sszymek
12.09.02, 07:47
Wczoraj wszyscy oszaleli i całą dobę odwalali wiernopoddańcze hołdy Ameryce.
Tymczasem wczoraj oglądałem inny ludzki dramat. Widziałem "Pianistę"
Polańskiego. To co się stało w USA, to nic w porównaniu z tym morzem
okrucieństwa jakie przewaliło się przez Polskę w czasie wojny. 11 września
święcimy z amokiem na oczach. Wybuch II Wojny [przypomnę: zamordowanych ok. 4-
5 mln obywateli polskich, zniszczone 70% potencjału kraju] przemilczeliśmy,
bo nie wypada drażnić nowych kolegów z Unii - Niemców. Nie wypada też czcić
daty wybuchu Powstania Warszawskiego [przypomnę: zamordowanych 200 tysiecy
cywili, W-wa zniszczona w 90%]. Może powinniśmy zacząć się sami rozstrzeliwać?
Co się dzieje?...
PS: Polański jako jeden z niewielu śwaitowych reżyserów w ostatnich latach,
pokazał w swoim filmie Polaków jako dobrych, honorowych i wierzących w
sprawiedliwość ludzi. Ostatnimi czasy filmowcy starali sie robić z nami różne
rzeczy, np. wmówić światu, że Enigmę odszyfrowali Anglicy. Anglicy
zapomnieli, że to my przesłaliśmy im szyfry, które uratowąły dziesiątki ich
lotników i ich stolicę. Z kolei ich wojska do końca września '39 nikt w
płonącej W-wie nie uświadczył. Zobaczcie "Pianistę". To piękna lekcja
polskości wyłożona przez czlowieka, który jest Polskim Żydem. Żeby choć
kilku "czysto polskich" filmowców tak zadbało o nasze dobre imię, jak
szargany przez niektórych na tym forum Polański. Obejrzyjcie "Pianistę", bo
właśnie z takich ludzi jak obrzucający Polańskiego błotem rekrutowali się
póxniej ci wspaniali wyznawcy czystej aryjskości...