hwadu
21.02.06, 08:21
"Działacze Platformy Obywatelskiej potrafią uczyć się na błędach skazanego na
spalenie na stosie księdza i o Grzegorzu Schetynie, we Wrocławiu zwanym
Richelieu, mówią jedynie ze ścisłym zachowaniem reguł konspiracji. - Jemu nie
trzeba i tych sześciu linijek. Nasza Szara Eminencja i jej ludzie nie cofną
się przed żadnymi metodami – mówi działacz PO.
Na dowód tego przytacza się zazwyczaj pewną anegdotę. - Schetyna i
Protasiewicz poróżnili się podczas dyskusji przy kieliszku ze swoim dawnym
kolegą z opozycji. Ten, może po dwóch kielichach, wsiadł za kierownicę
swojego samochodu. Wtedy oni zadzwonili na policję, która go złapała. To są
ludzie, którzy nie mają żadnych zahamowań – opowiada wrocławski polityk.
Jacek Protasiewicz, przyjaciel Schetyny jeszcze z lat 80., był ostatnio
szefem sztabu Donalda Tuska. Pełnomocnikiem finansowym – asystent Szarej
Eminencji Marcin Rosół. Bo Schetyna, sekretarz generalny PO, może w tej
partii zrobić wszystko. – Dużo wódki, wulgarny język. Brak skrupułów.
Załatwianie miejsc na listach i funkcji w partii w zamian za lojalność. Karne
wojsko trzymane na krótkim sznurku – tak jego metody charakteryzuje polityk
PO.
Czy Grzegorz Schetyna ma ulubione zwierzątko?
Czy Grzegorz Schetyna ma ulubione zwierzątko? - Nie wiem, codziennie inne –
rzuca niedbale w ankiecie poseł. Ulubione zwierzątko nie pasuje do wizerunku
twardziela. Jacek Merkel na łamach „Przekroju”: - Bycie sekretarzem nie jest
zajęciem dla pięknoduchów, ale dla twardzieli takich jak Schetyna, którzy
znają prawdziwe życie. Sekretarz jest jak dowódca armii. Nie może tolerować
symulantów i dezerterów. I czasami musi kogoś poturbować.
Wiele wskazuje, że wśród poturbowanych przez Schetynę jest koalicja POPiS. To
on należał do najbardziej zdecydowanych przeciwników jej zawarcia. I to on
bodaj najbardziej chciał dla PO wpływów resortach siłowych. Bo sekretarz
generalny PO broni III RP z niemniejszą zawziętością, co Richelieu
francuskiego absolutyzmu. Po co? „Idee obliczone na efekty” – tak swą „misję”
opisuje firma Kaliny Rowińskiej-Schetyny. To zdanie mogłoby być motto
politycznym jej męża. Idee głoszone w kampanii wyborczej po to, by osiągnąć
wymierny efekt. Władzę, wpływy i pieniądze. W tym świecie sekretarze
generalny Platformy czuje się jak ryba w wodzie. – To Tomaszewski-bis – mówi
polityk PO, przypominając postać awuesowskiego wicepremiera, zdaniem wielu,
złego ducha tego ugrupowania."
Wtorek, 22 listopada 2005
Richelieu z Platformy
Gazeta Polska