auto258374
01.11.05, 19:04
31 października Donald Tusk podając przyczyny zerwania rozmów koalicyjnych już
nie krył się za gospodarką lecz powiedział jasno o co chodzi – służby
specjalne. Oto kość niezgody. Nie żadne reformy rynkowe, ograniczenie roli
państwa, sanacja ekonomii tylko bezpieka ma być pod kontrolą PO. Tusk
przyznał, iż „głównymi instytucjami władzy są resorty siłowe”. A czego szuka
liberał gospodarczy w tych resortach?
Już wcześniej Jan Maria Władysław Rokita domagał się uprawnień dla
wicepremiera, czyli siebie, równych premierowi oraz MSWiA, ponieważ podlega mu
Centralne Biuro Śledcze – główny instrument walki z mafią ekonomiczną
Ubekistanu. Rokita robił to w interesie zaplecza PO, które ma powody by
obawiać się CBŚ, gdyż sam miałby o wiele większe pole do popisu jako minister
spraw zagranicznych, tym bardziej, że przygotowywał się do tej roli (wygłosił
exposé o polityce zagranicznej), o czym nagle zapomniał w wyniku gwałtownego
ataku amnezji.
Jan Maria Władysław żądał również by osoba koordynatora służb specjalnych
została uzgodniona z PO czyli chciał by Platforma miała prawo veta wobec
kandydatury PiSu na to stanowisko. Ciekawe to podejście u osoby, która jeszcze
wczoraj była gotowa ujawniać agenturę i walczyć z Uzbekistanem.
Przy okazji dowiedzieliśmy się jak sobie Tusk wyobraża lustrację, której
miał być zwolennikiem od stycznia tego roku. Jako godnych zajmowania swoich
ówczesnych stanowisk wymienił dwu ministrów w rządzie Jana Olszewskiego:
Andrzeja Olechowskiego, czyli KO „Must” Departamentu I i Krzysztofa
Skubiszewskiego, zwanego inaczej TW „Kosk” Departamentu III. Teraz już wiemy,
iż Tusk jest prawdziwym zwolennikiem ujawnienia i napiętnowania wszystkich,
którzy NIE służyli bezpiece, przygotował nawet pierwszą listę takich
zdegenerowanych elementów: Ziobro – Wasserman – Dorn.
Donald Tusk porównał rząd Marcinkiewicza do rządu Olszewskiego i wręcz
zagroził jego obaleniem: „Skutek będzie podobny do tego z roku 1992”. Czy Tusk
zacznie teraz mobilizować agenturę jak w 1992 roku?
Wszystko to jeszcze raz potwierdza tezę, iż nie miało żadnego znaczenia
kto z PO obejmie jakie stanowisko, gdyż na każdym, jeśli będzie ono dawało
takie możliwości, będzie blokował reformę państwa czyli bronił interesów
Ubekistanu. Nie należało zatem walczyć o kandydatury, tylko zmusić PO by
zdjęła maskę i przyznała się, iż gospodarka jest sprawą wtórną, by w opinii
publicznej wina za niepowodzenie koalicji spadła na platformistów. Jak zwykle
chodzi bowiem o to by wszystko pozostało po staremu. No może I Departament
rozgoni tych z III ku uciesze ludu, myślącego że z bezpeiką i mafią już
skożczono. I wszyscy będą zadowoleni. Nieświadomi najbardziej.