Gość: Andrei
IP: *.proxy.aol.com
02.10.02, 11:55
A bramy piekielne go nie przemogą
http://www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20021002&id=my11.txt
List duszpasterski ks. biskupa Andrei Gemmy, pasterza Isernia-Venafro
Do czcigodnych kapłanów, diakonów, akolitów, lektorów, katechetów,
nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, zakonników, zakonnic, nauczycieli
religii, stowarzyszeń i ruchów, do wszystkich wiernych Kościoła w Isernia-
Venafro
Najmilsi,
"Bramy piekielne go nie przemogą" (Mt 16, 18). Przed chwilą ponownie
usłyszałem te słowa, wypowiedziane z żarliwością niezachwianej wiary przez
Ojca Świętego Jana Pawła II, podczas uroczystej Liturgii w dniu Świętych
Piotra i Pawła, w której uczestniczyłem w imieniu was wszystkich. I oto
postanowiłem napisać do was ten list, którego naglącą potrzebę noszę w sobie
już od dawna, który to list wyda się wam - i poniekąd tak właśnie jest -
nadzwyczajny i niezwykły.
Piszę ów list, spełniając obowiązek, którego - w moim odczuciu - niepodobna
odkładać na później. Wy zaś przyjmijcie go z wiarą i nadprzyrodzoną
dyspozycyjnością. Pisząc ten list, zamierzam odwołać się do całkowitego
autorytetu, który mnie, niegodnemu, dany został na mocy dziedzictwa i
posłannictwa Apostołów.
Nie pytajcie mnie o przyczynę tak uroczystego wstępu, zwykle tego nie czynię.
Przyczyna - a raczej: przyczyny - są istotne, i wierzcie mi, bardzo naglące.
Wyjaśniają one nie tylko ów wstęp, lecz także zawartość i wnioski niniejszego
listu. Jeśli Bóg zechce obdarzyć mnie owocem tej inicjatywy, którą podejmuję
w pełni świadom mojej duszpasterskiej odpowiedzialności, moją wielką radością
będzie powiadomić was o tym. W obecnej chwili nie mogę: chciałbym, abyście -
w kontekście wiary i posłuszeństwa, przyjęli wskazania niniejszego dokumentu
i wypełnili wszystko, do czego on zobowiązuje w ufnym akcie teologicznej
nadziei.
1. Aby odnowić nasze przylgnięcie z całkowitą wiarą i pełnym przekonaniem co
do pewnego punktu naszego "depozytu" doktrynalnego, nie pozostaje mi nic
innego, jak tylko przypomnieć wam i sobie samemu niektóre znamienne teksty.
Wysłuchajmy ich ponownie:
- "Nie toczymy bowiem walki przeciw krwi i ciału, lecz przeciw
Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności,
przeciw pierwiastkom duchowym zła na wyżynach niebieskich" (Ef 6, 12);
- "Albowiem już działa tajemnica bezbożności. Niech tylko ten, co teraz
powstrzymuje, ustąpi miejsca, wówczas ukaże się Niegodziwiec, którego Pan
Jezus zgładzi tchnieniem swoich ust i wniwecz obróci [samym] objawieniem
swego przyjścia. Pojawieniu się jego towarzyszyć będzie działanie szatana, z
całą mocą, wśród znaków i fałszywych cudów..." (2 Tes 2, 7-9);
- "Niech was w żaden sposób nikt nie zwodzi, bo [dzień ten nie nadejdzie],
dopóki nie przyjdzie najpierw odstępstwo i nie objawi się człowiek grzechu,
syn zatracenia, który się sprzeciwia i wynosi ponad wszystko, co nazywa się
Bogiem lub tym, co odbiera cześć, tak że zasiądzie w świątyni Boga, dowodząc,
że sam jest Bogiem" (2 Tes 2, 3-4);
- "Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży, szukając kogo pożreć.
Mocni w wierze przeciwstawcie się jemu!" (1 P 5, 8);
- Idźcie i głoście: "Bliskie już jest królestwo niebieskie". Uzdrawiajcie
chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe
duchy!" (Mt 10, 7-8);
- "Odnosimy wrażenie, że przez jakąś szczelinę wdarł się do Kościoła Bożego
swąd szatana... My wierzymy w coś (albo kogoś) pozanaturalnego, co przyszło
na świat, aby go zawikłać, zniszczyć owoce ekumenicznego soboru, zahamować
radość Kościoła..." (Paweł VI, 29.06.1972);
- "Jedną z największych potrzeb (jest dziś) obrona przed złem, któremu na
imię Diabeł. (...) Szatan nie jest jedynie słabością (natury ludzkiej), lecz
kompetentnym, żyjącym duchem, przewrotnym i sprowadzającym na manowce;
potwornie skrytą i przerażającą rzeczywistością. Wychodzi więc poza ramy
nauczania biblijnego i kościelnego każdy, kto odrzuca istnienie szatana, albo
czyni zeń jakąś zasadę zła, która istnieje sama z siebie jako byt
niestworzony; bądź kto głosi, że szatan jest tylko mitem, wymyśloną i
fantastyczną personifikacją nieznanych przyczyn naszych nieszczęść" (Paweł
VI, 15.11.1972);
- "Prawdą jest, że "bramy piekielne go nie przemogą", zgodnie z zapewnieniem
danym nam od Pana (Mt 16, 18), ale to wcale nie znaczy, że jesteśmy uwolnieni
od prób i od walki przeciwko zasadzkom Złego. (...) Walka ta przeciw
szatanowi (...) jest aktualna również dziś, ponieważ szatan jest nadal żywy i
działa w świecie. Zatem zło, które jest w nim, nieporządek, który dostrzega
się w społeczności, niespójność w człowieku, wewnętrzne pęknięcie, którego
jest ofiarą, to konsekwencje nie tylko grzechu pierworodnego, ale również
skutek ciemnego i nękającego działania szatana, tego burzyciela porządku
moralnego człowieka, którego św. Paweł nie omieszkał nazwać "bogiem tego
świata" (2 Kor 4, 4). Okazuje się on przecież przebiegłym zwodzicielem, który
pozorując pewną zgodność z naszymi najgłębszymi pragnieniami, wie, jak
wcisnąć się w nasze działanie, by wprowadzić szkodliwe zamieszanie. Dlatego
Apostoł Narodów ostrzega chrześcijan i wzywa do czujności przed zasadzkami
Demona i jego niezliczonych popleczników. Wzywa mieszkańców Efezu, aby
przyodziali się w "zbroję Bożą, by móc się ostać wobec podstępnych zakusów
diabła" (Ef 6, 11) (Jan Paweł II, 25.03.1984).
Bracia, nasze zwycięstwo nad Złym i jego działaniem, wyjednane nam przez
Chrystusa, rozpoczyna się od poważnego i głębokiego przyjęcia z wiarą tych
właśnie bezdyskusyjnych wypowiedzi: domagam się tego od siebie i od was
wszystkich, w Imię Pańskie.
1. Niszczycielskie i ukryte działanie Szatana - jak nazywa je Papież Jan
Paweł II - jest, uwierzcie mi, bardziej rozpowszechnione i złowieszcze niż
można byłoby pomyśleć i przypuszczać. Sarkastyczny sceptycyzm światowych
pseudonaukowców, czy nawet chrześcijan i nauczycieli zakonnych, jest owocem
dezinformacji, a zatem powierzchowności, oprócz tego, że on sam stanowi
podstawową część owego zwycięstwa, które chce osiągnąć Zły, ukryty za zasłoną
milczenia. Nikt - a zwracam się do pasterzy ludu Bożego - nie może traktować
tego tematu lekkomyślnie: byłby to ciężki grzech zaniedbania mogący między
innymi być powodem zgorszenia. Sądzę, że część posługi kapłańskiej stanowi
wysłuchiwanie wszystkich braci z ogromną, zaiste ogromną cierpliwością.
Wszystko winno być poddane zdrowemu rozeznaniu, zwłaszcza ze strony
duszpasterzy, i nigdy, przenigdy żadna cierpiąca dusza, być może nieświadoma
tego, że jest dręczona przez Złego - a czyż nie jest to jego zajęcie? - nie
powinna być potraktowana powierzchownie, minimalizując jej problemy, bądź
też, co gorsza, odmawiając wysłuchania jej. Jezus tak nie postępował! Czyż
sprawujący święte urzędy Kościoła nie wiedzą o tym, że właśnie ich obojętność
często zmusza prostych i bezbronnych ludzi do korzystania z usług magów i
zaklinaczy, czy też do uciekania się do innych błędnych praktyk, które są,
niestety, ulubionym narzędziem działania i tryumfu demona? Nie szczędźcie
trudu, aby nasi wierni trzymali się od nich z daleka!
2. Tymczasem to właśnie my, dzięki zasługom Chrystusa, już jesteśmy
zwycięzcami (Rz 8, 37). On jest "mocniejszy" (Łk 11, 22): ten, kto jest z
Nim, odniósł ostateczne zwycięstwo. A Chrystus dał nam do dyspozycji broń,
byśmy zwyciężyli. Tę broń stanowią: wiara ("tym właśnie zwycięstwem, które
zwyciężyło świat, jest nasza wiara" - 1J 5, 4); Słowo Boże ("Weźcie też hełm
zbawienia i miecz Ducha, to jest Słowo Boże" - Ef 6, 17); modlitwa ("przy
każdej sposobności módlcie się w Duchu" - Ef 6, 18); post ("Ten rodzaj złych
duchów można wyrzucić tylko modlitwą i postem"- Mk 9, 29), a przede wszystkim
sakramenty, szczególnie Eucharystia ("jeśli kto spożywa ten Chleb, będzie żył
na wieki" - J 6, 51) oraz spowiedź ("kto grzeszy, jest dzieckiem diabła
(...)."; 1J 3,