wartburg4
18.03.06, 11:18
Wszystkich zaintersowanych uczulam, że Jarek z mównicy sejmowej wykrzykiwał
coś na temat LUMPELLIBERALIZMU. Istnienie takiego neologizmu wyklucza nawet
pobieżna znajomość zasad słowotwórstwa polskiego i niemieckiego.
Silenie się na wyrażenia językowe, których się nie rozumie, jest typowe dla
nieuków i ćwiewrćinteligentów. Uważają oni np., że oportunizm to stawianie
oporu i mówią o sobie, że są oportunistami. Jarek wpadł w te same sidła.
Chęć popisania się zwrotami językowymi nie do końca dla niego zrozumiałymi
jest u ćwierćinteligenta chorobliwa.
Słowo Lump oznacza po niemiecku szmatę i ma odmianę przypmiotnikową, tak więc
we wszystkich przypadkach poza mianownikiem ma końcówkę - en. Dlatego piszemy
po polsku i po niemiecku Lumpenproletariat, a neologizm profesora Legutki
powinien mieć pisownię LUMPENLIBERALIZM, a nie LUMPELLIBERALIZM.
Legutko jako człowiek wykształcony (z maturą) tego błędu nie popełnił, ale za
to Jarek. Chyba, że miał na myśli coś zupelnie innego. Nie LUMPELLIBERALIZM,
tylko KUMPELLIBERALIZM, a więc liberalizm tak jak on go pojmuje.