re: --- 03.06.05, 12:15
                  bush_w_wodzie napisał:

                  > leszek.sopot napisał:
                  > > > >
                  > > > > Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow
                  > > > > powoduje, ze cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie
                  > > > > podpartych pewnymi dowodami oskarzen nie wolno nikogo oskarzac.
                  > > > > Dr Zaryn przyznal sie, ze w Raporcie oprocz tego jednego bledu moze
                  > > > > byc ich wiecej. Sam w ten sposob podwazyl jakakolwiek
                  > > > > wiarygodnosc tego co IPN opublikowal.
                  > > > >
                  > > >
                  > > > w tem sposob mozna tez udowodnic ze murzyn nie jest czarny bo ma biale
                  zeby.
                  > >
                  > >
                  > > W procesie poszlakowym, a do czegos takiego mozna przyrownac sprawe o.
                  Hejmo, wazny jest kazdy szczegol i przyrownanie tej sprawy do murzyna i jego
                  zebow jest niepowazne.
                  >
                  >
                  > to nie jest proces poszlakowy. tu jest sporo twardych dowodow. czlowiek ktory
                  > przekazuje powierzone mu w zaufaniu informacje za pieniadze jest platnym
                  > donosicielem. zakladajac nawet ze sadzil ze donosi bnd - to czy nie powinien o
                  > tym powiedziec przelozonym


                  Z tego co mowil Hejmo przelozeni o tym wiedzieli. Hejmo opowiadal przeciez, ze
                  z "Lakarem" spotykal sie oficjalnie, ze ten przychodzil do jego biura, wraz z
                  innymi ksiezmi bral udzial we wspolnych kolacjach podczas ktorych oficjalnie
                  nagrywal to co inni mowia, itp. Nie wiem wiec czy mozna twierdzic, ze inni
                  duchowni, w tym przelozeni o. Hejmo o niczym nie wiedzieli.


                  > > > spotykal sie z oficerem sb w tajemnicy przed bracmi opowiadal tyle
                  > ile > wiedzial bral pieniadze itp. o czym my tu mowimy?
                  > >
                  > >
                  > > Na podstawie Raportu nie mam przeswiadczenia o tym, ze "opowiadal tyle ile
                  > > wiedzial". Na podstawie Raportu wiem obecnie, ze np. esbek pochwalil sie
                  > > osiagnieciem zmuszenia o. Hejmo do wspolpracy przy zamieszczeniu artykulu
                  > > odcinajacego sie od glodujacego ksiedza, ktoergo jednak w miesieczniku nie
                  ma.
                  > >
                  >
                  >
                  > i to jest blad historykow ipn ktory nie zmienia jednak setek innych
                  `sczegolow' ktorym nawet o hejmo nie zaprzeczyl



                  Bo w materialach SB na pewno sa i fakty prawdziwe i nieprawdziwe, a rola
                  historyka jest taka analiza materialow by czytelnik byl pewny, ze to co czyta
                  jest prawda. IPN sknocil robote.


                  > > > > > mozna i trzeba dyskutowac nad stopniem szkodliwosci jego czynow ale
                  > > > > > nie sposob powaznie dyskutowac o tym czy tajnie wspolpracowal
                  > > z sb
                  > > > >
                  > > > > Bo nie wspolpracowal.
                  > > >
                  > > > wspolpracowal. jest to oczywiste dla pracownikow ipn episkopatu i braci
                  > > > dominikanow. dla ciebie nie. nie pierwszy raz.
                  > >
                  > >
                  > > Na pewno nie wspolpracowal jako tajny agent w latch 70. i 80. Na pewno
                  jednak > byl wykorzystywany przez SB jako zrodlo informacji.
                  > >
                  >
                  > twierdzisz cos zupelnie przeciwnego niz ludzie (czesto hejmie w zasadzie
                  > zyczliwi) ktorzy widzieli dokumenty i slyszeli nagrania


                  Bo ja pilnuje sie pewnej zasady prawnej, ktora mowi, ze wszelkie watpliwosci
                  przemawiaja na korzysc oskarzonego, oraz najwyrazniej nie dziala na mnie prawo
                  tlumu i prolustracyjna propaganda. Rozni ludzie, ktorzy widzieli te materialy
                  mowia roznie o roli o. Hejmo, np. prof. Paczkowski wyrazil opinie, ze trudno
                  nazwac o. Hejmo swiadomym, tajnym wspolpracownikiem SB, to samo mowil sam Zaryn
                  w wywiadzie dla KAI, ktory dopuscil mozliwosc, ze Hejmo mogl byc po prostu
                  idiota.

                  > >
                  > > > > Tak samo ty moglbys twierdzic, ze kazdemu komu zalozono
                  > > > > podsluch telefoniczny nalezy uwazac za wspolpracownika SB.
                  > > >
                  > > > fatalna analogia.
                  > >
                  > > Dlaczego? I podsluchiwany i nabrany nie mieli swiadomosci, ze ich slowa
                  > > docieraja do SB.
                  > >
                  > a o hejmo mial swiadomosc ze komus sprzedaje informacje. po cichu bez wiedzy
                  > zwierzchnikow.


                  Z tego co mowil Hejmo nie odbywalo sie to po cichu. Dodatkowo on wiedzial, ze w
                  ten sam sposob Lakar kontaktowal sie takze z innymi duchownymi i byl przez
                  wszystkich uwazany za przedstawiciela Episkopatu Niemiec.
                  Uwazam, ze nie powinien byl tego robic, ze powinien postapic tak jak ks.
                  Boniecki - powiedziec Lakarowi "zjezdzaj".

                  > to czyni z niego platnego donosiciela. podsluchiwany z pewnoscia
                  > nie przekazuje informacji specjalnie i nie czerpie z teog korzysci


                  Jeden i drugi jednak nie wiedzial, ze z informacji karzystaja polskie sluzby.


                  > przykro mi ale to twoje porownanie przekonuje mnie ze nie ma sensu ciagnac tej
                  > dyskusji - o ile nie pojawia sie jakies nowe okolicznosci


                  przeczytaj dzisiejszy artykul z uwagami dominikanow w sprawie miesiecznika "W
                  drodze". Wynika jeszcze z tego tekstu, ze jest kolejny blad - nie bylo glodowki
                  w sprawie Pyjasa, ale uwiezienia Michnika i in. korowcow.
      • iza.bella.iza Doktor Żaryn się nie pomylił! :)))) 03.06.05, 23:15
        info.onet.pl/1108076,11,item.html
    • homosovieticus jeśli Leszek mówi,że nie był Hejmo agente to WIE ! 02.06.05, 20:42
      co mówi.
      Leszek na forumie ani nie piomulił się ani też nie skłamał.
      ps
      powinienem jednak dodać :jednokrotnie!
    • lisekrudy Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 03.06.05, 00:19
      Hejmo nie mogl byc agentem z tego prostego powodu, ze w PRL byl tylko jeden
      agent - Maleszka (byl na tyle glupi, ze sie przyznal).

      PS. Nie wiadomo dlaczego Leszek z Sopotu kwestionuje tylko czesc stopnia
      naukowego Jana Zaryna. By byc konsekwentny, powinien pisac w cudzyslowie "dr
      hab.". A moze Leszek nie kwestionuje habilitacji Zaryna, a sam doktorat? Dziwna
      to konstrukcja.
      • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 03.06.05, 00:47
        Odpisze tobie cytatem z postu wczesniejszego, w ktorym odpowiadalem bushowi w
        wodzie:
        "Na podstawie szczegolow buduje sie oskarzenie. To zbior szczegolow powoduje,
        ze cos jest oczywiste lub nie jest. Na podstawie nie podpartych pewnymi
        dowodami oskarzen nie wolno nikogo oskarzac. Dr Zaryn przyznal sie, ze w
        Raporcie oprocz tego jednego bledu moze byc ich wiecej. Sam w ten sposob
        podwazyl jakakolwiek wiarygodnosc tego co IPN opublikowal."

        Nie wiem jak jako prawnik, mozesz uwazac na podstawie okazanych przez IPN
        dowodow, ze o. Hejmo byl agentem.
        • rolotomasi oj Hjeno był agentem !! 03.06.05, 01:05
          beło>‘Nie wiem jak, jako prawnik, możesz uważać na podstawie okazanych przez IPN
          dowodów, że oj Hjeno był agentem.’

          Słuchaj SOPOT, może idź już odpocząć albo zmień foKsyfkę, bo ludzie pomyślą, że
          tam wsie zakręcone.
          >> oj.Hjeno JEST NIE DO OBRONY !!
          Qmasz ?!!

          Czas na reklamę>>
          MediaMarkt < > nie tylko dla idiotów

          <a href=" forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=10743966&a=11304898"
          target="_blank">KrajowyWajchowyForumowy</a >

          Czas na reklamę>>
          MediaMarkt – kupuj razem zMylerem

          • lvlarynat I to "dublem", przynajmniej we własnym mniemaniu.. 03.06.05, 03:30
            Bo, że był informatorem różnych bezpieczniackich departamentów - na to IPN
            przedstawił dowodów "z górką".

            A ponadto - wedle tego co o. Hejmo sam mówił w telewizji - wydaje mu się, ze
            przekazywał informacje BND... Ale, czy rzeczywiście coś z tego co mówił i było
            nagrywane, oraz z dokumentów, które pozwalał kopiować - docierało do służb
            niemieckich (i których - BND, czy STASI?) czy tylko mu sie tak wydawało (bo
            go "pracujacy pod obcą banderą" agent Andrzej M vel Lakar skołował)?

            Jedno nie ulega watpliwosci - że był gadułą "chlapiącym na lewo i prawo, i
            chętnie plotkujacym o nieswoich tajemnicach"...

            Można wieść jałowe spory na temat "stopnia szkodliwosci", na temat rangi w
            konfidenckim swiatku (kandydat na TW? KO? TW? OZI? albo i co insze?...).

            Można dawać wyraz oburzeniu na PRL i jego tajne słuzby (że tak go omamiły);

            Można jeździć po IPN-ie jak po łysej kobyle i po niehumanitarnych zwolennikach
            lustracji też;

            Można się wyrażać z przekasem o dominikanach (że akurat o. Hejmę narazili na
            kontakty z bezpieką, która go "przekręciła" i - wykorzystując słabosci jego
            charakteru - tak niecnie wykorzystała);

            Można - na rózne sposoby (alternatywnie lub koniunktywnie) okazywać niechęć
            lub współczucie o. Hejmo;

            Można wreszcie - oddzielać potępienie złych CZYNÓW agenta OD JEGO PERSONY - a
            więc z istoty swej dobrego człowieka, ba ... osoby duchownej w tak zasłużonym
            dla Kościoła zakonie...

            Może mniej stąd wiedzy o istocie i skutkach hejmowego grzechu, więcej o
            postawach dyskutantów, ich politycznych afiliacjach, stosunku do lustracji itp.
            Ale to tez jest ciekawe, jako sui generis świadectwo czasów...

            Troską, ze względu na sympatię którą dlań żywię, napawa mnie jedynie przypadek
            Leszka z Sopotu, któremu chyba się coś zawiesiło w programie operacyjnym i
            wciąż wyświetla jakby ten sam komunikat - nie dając się ani zresetować, ani
            zaktualizować...

            To mi przypomina, jak kiedyś będąc w Londynie natknąłem się w Hyde Parku na
            starszego pana, który ze swadą dowodził, że słynna "afera Profumo" to było
            kłamstwo i spisek przeciwko konserwatywnemu rządowi Harolda MacMillana. A
            czemu? Ponieważ on jest osobiscie przeświadczony - i to ponad wszelką
            wątpliwość - że panna Christine Keeler była i po dziś dzień pozostaje niewinną
            dziewicą...

            Dla przypomnienia: Ten jeden z większych skandali lat 60 wybuchł, gdy okazało
            się, że brytyjski minister obrony John Profumo przez około rok - wychodząc z
            pracy z teczką pełną różnych dokumentów - odwiedzał tę samą nastoletnią
            prostytutkę, której mieszkanie opłacał inny jej klient - atasze morski ambasady
            ZSRR Jewgienij Iwanow - rezydent GRU w Londynie.
            Niby zbieg bardzo prywatnych okolicznosci i nikt tak na 100 procent nie
            wiedział - ani co działo się z teczką, gdy minister się zabawiał, ani czy
            Christine Keeler znalazła sie na jego drodze przypadkowo, czy została
            podstawiona przez GRU... Ale Brytyjczycy - choć tacy demokraci - się nie
            patyczkowali i ministra, wraz z premierem i całym rządem (który przecież ani
            razu sobie nie bzyknął) - niehumanitarnie, ale za to z hukiem - wywalili na
            zbity pysk...

            Za "nieudowodnione winy", czyli "za niewinność"! Czym niewątpliwie wyrzadzili
            im krzycząca niesprawiedliwość...

            • homosovieticus Marynatowi " kawę na ławę " 03.06.05, 06:13
              Sprawa O. Hejmo to "ostrzeżenie" ludzi "honoru" dla KK, żeby ten, nie
              popierał "lustracyjnego ciągu" młodego i średniego pokolenia, które nie było
              bezpośrednio zaangażowane w magdalenkowy podział ról i które chce rzeczywiście
              wolnego rynku w polityce i gospodarce.
              Nie pomyślałeś,że tak mogą się mieć sprawy, Drogi Marynacie?
              • bush_w_wodzie Re: Marynatowi " kawę na ławę " 03.06.05, 09:58
                homosovieticus napisał:

                > Sprawa O. Hejmo to "ostrzeżenie" ludzi "honoru" dla KK, żeby ten, nie
                > popierał "lustracyjnego ciągu" młodego i średniego pokolenia, które nie było
                > bezpośrednio zaangażowane w magdalenkowy podział ról i które chce rzeczywiście
                > wolnego rynku w polityce i gospodarce.


                zgadzam sie ze to prawdodpodobne homosovieticusie - ale jest to najwyrazniej
                ostrzezenie oparte na prawdziwym materiale. gdyby to byl material zasadniczo
                falszywy to by sie tylko osmieszyli.
                • lvlarynat Re: Marynatowi " kawę na ławę " 03.06.05, 12:46
                  homosovieticus napisał:

                  > Sprawa O. Hejmo to "ostrzeżenie" ludzi "honoru" dla KK, żeby ten, nie
                  > popierał "lustracyjnego ciągu" młodego i średniego pokolenia,
                  > które nie było
                  > bezpośrednio zaangażowane w magdalenkowy podział ról i które
                  > chce rzeczywiście
                  > wolnego rynku w polityce i gospodarce.
                  > Nie pomyślałeś,że tak mogą się mieć sprawy, Drogi Marynacie?



                  bush_w_wodzie napisał:

                  > zgadzam sie ze to prawdodpodobne homosovieticusie - ale jest to najwyrazniej
                  > ostrzezenie oparte na prawdziwym materiale. gdyby to byl material zasadniczo
                  > falszywy to by sie tylko osmieszyli.

                  Nie ulega wątpliwości, że vol nagłośnienia ujawnionych przez IPN fragmentów
                  historii niegdysiejszych związków o. Hejmy z PRL-owskimi służbami specjalnymi
                  jest o kilkadziesiąt decybeli większy, niż sama sprawa dziś na to zasługuje. A
                  skoro tak - to zasadne jest pytanie zarówno o przyczyny wzbudzenia się aż tak
                  silnego społecznego rezonansu jak i o źródła nadaktywności różnych osrodków
                  politycznych, środowisk opiniotwórczych i całej tej klaki medialnej. Zwłaszcza
                  tych, które - jak spostrzegł homosovieticus - dotychczas starały się tłumić
                  dyskusję o potrzebie lustracji, dekomunizacji i, ogólnie - oczyszczenia
                  polskiego życia publicznego z postsowieckich reliktów...

                  Myślę, że - skoro informacje IPN-u dotarły do opinii społecznej w czasie
                  wzmożonej gorączki politycznej, towarzyszacej istotnym przewartosciowaniom w
                  układzie sił - jest rzeczą naturalną, że każda ze stron stara się skorzystać z
                  okazji by umocnić własną pozycję, a przeciwników i ich zwolenników - wprawić w
                  zakłopotanie...

                  Czy - po prostu szantażować - jak to w odniesieniu do stosunków "eks władze
                  PRL - Kościół" skrótowo ujmuje homosovieticus... To jest temat do osobnej,
                  bardziej szczegółowej dyskusji. Albowiem nadmierna skrótowość prowadzi do
                  stereotypizacji pojęć, a takze do anachronizacji, co w tym przypadku jest
                  powielaniem błędu, niejako "poślizgiem" wprowadzanego przez środowiska
                  postubeckie i - szeroko rozumiane - postkomunistyczne... Zasadniczy spór
                  filozoficzny przedstawiany jest jako sprzeczność ideologiczna, ta z kolei jako
                  konfrontacja polityczna - uzasadniająca traktowanie przez komunistyczne władze
                  Kościoła jako formy zorganizowanej przestępczości... Stosunki byłych władz PRL,
                  ich byłych słuzb specjalnych i ich byłych agentów oraz byłych tajnych
                  współpracowników do ÓWCZESNEGO Koscioła próbuje się wykorzystywać do
                  wywierania presji na Kościół współczesny i formy jego udziału w życiu
                  współczesnych Polaków. Nawet homcio, zazwyczaj w tych sprawach uważny, w tym
                  przypadku owej anachronizacji nie skontrował...

                  Bush_w_wodzie tylko zasygnalizował, że u podstaw ew. polemiki z nadużywaniem
                  rozgłosu wobec sprawy o. Hejmo przez "obrzydzaczy lustracji" powinno jednak
                  leżeć domniemanie prawdziwości historycznych rewelacji IPN... A więc (ja to tak
                  rozumiem) zajmuje pozycję dokładnie przeciwstawną wobec antylustracyjnej
                  krucjaty Leszka a Sopotu...

                  Tak na marginesie - w odczuciu ludzi, z którymi o tym rozmawiam - Kościół był i
                  jest nadal postrzegany jako moralny zwycięzca w historycznym starciu z
                  totalitaryzmami XX wieku, a przebiegłość i bezwzględność skierowanych przeciwko
                  niemu działań komunistycznych słuzb specjalnych ukazuje jak trudna była to
                  walka - zarówno dla Koscioła jako instytucji, jak dla jego ludzi, bezposrednio
                  poddawanych presji...

                  • leszek.sopot Re: Marynatowi " kawę na ławę " 03.06.05, 13:14
                    Nie prowadze "antylustracyjunej kruciaty", interesuje mnie ustalanie faktow
                    oraz bardzo ciekawi mnie ujawnienie prawdy z naszej najnowszej historii. Chce
                    miec jednak pewnosc, ze poznaje prawde a nie jakas propagandowa papke. Dlatego
                    uwazalem i bede nadal uwazal, ze do zagadnien naszej najnowszej historii trzeba
                    podchodzic z wielka precyzja i starannoscia gdyz w przeciwnym wypadku nie
                    poznamy prawdy ale tylko jakies jej popluczyny.
                  • bush_w_wodzie dokladnie 03.06.05, 14:27
                    bardzo dziekuje marynacie za ten post. uwazam ze nie warto ani demonizowac ojca
                    hejmy (jako jakiegos wyjatkowo pefidnego zdrajce) ani probowac go wybielac (ze
                    ofiar padl i nie donosil - a jak nawet donosil to rzeczy malo istotne i nie
                    wiadomo komu i tylko z zamilowania do gadulstwa). zgadzam sie calkowicie ze
                    halas na temat ojca hejmy jest wyjatkowo wygodny dla antylustratorow


                    wybrano teczke czlowieka stosunkow popularnego ktorego pelno bylo w mediach
                    kiedy jpii odchodzil. ujawniono ja krotko po odejsciu papieza. jednoczesnie
                    widac ze w walce sb z watykanem i kosciolem to byl jednak pionek.


                    cala ta sprawa moze prowokowac do histerycznej obrony ojca hejmy. moze
                    prowokowac ataki na ipn. odwraca uwage od ew agentow blizej jpii.straszy kosciol
                    i przed kosciolem. jednym slowem strzal w dyche


                    to wszystko nie zmienia jednak tego ze o hejmo jest osoba niewiarygodna i
                    nielojalna ktora dobrowolnie i za pieniadze przekazywala informacje sb.
                    dlatego tez o hejmo nie powienien pracowac z pielgrzymami i powinien
                    zadoscuczynic swoim braciom zakonnym. na tym chcialbym temat oceny o hejmy zamknac.

                    mysle ze w ipn wciaz czekaja duuuuzo wazniejsze teczki i nie warto juz tracic
                    czasu na wymyslne cieniowanie detali tego przypadku.
        • lisekrudy Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 03.06.05, 02:05
          leszek.sopot napisał:

          > Nie wiem jak jako prawnik, mozesz uwazac na podstawie okazanych przez IPN
          > dowodow, ze o. Hejmo byl agentem.

          No przeciez napisalem, ze nie byl - z powodu, ktory podalem. Do tego nie trzeba
          bylo czytac raportu, ktorego zreszta na razie nie czytalem.
          • leszek.sopot Re: Czy o. Hejmo byl agentem? 03.06.05, 13:41
            Prosze przeczytac post pewnego internauty:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=24683519&a=24723124
    • gregorak Moje 3 grosze 03.06.05, 01:14
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=24662632&a=24662632
    • iza.bella.iza Był agentem i szpegiem, a więc zdrajcą najgorszym 03.06.05, 10:28
      I co gorsza nawet Friszke tak twierdzi.

      " Milewicz: Okolicznością łagodzącą może być to, że Hejmo uważał Lakara za
      kogoś związanego z wywiadem zachodnioniemieckim, a więc antykomunistycznym.

      Friszke: I co, przekazywał mu przemówienie Papieża z odręcznymi notatkami
      kardynała Agostino Cassarolego, co dowodziło rozbieżności w Watykanie? To
      zdrada, bez względu na to, czy wierzył, że Lakar jest z wywiadu
      zachodnioniemieckiego, czy nie.


      Milewicz: Współautor raportu o o. Hejmie, członek Kolegium IPN Andrzej
      Grajewski na konferencji prasowej bardzo ostro oceniał dominikanina. Mówił o
      zdradzie itp. Czy nie miesza się tu roli historyka z rolą sędziego? Czy
      historyk, autor takiego gorącego raportu, powinien jeszcze oceniać moralnie
      człowieka, o którym pisze?

      Friszke: Dlaczego nie? O o. Hejmie uważam to samo co Andrzej Grajewski.
      Dobrowolnie chodził na spotkania w Rzymie, na których donosił. Na ochotnika
      pisał do warszawskiego ubeka, że będzie przejazdem w Warszawie i chętnie by się
      z nim spotkał. To nie jest zdrada? Zdrada Kościoła, ludzi? Przecież on nie
      siedział w więzieniu, nie był torturowany. Nic nie usprawiedliwia jego postawy."

      Reszta w dzisiejszej Wyborczej
      • lisekrudy Re: Był agentem i szpegiem, 03.06.05, 11:34
        No wlasnie. Ciekawe, czy o. Hejme mozna oskarzyc o szpiegostwo na rzecz RFN.
        Przeciez jako obywatel polski wspolpracowal - jak mu sie subiektywnie wydawalo -
        z wywiadem obcego panstwa. A w kazdym razie mial taka intencje.

        L.
        • normalny.normals Re: Czy leszek.sopot...... 03.06.05, 11:46
          ...przeprowadził już na FK dowód, że Lesław Maleszka nie był agentem?
          Jeśli jeszcze nie, to zachęcam Leszka do tego, myślę że byłaby to równie
          ciekawa lektura, jak inne pseudologiczne łamańce ww. autora... do roboty
          Leszku! Ojczyzna w potrzebie!
        • iza.bella.iza Re: Był agentem i szpegiem, 03.06.05, 12:27
          lisekrudy napisał:

          > No wlasnie. Ciekawe, czy o. Hejme mozna oskarzyc o szpiegostwo na rzecz RFN.

          Dobre pytanie.
        • michal00 Re: Był agentem i szpegiem, 03.06.05, 14:39
          Nie sadze. Nie dzialal na szkode panstwa. Poza tym ewentualne przestepstwo
          byloby objete przedawnieniem
          • rolotomasi Re: Czy oj.Hjeno był agentem ? 03.06.05, 23:56
            Odp>> Wyłącznie.

            Doceniają to jego braciszkowie zakonni nazywając go, nie współbratem a psubratem

            KrajowyWajchowyForumowy
            Czas na reklamę>>
            ! Głosuj na Zbigniewa !
            • ksenos Re: Czy oj.Hjeno był agentem ? 03.06.05, 23:59
              ciekaw jestem co trzeba zrobić by ludzi przekonać??ta gnida donosiła
              dobrowolnie ,za pieniądze więc czego jeszcze chcieć???
              • ubekkubek Kim jest ten fotgraf? 06.06.05, 10:06
                www.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/13/13.html
    • leszek.sopot Oswiadczenie o. Hejmo 06.06.05, 11:15
      "Bron nas Panie Boze od takich katolikow":
      www.naszdziennik.pl/index.php?typ=po&dat=20050606&id=po10.txt
      • bush_w_wodzie i o to tez chodzilo! 06.06.05, 11:20
        rydzyk nie zawiodl i bedzie bronil ksiedza ktory wspolpracowal z sb przez
        kilkanascie lat

        wszyscy inni tw poczuli sie odrobine lepiej bo a nuz uda sie rozmyc fakt ich zdrady?
        • ubekkubek Ojciec Hejno zdjęć nie robił. 06.06.05, 11:24
          Od tego mieliśmy studenta z trójmiasta.

          www.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/13/13.html
          • leszek.sopot tobie cos na mozg padlo? 06.06.05, 11:28
            Badz cierpliwy i poczekaj na ustalenia Instytutu Gaucka. Tez jestem ciekawy, bo
            nie znam nikogo z owczesnych studentow, kto by mial dostep do prywatengo zycia
            Borsuka i Walesy.
        • leszek.sopot Re: i o to tez chodzilo! 06.06.05, 11:26
          Nie mozesz spojrzec obiektywnie na Raport, jego bledy i braki?
          • bush_w_wodzie Re: i o to tez chodzilo! 06.06.05, 11:32
            juz spojrzalem obiektywnie i podtrzymuje opinie ze o hejmo wspolpracowal z sb
            wbrew wyraznym instrukcjom przelozonych i interesowi kosciola

            a teraz kolej na ciebie - kto byl odleglejszy od prawdy w sprawie artykulu w
            czasopismie "w drodze": gw czy dr zaryn?
            • m.rycho Re: i o to tez chodzilo! 06.06.05, 11:43
              Był agentem a idzie w zaparte bo ma dużo do stracenia,a jak się uda to jeszcze
              rydzykowcy zrobią z niego męczennika i to będzie w tym wszyskim
              najśmieszniejsze.Naiwniaków nie brakuje i na coś takiego się zanosi.
            • leszek.sopot Re: i o to tez chodzilo! 06.06.05, 11:45
              bush_w_wodzie napisał:

              > juz spojrzalem obiektywnie i podtrzymuje opinie ze o hejmo wspolpracowal z sb
              > wbrew wyraznym instrukcjom przelozonych i interesowi kosciola


              Musial wspolpracowac przy wydawaniu miesiecznika "W drodze" - bylo to za zgoda
              przelozonych, a nie jak piszesz wbrew ich zgodzie, nie bylo to tez wbrew
              interesowi Kosciola.


              > a teraz kolej na ciebie - kto byl odleglejszy od prawdy w sprawie artykulu w
              > czasopismie "w drodze": gw czy dr zaryn?


              W Miesieczniku nie ma tekstu, o ktorym "dr" Zaryn napisal w Raporcie, jest inny
              tekst, w ktorym nie ma nic z tego o czym napisano w Raporcie. Jest to byc moze
              jeden z lepszych dowodow na to, jak panowie z IPN tendencyjnie opisali
              materialy z teczki - na analizie tych materialow sie wogole nie pokusili.
      • iza.bella.iza Oświadczenie hieny:( 06.06.05, 11:41
        Obrzydliwa postać. Ten człowieczek, choć kapłan i zakonnik, nie wie co to
        skrucha i pokora. Mam nadzieję, że po tym oświadczeniu dominikanie więcej nie
        będą go tolerować w swoich szeregach. Osobom wierzącym nie pozostaje nic
        innego, niż modlić się o łaskę dla tego zakłamanego zdrajcy.
        • bladatwarz Pokuta i przebaczenie 06.06.05, 11:43
          Jest jeszcze cos takiego w KK. :(
        • gargamel.z.rm oto cala moralnosc sukienkowych 06.06.05, 11:47
          • ubekkubek Re: oto cala moralnosc sukienkowych 06.06.05, 11:51
            Jedni spowiadali, a inni fotografowali.

            www.dziennik.krakow.pl/public/?Kraj/13/13.html
          • rolotomasi Re: oto cała moralność sukienkowych 16.06.05, 22:49
            KrajowyWajchowyForumowy
            Czas na reklamę>>
            ! Głosuj na Zbigniewa !
        • komcic Iza - prawdziwa a jakze zalosna hiena 17.06.05, 05:52
          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050613/publicystyka/publicystyka_a_1.html
    • bladatwarz Ja mam teorie spiskowa 06.06.05, 12:06
      Potrzebny byl ktos, kto nie podlega specjalnej procedurze lustracyjnej.
      Potrzebny byl ktos, kogo zyciorys moze wiazac sie z KK i JP II.
      Chodzi o to, aby zohydzic lustracje.
      Podzielone opinie ludzie beda skutkowaly zmiana stanowiska wobec lustracji i
      zobojetnieniem: - E tam... Kto to wie... A oni klamia....
      NIe udala sie prowokacja ze Staniszkis, nie udala sie kompromitacja Wildsteina,
      to znalezli nowy sposob.
      • leszek.sopot Re: Ja mam teorie spiskowa 06.06.05, 12:16
        Nie podzielam twojej opinii o spisku, ale gdyby nawet byla prawdziwa, to rola
        IPN jest uczciwe analizowanie a nie tylko opisywanie i streszczanie raportow
        SB - po co je pisac na nowo? Nalezy tresci w nich zawarte analizowac,
        konfrontowac z innymi zrodlami, trzeba wysluchac swiadkow i oskarzonego o
        wspolprace. Praca w IPN to nie dziennikarstwo by z kazdym niesprawdzonym
        swistkiem leciec do mediow i plesc co slina na jezyk przyniesie.
        Gdyby w IPN pracowali prawdziwi fachowcy, a nie jakies nawiedzone osoby, ktore
        byc moze sa glodne slawy naukowej, chcace zdobyc renome ludzi broniacych
        pamieci lepiej niz inni, to zadna prowokacja wymierzona w IPN by nie mogla
        zostac zrealizowana. Najgoszym sabotazem dla IPN sa sami ludzie, ktorzy nie
        potrafia lub nie chca przestrzegac sztywnych zasad i procedur w pracy nad
        esbeckimi materialami.
    • leszek.sopot "krzycząca niesprawiedliwość" 13.06.05, 21:12
      O. Jacek Salij: "Dwa fakty, które pamiętam inaczej"
      Oskarżanie ojca Konrada o agenturalność z tego powodu, że w czasach PRL
      spotykał się z ubeckim "opiekunem" swojego miesięcznika, odbieram jako
      krzyczącą niesprawiedliwość
      [...] złożyłem w sekretariacie księdza prymasa w skierowanym do niego liście
      opis wszystkich moich starań o paszport, a jego kopię wysłałem do ks. Dziwisza
      i o. Konrada Hejmy (i do nikogo więcej). Liczyłem na to, że ks. Dziwisz
      poinformuje Ojca Świętego o prawdziwych powodach mojej nieobecności na
      synodzie, natomiast o. Konrada upoważniłem do tego, żeby kopię mojego listu do
      księdza prymasa dowolnie powielał. Zależało mi bowiem na tym, żeby pomógł mi
      zneutralizować pomówienia. Zatem, nie mam nawet cienia powodu do tego, żeby
      zarzucać o. Konradowi nielojalność wobec mojej osoby, a tym bardziej dopatrywać
      się w tym epizodzie jednego z dowodów jego rzekomej zdrady Kościoła.
      [...] oskarżanie o. Konrada o agenturalność z tego powodu, że w tamtych czasach
      jako sekretarz redakcji spotykał się z "opiekunem" swojego miesięcznika, mjr.
      Głowackim, odbieram jako krzyczącą niesprawiedliwość. Oczywiście, nie
      musieliśmy tego miesięcznika wydawać, mogliśmy delegować do kontaktów z mjr.
      Głowackim kogoś innego, bardziej ostrożnego niż o. Konrad. Muszę jednak
      zaświadczyć, że wszyscy w redakcji (a nawet ja, choć nie byłem jej członkiem) o
      tych rozmowach o. Konrada wiedzieliśmy i uważaliśmy je za nieuniknione, a czy
      mieliśmy rację, Pan Bóg nas kiedyś osądzi. A co najważniejsze, o. Konrad
      niczego przed nami nie ukrywał, zawsze zdawał nam z tych spotkań dokładną
      relację.

      PRZYZWYCZAILIŚMY SIĘ DO KOMUNISTYCZNEGO ZADUCHU
      A teraz sprawa owego nieszczęsnego artykułu. O. Konrad naprawdę napisał wtedy
      artykuł taki, który zapewne spodobałby się esbekom. Pamiętam jak dziś, że o.
      Marcin Babraj pokazał mi ten artykuł i że serdecznie poparłem go w jego
      pomyśle, żeby próbować się wyłgać za pomocą zwyczajnego tekstu religijnego. Ale
      nie miałem wówczas wątpliwości, że Konrad napisał ten artykuł nie po to, żeby
      wysługiwać się esbekom. Po prostu sądził wówczas (oczywiście, że nie miał
      racji), że ludzie i tak będą wiedzieli, że takim tekstem nie należy się
      przejmować, bo został wymuszony.
      Nie od rzeczy będzie przypomnieć, że jednak ten brzydki artykuł nie został
      wydrukowany. I że o. Konrad nie tylko przeciw temu nie protestował, ale już
      bardzo niedługo potem cieszył się z tego, żeśmy go obronili przed
      opublikowaniem tego tekstu.
      [...] historycy z IPN idą znacznie dalej: Nie zatroszczywszy się o elementarne
      wymogi ustalania prawdy historycznej oraz sądowej, ogłosili o. Konrada agentem
      i skazali go bez przesłuchania na śmierć cywilną. Szef IPN publicznie się
      przyznał, że choć wiedział o tym, że o. Konrad chce się z nim spotkać, w ogóle
      nie zamierzał stosować się do zasady audiatur et altera pars, wykręcając się
      argumentem, że "oficjalnie się o to do mnie nie zwrócił". Wszelkie zaś oznaki
      wskazują, że swoje postanowienie ukamienowania o. Konrada będą się starali z
      całą zaciekłością doprowadzić do końca".


      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050613/publicystyka/publicystyka_a_1.html
      • rolotomasi ślepy i niesprawiedliwy 14.06.05, 02:03
        'oskarżanie oj.Hjeno o agenturalność z tego powodu, że w tamtych czasach
        jako sekretarz redakcji spotykał się z opiekunem swojego miesięcznika, mjr G.
        odbieram jako krzyczącą niesprawiedliwość ’

        Leszu weź się w garść i >>
        i
        Weź na świadomość, że łże zarówno oj.Hjeno jak i jego przełożeni z KościKatoli
        oraz dworzanie na Vatycanie z bywszym papą JP2, który oddał Nas Ełropie dla
        wartości krześcijańskich za czapkę śliwek. Także konfabuluje i mendzi
        samozwańczy kapelan foKra, o.Osioł czyli HomoSobieCykuś alias Maryjan z
        Wielkiej Wsi Gdyńskiej –
        Cóż zrobisz>> Taka wiara. Jej prorok Ch.a , jawi się dzisiaj, jako kochający
        inaczej + jemu ~szczególnie umiłowany młody ~ uczeń Jan. Obaj z pozostałymi
        robią przez 2dwa tysiące! lat za wzorce miłości międzyliudzkiej !!??
        <<asbstrahując od dokonań w dziedzinie cudotwórstwa, bo w polityce Ch.a był
        cienki jak miejscowy Bolek.

        Ból jest zrozumiały i godny współczucia - ale NIE ZMIENIA FAKTÓW.

        poniał ? do stu tysięcy par pasów postnych !

        KrajowyWajchowyForumowy
        Czas na reklamę>>
        ! Głosuj na Zbigniewa !
        • leszek.sopot w kolko o tym samym 14.06.05, 12:51
          O. Hejmo jest konkretnym czlowiekiem a nie kosciolem. Masz pretensje do
          kosciola to krytykuj go jako instytucje. Ten kosciol tworza rozni ludzie,
          ktorzy zasluguja na to tak samo jak ty by widziec w nich jednostki, ktore maja
          swoja dusze, uczucia, mysli czy marzenia. Szufladkowanie i poslugiwanie sie
          schematami przy ocenie postepowania konkretnych ludzi jest bledem. Ty natomiast
          w kolko o tym samym - niewazne co, jak i kto - byle tylko przylac kosciolowi.
          Bez sensu.
          • rolotomasi Re: w kółko, aż do skutku,; Już coś widać ! 15.06.05, 01:34
            było>> ' poniał ? '
            jest>> niczewo :|

            Dawniej, za Komuny, mówiło się>> partyjny beton lub nieprzemakalny albo non
            reformatic, teraz rzekłbym>> monoreil

            O sens uświadamiania się nie martw: Już jest, a będzie że, ho ho ho; hłe hłe hłe

            Jeśli mie rozmawiasz z Ludźmi to wyciągnij wniosek z przeflancowania Walesy>>
            stary Korek przeskoczył z KościKatoli do establiszmętu, bo zimny pot zaczyna go
            oblewać na samą li tylko myśl, co z nim zrobią Rodacy,gdy sprawy zajdą dalej w
            tym kierunku w jakim idą: [sprawy]KościKatoli, Ełropy,~gospodarki~ teczki i
            wiele innych. Bez NASZEJ pomocy to Walesa ijp kruchciani politycy nakręcą taki
            film,że w porównaniu z tym 'Grek Zorba' okaże się być ckliwym melodramatem,a
            jego scena końcowa z legendarnym tekstem Anthony Quenn'a >> Ale katastrofa !! '
            to będzie znak hurraoptymizmu wobec sytuacji i perspektywIIIRP

            Jeśli mi^^nie wierzysz, SOPOT,to przejrzyj moje analizy na foKraz '3/4r choćby
            tylko tyczące o.Osioła czyli HomoSobieCykusia z mniasta Dyni, szczególnie etap
            wyłuskiwania ukrytego wielonikowca podającego się za cywilnego i niezrzeszonego
            szarego parafiana.
            A tak w ogóle to>> uważaj na siebie, ty i inni niezłomni w swej wierze w
            jedynie słuszną organizację religijną
            szczerze zatroskany
            RT'5.06
            KrajowyWajchowyForumowy

            Czas na reklamę>>
            ! Głosuj na Zbigniewa !
            • leszek.sopot Re: w kółko, aż do skutku,; Już coś widać ! 15.06.05, 01:43
              nie przypisuj mi wiary w organizacje religijna. Organizacja ta sklada sie z
              ludzi, ktorzy moga byc i grzeszni i omylni, ale ponad nimi a nie w nich jest
              cos duzo wazniejszego. Niektorzy duchowni to "cos" potrafia przekazac,
              niektorzy nie. W moim przypadku niestety wiekszosc duchownych wprowadzala mnie
              raczej w zaklopotanie swoja durnowatoscia albo materializmem, ale nie
              odstreczalo mnie to od wiary nie w "organizacje", ale w to cos co jest ponad
              ta "organizacja". Nawet pewnie i dla ciebie jesli nie wierzysz w Boga
              wazniejsze od jakiejkolwiek organizacji sa pewnie najwazniejsze wartosci o
              ktore warto walczyc. Tak mysle, ze wlasnie w imieniu tych wartosci, jak prawda,
              sprawiedliwosc, uczciwosc, piekno i dobro ty tez probujesz cos robic, bo nie
              chce zakladac, ze zalezy tobie na tym by ludzie klamali, byli niesprawiedliwi,
              nieuczciwi i tworzyli zlo oraz brzydote.
              • rolotomasi Re: w kółko i aż do skutku - już coś widać ! 16.06.05, 00:10
                ‘ nie przypisuj mi wiary w organizację religijną‘ << nic nie przypisuję –
                odnotowuję fakty, np. oj.Hjeno
                +
                ‘ jeśli nie wierzysz w Boga ‘ << naprawdę poczytaj zanim napiszesz,
                - moje wpisy poczytaj – mam na myśli, przynajmniej ten na który odpowiadasz
                +
                ‘ w imieniu tych wartości, jak: prawda(..) ‘
                Na wartości POWOŁUJĄ SIĘ WSZYSCY od lewa do prawa: Ja pracuję nad odłowieniem
                łgarzy i naciągaczy, także religijnych, i dlatego: wyślę do 100-u diabłów
                o.Osioła czyli HomoSobieCykusia z Wielkiej Wsi Gdyńskiej, KośćKatoli z jego
                papą i nieudacznym prorokiem Ch. na czele – jakkolwiek obrazoburczo by to
                brzmiało dla człowieka, który nie widzi oczywistej gnidy w oj.Hjeno.

                Jeszcze rok v dwa temu ten tekst poleciałby z fo a Ja byłbym kierowany do spec
                jednostek zamkniętych, a teraz: Ja piszę , ty odpowiadasz a reszta czyta i
                zaczyna przetrawiać, a z czasem może i zgodzi się z tym co tu pisane.
                I o to chodzi
                tyle by było tego
                PZDR
                Pan Bóg i Bóg mój
                Czas na reklamę>>
                ! Głosuj na Zbigniewa !
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka