Gość: RobRoy
IP: *.proxy.aol.com
17.11.02, 18:02
Tarapaty polonijnego inwestora czyli jak Moskal i moskaliki robia rodakow w
jelenia
Polonus z Chicago, po latach harówy uciułał trochę dolców w pończosze i
postanowił je zainwestować w coś aby mieć spokój na stare lata. Ponieważ
więcej pracował niż prowadził życia towarzyskiego wśród Polonii nie miał
żadnego pojęcia jak to zrobić. Przyjaciele radzili mu otworzyć jakieś konto
bankowe, kupić dom, może ubezpieczenie na życie lub jakiś plan emerytalny,
ale też nie wiedzieli gdzie zacząć. W końcu jeden poradził mu, aby zwrocił
się do Kongresu Polonii Amerykańskiej, bo słyszał, że jest to podobno
największa organizacja Polonijna w USA i strasznie pomaga Polonusom w ich
problemach.
Że był nieśmiały z natury wszedł więc nasz polonus do baru i łyknął sobie
kilka głębszych na dodanie animuszu. Po tym udał sie polonus do siedziby KPA
w Chicago i poprosił o spotkanie z prezesem, a gdy wszedł do gabinetu to
przywitał go Edward Moskal, obecny szef tej organizacji. Po wysłuchaniu z
czym rodak przyszedł, prezes Moskal dal mu rade: "Wpierw niech pan założy
konto oszczędnościowe w naszym "polskim banku" - POLAMIE lub ALLIANCE FSB i
pomoże panu w tym panienka w sąsiedniej korporacji.
W czasie załatwiania formalnosci z kontem, polonus słyszal jak panienka
zwracała się do kogos przez telefon "Tak jest panie prezesie Moskal", ale po
chwili został skierowany do następnej korporacji, PNA-ZNP, w której polecono
mu załatwić polisę ubezpieczeniową na życie, plan emerytalny i inwestment-
annuity. Probował się nasz rodak wgryźć w masę papierów gdy wpadło mu do ucha
jak urzędniczka, rozmawiając przez telefon mowiła do kogoś "tak jest panie
prezesie Moskal", ale nasz rodak nie skojarzył jeszcze o co tu chodzi.
Mając wyrzuty sumienia, że może wypił trochę za dużo, postanowił nasz rodak
wpłacic małą sumę na cel dobroczynny i zapukal do drzwi z tabliczka PACCF.
Otworzył mu je uśmiechnięty prezes Moskal i pyta: "Jak się panu udały
inwestycje, drogi bracie rodaku".
Po powrocie do domu polonus mówi do siebie " W PRL było wielu Moskali, ale
przynajmniej pozostawali w ukryciu, a tutaj gdzie się nie ruszysz wśród
Polonii to Moskal". Może powinienem to podać do redakcji jakiejś gazety aby
uprzedzić innych+ - mowi do siebie nasz bohater. - Mam tu "Dziennik
Związkowy" to mogę zadzwonić. Polonus otwiera gazetę i patrzy w stopkę
redakcyjna za telefonem, a tu znów znane mu nazwisko - prezes Edward Moskal.
"Tego już za dużo. Bez dobrego prawnika już sie. nie obejdziemy. Na dalszych
stronach "Dziennika Związkowego", polonus znalazł artykuł organizacji
prawnikow o wdziecznej nazwie "Amicus Poloniae" w Chicago pomagającej Polakom
na obczyźnie, a w nim nazwisko sponsora - prezesa KPA i PNA- Edwarda Moskala.
"Nic innego nie pozostało mi teraz jak tylko iść do knajpy i się urżnąć" -
mówi polonus do siebie. "Przecież w tym Chicago to gorzej niż w PRL. Mieliśmy
tam wielu Moskali, ale siedzieli po dziurach tak, że nikt ich nie widział. A
tu gdzie się nie ruszysz wśród Polonii, to Moskal za Moskalem".
(" Amicus Poloniae - w tlumaczeniu "Przyjaciel Polonii"(sic!). Ośrodek
bezpłatnych porad prawnych zlokalizowany w budynku Alliance Printers&
Publishers, przy 5711 N.Milwaukee Avenue zorganizowany na bazie Polskiego
Ośrodka ZNP-PNA, cieszący się wszechstronną pomocą i sponsorstwem Związku
Narodowo Polskiego ZNP-PNA, z prezesem Edwardem Moskalem na czele ". Rownież
adres KPA-PAC, PACCF i PNA-ZNP.)
Nasz polonus miał już dość wszystkiego i postanowił nie mieć więcej nic do
czynienia z nazwiskiem Moskala, już mu obrzydło. Zadzwonił do swojego
przyjaciela i umówił się z nim na weekend, aby zapomnieć o przykrych
doświadczeniach i rozerwać się trochę przy grze w kręgle i kilku butelkach
Heinekena. Po rozegraniu kilku partii przyjaciele zrobili przerwę na luncz i
usiedli przy barze. Z radia płynęła przyjemna i skoczna polska muzyka
przeplatana krótkimi wiadomościami. Panowie rozluźlili się i nasz polonus już
prawie zapomniał o przykrych doświadczeniach z ostatniego tygodnia, gdy nagle
spiker zapowiedział:
"Proszę Panstwa, to radio Chicago na falach 1490 AM w Oak Park.
Przeprowadzimy teraz krótki wywiad z wielkim meżem stanu Polonii
amerykańskiej, szefem PNA-ZNP, PAC-KPA i PACCF, naszym dobroczyńca i
pracodawcą Edwardem Moskalem na temat „Rola Kongresu Polonii Amerykańskiej w
życiu Polonii w USA i Polski w XXI wieku. Wkrótce po wywiadzie, pan prezes
Moskal uda sie do naszej społecznej kręgielni na bankiet z okazji wizyty na
Jackowie delegacji polskiej prawicy z udzialem szefa "Samoobrony", szanownego
Andrzeja Leppera, posła Ligi Rodzin Polskich Rodzin Zygmunta Wrzodaka -
wiceprzewodniczącego Klubu Parlamentarnego Ligi Polskich Rodzin, i
przedstawiciela Radia Maryja, którego nazwiska jeszcze nie znamy.
Prawdopodobnie, w bankiecie weźmie udzial wielce szanowny kandydat na
prezydenta III RP Maryjan Krzaklewski, szef
AWS - spadkobiercy "Solidarności". Wstęp na bankiet $100 , a cały dochód
przeznaczony będzie na finansowanie polityki zagranicznej KPA w Polsce.
Podczas bankietu odbędzie się rownież wykład naukowy na temat "Jak inwestować
w USA i Polsce za pośrednictwem 'polskich bankow' z Illinois - Aliance FSB.
Sprawozdanie z przebiegu tego niezwyklego wydarzenia znajdą Państwo w całości
w naszych polonijnych mediach "Dzienniku Związkowym" i "Zgodzie".
Polnus tylko zgrzytnął zębami i mruknął do siebie:
"Jak to dobrze, że siedzę sobie w tym przytulnym barze, sączę zimne piwo i
przegryzam paluszkami, i nie muszę patrzeć na te gładkie buźki naszych
hipokrytow.
Barman na to:
"Chyba jesteś w błędzie bracie, bo ten bankiet odbędzie się własnie tutaj, w
kręgielni. Pospiesz się, bo zaraz będziemy musieli wszystkich wypraszać, aby
posprzątac i zdażyć na powitanie gości."
????????
Czyżbyś nie wiedział braciszku, że ta kręgielnia to własnosc PNA-ZNP? Czyżbyś
nie wiedział kto jest prezesem PNA-ZNP, KPA i panem na włościach Jackowa?
Tym razem zapadła głucha cisza. Polonus długo nie odpowiadał, w końcu machnął
ręką i poszedł do swojego domu na Jackowie.
Stanisław Ziółkowski, Voice of Polonia, grudzień 2001 r.