Dodaj do ulubionych

UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE

06.06.05, 11:29
Witamy!

Zapraszamy do dyskusji o przyszłości Unii Europejskiej w związku z odrzuceniem Konstytucji przez Francję i Holandię.
Do 10 czerwca Gośćmi Forum będą ekspertki z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej: Katarzyna Smyk z Departamentu Analiz i Strategii UKIE, Minister Aleksandra Wasilewska-Tietz – Podsekretarz Stanu w UKIE i Agnieszka Kudlińska, dyrektor Departamentu Komunikacji Społecznej i Informacji Europejskiej.
Zapraszamy do zadawania pytań w tym wątku. Prosimy o wpisanie tematu pytania już w temacie wypowiedzi. Odpowiedzi będą pojawiać się również w wątku w ciągu tygodnia.

--
Redakcja Portalu
Obserwuj wątek
    • Gość: na zimno Czy tekst konstytucji jest niepodwazalna opoka ? IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.06.05, 12:07
      • snajper55 Czy to mają być jedynie pytania, czy dyskusja ? 06.06.05, 12:22
        Jeśli dyskusja, to ja dam głos. ;)

        Konstytucja oczywiscie nie jest niezmienna. Jednak była to najlepsza
        konstytucja, jaką zdołał Konwent ułożyć, a przywódcy państw zaakceptować. Teraz
        chcesz ją zmieniać, ale jak ? Jedni byli we Francji przeciw, bo uważali, iż
        jest ona za mało socjalistyczna. Inni ją odrzucali, bo według nich była za
        bardzo socjalistyczna. No to których zmianami mamy zadowalać i dlaczego właśnie
        tych ?

        S.
        • andrzej.sawa Re: Czy to mają być jedynie pytania, czy dyskusja 07.06.05, 01:41
          Czy tzw.konstytucja jest potrzebna?
          Czy przepisy nie powinny być napisane w miarę krótko i czytelnie?
          Kto wymyślił,że powstanie "twarde jądro",przecież ono istnieje (Niemcy-Francja).
          Koordynacja polityki zagranicznej uniemożliwi Polsce szybką i efektywną
          akcję,podobną do kijowskiej w końcu ub.roku.A twarde jądro zawsze będzie
          bezkarnie robiło swoje np.Berlin ustalał coś z Moskwą.Przecież przekroczenie
          deficytu dla Paryża i Berlina było bezkarne,a teraz chyba Lizbona będzie musiała
          się tłumaczyć.
          Tzw.konstytucja jest - przepraszam była zła,a teraz próba jej ratyfikacji to
          tworzenie złego zombi.Skoro tak trudno było to "cudo" uzgodnić,a teraz
          ratyfikować,to powiedzmy sobie szczerze,że szansa jej zmiany byłaby minimalna.

          • snajper55 Re: Czy to mają być jedynie pytania, czy dyskusja 07.06.05, 10:07
            andrzej.sawa napisał:

            > Czy tzw.konstytucja jest potrzebna?

            O tym decydyje tylko i wyłącznie UE.

            > Czy przepisy nie powinny być napisane w miarę krótko i czytelnie?

            Tak krótko i czytelnie jak jest to tylko możliwe.

            > Kto wymyślił,że powstanie "twarde jądro", przecież ono istnieje (Niemcy-Franc
            > ja).

            A podaj jakiś dokument tworzący taki byt.

            > Koordynacja polityki zagranicznej uniemożliwi Polsce szybką i efektywną
            > akcję,podobną do kijowskiej w końcu ub.roku.A twarde jądro zawsze będzie
            > bezkarnie robiło swoje np.Berlin ustalał coś z Moskwą.Przecież przekroczenie
            > deficytu dla Paryża i Berlina było bezkarne,a teraz chyba Lizbona będzie mu
            > siała się tłumaczyć.

            To może rozdzielić prowadzenie polityki zagranicznej na gminy ? Będzie wtedy
            jeszcze bardziej szybka i efektywna.

            > Tzw.konstytucja jest - przepraszam była zła,a teraz próba jej ratyfikacji to
            > tworzenie złego zombi.Skoro tak trudno było to "cudo" uzgodnić,a teraz
            > ratyfikować,to powiedzmy sobie szczerze,że szansa jej zmiany byłaby minimalna.

            Na jakiej podstawie twierdzisz, że trudno było uzgodnić ? Jak na traktat 25
            państw uzgodniono go nad zwyczaj łatwo. A ratyfikacja trwa.

            S.
      • katarzyna_smyk Re: Czy tekst konstytucji jest niepodwazalna opok 07.06.05, 11:37
        Traktat Konstytucyjny jest wynegocjowaną przez państwa członkowskie UE umową
        międzynarodową i tak jak każda umowa międzynarodowa może podlegać rewizji.
        Warunkiem takich zmian jest zgoda wszystkich członków UE. Sam traktat
        przewiduje trzy różne sposoby zmiany jego postanowień, co oznacza, że jego
        autorzy przewidywali możliwość przeprowadzenia różnego rodzaju korekt w
        przyszłości. Unia rozwija się bardzo dynamicznie. Traktat Konstytucyjny jest 5
        rewizją traktatów w ciągu ostatnich 28 lat i kolejna jego rewizja jest
        prawdopodobna. W odróżnieniu jednak od wcześniejszych traktatów ten opracowany
        został w drodze bardzo szerokich konsultacji, z udziałem przedstawicieli
        rządów, instytucji UE, parlamentów narodowych oraz różnych grup społecznych i
        środowisk opiniotwórczych. Poza tym przyjęto pewne rozwiązania instytucjonalne
        eliminujące konieczność zmiany traktatu np. przy okazji kolejnego rozszerzenia.
        Intencją jego autorów było więc stworzenie uniwersalnego dokumentu, który nie
        będzie szybko i często zmieniany.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • krzysztofsf Ale czy zmiany beda odbywaly sie referendami ? 07.06.05, 12:24
          Obecna konstytucja ma byc w duzej czesci krajow zatwierdzona referendami.
          Czy przyszle zmiany (a jesli tak, to ktore czesci tekstu maja to obwarowanie) rowniez beda zatwierdzane na tej drodze, czy tez modyfikacje beda juz zatwierdzane wylacznie na drodze zgod parlamentow narodowych lub innych (jakich) cial Czy referenda sa wpisane w tresc konstytucji jako forma dialogu ze spoleczenstwem?
          • katarzyna_smyk Re: Ale czy zmiany beda odbywaly sie referendami 07.06.05, 13:34
            O trybie ratyfikacji Traktatu (tak jak każdej innej umowy międzynarodowej)
            decydują przepisy wewnętrzne poszczególnych państw, Unia nie może w te kwestie
            ingerować np. proponując czy narzucając konkretne rozwiązania. Traktat nie
            reguluje więc kwestii dialogu państw z ich społeczeństwami, gdyż jest to
            suwerenna sprawa każdego członka UE. O trybie ratyfikacji, zarówno obecnie, jak
            też w przyszłości, decydować będą przepisy wewnętrzne państw członkowskich.

            Referendum przeprowadzone będzie (bądź było) w 7 do 10 państw (sprawa nie jest
            formalnie rozstrzygnięta np. w Polsce i Czechach, decyzję o referendum
            zawiesiła z kolei Wielka Brytania). Rozwiązania wewnętrzne stosowane w
            poszczególnych państwach są dosyć różnorodne np. Irlandia głosuje
            obligatoryjnie, a np. konstytucja niemiecka w ogóle nie przewiduje instytucji
            ogólnonarodowego referendum.

            Na marginesie można dodać, że możliwa jest zmiana niektórych przepisów Traktatu
            w innym trybie niż tzw. zwykła procedura rewizyjna (wymagająca zgody wyrażonej
            przez parlamenty bądź narody). Traktat wprowadza dodatkowo m.in. uproszczoną
            procedurę umożliwiającą zmiany w zakresie procedur decyzyjnych (np. przejście z
            jednomyślności na większość kwalifikowaną), pod warunkiem jednomyślnej zgody
            Rady Europejskiej. Oczywiste jest, że zastosowanie tej procedury jako formy
            rewizji Traktatu jest możliwe w wąskim, precyzyjnie określonym zakresie i
            jedynie pod warunkiem wcześniejszego jego wejścia w życie.
            Katarzyna Smyk/UKIE
            • krzysztofsf Re: Ale czy zmiany beda odbywaly sie referendami 07.06.05, 14:05
              katarzyna_smyk napisała:


              >
              > Na marginesie można dodać, że możliwa jest zmiana niektórych przepisów Traktatu
              >
              > w innym trybie niż tzw. zwykła procedura rewizyjna (wymagająca zgody wyrażonej
              > przez parlamenty bądź narody). Traktat wprowadza dodatkowo m.in. uproszczoną
              > procedurę umożliwiającą zmiany w zakresie procedur decyzyjnych (np. przejście z
              >
              > jednomyślności na większość kwalifikowaną), pod warunkiem jednomyślnej zgody
              > Rady Europejskiej. Oczywiste jest, że zastosowanie tej procedury jako formy
              > rewizji Traktatu jest możliwe w wąskim, precyzyjnie określonym zakresie i
              > jedynie pod warunkiem wcześniejszego jego wejścia w życie.
              > Katarzyna Smyk/UKIE

              Czy mozna prosic o blizsze informacje (link) do zrodel w ktorych jest wyszczegolniony cytowany "waski, precyzyjnie okreslony zakres" w ktorym zmiany w tresci eurokonstytucji moze wprowadzac Rada Europejska.
              Czy jest nastepny poziom, w ktorym zmiany wprowadza Parlament Europejski, oraz kolejny wymagajacy juz zgody panstw narodowych, czy tez brak sprecyzowania?

              Nie potrafie doszukac sie informacji, jak po ewentualnym zatwierdzeniu dokumentu eurokonstytucji, moze sie odbywac jego dalsza ewolucja (mogaca przeciez diametralnie na przestrzeni lat zmienic jego brzmienie)
              • katarzyna_smyk Re: Ale czy zmiany beda odbywaly sie referendami 07.06.05, 16:32
                Sprawa jest dość skomplikowana i nie dla wszystkich pasjonująca, ale wyjaśniam.
                W odniesieniu do wybranych artykułów Traktatu państwa członkowskie zgodziły
                się, że w przyszłości, jeśli będzie w danej sprawie jednomyślna zgoda
                wszystkich członków UE, może nastąpić zmiana stosowanej procedury decyzyjnej
                (wprowadzenie zwykłej procedury ustawodawczej w przypadkach, w których Traktat
                przewiduje procedurę szczególną) bądź sposobu głosowania (zastąpienie
                jednomyślności większością kwalifikowaną). Klauzuli tej, nazwanej przez
                fachowców „procedurą kładki”, nie można jednak zastosować do jakichkolwiek
                innych zmian w treści Traktatu Konstytucyjnego, jak też w odniesieniu do
                decyzji mających wpływ na kwestie wojskowe lub obronne.

                Decyzję w sprawie zastosowania tej procedury rewizyjnej podejmuje jednomyślnie
                Rada Europejska, po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego i pod warunkiem
                braku sprzeciwu ze strony parlamentu narodowego któregokolwiek z państw UE.
                Sprzeciw może zostać zgłoszony w ciągu 6 miesięcy od daty poinformowania
                parlamentów o takiej inicjatywie Rady Europejskiej. Poinformowanie parlamentów
                jest obowiązkowe.

                Zainteresowanym szczegółami procedur rewizyjnych Traktatu polecam lekturę
                wybranych publikacji Biuletynu Analiz UKIE, w szczególności artykuł C.
                Hermy, „Najważniejsze postanowienia systemowe Traktatu Konstytucyjnego Unii
                Europejskiej (Część II)” dostępny na stronach www.biuletyn.ukie.gov.pl.
                Katarzyna Smyk/UKIE
    • Gość: malik11 Jak to naprawdę jest z tym superpaństwem, IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.06.05, 12:27
      ile pozostałoby poszczególnym krajom niezależności ,np. w sprawach polityki
      zagranicznej?
      • katarzyna_smyk Re: Jak to naprawdę jest z tym superpaństwem, 07.06.05, 12:04
        Państwa członkowskie decydują o polityce zagranicznej Unii w drodze
        jednomyślnej zgody wszystkich członków. Każde może skorzystać z prawa weta.
        Problemem nie jest więc kwestia narzucania jednym państwom przez inne swojej
        wizji stosunków zewnętrznych i utrata przez te pierwsze niezależności, lecz
        raczej trudności z uzgodnieniem takiej polityki, która satysfakcjonuje
        wszystkich. Stąd polityka zagraniczna Unii uważana jest często za mało
        efektywną (niektórzy w ogóle kwestionują jej istnienie), na co można wskazać
        wiele przykładów.

        Traktat Konstytucyjny wprowadza pewne rozwiązania systemowe ułatwiające
        osiąganie kompromisu w dziedzinie polityki zagranicznej, nie naruszając jednak
        dominacji zasady jednomyślności. Przykładem takiego rozwiązania jest powołanie
        urzędu Ministra Spraw Zagranicznych UE, który ma przyczyniać się do budowy i
        rozwoju polityki zagranicznej UE.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • robert_de_molesme czy ta fikcja nie bedzie za drogo kosztowac? 07.06.05, 12:30
          Skoro mowa o jednomyslnosci w kwestii unijnej polityki zagranicznej to znaczy
          ze mowimy o fikcji.

          Ani my nie przekonamy Francuzow do wyslania wojsk do Iraku, ani oni
          Brytyjczykow do wstapienia do "obozu pokoju".

          Nawet w kwestii brutalnego lamania praw czlowieka w Zimbabwe nie ma
          jednomyslnosci bo akurat Prezydent Chirac lubi podraznic Blaira fetujac Roberta
          Mugabe w Paryzu.

          Jednomyslnosc bedzie mozliwa w sprawie "wyrazenia dezaprobaty w sprawie
          okupacji Tybetu i potepienia junty w Myanmar". Choc i to nie jest pewne. Bo w
          koncu Chiny to wazny partner handlowy kilku panstw.

          W zwiazku z tym zasadne jest pytanie: czy owa fikcja, pt. wspolna polityka
          zagraniczna ne bedzie nas ciut zbyt drpogo kosztowac?

          Nie chcialbym sie pomylic ale cos mi sie obilo o uszy ze mowimy o kilku ladnych
          miliardach euro rocznie.
    • eichendorff Europa regionów? 06.06.05, 13:02
      Czy klęska konstytucji we Francji i Holandii, oraz powolny upadek Schroedera po
      wyborach w Westfalii, mogą - paradoksalnie - przyczynić się, poprzez osłabienie
      europejskiego "jądra" Paryż-Berlin, do zastąpienia lansowanej przez ten duet
      koncepcji europejskiego superpaństwa (z centrami decyzyjnymi właśnie w tych
      miastach), koncepcją silnych, równych sobie, w dużym stopniu niezależnych od
      państw członkowskich UE, Regionów, które w miarę upływu czasu będą otrzymywać
      coraz to nowe prerogatywy, aż do całkowitego zastąpienia państw narodowych
      przez Regiony. To oczywiście baaaaaaaardzo odległa perspektywa, ale może akurat
      teraz jest do niej bliżej niż kiedykolwiek wcześniej?
      Jakie jest stanowisko UKIE w sprawie idei regionalizacji Unii Europejskiej?
      Jak daleko powinna ona się posunąć?
      • katarzyna_smyk Re: Europa regionów? 07.06.05, 12:31
        Obawiam się, że UKIE nie ma oficjalnego stanowiska w sprawie idei
        regionalizacji, dlatego mogę podzielić się jedynie swoim osobistym zdaniem.

        Jedynie w kilku nielicznych federalnych państwach UE mamy do czynienia z
        silnymi regionami (w szczególności Niemcy). W wielu innych regiony są
        stosunkowo słabe, niektóre państwa musiały stymulować ich rozwój w związku z
        wymaganą przez UE decentralizacją wydawania środków z funduszy strukturalnych
        UE. Dlatego koncepcja ogólnoeuropejskiej erozji państwa narodowego, nawet w
        okresie długofalowym, wydaje mi się raczej mało realna. Niezależnie od
        podmiotu, na rzecz którego następuje ewentualny transfer suwerenności (góra -
        UE, dół - regiony) państwa sprawują nad nim kontrolę. Wynik referendum czy
        wyborów parlamentarnych niczego tu nie zmienia, a raczej potwierdza decydującą
        rolę państw w procesie integracji. Generalnie państwo narodowe ma się dobrze.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • farys_stop Re: Europa regionów? 08.06.05, 21:57
          Czy w takim razie silniejsze regiony, których rozwój niektóre panstwa musiały
          stymulować jak pani zauważyła przyczyniają się do wzmocnienia roli danego
          państwa wśród partnerów z UE czy też własne państwo osłabiają?

          Czyli czy państwo powinno sprzyjać wzmacnianiu własnych regionów (biorąc
          również pod uwagę iż jesteśmy członkami UE która jak pani zauważyła wymaga
          decentralizacji wydawania środków z funduszy strukturlnych)?

          Może nie trzeba zastanawiać się czy państwo narodowe przetrwa próbę czasu tylko
          jak i na ile rozwijać niezależność regionów - stąd też pytanie na czym polegała
          stymulacja rozwoju rozwoju własnych regionów w niektórych państwach, o jakich
          pani wspomniała i czy można to jakoś odnieść do Polski?
    • klip-klap Na poczatek jakies latwe 06.06.05, 15:37
      1.Kto odpowiada za bledy w polskim tlumaczeniu traktatu konstytucyjnego i jakie
      konsekwencje wyciagnieto wobec tych osob ?
      2.Czytaly Panie tekst powyzszego traktatu ?
      • Gość: klip naprawde sa latwe... n/t IP: *.dolsat.pl 08.06.05, 15:38
    • cintus Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE 06.06.05, 17:26
      Experci, to mało mnie interesują, byłem na prezentacji o konstyu, tfu, taktacie
      konstytucyjnym w UKiE czy tam CIE, na Kruczej. Mało nowego się dowiedziałem.

      IMO UE to już idzie w stronę ZSRR a nie USA. Tak moim zdaniem się dzieje,
      rozszerzenie wyszło raczej na gorsze, bo przyjęci sa mocno zacofani, ogólnie jak
      historia uczy bedzie z tego jeden moloch, który wcześniej czy później się
      skończy. O molochu Unii świadczy wprowadzanie wspólnego Ministra MSZ. A tak
      prywatnie, to po przyjęciu turcji to już bedzie klęska. Co jak co, ale to już
      jest rozszerzanie na siłę, bezpodstawne, a wystarczy już, że UE graniczy z
      Białorusią. Po co nam jeszcze Irak, jego brat bliźniak Iran, Syria itp.? To już
      nie Europa! Turcja to już nie Europa!
      Juz teraz widać, że wartości, świadomosci Europejczyków, obywateli narodów
      europejskich się ścierają, brak tej spójności bedzie kleską i w ten sposób Unia
      się rozpadnie, potem sądzę powstaną mniejsze układy między państwami (np. jak
      Grupa wyszohradzka, Układ Waraszawski). Po prostu: nie ma co robić superpanstwa
      na takim podłożu, jakim jest Europa, gdyż doświadczymy sowieckiej, radzieckiej,
      komunistycznej analogii ZSRRu... tez było wielkie państwo, plany preżnej
      gospodarki, wiele narodów... Amen.

      A po za tym, to moim zdaniem już konstytucja ogranicza suwerenność państwa, choć
      sam pomysł zastapienia dotychczasowych traktatów jednym dokumentem jest
      poprawny, ale nazwanie go Traktatem Konstytucyjnym, jednoczesne rozpoczynanie
      rozmów z Turcją to jest juz dla mnie nie do strawienia.
      Dlatego raczej nie dziwię się Holendrom, Francuzom i sobie, że mógłbym głosować
      na NIE.

      Ale tylko mógłbym, bo nie mogę... Witek, lat 16, Warszawa.
    • sc200 Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE 06.06.05, 18:40
      Witam :)

      UE nigdy nie miała przyszłości i tak pozostanie. Ta konstytucja jak i inne próby
      służą tylko i wyłącznie do stworzenia jak to ktoś trafnie nazwał na onecie
      "Eurokołchozu", w którym grupa państw (wiadomo kto ;-) ) będzie kontrolowała
      pozostałe.
      Próby stworzenia takich związków już były... Niedawna historia pokazała jak się
      to kończy (patrz ZSRR i kraje UW (Układu Warszawskiego)).

      Gdyby się przyjrzeć ukrytym celom rozszerzenia UE na kraje byłego bloku
      Wschodniego, to jest oczywiste że chodziło o "Rynki Zbytu" dla towarów. Czyli de
      facto nie o tworzenie miejsc pracy (bo jak w Polsce będą za dobre zarobki, tzn
      krzywa krajowa się podniesie to fabryki kraje UE przeniosą do Chin gdzie jest
      nieporównywalnie taniej
    • vico1 Jakie beda konsekwencje finansowe... 06.06.05, 19:20
    • vico1 dokonczenie pytania 06.06.05, 19:23
      ...dla Polski, w blizszej i w dalszej przyszlosci, jesli eurokonstytucja nie
      przejdzie?
      • katarzyna_smyk Re: dokonczenie pytania 08.06.05, 10:10
        Przeprowadzenie szacunku kosztów finansowych ewentualnego odrzucenia Traktatu
        Konstytucyjnego dla Polski jest stosunkowo trudne. Można jedynie podejrzewać,
        że fiasko procesu ratyfikacji będzie miało negatywny wpływ na tempo integracji
        i skłonność państw tzw. płatników netto (czyli dopłacających do budżetu
        wspólnotowego więcej niż z niego uzyskujących) do ponoszenia kosztów
        rozszerzenia. Sprzyjać tej tendencji może wyraźnie niechętny stosunek do
        ponoszenia takich kosztów przez społeczeństwa tzw. „starej” UE, co było
        wyraźnie widać w trakcie kampanii referendalnej we Francji. W ciągu pierwszego
        roku członkostwa Polska uzyskała ok. 1,5 mld euro „na czysto” z budżetu
        wspólnotowego i ta sytuacja w następnych latach będzie się poprawiać. Kluczowe
        znaczenie mają jednak toczące się obecnie negocjacje w sprawie nowej
        perspektywy finansowej, której kształt determinować będzie naszą pozycję
        finansową wobec budżetu UE w latach 2007-2013.

        Dużo bardziej negatywne dla Polski mogą być konsekwencje polityczne
        ewentualnego odrzucenia Traktatu, które może prowadzić do osłabienia UE jako
        całości, wzmocnienia tendencji odśrodkowych i radykalnego zmniejszenia poczucia
        wewnętrznej wspólnoty państw UE (widać to już wyraźnie w rozbieżnych reakcjach
        poszczególnych państw na niepowodzenie referendum we Francji i Holandii). Pod
        znakiem zapytania stanie też wtedy kwestia członkostwa w Unii Europejskiej
        Ukrainy (i innych państw), której aspiracje integracyjne Polska gorąco popiera
        i wspiera. Dla Polski jest to fatalny scenariusz, szczególnie że przez wiele
        lat ponosiliśmy koszty włączenia do UE i jesteśmy dopiero na progu rozpoczęcia
        pełnego korzystania z korzyści członkostwa.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • robert_de_molesme Polska platnikiem netto? 08.06.05, 14:44
          katarzyna_smyk napisała:

          > W ciągu pierwszego roku członkostwa Polska uzyskała ok. 1,5 mld euro „na
          czysto” z budżetu wspólnotowego

          Bylbym niezmiernie zobowiazany, gdyby zechciala Pani, Pani Katrzyno,
          wyszczegolnic skladniki zarowno polskiej skladki jak i poszczegolne elementy
          srodkow finansowych ktore wplynely do Polski w rzeczonym okresie.

          pozdrawiam

          RdM
          _______________________________________
          "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
          dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
          osiągnął".

          Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
          • katarzyna_smyk Re: Polska platnikiem netto? 08.06.05, 17:19
            Bilansu dokonuje się w zestawieniu rocznym. Według oficjalnych danych
            Ministerstwa Finansów w okresie od maja do grudnia 2004 r. do Polski napłynęło
            łącznie 2 793 002 393,16 euro z budżetu UE. Saldo bieżących rozliczeń Polski z
            UE zamknęło się nadwyżką w wysokości 1 554 083 096,01 euro. Szczegółowe
            informacje co do struktury tych kwot można znaleźć w komunikacie z posiedzenia
            Rady Ministrów z 25 stycznia 2005 r. Załączam link.
            www.kprm.gov.pl/1937_13224.htm
            Katarzyna Smyk/UKIE
            • robert_de_molesme chyba jednak Polska jest platnikiem netto 08.06.05, 17:48
              I coz mozna wyczytac na stronie Kancelarii Premiera?
              www.kprm.gov.pl/1937_13224.htm
              "Dodatnia pozycja netto w relacjach z UE była możliwa dzięki wpływowi zaliczki
              na fundusze strukturalne"

              "ZALICZKI" - tak wlasnie - "zaliczki".

              A co to jest "zaliczka" i jak ona jest rozliczana? O tym to nawet w GW mozna
              przeczytac: gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,52981,2752709.html

              Grecy muszą oddać UE ponad pół miliarda euro

              rs, Strasburg 07-06-2005 , ostatnia aktualizacja 07-06-2005 19:47

              Ateny niezgodnie z unijnym prawem wydatkowały pieniądze z unijnej pomocy
              regionalnej w latach 2000-04. Stracą więc 10 proc. pozyskanych sum. Jak
              poinformowała komisarz ds. pomocy regionalnej Danuta Hübner, zwrot 518 mln euro
              zostanie rozłożony na cztery lata, by zmniejszyć negatywny wpływ na budżet
              grecki.

              Ponadto władze greckie zobowiązały się dokonać "korekt" w programach
              finansowanych przez UE na sumę 220 mln euro. Mają także wzmocnić kontrolę i
              zarządzanie wydawanymi środkami z kasy UE. W zamian Bruksela nie zawiesi wypłat
              pieniędzy na programy regionalne w Grecji.

              Nie chodziło o oszustwa - europejska kontrola w październiku 2003 r. wykazała,
              że szwankowało organizowanie przetargów, system zarządzania pieniędzmi, jak i
              weryfikacja ich właściwego wydawania.

              KONIEC CYTATU

              Wniosek: czy bedziemy na plusie, czy na minusie to sie okaze po rozliczeniu
              projektow realizowanych z funduszy strukturalnych. Znajac skale korupcji w
              Polsce to ucieszy mnie niepomiernie wiadomosc ze wyszlismy na zero.

              Raczy Pani Katarzyno zwazyc ze Grecja ma wieksze doswiadczenie w malwersowaniu
              unijnych pieniedzy, a nawet ja przylapano. I to siegnieto 5 lat wstecz.

              Pozostaje tez kwestia wplywow z cel pobieranych w Polsce na granicy zewnetrznej
              Unii, ktore do 30 kwietnia zasilaly polski budzet, a ktore od 1 maja 2004
              bezposrednio plyna do kasy Wspolnoty. W 2003 roku byla to kwota ponad 1
              miliarda Euro.

              Czy moze Pani Katarzyno, uspokoic mnie ze pieniadze te liczone sa jako czesc
              skladki ktora Polska uiszcza?

              Bo jezeli tak nie jest to pozwole sobie zauwazyc ze Polska jest juz teraz
              platnikiem netto.

              Z powazaniem
              RdM

              ______________________________________
              "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
              dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
              osiągnął".

              Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
            • Gość: Bustaw Re: Polska platnikiem netto? IP: *.atman.pl / *.atman.pl 08.06.05, 20:54
              Ten "bilans" to po prostu cash flow, bardzo wątpliwy miernik korzyści.
              Przyjmując całkowicie abstrakcyjnie, że wszystkie zaliczki z funduszy
              strukturalnych zostaną zostaną prawidłowo wykorzystane, to owa nadwyżka oznacza
              3 EURO per capita miesięcznie. O obiecywanych przyszłych korzyściach wiele mówi
              obecna awantura budżetowa /2007 - 2013/. Proszę o trochę uczciwosci, Pani Katarzyno!
              • zdrowy_dystans Czyli Polska doplaca, a inni nie chca korzystac ?! 09.06.05, 20:48
                Czyli Polska doplaca do interesu, a inni nie chca korzystac ?!

                Glupia Francja, Holandia, Austria, Szwecja i Niemcy ?!
                • obazine kazdy doplaca, biurokracja kosztuje ;))) 10.06.05, 11:38
    • vico1 Dlaczego UE kojarzy sie ze stagnacje gospodarcza? 06.06.05, 19:35
      W porownaniu np z USA. Bez sukcesow gospodarczych nie mozna liczyc na
      integracje polityczna.
      • robert_de_molesme bo po 1968 roku nastapil hostile takeover 08.06.05, 18:02
        tego szlachetnego przedsiewziecia stworzonego przez intelektualistow
        katolickich (wsrod nich jednego kandydata na oltarze) przez nurt zwany
        pokoleniem 1968. Poglady gospodarcze trockistow musza dac taki wynik jaki
        wlasnie widzimy.

        Kisiel by powiedzial: "To nie kryzys, to rezultat".

        Malo kto wie ze Traktat Rzymski podpisalo 5 katolikow i 1 protestant, ktory sie
        szczesliwie pozniej nawrocil.... O symbolice maryjnej flagi europejskiej tez
        mozna by napisac trzy slowa, ale...

        swoja droga, nie za duzo bedzie tych Swietych Robertow??? ;)))
    • tomek9991 IV RZESZA 06.06.05, 23:48
      Oni wyciągnęli z historii tylko jeden wniosek :
      w przeszłości byli za mało perfidni, za mało oszukiwali,
      są gotowi i robią wszystko, aby zbudować IV RZESZĘ
      • tomek9991 Dowód rzeczowy 06.06.05, 23:51
        Steinbachová: Klaus dal políček Evropě

        Evropa = Związek Wypędzonych

        lidovky.centrum.cz/svet/clanek.phtml?id=362846
        Klaus v článku pro český deník napsal, že poválečný transfer sudetských Němců
        z tehdejšího Československa měl být jedním z preventivních opatření k
        zabránění vzniku nové války. "Naše země - se souhlasem vítězných mocností -
        využila tehdejší chvíle a jednoznačné atmosféry, v níž převládl názor, že je
        viníky světové války třeba potrestat a že je třeba řadou preventivních
        opatření zabránit vzniku války nové," argumentoval český prezident.

        "Kdo se pokouší, jakoukoliv formou a jakýmikoli důvody vyhnání stále
        odůvodňovat, ukazuje, že se nedrží norem lidských práv platných v Evropské
        unii," dodala Steinbachová, poslankyně za křesťanskodemokratickou CDU.

        Český prezident na druhou stranu připomněl, že "v poválečné chvíli docházelo
        vůči Němcům k řadě individuálních odporných činů, na což nikdo neměl žádné
        oprávnění ani ospravedlnění". Odsun byl ovšem podle jeho mínění jen a jedině
        důsledkem, nikoli příčinou.

        "Že by k žádnému transferu (odsunu, vysídlení či vyhnání) Němců z našeho území
        bez roků 1938 až 1945 nikdy nedošlo, že by to nikoho ani nenapadlo, že
        nejdříve došlo k transferu Čechů ze Sudet, že to, co se stalo po válce, bylo
        jen a jedině důsledkem, nikoli příčinou, je každému rozumně myslícímu člověku
        snad jasné," napsal Klaus.

        Steinbachová prohlásila, že na ni český prezident působí dojmem, že "skutečné
        zločiny nechce vidět". Vyhnání obyvatel je a zůstane zločinem proti lidským
        právům, zdůraznila šéfka Svazu vyhnanců.
    • antinowhere Z NATO czuję się bezpiecznie.Czy Polska potrzebuje 07.06.05, 12:19
      innej struktury w zakresie obronności ( w domyśle - z pominięciem USA ) ?
      • snajper55 Re: Z NATO czuję się bezpiecznie.Czy Polska potrz 07.06.05, 16:55
        antinowhere napisał:

        > innej struktury w zakresie obronności ( w domyśle - z pominięciem USA ) ?

        NATO jest paktem obronnym. UE - przede wszystkim organizmem gospodarczym.

        S.
    • krzysztofsf Preferencje dla Niemiec 07.06.05, 12:19
      Od kiedy trwa odliczanie tych conajmniej pieciu lat preferencji dla Niemiec ?
      Liczenie zacznie sie dopiero, gdy wszystkie panstwa zaakceptuja konstytucje - czyli ewentualnie za rok, dwa, trzy ?


      ARTYKUŁ III-167
      c) pomoc przyznawana gospodarce niektórych regionów Republiki Federalnej Niemiec dotkniętych podziałem Niemiec, w zakresie, w jakim jest niezbędna do skompensowania niekorzystnych skutków gospodarczych spowodowanych tym podziałem. Pięć lat po wejściu w życie Traktatu ustanawiającego Konstytucję dla Europy Rada, stanowiąc na wniosek Komisji, może przyjąć decyzję europejską uchylającą postanowienia niniejszej litery.
      • katarzyna_smyk Re: Preferencje dla Niemiec 07.06.05, 13:41
        Oczywiście od wejścia w życie Traktatu. Warto jednak wspomnieć, że przywoływany
        artykuł jest całkowicie martwy tzw. w historii Wspólnot i UE nigdy nie miał
        zastosowania – Niemcy z jego tytułu nie otrzymały żadnych preferencji.
        Katarzyna Smyk/UKIE
    • robert_de_molesme mozliwosc wystapienia z UE 07.06.05, 15:18
      obecnie, na mocy obowiazujacych traktatow, mozliwosc wystapienia z UE nie jest
      uregulowana, co oznacza ze wystapienie takie jest regulowane moca powszechnie
      obowiazujacego prawa miedzynarodowego, a konkretnie przez Konwencje wiedenska o
      parawie traktatow.

      Konstytucja UE ustanawia niedoprecyzowana procedure wyjscia, ktore mozliwe
      bedzie po notyfikacji Rady Europejskiej , wynegocjowniu porozumienia i
      okresleniu warunkow.

      Innymi slowy zamiast mozliwosci jednostronnego wypowiedzenia traktatow
      ustanawiajacych UE i wyjscia z tejze, Konstytucja UE zaklada kaganiec na
      ewentualnych secesjonistow.

      Naprawde tak nisko sobie cenicie niepodleglosc Rzeczpospolitej drodzy eksperci
      z UKIE?


      news.bbc.co.uk/1/hi/world/europe/2950276.stm#leaving

      What the constitution says:

      A new procedure describes how a member would leave the EU: " A member state
      which decides to withdraw shall notify the Council of its intention... The
      Union shall negotiate and conclude an agreement with that state, setting out
      the arrangements for its withdrawal."

      What it means:

      It was always the case that a member state could leave by simply repealing its
      own legislation. Now there is a formal procedure designed to show that the EU
      is a voluntary association. However a departing member would have to agree
      terms so there is an implied threat that it would not be that easy.

      This clause is presumably designed never to be used.

      • snajper55 Re: mozliwosc wystapienia z UE 07.06.05, 16:50
        robert_de_molesme napisał:

        > Konstytucja UE ustanawia niedoprecyzowana procedure wyjscia, ktore mozliwe
        > bedzie po notyfikacji Rady Europejskiej, wynegocjowniu porozumienia i
        > okresleniu warunkow.

        Nie procedura jest precyzyjna a wynegocjowanie porozumienia niekonieczne.

        > Innymi slowy zamiast mozliwosci jednostronnego wypowiedzenia traktatow
        > ustanawiajacych UE i wyjscia z tejze, Konstytucja UE zaklada kaganiec na
        > ewentualnych secesjonistow.

        Nieprawda, nie ma żadnego kagańca:

        "Artykuł 59: Dobrowolne wystąpienie z Unii

        1. Każde Państwo Członkowskie może, zgodnie ze swoimi wymogami konstytucyjnymi,
        podjąć decyzję o wystąpieniu z Unii Europejskiej.

        2. Państwo Członkowskie, które podjęło decyzję o wystąpieniu, notyfikuje swój
        zamiar Radzie Europejskiej; Rada Europejska rozpatruje taką notyfikację. W
        świetle wytycznych Rady Europejskiej, Unia prowadzi negocjacje i zawiera z tym
        Państwem umowę określającą warunki jego wystąpienia, uwzględniając ramy jego
        przyszłych stosunków z Unią. Umowa ta jest zawierana w imieniu Unii przez Radę
        Ministrów, stanowiącą większością kwalifikowaną po uzyskaniu zgody Parlamentu
        Europejskiego.

        Przedstawiciel występującego Państwa Członkowskiego nie bierze udziału w
        dyskusjach i decyzjach Rady Ministrów lub Rady Europejskiej dotyczących tego
        Państwa.

        3. Konstytucja przestaje mieć zastosowanie do tego Państwa od dnia wejścia w
        życie umowy o wystąpieniu lub, w jej braku, dwa lata po notyfikacji, o której
        mowa w ustępie 2, chyba że Rada Europejska w porozumieniu z danym Państwem
        Członkowskim podejmie decyzję o przedłużeniu tego okresu."
      • katarzyna_smyk Re: mozliwosc wystapienia z UE 07.06.05, 17:18
        Zgodnie z Konwencją wiedeńską o prawie traktatów z 1969 r. (art. 54 i 56)
        traktat, który nie zawiera postanowienia dotyczącego jego wypowiedzenia można
        wypowiedzieć w każdym czasie za zgodą wszystkich stron lub gdy ustalono, że
        strony miały zamiar dopuścić możliwość wypowiedzenia oraz gdy prawa do
        wypowiedzenia można domniemywać z charakteru traktatu. Istnieje więc obecnie
        podstawa prawna umożliwiająca państwu członkowskiemu wystąpienie z UE. W
        przeważającej większości znawcy prawa międzynarodowego są jednak zgodni, że
        podstawa prawna umożliwia ewentualne wystąpienie z UE pod warunkiem zgody
        wszystkich członków, a nie jednomyślnego odstąpienia od umowy. Traktat
        Konstytucyjny nie zmienia więc warunków ewentualnego wystąpienia z UE,
        doprecyzowuje jednak jego zasady.

        W tym kontekście jako ciekawostkę wspomnieć można o precedensowym w historii
        Wspólnot przypadku Grenlandii – obecnie terytorium autonomicznego wchodzącego w
        skład Królestwa Danii. Grenlandia, jako terytorium duńskie pozostawała w ramach
        Wspólnot od 1 stycznia 1973 r. Uzyskawszy w 1979 r. prawa autonomiczne w ramach
        Królestwa Danii, regionalny rząd Grenlandii wezwał rząd duński do wszczęcia
        negocjacji z pozostałymi państwami członkowskimi ws. wystąpienia Grenlandii ze
        Wspólnot. 13 marca 1984 r. podpisano „Traktat zmieniający Traktaty
        ustanawiające Wspólnoty Europejskie w odniesieniu do Grenlandii”, w którym
        wszystkie państwa członkowskie Wspólnot zgodziły się na zmianę statusu
        Grenlandii w ramach Wspólnot z części państwa członkowskiego na stowarzyszone
        terytorium zamorskie. Wprawdzie przypadek Grenlandii nie jest jednolicie
        interpretowany w kontekście możliwości wypowiedzenia Traktatu akcesyjnego,
        istnieją opinie, że stanowi on precedens „wynegocjowanej” rezygnacji z
        członkostwa we Wspólnotach. (na podstawie C. Herma, Traktat dotyczący
        przystąpienia do Unii Europejskiej – struktura, charakter prawny i
        najważniejsze postanowienia dokumentów związanych z przystąpieniem Polski do
        UE, Biuletyn Analiz UKIE, n4 11, kwiecień 2003.)
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • robert_de_molesme mozliwosc wystapienia z UE (c.d.) 07.06.05, 17:58
          Szanowna Pani

          Artykuł 54 KW o Prawie Traktatow mowi jasno

          "Wygaśnięcie traktatu lub wycofanie się strony z niego może mieć miejsce:
          a) zgodnie z postanowieniami traktatu lub
          b) w każdym czasie za zgodą wszystkich stron po konsultacji z pozostałymi
          umawiającymi się państwami."

          Artykul 54 mowi o wygasnieciu traktatu i wycofaniu jednej ze stron.

          Punkt (a) nie ma w przypadku obecnej sytuacji "traktatowo-unijnej"
          zastosowania, punkt "b" owszem moze miec zastosowanie, o ile wycofanie ma
          harakter "polubowny" i wszyscy sa zadowoleni z obrotu sprawy. Wdedy kazda ze
          stron moze sie wycofac "w kazdym czasie".


          Jako wybitnej prawniczce nie musze Pani tlumaczyc ze instytucja "wycofania"
          jest czyms innym od instytucji "wypowiedzenia" traktatu.

          Wypowiedzenie traktatu ma miejsce niejako wbrew pozostalym umawiajacym sie
          stronom, jest aktem jednostronnym i jako takie jest uregulowane, jak slusznie
          pani zauwazyla w Artykule 56 Konwencji wiedenskiej.

          Pozwoli Pani ze zacytuje w calosci:

          Artykuł 56

          "Wypowiedzenie lub wycofanie się z traktatu nie zawierającego postanowienia
          dotyczącego wygaśnięcia, wypowiedzenia lub wycofania się

          1. Traktat, który nie zawiera postanowienia dotyczącego jego wygaśnięcia i nie
          przewiduje wypowiedzenia ani wycofania się z niego, nie podlega wypowiedzeniu
          ani wycofaniu się z niego, chyba że:
          a) ustalono, że strony miały zamiar dopuścić możliwość wypowiedzenia lub
          wycofania się, bądź
          b) prawa do wypowiedzenia lub wycofania się można domniemywać się z
          charakteru traktatu.
          2. Strona powinna notyfikować co najmniej na dwanaście miesięcy naprzód swój
          zamiar wypowiedzenia traktatu lub wycofania się z niego na podstawie ustępu 1."


          Zakladam ze jestesmy zgodni co do tego ze czlonkostwo w Unii jest dobrowolne i
          zgodnie z §1(a) mozna domniemywac prawo do wypowiedzenia traktatu?

          Jezeli tak, to pozwoli pani ze wbrew opinii anonimowo przytoczonych przez
          Pania "przeważającej większości znawcow prawa międzynarodowego" zauwaze ze
          §1 (b) i §2 jasno wskazuja ze mamy doczynienia z aktem jednostronnym, przy
          czym termin wypowiedzenia zgodnie z konwencja wiedenska wyniosi 1 rok. Nie ma
          tez mowy o zadnych porozumieniach i warunkach.

          Konstytucja europejska pod tym wzgledem stanowi lex specialis i naklada
          dodatkowe ograniczenia. Jak kto woli "kaganiec".

          Pozdrawiam





          _______________________________________
          "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
          dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
          osiągnął".

          Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
          • snajper55 Re: mozliwosc wystapienia z UE (c.d.) 07.06.05, 18:30
            robert_de_molesme napisał:

            > Punkt (a) nie ma w przypadku obecnej sytuacji "traktatowo-unijnej"
            > zastosowania, punkt "b" owszem moze miec zastosowanie, o ile wycofanie ma
            > harakter "polubowny" i wszyscy sa zadowoleni z obrotu sprawy. Wdedy kazda ze
            > stron moze sie wycofac "w kazdym czasie".

            To chyba naturalne, iż jedynie gdy jest obopólna zgoda wycofanie może nastąpić
            w dowolnym momencie. Gdy strony nie doszły do porozumienia, po dwóch latach
            wystąpienie staje się faktem.

            S.
    • robert_de_molesme Karta Praw Podstawowych - po kiego grzyba nam ona? 08.06.05, 09:19
      Abstrahujac od dosc oczywistego faktu ze w obecnej postaci "Konstytucja
      Europejska" juz w zycie nie wejdzie, pozwole sobie zadac pytanie dotyczace
      kolejnej nowinki konstytucyjnej.

      Karta Praw Podstawowych - po kiego grzyba nam ona?

      1. Wszystkie panstwa Unii sa stronami EKPCz.
      2. "Konstytucja Europejska" deklaruje przystapienie UE do EKPCz.
      3. Polska ma juz obecnie nie respektuje przyjetych zobowiazan z dziedziny praw
      czlowieka (patrz casus: Broniowski, wyrok z 22 czerwca 2004, a o wykonaniu
      wyroku ani slychu ani widu). Po co brac na siebie nowe zobowiazania skoro juz
      teraz nie respektujemy tego co nas teoretycznie obowiazuje.


      Pozdrawiam
      RdM
      _______________________________________
      "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
      dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
      osiągnął".

      Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
      • katarzyna_smyk Re: Karta Praw Podstawowych - po kiego grzyba nam 08.06.05, 10:36
        Karta Praw Podstawowych zobowiązuje przede wszystkim instytucje, organy i
        jednostki organizacyjne UE (oraz państwa członkowskie wyłącznie w zakresie w
        jakim wykonują prawo UE) do respektowania wymienionych w niej praw człowieka i
        obywatela, a te nie są stronami Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i
        Podstawowych Wolności. Do tej pory obywatele UE nie mieli tak całościowo
        ujętych i bezpośrednio zagwarantowanych swoich praw na poziomie Unii
        Europejskiej.

        Przyszłe, przewidywane w Traktacie, przystąpienie UE do Europejskiej Konwencji
        Praw Człowieka i Podstawowych Wolności nie kwestionuje sensu przyjęcia Karty
        Praw Podstawowych. Treść Karty jest szersza niż treść Europejskiej Konwencji
        Praw Człowieka i Podstawowych Wolności (podpisanej w Rzymie 4 listopada 1950
        r., ratyfikowanej przez wszystkie Państwa Członkowskie Unii), odnoszącej się
        wyłącznie do praw obywatelskich i politycznych. Tymczasem Karta Praw
        Podstawowych obejmuje również inne dziedziny, takie jak prawo do dobrej
        administracji, prawa socjalne pracowników, ochronę danych osobowych lub
        bioetykę.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • robert_de_molesme Karta Praw Podstawowych - pytania szczegolowe 08.06.05, 12:06
          katarzyna_smyk napisała:

          > Karta Praw Podstawowych zobowiązuje (...) państwa członkowskie wyłącznie w
          zakresie w jakim wykonują prawo UE)

          Czyli jednak przyjmujemy na siebie NOWE zobowiazania, nie bedac w stanie
          wypelnic nawet tych ktore juz przyjelismy. Nawet tak elementarnych jak
          respektowanie prawa wlasnosci (Broniowski sie klania)

          Mam pytanie z innej beczki: czy wykonujac prawo UE do swobodnego przeplywu
          osob, a co sie z tym wiaze do swiadczen socjalnych, Polska bedzie zobowiazana
          respektowac postanowienia Artykulu II-81 § 1 a w szczegolnosci ostatnia
          przeslanke (zakaz dyskryminacji ze wzgledu na orientacje seksualna)?

          katarzyna_smyk napisała:

          > przystąpienie UE do EKPCz nie kwestionuje sensu przyjęcia Karty > Praw
          Podstawowych. Treść Karty jest szersza niż treść Europejskiej Konwencji
          > Praw Człowieka i Podstawowych Wolności ... odnoszącej się
          > wyłącznie do praw obywatelskich i politycznych.

          RdM: bierzemy nowe zobowiazania......

          > Tymczasem Karta Praw Podstawowych obejmuje również inne dziedziny, takie jak
          prawo do dobrej > administracji, prawa socjalne pracowników, ochronę danych
          osobowych lub > bioetykę.


          Pani Katarzyno, to juz bylo.

          I w kostytucji PRL i w Kostytucji Zwiazku Socjalistycznych Republik Sowieckich.
          (Tam nawet bylo ze "grazdanie Sojuza maja prawo na oddych"). Czy naprawde
          skrepowanie wolnosci gospodarczej "prawami socjalnymi" jest w naszym interesie?
          Czy naprawde musimy dazyc do stopy wzrostu PKB na poziomie Francji i Niemiec?
          Czy nie mozna wziac do reki dowolne opracowanie OECD i zobaczyc gdzie jest
          wzrost gospodarczy, a gdzie go nie ma? I porownac z poziomem "ochrony praw
          pracowniczych"?

          A ochrona danych osobowych i kwestie bioetyczne tez sa juz uregulowane przez
          Konwencje RE. I nie trzeba do tego Konstytucji Europejskiej.



          Pozdrawiam

          RdM

          PS: to jak to jest z tym wypowiedzeniem traktatow. Ma pani
          jakiegos "autoryteta" co twierdzi ze "w porozumieniu"?

          Mnie Goralczyk, Piontek, Wojciechowski i paru innych uczylo cokolwiek inaczej.
          _______________________________________
          "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
          dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
          osiągnął".

          Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
          • katarzyna_smyk Re: Karta Praw Podstawowych - pytania szczegolowe 09.06.05, 09:50
            Poniżej załączam szczegółowe wyjaśnienie kwestii poruszonej w pytaniu
            przepraszając z góry innych internautów za prawniczy i "trudnostrawny" wywód.

            W zakresie stosowania prawa UE Polska będzie zobowiązana do respektowania
            wszystkich postanowień Karty, w tym także art. II-81 ust. 1, pod warunkiem, że
            nie rozszerzają zakresu stosowania prawa Unii. Zasady określone w Karcie są w
            tym kontekście „przepisem ogólnym”, a zasady przyznające Unii prawo do
            działania / ustanawiania aktów normatywnych w danej dziedzinie „przepisem
            szczególnym”.

            Artykuł II-111 TK stanowi:
            1. Postanowienia niniejszej Karty mają zastosowanie do instytucji, organów i
            jednostek organizacyjnych Unii w poszanowaniu zasady pomocniczości oraz do
            Państw Członkowskich wyłącznie w zakresie, w jakim wdrażają one prawo Unii.
            Państwa te szanują zatem prawa, przestrzegają zasad i popierają ich stosowanie
            zgodnie ze swymi odpowiednimi uprawnieniami i w poszanowaniu granic kompetencji
            Unii powierzonych jej w innych częściach Konstytucji.
            2. Niniejsza Karta nie rozszerza zakresu stosowania prawa Unii poza kompetencje
            Unii, nie ustanawia nowych kompetencji lub zadań dla Unii ani nie zmienia
            kompetencji i zadań określonych w innych częściach Konstytucji.

            Z kolei art. II-112 ust. 5 stanowi:
            Postanowienia niniejszej Karty zawierające zasady mogą być wprowadzane w życie
            przez akty ustawodawcze i wykonawcze przyjęte przez instytucje, organy i
            jednostki organizacyjne Unii oraz przez akty Państw Członkowskich, jeśli
            stanowią wykonanie prawa Unii, w wykonywaniu ich odpowiednich uprawnień. Można
            się na nie powoływać w sądzie jedynie w celu wykładni tych aktów i kontroli ich
            legalności.

            Tym samym, nadal możliwe będzie powoływanie się na wyłączenia przewidziane
            dzisiaj np. w odniesieniu do przepływu towarów (art. 30 TWE – moralność
            publiczna, porządek publiczny, bezpieczeństwo publiczne, itd.), czy przepływu
            osób (art. 39 ust. 3 TWE – „z zastrzeżeniem ograniczeń uzasadnionych względami
            porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego…”), a
            które w niemalże dosłownym brzmieniu zostały przeniesione do TK (por. np. w
            odniesieniu do przepływu osób art. III-133 ust. 3 - „z zastrzeżeniem ograniczeń
            uzasadnionych względami porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego i
            zdrowia publicznego, pracownicy mają prawo do …” lub w odniesieniu do swobody
            przedsiębiorczości art. III-139 ust. 1 TK: Niniejsza podsekcja oraz środki
            podjęte na jej podstawie nie przesądzają o zastosowaniu w Państwach
            Członkowskich przepisów ustawowych, wykonawczych lub administracyjnych
            przewidujących szczególne traktowanie cudzoziemców, uzasadnione względami
            porządku publicznego, bezpieczeństwa publicznego lub zdrowia publicznego.)

            Należy jednakże przyznać, że rzeczywista ocena znaczenia postanowień Karty
            będzie możliwa dopiero po ewentualnym wejściu w życie Traktatu i pierwszych
            orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości uwzględniających określone w niej
            zasady. Obecnie, nawet wśród wybitnych specjalistów z zakresu prawa UE nie ma
            zgodności, co do przyszłego znaczenia Karty w praktyce ustanawiania i
            stosowania prawa UE.

            Zaś w odniesieniu do pytania o autorytety polecam:
            M. Safjan: Konstytucja a członkostwo Polski w Unii Europejskiej, Państwo i
            Prawo 2001, zesz. 3(661), str. 11.
            J. Barcz: Konstytucyjnoprawne problemy stosowania prawa Unii Europejskiej w
            Polsce w świetle dotychczasowych doświadczeń państw członkowskich [w:] M. Kruk
            (red.): Prawo międzynarodowe i wspólnotowe w wewnętrznym porządku prawnym,
            Warszawa 1997, str. 207

            • robert_de_molesme Re: Karta Praw Podstawowych - pytania szczegolowe 09.06.05, 10:46
              katarzyna_smyk napisała:

              > Tym samym, nadal możliwe będzie powoływanie się na wyłączenia przewidziane
              dzisiaj np. w odniesieniu do ... przepływu osób (art. 39 ust. 3 TWE – „z
              zastrzeżeniem ograniczeń uzasadnionych względami porządku publicznego,
              bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego…",

              > Należy jednakże przyznać, że rzeczywista ocena znaczenia postanowień Karty
              > będzie możliwa dopiero po ewentualnym wejściu w życie Traktatu i pierwszych
              > orzeczeniach Trybunału Sprawiedliwości uwzględniających określone w niej
              > zasady. Obecnie, nawet wśród wybitnych specjalistów z zakresu prawa UE nie ma
              > zgodności, co do przyszłego znaczenia Karty w praktyce ustanawiania i
              > stosowania prawa UE.

              Pani Katrzyno, niech Pani nie zartuje sobie ze mnie. Chce mi Pani powiedziec ze
              w odniesieniu do "orientacji seksualnej" mialyby zachodzic "względy porządku
              publicznego, bezpieczeństwa publicznego i zdrowia publicznego"?

              Raczy mi moze pani wskazac dokladnie o jakie wzgledy chodzi? W roku 2005? w
              Europie?, po sprawie Buttiglione?

              Nie chce mi Pani chyba powiedziec ze "orientacja" zagraza zdrowiu publicznemu?
              czy moze bezpieczenstwu? porzadkowi? To zaiste oszolomiacka teza gloszona przez
              Prezydenta Miasta Stolecznego, ktorej Gazeta Wyborcza daje sluszny, postepowy
              odpor.

              Ciut wiecej uczciwosci w argumentacji.

              Za namiar na Safjana i Barcza dziekuje. Nie mam pod reka, przy najblizszej
              okazji sprawdze.

              RdM

              _______________________________________
              "Piastując przez ostatnie dziewięć lat urząd prezydenta Rzeczypospolitej,
              dokładałem wszelkich starań, by doprowadzić nasz kraj do stanu, jaki dziś
              osiągnął".

              Aleksander Kwasniewski (11.11.2004, Warszawa)
    • kaawaa1 Czy wiecie na co (nie)głosujecie 08.06.05, 13:17
      Witam wszystkich,
      Należę do euroentuzjastów, ale raczej ostrożnych.
      Na co dzień staram się patrzeć co podpisuję i za co płacę.
      A wy ?

      Bo ja mam kilka zasadnioczych wątpliwości:
      Czy wiecie choćby w zarysie jakie zasdnicze zmiany UE (instytucjonalne,
      kompetencyjne, itp.) ?
      Projekt jest tak obszerny, że moje wolne łącze internetowe ledwo to ściąga, a
      co dopiero z przeczytaniem tego po pracy.
      Uważam za niepoważne traktowanie społeczeństw jak stada baranów i
      niepodejmowanie jakiejkolwiek kapmanii informacyjenj na temat projektu traktatu.
      Taka ignorancja powinna kończyć się własnie porażką.
      WIelki projekt wymaga odpowiednio wielkich kroków, w tym dużej kamanii
      informacyjnej (nie propagandowej).

      Chciałbym zagłosować "ZA" ale niestety nie wiem na co bym wtedy głosował, a
      JEŚLI MAM SIĘ NA COŚ GODZIĆ TO MUSZE WIEDZIEĆ CO TO ZA ŻABA.
      Inaczej wybieram opcję asekurancką.
      Podsumowując, jak dotąd moim zdaniem zawalili wszyscy od GW po UKIE.
      Pozdrawiam - Karol
    • neptyk-sceptyk Dlaczego ? 08.06.05, 16:32
      1. Dlaczego Konstytucja napisana jest dla wąskiej grupy polityków i kasty
      prawników. Dlaczego zwykły obywatel UE nie może się na niej oprzeć po pełna
      jest odnośników i odsyłaczy.
      2. Dlaczego nie może być krótka, prosta, klarowna i JEDNOZNACZNA dla każdego
      Kowalskiego Europejczyka, którego MA BRONIĆ i BYć jego ostatnią deską ratunku
      przed sitwą biurokratow i urzedników i ich swobodnych interpretacji.
      3. Dlaczego nie nazywa spraw po imieniu zostawiając urzędraniom tak szerokie
      pole do dowolnej interpretacji jej zapisów dla własnych korzyści.

      Dlaczego nie może być czymś takim:

      www.racjonalista.pl/kk.php/k,1/s,1665
      I proszę mi tu nie chrzanić o 25-ciu państwachj i tym podobnym blablabla stanów
      też jest 50 o korzeniach angielskich, francuskich, hiszpanskich czy
      polinezyjskich i setkach innych róznic ... ale się dało. Dlaczego ? Dlatego
      własnie, że konstytucja była i jest, tak samo uczciwa wobec mieszkańców
      Luizjany, Tennesy, Kaliforni, Teksasu, Hawajów, Alaski i reszty.
      • katarzyna_smyk Re: Dlaczego ? 08.06.05, 17:06
        Stosunkowo trudny język Traktatu uzasadnia fakt, że nie jest to konstytucja
        lecz umowa międzynarodowa całościowo regulująca funkcjonowanie złożonej i
        zintegrowanej organizacji międzynarodowej liczącej 25 państw. Podczas prac nad
        Traktatem pojawiła się koncepcja jego podzielenia na dwie części: krótką,
        prostszą i odnoszącą się do spraw zasadniczych – przypominającą konstytucję
        narodową oraz drugą (pokrywającą się z obecną częścią III), gdzie uregulowane
        byłyby przepisy szczegółowe odnoszące się do wykonywania przez UE
        poszczególnych polityk. Koncepcja ta nie zyskała poparcia, gdyż niektóre
        państwa UE (m.in. Wielka Brytania, która nie ma spisanej konstytucji) widziały
        w niej element budowy federalnego „superpaństwa” czy też Stanów Zjednoczonych
        Europy.
        Katarzyna Smyk/UKIE
        • Gość: Bustaw "Dwie prędkości" w Europie - pyania IP: *.atman.pl / *.atman.pl 08.06.05, 18:31
          Proszę objaśnić - w miarę logicznie - pojęcie Europy "dwóch prędkości". Czego
          owa prędkość dotyczy /poziomu rozwoju gospodarczego, dynamiki wzrostu, stopnia
          integracji czy też głębokości zglajszachtowania społeczeństw/? Jakie są
          kryteria? Które państwa poruszają się "szybciej", a które "wolniej"? Jak to
          wygląda w kontekście ostatnich referendów?
          • Gość: PABLO dlaczego kontynuować proces ratyfikacji? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.06.05, 18:48
            Nie mogę wyjść ze zdziwienia dlaczego po odrzuceniu przez społeczeństwa Francji
            I Holandii traktatu inne kraje powinny kontynuować proces ratyfikacji. W jakim
            celu mają głosować i wyrzucać pieniądze nad czymś czego los jest przesądzony?
            Co oznaczają wypowiedzi politykow mówiące iż Francja i Holandia dokonają
            ratyfikacji w innym trybie? Czyli odrzucili w referendum a politycy i tak
            tylnymi drzwiami im konstytucję wprowadzą, bo wiedzą lepiej? wszystkko to
            zakrawa na hucpę i kpinę z demokracji oraz wskazuje iż jesteśmy na najlepszej
            drodze do nowego totalitaryzmu pod znakiem UE i dwunastu gwiazd. Myślę że
            refernda jasno wskazują iż politycy już dawno utracili kontakt z otaczającą ich
            rzeczywistością i działają tylko i wyłącznie we własnym interesie.
            Nierespektowanie woli wyborców świadczy iż aparaty partyjne w krajach
            europejskich osiągnęły poziom wyobcowania podobny do partii komunistycznych w
            krajach byłego bloku sowieckiego (realizujemy nasze plany niezależnie od tego
            czy tego chcecie czy nie).
            • Gość: RdM czy Francja spelnia "kryteria kopenhaskie"? ;)))) IP: *.adsl.proxad.net 08.06.05, 21:32
              jak wiadomo dla panstw aspirujacych do UE ustanowiono "kryteria kopenhaskie".

              pierwsze z nich glosilo ze kandydat musi 3byc panstwem demokratycznym3.

              Pani Katarzyno na te prowokacje nie musi Pani odpowiadac.

              pzdr

              RdM
            • katarzyna_smyk Re: dlaczego kontynuować proces ratyfikacji? 09.06.05, 10:37
              Pytania o sens dalszej ratyfikacji, podnoszone w kilku pytaniach przez
              internautów, są zrozumiałe. Warunkiem wejścia w życie Traktatu jest ratyfikacja
              przez wszystkich jego sygnatariuszy, zgodnie z ich wymogami konstytucyjnymi.
              Jeśli choć jedno państwo nie ratyfikuje Traktatu, ten nie wchodzi w życie. W
              Unii Europejskiej znamy jednak przypadki, w których odrzucenie traktatu w
              referendum nie przekreśliło jego przyjęcia. Patrz: Dania i Traktat z Maastricht
              (Dania renegocjowała Traktat, uzyskała listę wyjątków od jego postanowień i
              ponownie, z pozytywnym rezultatem, poddała pod głosowanie w referendum) oraz
              Irlandia i Traktat z Nicei (po jego odrzuceniu w pierwszym referendum do
              Traktatu dołączono deklarację dot. suwerenności Irlandii i w ponownym
              głosowaniu ratyfikowano dokument). Stosowanie takich rozwiązań jest szczególnie
              uzasadnione, gdy poddawany pod głosowanie akt „pada ofiarą” niezadowolenia z
              sytuacji wewnętrznej kraju czy niechęci wyborców do partii rządzącej i jej
              polityki, i nie ma wiele wspólnego z poddawanym pod głosowanie dokumentem.
              Wydaje się, że taka sytuacja miała miejsce we Francji, gdzie „nie” dla Traktatu
              było wyrazem niezadowolenia z polityki rządu i prezydenta, reakcją na wzrost
              bezrobocia, skutki rozszerzenia UE czy perspektywę ewentualnego przystąpienia
              do niej Turcji. Z drugiej strony, stosowanie tego typu rozwiązań ratunkowych
              nie może prowadzić do wprowadzania dokumentu tylnymi drzwiami, wbrew opinii
              publicznej. Trudno w tym kontekście zrozumieć cytowaną w jednym z postów
              wypowiedź Valery’ego Giscard d’Estaing. Rozumiem, że jego słowa dotyczyły
              Francji.

              Jakie argumenty mogą wskazywać na sens dalszego głosowania nad Traktatem?
              Proszę ich jednak nie traktować jako oficjalne stanowisko rządu czy UKIE, ale
              bardziej jako burzę mózgów i ćwiczenie intelektualne.
              1. W obecnej sytuacji („nie” dla Traktatu we Francji jako sprzeciw wobec
              rozszerzenia UE) Traktat symbolizuje wizję UE jako gwaranta dalszej integracji
              i postępu, co jest szczególnie ważne dla nowych członków UE. W ich interesie
              jest walka o jego wejście w życie.
              2. Traktat został już ratyfikowany przez 9 państw. Tylko po zakończeniu procesu
              ratyfikacji we wszystkich państwach można dysponować wystarczającymi
              przesłankami by zadecydować o jego losie.
              3. Pozytywny wynik referendum wzmocni pozycję polityczną państwa w UE
              (negatywny osłabi, jak to ma miejsce w wypadku Francji). Nowe państwa
              członkowskie mają więc szansę wzmocnienia swojej pozycji wobec starszych
              członków Unii.
              4. Z prawnego punktu widzenia podpisanie Traktatu jest równoznaczne z
              zobowiązaniem do jego ratyfikacji, niezależnie od przebiegu tej procedury w
              innych państwach.

              W związku z wątpliwościami w tej sprawie zarówno w łonie samej UE, jak też w
              poszczególnych państwach członkowskich, Rada Europejska (która się spotyka 16-
              17 czerwca), będzie miała więc trudne zadanie znalezienia wyjścia z tej
              sytuacji.
              Katarzyna Smyk/UKIE
              • robert_de_molesme a w Polsce jak zwykle ciemnogrod 09.06.05, 10:57
                katarzyna_smyk napisała:

                > 1. W obecnej sytuacji („nie” dla Traktatu we Francji jako sprzeciw
                > wobec rozszerzenia UE) Traktat symbolizuje wizję UE jako gwaranta dalszej
                integracji i postępu, co jest szczególnie ważne dla nowych członków UE. W ich
                interesie jest walka o jego wejście w życie.
                > 2. Traktat został już ratyfikowany przez 9 państw. Tylko po zakończeniu
                procesu> ratyfikacji we wszystkich państwach można dysponować wystarczającymi
                > przesłankami by zadecydować o jego losie.
                > 3. Pozytywny wynik referendum wzmocni pozycję polityczną państwa w UE
                > (negatywny osłabi, jak to ma miejsce w wypadku Francji). Nowe państwa
                > członkowskie mają więc szansę wzmocnienia swojej pozycji wobec starszych
                > członków Unii.
                > 4. Z prawnego punktu widzenia podpisanie Traktatu jest równoznaczne z
                > zobowiązaniem do jego ratyfikacji, niezależnie od przebiegu tej procedury w
                > innych państwach.
                >
                > W związku z wątpliwościami w tej sprawie zarówno w łonie samej UE, jak też w
                > poszczególnych państwach członkowskich, Rada Europejska (która się spotyka 16-
                > 17 czerwca), będzie miała więc trudne zadanie znalezienia wyjścia z tej
                > sytuacji.
                > Katarzyna Smyk/UKIE

                Mieszkam we Francji, debate przedreferndalna sledzilem uwaznie.

                Postepowy narod francuski w swojej wiekszosci odrzucil konstytucje bo byla zbyt
                malo postepowa spolecznie a za bardzo, jak na gust przecietnego Francuza,
                ultraliberalna gospodarczo.

                W imie wynegocjowania lepszej, postepowej konstytucji odrzucono ten zachowawczy
                gniot wypichcony przez V-G d'Estaign'a. W koncu konserwatyste.

                Kto nawoluje we Francji do ratyfikacji eurokonstytucji przez inne narody
                europejskie? Chirac, tez konserwa.

                Innymi slowy. Sily pokoju i postepu sa przeciw tej konstytucji, sily
                wsteczniactwa za konstytucja.

                A co sie dzieje w Polsce? Nie darmo kraj nasz uwazany jest za ostoje
                ciemnogrodu i wsteczniactwa! Nawet partie ktore uwazaja sie za postepowe sa za
                tym wsteczniackim dokumentem.

                Ale prawdziwe sily postepu we Francji nie dopuszcza by ta gwarancja dzikiego
                anglo-saskiego liberalizmu weszla w zycie. O nie. Jamais!
          • katarzyna_smyk Re: "Dwie prędkości" w Europie - pyania 09.06.05, 09:42
            Przez pojecie Europy dwóch prędkości rozumie się zróżnicowany stopień
            integracji pomiędzy państwami w ramach jednej organizacji. Jest to koncepcja
            teoretyczna, jednak znajduje już obecnie częściowe odzwierciedlenie w unijnej
            praktyce. Jako przykład uelastycznienia integracji wskazuje się najczęściej
            strefę euro (polityka monetarna) czy współpracę Schengen (kontrola granic).
            Niektórzy za przejaw uelastycznienia traktują wszelkiego rodzaju wyjątki od
            stosowania prawa w UE, w tym np. okresy przejściowe (na podstawie których w
            uzasadnionych przypadkach określone państwa mogą w okresie późniejszym,
            precyzyjnie wyznaczonym, wdrożyć dane przepisy). Kluczowe znaczenie ma więc
            zróżnicowany stopień integracji a nie dziedzina, jakiej dotyczy. W uproszczeniu
            można powiedzieć, że istota Europy dwóch prędkości polega na zgodzie państw co
            do celów współpracy, ale rozbieżności co do tempa jej prowadzenia (jedne
            szybciej, inne wolniej, ale do tego samego celu).
            Czy obecna sytuacja w Unii może prowadzić do Europy dwóch prędkości? Wydaje mi
            się, że obecny kryzys w Europie ma inną specyfikę i inne zagrożenia się z nim
            wiążą. Widać wyraźnie, że różnice między państwami dotyczą nie tyle tempa, ale
            przede wszystkim kierunków integracji: czy Europa ma być liberalna czy
            socjalna, zintegrowana politycznie czy zróżnicowana, bardziej pogłębiona czy
            poszerzona? Zakładając pesymistyczny scenariusz skutkiem takiego kryzysu może
            być ogólne osłabienie i w efekcie rozbicie UE na grupy państw pragnące sie
            koncentrować wokół tych samych celów. Osobiście nie uważam tego scenariusza za
            prawdopodobny, Unia przeszła wiele kryzysów i zawsze znajdowano jakieś
            rozwiązanie ratunkowe.
            Katarzyna Smyk/UKIE
    • klip-klap prawo UE a prawo krajowe - tworzenie 08.06.05, 19:09
      Szukam jakiegos raportu/oceny na temat miejsca pochodzenia prawa po naszym
      wejsciu do UE. Tzn. w jakim procencie obowiazujace prawo jest/ma byc tworzone na
      szczeblu UE a w jakim na szczeblu krajowym. Pamietam tylko takie wyliczenia
      60%/40%, ale niestety nie pamietam zrodla tych danych. Moze ekspertki znaja ?
    • Gość: x Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.05, 19:37
      Generalnie rzecz biorąc jestem za tym by w Polsce nad TK UE głosował parlament.
      Jeśli referendum będzie razem z wyborami prezydenckimi, ludzie będą głosować
      przeciw TK UE, odrzucając jednocześnie stary układ polityczny.TK (pewnie w
      jakimś skrócie) mógłby być wydrukowany jako dodatek do gazet, by poinformować
      społeczeństwo o jego treści, (z ewentualnymi komentarzami ekspertów).
      Referendum jest formą drogą i jeśli nie będzie na "tak" wyjdzie na to, że
      Polacy ledwo wstąpili do UE, a już ją rozwalają. Jestem za tym by zaoszczędzić
      na wydatkach związanych z informowaniem o treści eurokonstytucji, rząd
      powinien zaoszczędzone pieniądze oddać na szpitale i lekarstwa ratujące życie.
      Generalnie rzecz biorąc jestem za formą referendum jeśli chodzi o pytanie
      społeczeństwa o opinię, ale w wydaniu szwajcarskim, tzn. jeśli udział w
      referendum jest obowiązkowy.
      • Gość: hr. Zet Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE IP: *.pool.mediaWays.net 08.06.05, 19:41
        To jakieś pomysły antydemokratyczne, których w Europie nie powinno być.
        Najwyżej w Niemczech.

        Głosujcie Polacy w odroczonym referendum! NIE konstytucji to TAK dla Europy.
        • apostolis Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE 09.06.05, 08:23
          Katarzyna Smyk napisała:
          "O trybie ratyfikacji Traktatu (tak jak każdej innej umowy międzynarodowej)
          decydują przepisy wewnętrzne poszczególnych państw, Unia nie może w te kwestie
          ingerować np. proponując czy narzucając konkretne rozwiązania. Traktat nie
          reguluje więc kwestii dialogu państw z ich społeczeństwami, gdyż jest to
          suwerenna sprawa każdego członka UE (...)"
          Czy bylaby pani uprzejma wytlumaczyc, jak powyzszy cytat ma sie do
          rzeczywistosci. Wiadomo jest ogolnie, ze wielu przedstawicieli Parlamentu
          Europejskiego w tym tzw. "ojciec" traktatu konstytucyjnego V. Giscard d'Estaing
          publicznie odgraza sie, ze kraje, ktore nie przyjely konstytucji w publicznym
          referendum zostana zmuszone do jego powtorzenia. Wymienia sie tez srodki nacisku
          (m.in; ciecia finansowe, polityczna izolacje,...etc) jakie UE moze zastosowac
          wobec tzw. nieposlusznych panstw. W mojej opinii jest to dyktatura, ktora z
          demokracja nie ma nic wspolnego.
          Pozdrawiam.

    • robert_de_molesme Polska to bogaty kraj - moze doplacac do Unii ;))) 09.06.05, 09:29
      www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050609/ekonomia/ekonomia_a_2.html
      Polska ma problemy z wypłatami


      Beneficjenci funduszy strukturalnych otrzymali do tej pory zaledwie 0,5 proc.
      środków, jakie Unia przeznaczyła dla Polski do końca przyszłego roku. Za kilka
      dni w Brukseli przywódcy Wspólnoty mogą wykorzystać ten argument, aby
      ograniczyć pomoc dla naszego kraju.



      W pierwszym roku po przystąpieniu do Unii instytucje, które realizują projekty
      rozwojowe współfinansowane przez UE, dostały jedynie 176 mln zł zwrotu
      poniesionych kosztów. Ministerstwo Gospodarki alarmuje, że do końca 2006 r.
      wypłaty muszą wynieść 631 mln zł co miesiąc, jeśli Polska ma uniknąć utraty
      poważnej części przyznanych pieniędzy.

      Argument do cięcia
      Zgodnie z unijnymi zasadami środki przekazane przez Brukselę muszą być
      wykorzystane do końca następnego roku od terminu ich udostępnienia. A więc
      fundusze z 2004 r. mają znaleźć się w kieszeni beneficjentów do końca 2006 r. W
      minionym roku Polska otrzymała od Unii 3,7 mld zł funduszy strukturalnych.W
      przyszły czwartek i piątek podczas szczytu w Brukseli powinien zostać ustalony
      budżet Unii na kolejne 7 lat. Polska chce, aby znalazły się w nim środki na
      wypłatę nawet 25 mld zł rocznie na pomoc strukturalną. Jednak te państwa "25",
      które dopłacają do wspólnej kasy, jak Niemcy, Holandia czy Wielka Brytania,
      dążą do zmniejszenia własnej składki, a więc i łącznych wydatków UE. - Teraz
      mogą one posłużyć się argumentem słabego wykorzystania funduszy strukturalnych,
      aby obciąć o wiele miliardów przyszłe fundusze na ten cel dla Polski i innych
      nowych krajów członkowskich - obawia się Alistair Murray, ekspert londyńskiego
      Centrum na rzecz Reformy Europy.

      Winna biurokracja
      Piotr Żuber, dyrektor Departamentu Funduszy Strukturalnych Ministerstwa
      Gospodarki, wskazuje naniezwykle rygorystyczne procedury narzucone przez
      Ministerstwo Finansów, które w imieniu Unii wypłaca pieniądze. Jego zdaniem są
      one nie tylko bardziej wyśrubowane, niż wymaga tego Bruksela, ale także
      bardziej restrykcyjne od stosowanych przy finansowaniu inwestycji ze środków
      krajowych. Każda faktura musi być zatwierdzona według osobnych zasad, zależnie
      od tego, czy chodzi o część projektu realizowaną ze środków Unii, czy z
      pieniędzy własnych beneficjenta. Problemem jest też roczny cykl ustalania
      finansów państwa, podczas gdy planowanie w Unii ma charakter wieloletni. Z tego
      powodu rezerwa w budżecie państwa na wsparcie danego projektu nieraz znika,
      zanim uda się uruchomić inwestycję.

      Resort finansów argumentuje, że tylko rygorystyczna kontrola wydatków pozwoli
      uniknąć w przyszłości zwrotu otrzymanych z Brukseli funduszy. Jednak PiotrŻuber
      uważa, że "bez ponoszenia pewnego ryzyka" w ogóle nie można wydawać pieniędzy. -
      Tylko zmiana całego systemu zarządzania finansami państwa usprawni
      wykorzystanie pomocy UE - twierdzi.

      Pomysłów nie zabrakło
      Problemem nie jest brak pomysłów wykorzystania środków. Nadesłane do tej pory
      projekty przekraczają już wartość pomocy, jaką Unia odłożyła dla Polski do
      końca 2006 r. (8,6 mld euro). Szczególnie aktywni okazali się przedsiębiorcy i
      samorządy, którzy złożyli projekty na wykorzystanie odpowiednio 147 proc. i 143
      proc. pieniędzy z funduszy na poprawę konkurencyjności firm (2,8 mld euro) i
      rozwój regionalny (4,08 mld euro). Gorzej poszło rolnikom, którzy na razie mają
      pomysł na wykorzystanie niespełna jednej trzeciej środków, przeznaczonych na
      rozwój obszarów wiejskich. To jednak głównie wynik przesunięcia terminu naboru,
      spowodowany przedłużaniem wykorzystania przedczłonkowskiego programu pomocy dla
      wsi SAPARD.

      Większym wyzwaniem okazało się zatwierdzanie projektów. Te, które do tej pory
      uznano za prawidłowe, wykorzystują jedynie 22,2 proc. puli udostępnionej dla
      Polski w latach 2004 - 2006, w tym tylko 10,7 proc., jeśli chodzi o fundusz na
      poprawę konkurencyjności przedsiębiorstw, i 29,5 proc. na rozwój regionalny.
      Wiele samorządów nie ma ekspertów do opracowania biznesplanów i analiz wpływu
      inwestycji na środowisko. Przedsiębiorcy nadesłali bardzo dużą ilość wniosków
      na realizację niewielkich projektów, przez które teraz trudno przedrzeć się
      administracji.

      Mimo wszystko Piotr Żuber przewiduje, że do końca tego roku zatwierdzone
      projekty będą warte 40 proc. funduszy przyznanych Polsce w latach 2004 - 2006.
      To tempo, którego nie osiągnie żaden nowy kraj członkowski, a nawet Hiszpania.

      JĘDRZEJ BIELECKI
      • zdrowy_dystans Czyli na rozszerzeniu Unii nikt nie skorzystal ?! 09.06.05, 21:27
        Czyli na rozszerzeniu Unii nikt nie skorzystal ?!

        Juz widze euforie i okrzyki radosci na ulicach Londynu, Kopenhagi, Berlina,
        Paryza, Amsterdamu, Wiednia itp. itd... na wiadomosc o wyjsciu Polski z UE !!!

        Moze po prostu nie pasujemy do siebie ?!

        Moze rozszerzenie Unii na Wschod bylo nieporozumieniem ?!



        • Gość: milosc marzen Re: Czyli na rozszerzeniu Unii nikt nie skorzysta IP: 128.100.106.* 10.06.05, 03:38
          Akurat Wieden jest w Unii od niedawna, raptem dziewiec lat dluzej niz my... Poza tym nie rozumiem
          tego postu.
          • zdrowy_dystans Moze bariera kulturowa i mentalna jest zbyt duza ? 10.06.05, 16:53
            Moze Polska jest dla Europy Zach. (delikatnie mowiac) zbyt egzotyczna ?!

            Obawiam sie, ze dla przecietnego zachodniego czlowieka cywilizacyjna bariera na
            Odrze i Nysie jest nie do pokonania.

            Inny swiat ?!

            Niezrozumiala mentalnosc, obca kultura, odmienna biografia ?!


    • wislok1 Pytanie o granice 09.06.05, 21:56
      Czy niezależnie od systemu Schengen np. Polska i Czechy oraz Słowacja mogą
      znieść kontrole na granicach polsko-czeskiej, polsko-słowackiej, czesko-słowackiej ?
    • redakcja Re: UE - co dalej? Odpowiadają eksperci z UKIE 11.06.05, 01:19
      Czas dyskusji dobiegł końca, dziękujemy za wszystkie pytania.

      Pozdrawiamy
      --
      Redakcja Portalu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka