leszek.sopot
06.03.06, 09:41
Bardzo prosto, Rapaczyńska tłumaczy:
"Pomysł, by władza patrzyła mediom na ręce, wydaje mi się chybiony, to tak
jakby wpuścić lisa do kurnika. Czasy, że władza dyrygowała mediami i je
ustawiała, pouczała, jak mają pracować, dawno minęły. A w demokracji władza
nie może wtrącać się w prowadzenie interesów.
Życzyłabym sobie, aby prezes PiS nie wykorzystywał mnie i mojej firmy do
snucia fantazji na temat zniewolonych dziennikarzy".
Powaliła mnie szczerość pani prezes, która na krytykę Kaczyńskiego, że
dziennikarze niesą dostatecznie by mogli korzystać z prawa do swobody
wypowiedzi, w praktyce stwierdza, że wolność wypowiedzi zależy
od "prowadzenia interesów".
Jak ktoś sobie sam w ten sposób strzela samobója, to znaczy, że
poza "interesem" juz świata nie widzi. Dziennikarze to pewnie jedynie
kosztowne zasoby ludzkie, które trzeba wyzyskać do cna, bo znaczenie ma tylko
to ile na nich można zarobić.
Dziennikarzom w GW współczuję.