rekontra
27.02.06, 08:53
SKANDAL WE FRANCJI - albo - PROWOKACJA WE FRANCJI
(nie francuska prowokacja), taki powinien być tytuł na pierwszej
stronie gazety wyborczej informacji o tym co się stało we Francji.
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3184404.html
wyborcza daje tytuł "L. Kaczyński zerwał wywiad z telewizją LCI" i w
następnym zdaniu dopowiada: "Przerwany wywiad rzucił cień na jego wizytę
w Paryżu" niby nie wskazując winnego.
Zamiast napisać, tak jak powinna zareagować wiodący na rynku dziennik:
SKANDALICZNE ZACHOWANIE DZIENNIKARZA
To była prowokacja, albo bezgraniczna głupota.
Należy zwrócić uwagę, że prezydent Polski "pogodził" się z prowokacyjnym nie
powstaniem z krzesła czy fotela dziennikarza, gdy prezydent wszedł do
biblioteki. Bez wątpienia dziennikarz zna elementarne formy grzecznościowe,
jeżeli nie w swoim kraju obowiązujące to w Europie.
Nie wstając obraził wszystkich Polaków.
Wyobraźmy sobie scenę w telewizji:
Wchodzi prezydent Polski na wywiad i widzimy jak wita go siedzący, nie
powstający na powitanie, dziennikarz francuski - nie wiem czy w tej pozycji
podawał rękę. I taki news idzie wświat, że tak można traktować prezydenta
Polski.
Jak powinien się czuć Polak, nie polskojęzyczny forumowicz, czy Polak
odmóźdzony polityczną poprawnością?
Prezydent tę zniewagę przełknął - chociaż to była zniewaga nie jego,
Lecha kaczyńskiego to była zniewaga Polski. Powstrzymał się, gdyż wiadomo jak
by tę "sprawę" rodmuchałą by prasa całego świata, ale ...
Natomiasy zachował się wręcz wzorowo - gdy dziennikarzyna francuska obraziła
Tomasza Orłowskiego, dyrektora Protokołu Dyplomatycznego MSZ. Kto jak kto,
ale szef protokołu zna wszelkie formy zachowania wobec głów państwa,
ministrów ...
gdy dzienikarz wybuchł i zaczął krzyczeć na szefa polskiego prokołu, w
obecności PREZYDENTA POLSKI, na terenie AMBASADY POLSKIEJ Kaczyński
powiedział, że w ten sposób nie można traktować dyplomatów polskich.
Sprawa jest elementarna. Dziwi wstrzemięźliwość w ocenie Gazety Wyborczej.