emerytka.z.rzeszowa
01.01.06, 20:48
21 grudnia telewizja białoruska nadała całkiem ciekawy film o Józefie
Stalinie (bo obchodzilismy właśnie jego 126 urodziny) - koleżanka z
Białegostoku nagrała mi na kasetę VHS, więc jeśli ktoś byłby zainteresowaby
mogę wypożyczyć (audycja jest w języku rosyjskim).
Film sprawił mi radość, bo pokuszono się o OBIEKTYWNE przedstawienie tej
słynnej postaci historycznej (co nie jest łatwe - nietrudno popaść tu w
przesadę), tzn. ani bezmyślnie nie kadzono Wissarionowiczowi (a w Mińsku
mieliby powód mu dziękować, chociażby za przyłączenie Zachodniej Białorusi do
ZSRR w 1939), ani nie organizowano jakiejś nagonki (choć sporo powodów do
krytyki Stalina SZCZEGÓLNIE na Białorusi by się znalazło).
Jakżeż kontrastował z białoruską produkcją film nadany przd dworakową
telewizję tuż po świętach "Ludzie bezpieki - pretorianie komunizmu" (idzie
kaczyzna, TVP musi się więc podlizać). Audycja była pilotowana przez Instytut
Pamięci Narodowej, co dało się już wyczuć w pierwszych minutach
(wprowadzenie, podkład muzyczny wywołujący uczucie grozy). Wystapiły w nim
znane "gwiazdy" z IPN-owskiego firmamentu tzn. Żaryn, Dudek, Cenckiewicz i
Friszke (pierwsza trójka miała w 1989 roku gdzieś 19-20 lat). Powiedziano
kilka banałów (kiedy powstała bezpieka, kim byli Moczar, Radkiewicz etc.) -
film był w sumie dla młodzieży, ale sporo też zafałszowano.
Dr Dudek był łaskaw np. powiedzieć, że w okresie stanu wojennego Biuro "W"
przeczytało ok. 83 mln listów, jakie nadeszły do Polski. To już oczywista
bujda - SB nie byłaby w stanie dokonać takiego wysiłku (nie tylko dlatego, że
pracowało tam sporo idiotów i "wtyk" Solidarności) - tym bardziej, że w 1980
znacząco ograniczono budżet służb. Po drugie, oznaczałoby to, że w okresie
stanu wojennego wpłynęło na każdego dorosłego obywatela PRL 3-4 listy zza
granicy. Przecież to absurd. Nie znaczy to oczywiście, że do listów nie
zaglądano (nb. robi się to obecnie, np.w USA albo RFN), niemniej Dudek
podając księżycowe liczby po prostu się ośmiesza.
Na koniec cyklu dano jakieś przemówienie Generała z okazji 40-lecia bezpieki
w 1984. No, rzeczywiście można teraz tylko z tego boki zrywać (Jaruzelski
używa tam słownictwa cokolwiek archaicznego), trzeba jednak pamiętać, że
wówczas PRL była NAPRAWDĘ zagrożona wejściem wojsk radzieckich,a także
penetracją przez wywiad USA (nie taki wcale Polsce przychylny) i służby
trzeba było dowartościować. Zresztą ci ludzie (pomiam przypadki
pataologiczne) wykonywali całkiem niezłą robotę - gdzie tam im do obecnej ABW.
I jeszcze jedno - denerwuje mnie nagminne w polskich mediach obsobaczanie
Wolińskiej, Brystygierowej tudzież innych pracownic (np. prokurator
Bardonowej). Trzeba dostrzec, że właśnie w SB dokonał się prawdziwy postęp
jeśli chodzi o równouprawnienie kobiet i mężczyzn (czy ktoś wyobraża sobie,
by w II RP kobieta została szefową departamentu MSW?) - mogłabym tu jeszcze
dodać nazwiska sędziny Górowskiej, Falkowskiej czy innych. Tak więc
krytykujmy SB, ale dostrzegajmy też pozytywy (Brystygierowa przełuchiwała z
klasą, a przecież mógł przyjść ktoś gorszy - Fejgin to był przy niej
PROSTAK).
Tak więc nie dajmy się zwieść "esbekofobii". Ja wiem, że IPN chce przedstawić
wszystkich pracowników służb jako motłoch bez czci i honoru, ale to mu się
nie uda. Bo nawet zwolennicy prawicy wiedzą,że te służby (nawet jeśli zależne
od Moskwy) były Polsce zwyczajnie potrzebne. Zaczynam obserwować, że o
pracownikach KBW, UB, SB czy WSW mówi się już w Polsce tak jak w
średniowieczu pisano o czarownicach albo żydach. Oby tylko nie wyszło z tego
coś tragicznego. Ale jest też właśnie iskierka nadziei - spotykam sporo
inteligentnej młodziezy, która nie daje sobie wtykać kitów o zbrodniczym
charakterze PRL (zbrodnie skończyły się w 1956) i ŚMIE PYTAĆ np. o wyczyny
pana Pinocheta. I bardzo dobrze.
A dla forumowych katolików mam niepsodziankę - Luna Brystygierowa pod koniec
swego życia nawróciła się na katolicyzm. Notable kościoła często zaprzeczają
temu faktowi, ale tutaj macie informację z pierwszej ręki. Macie już dysonans
poznawczy?
Do siego, wznoszę za was toast winem mołdawskim.