Gość: Zaszokowany
IP: *.ipt.aol.com
15.10.02, 00:44
Spam tekstu Zadrugi
Rzecz w tym, że charakter narodowy polski uległ odpolszczeniu, został
gruntownie skatoliczony. Powtórzę już cytowane przeze mnie gdzie indziej
słowa miłośnika naszej przeszłości: "Czas przyszły wyjaśni tę prawdę, że od
wczesnego polania nas wodą, zaczęły się zmywać wszystkie cechy nas
znamionujące, osłabiał w wielu naszych stronach duch niepodległy, i kształcąc
się na wzór obcy, staliśmy się na koniec sobie samym obcymi."1)
O wodzie w katolickiej chrzcielnicy napisał Juliusz Słowacki, że jest to ta
przeklęta woda, której pies nie chce, wąż nawet nie pije. To jest finezja
poetycka wieszcza. Uczony natomiast, historyk kultury, stwierdza: "Pod
wpływem nowej wiary zmienił się niebawem wygląd kraju i tryb życia. W
niesłychany dotąd sposób zaciężył kościół nad jednostką, swobodną w
pogaństwie."2)
Jan Stachniuk nazwał rzecz po imieniu: "Chrystianizacja Polski była
zaszczepieniem w jej organizm raka wspakultury. On też stał się kręgosłupem
polskiej świadomości narodowej."3)
Będzie komunałem, gdy powiem, że jak w życiu jednostki, tak w życiu narodu
nierzadko decydują przypadki. Przypadkiem, nieszczęśliwym dla nie okrzepłej
jeszcze narodowo Polski, była spółka germańskiego miecza z papieskim krzyżem,
przybranym w zdarte z trupa Rzymu cezarów cywilizacyjne wspaniałości,
przebóstwione na użytek ekspansji judochrześcijaństwa. I stało się, że
pokolenia polskie były przez wieki i wciąż jeszcze są wychowywane w kieracie
osławionych WC. I stało się, że na tych WC wycyzelowany został, wypieszczony
za pomocą jezuickiego batoga charakter narodowy polski.
O tym, że pomiędzy owymi WC a haniebnym upadkiem I Rzeczypospolitej być może
zachodzi jakiś związek przyczynowy - nie uświadczy najmniejszej wzmianki w
żadnym szkolnym podręczniku historii ojczystej.
Znany w całej Europie z opisów Rulhirre'a i innych cudzoziemców polski
kurdesz nad kurdeszami nie mógł trwać wiecznie. W roku 1772 uderzył grom
pierwszego rozbioru. Co niektóry polakatolik - chodzący okaz charakteru
narodowego - zaniepokoił się. W sejmie wystąpił poseł Feliks
Oraczewski: "...trzeba nam ludzi zrobić Polakami, a Polaków obywatelami, stąd
nastąpią wszystkie pomyślne dla kraju powodzenia. (...) Edukacyja narodowa
czyni Anglika Anglikiem, Francuza Francuzem i ta powinna czynić Polaka dobrym
Polakiem."4)
Była to nieśmiała sugestia, że obowiązująca "edukacyja" kościelna, katolicka,
nie wychowywała ani Polaków, ani obywateli. Zilustrował to, podając
niewiarygodne wprost fakty, Hugo Kołłątaj: "Któżby temu wierzył, że państwa
tak obszerne jak np. Galicya, Lodomerya z Księstwem Zatorza i Oświęcima, jak
cała Biała Ruś, jak Prusy Zachodnie, bez wystrzelenia broni, bez dobycia
pałasza, pójdą pod panowanie obce (...). Cóż to jest za naród, w którym
dorachować się nie można sto tysięcy familii, mającej prawdziwy interes o
Konstytucyą rządową."5)
Nie tylko bez dobycia pałasza, ale przy pieniach Te Deum, jak to było we
Lwowie, tym mieście "semper fidelis" podobno, szedł polakatolik do niewoli. W
dwadzieścia lat później na sejmie rozbiorowym w Grodnie król Polski podpisze
dobrowolnie ostateczny jej rozbiór.
Fakt upadku Polski skomentował w swych pamiętnikach wytrawny mąż stanu
Francji: "Podbito ją, kiedy tylko jej sąsiedzi tego zechcieli, a postępy,
jakie poczyniły te jej części, które przypadły ludom bardziej od niej
zaawansowanym w cywilizacji, dowodzą, że szczęśliwie dla niej stało się, że
ją podbito."6) Ten paradoks w ustach cudzoziemca okazał się dalekowzroczną
przepowiednią, dla Polski życzliwą. Jan Stachniuk w wydanych w roku 1939
Dziejach bez dziejów miał odwagę wskazać na dobroczynne dla przyszłości
narodu skutki zaborów: "Postawa gospodarcza przeciętnego Polaka,
zdeterminowana przez charakter narodowy, (...) znamionuje się chętką
wycofania z tłoku współzawodnictwa i zamknięcia się w martwocie otoki
ekonomicznej. (...) Dworek szlachecki stał się idealnym wzorem otoki
ekonomicznej. W ślad za tym pójść musiało wyobrażenie Rzeczypospolitej jako
sumy dworków szlacheckich, upadek wymiany między miastem a wsią, zwrot ku
gospodarce naturalnej (likwidacja wczesnego kapitalizmu), cofnięcie się
poziomu technicznego (...). Były to proste, bezpośrednie następstwa sklerozy
otocznej. (...) Tak spreparowane gospodarstwo narodowe znalazło się po
wojnach napoleońskich w orbicie żywych przemian. (...) Przede wszystkim ulega
rozbiciu odwieczna skleroza otoczna. W szczególności rozwój kapitalizmu w
latach od 1864 do 1914 r. dokonuje głębokiej rewolucji w strukturze
gospodarczej narodu polskiego. (...) Z tą chwilą dopiero mamy uchylenie
upiora bezdennej pauperyzacji wyniszczającej w zarodku możliwości biologiczne
narodu, wysysającego krew setek milionów istnień ludzkich. Z chwilą gdy
gilotyna pauperyzacji zostaje pohamowana (...) rozpoczyna się nowa era w
demografii Polski. (...) W ciągu stulecia 1815-1913 ludność Król.
Kongresowego wzrasta z 2,7 milionów do 13,1 milionów, czyli o 380%."7)
Taki jest obraz czasów niewoli, kiedy charakter polakatolików, uważany przez
nich za charakter narodowy polski, przestał być czynnikiem decydującym o sile
gospodarczej i o liczebności polskiego etnosu. Nie dotyczy to zaboru
austriackiego, gdzie polski charakter narodowy i jego wyraziciel -
polakatolik trwał w najlepsze. Galicja w wieku XIX była krajem nędzy,
przeciętny Galicjanin pracował za ćwierć - a jadł za pół człowieka.8) Po
wsiach galicyjskich na przednówku ludzie marli z głodu, zdarzały się - w
środku Europy! - wypadki ludożerstwa.9) Sztuką było tych rzeczy nie widzieć.
W tych czasach wychodził w Krakowie miesięcznik Krytyka, redagował go Wilhelm
Feldman. W zeszycie III z marca 1911 roku przeczytać można taki
nonsens: "Nieszczęściem naszym głównym jest niewola. Gdyby Polska była
niezawisła, wytworzyłaby rychło wielki swój przemysł, zorganizowaną klasę
robotniczą i rozwijalibyśmy się normalnie, jak każdy naród zachodni" (str.
136).
Z dopustu Pana Boga i z poduszczeń szatana tenże wyżej wymieniony Jan
Stachniuk wymyślił, a Jego Zadruga rozgłasza, że istnieje ścisły związek
pomiędzy charakterem narodowym polskim i upadkiem Polski - a katolicyzmem.
Katolikowi czytać to hadko. Katolicka gwiazda literatury polskiej, Zofia
Kossak, ustaliła, że to nieprawda. Wykryła mianowicie, że swoje Dzieje bez
dziejów Stachniuk napisał pod dyktando Berlina. Zofia Kossak, czołowa
działaczka Frontu Odrodzenia Polski (w Chrystusie oczywiście), odgrywała wraz
z tą swoją organizacją znaczącą rolę w życiu Polski Podziemnej w latach
okupacji hitlerowskiej 1939-1944. Jako prawidłowa emanacja charakteru
narodowego polakatolików ten FOP szkolił kadry dla Katolickiego Imperium
Narodu Polskiego, ono zaś miało, według planów polakatolików, rozciągać się
po wojnie aż za Dniepr.10)
I jeszcze jeden rys egzotyki polakatolickiej: w roku 1943 pani Kossak z
ramienia FOP zwróciła się listownie do Komendanta AK, by w żywotnym interesie
Polski nasza Samodzielna Brygada Spadochronowa, utworzona w Wielkiej
Brytanii, zaćmiła wyczyn hitlerowca Skorzenego i uwolniła papieża z rąk
Niemców.11)
Właśnie tego papieża, Piusa XII, który po napaści Hitlera na Polskę
trzykrotnie złamał konkordat z roku 1925, samowolnie obsadzając diecezje
polskie swoimi mianowańcami. Na protesty rządu polskiego w Londynie nie
odpowiadał.
Nauka polska uparcie nie dostrzega najbliższych skojarzeń katolicyzmu z
nieszczęsnymi losami narodu. Istnieje dzieło współczesnego historyka, właśnie
o rozbiorach. Jest w tej książce Aneks nr 3 pod tytułem: Przyczynek do
dziejów charakterologii narodowej w polskiej historiografii.12) Autor cytuje
i komentuje mniej lub bardziej dorzeczne banały o polskim charakterze
narodowym od Lelewela począwszy, a na Konopczyńskim skończywszy. W cytowanej
charakterologii nawet nie pada słówko: katolicyzm. Z sześciu bitych stron
zbioru uderza płycizna i