Gość: Patriota
IP: *.ipt.aol.com
15.10.02, 20:47
PRZY KORYCIE
WARSZAWA
Prawo i Sprawiedliwość – partia braci Kaczyńskich, której liderzy należą do
aktywistów Opus Dei, okazała się za ciasna dla Dzieła. Dowodzi tego przyjęcie
do Platformy Obywatelskiej Joanny Fabisiak, stołecznej radnej związanej
z „katolicką mafiją”. Paweł Piskorski, były prezydent stolicy i lider
mazowieckiej PO, oświadczył, że jest to wyłącznie decyzja warszawskich
działaczy Platformy.
I znowu wyszło na nasze. Mówiliśmy przecież, że Platforma to żadna
cywilizowana laicka prawica, lecz kościelne wydanie liberałów (vide
Płażyński).
¤ ¤ ¤
Zarząd Ochoty zdecydował, że należy jak najszybciej sprzedać spółkę zajmującą
się gospodarką komunalną. Niestety, radni Gminy Centrum nie wykazali się
zrozumieniem intencji władz i podczas sesji zadawali panom dyrektorom wiele
niegrzecznych pytań. Interesowało ich w szczególności, dlaczego spółeczkę,
która co roku zarabia 2 mln zł, wyceniono na 400 tysięcy. Innych
interesowało, czy przypadkiem uchwała rady nie jest sprzeczna ze statutem
firmy. Zarząd ani prawnicy nie byli w stanie udzielić odpowiedzi na te i inne
pytania.
W normalnych miastach prowadzący obrady ogłasza w takim przypadku przerwę lub
zamyka obrady. Tymczasem przewodniczący rady, pan Ryszard Syroka z SLD, uznał
zadawane pytania za śmieszne i bezczelne, po czym rozkazał głosowanie.
Ciechanów
Powiat ciechanowski jest pierwszym powiatem, w którym premier wprowadził
zarząd komisaryczny. Powodem były awantury i kłótnie radnych. Lewica
wspierana przez PSL domagała się stołków, na co prawicowe władze święty szlag
trafił. Politycy SLD i PSL wykorzystali do politycznej rozróby śmierć
prawicowej radnej. Polskie prawo w takim przypadku przewiduje, że zwolniony
mandat obejmuje następna osoba z listy. Przepisy nie zawierają jednak
regulacji, co zrobić, jeżeli część radnych odmawia udziału w sesji, podczas
której ślubowanie ma złożyć nowy radny. W Ciechanowie od lutego 2002 r.
trwały negocjacje i rozmowy, które skończyły się fiaskiem. Premier zawiesił
władze i wprowadził komisarza. Władze powiatu złożyły skargę do Naczelnego
Sądu Administracyjnego i czekają na wyrok. Do czasu jasnego określenia, kiedy
decyzje nadzorcze premiera wchodzą w życie, będziemy mieli do czynienia z
urzędniczym kabaretem. Starosta ciechanowski i komisarz urzędują w tym samym
budynku, na dodatek – na tym samym piętrze. Panowie komunikują się między
sobą za pomocą faksów, zaś za gońców służą pracownicy urzędu wojewódzkiego w
Warszawie. Tylko pogratulować.
OPOLE
Kolejny „prawy i sprawiedliwy”. Ryszard Zambaczyński – kandydat na prezydenta
Opola popierany przez koalicję Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy
Obywatelskiej – ma poważne problemy z wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura
Okręgowa w Bielsku-Białej zarzuca temu panu, że gdy kierował opolskim
oddziałem Banku Ochrony Środowiska, wyraził zgodę na udzielenie firmie-krzak
1,5 mln zł kredytu. Pożyczka nigdy nie została spłacona, a jej zabezpieczenia
okazały się nic niewarte.
BIAŁYSTOK
Wojewódzka Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji komitetu „Razem Polsce” w
wyborach do sejmiku podlaskiego. Okazało się, że formacja, której krajowym
przywódcą jest radiomaryjny Antoni Macierewicz, sfałszowała w Białymstoku
przynajmniej 30 podpisów. Na listach poparcia znaleziono m.in. „podpisy” osób
zmarłych. Żywi najwyraźniej nie kwapią się do wspierania ultrakatolików.
KRAKÓW
Bracia Kaczyńscy wyznaczyli kandydata na prezydenta Krakowa. Będzie nim poseł
Zbigniew Ziobro. Ma on – według sondaży – dość poważne szanse na fotel
świętego miasta. Jednak jest coś, co przeszkadza temu mężowi prowadzić
skuteczną kampanię reklamową. Jest nim jego klubowy kolega – także pochodzący
z Krakowa – Zbigniew Wasserman. Pojawia się on na każdej konferencji Ziobry i
nasz bohater zmuszony jest do pośpiesznych ucieczek. Powód owego zachowania
jest prosty: panowie, jak na sztandarowych katolików przystało, darzą się
szczerą niechęcią, a nawet chorobliwą nienawiścią. Ziobro tak w ogóle to jest
mocarz. W katolickiej telewizji pochwalił się, że gdy Jerzy Buzek wywalił go
z roboty w Ministerstwie Sprawiedliwości (a był tam zatrudniony na stołku
podsekretarza stanu), to sobie pokserował, a następnie wziął do domu
najprzeróżniejsze służbowe dokumenty.
No, coś podobnego... w historii polskiej demokracji nie zdarzyło się jeszcze,
aby osoby publiczne chwaliły się, że wynosiły z pracy służbowe papiery.
Według Aleksandry Gramały (posłanki SLD), pan Ziobro złamał wszelkie reguły
obowiązujące urzędnika państwowego. Senator Henryk Dzido z Samoobrony
powiedział nam, że sprawą powinna się zająć prokuratura. Ministerstwo
Sprawiedliwości obiecało wyjaśnić sprawę.
Na podstawie doniesień prasy lokalnej i serwisów internetowych opracował M.P.