jagnieszkaa
20.12.05, 22:37
Za Okrągłego Stołu byłam mała, ale dobrze pamiętam pana premiera
Mazowieckiego i pana premiera Olszewskiego - bo Tata nam (dzieciom) pokazywał
ich jako cuda-niewidy wolnej Polski.
Potem było wielu premierów, ale ten jest najlepszy ze wszystkich.
Posłuchajcie "Who's who": Marcinkiewicz Kazimierz, ur. 20 grudnia 1959 w
Gorzowie Wielkopolskim, żona Maria, syn Maciej 1982, córka Urszula 1983, syn
Stanisław 1986; skończył fizykę na UWroc i przez siedem lat był nauczycielem
w podstawówce - to dlatego mówi tak zrozumiale, precyzyjnie i logicznie. Jest
pracowity jak Balcerowicz, angielskim włada lepiej niż Kwach, ma niezwykłe
poczucie humoru, rusza się jak Tom Cruise, nie pali, lubi szarlotkę,
pasjonuje się snukerem i lekkoatletyką (sam biega setkę poniżej 15 sekund!),
na pamięć zna Tolkiena, a jego polityczne kompetencje (gospodarka,
dyplomacja, PR) zjednują mu szacunek nawet wśród opozycji.
Pan Marcinkiewicz jest jak Ferdynand: Wspaniały.